Fachowcy nie chcą atomu

Fachowcy nie chcą atomu

Realizacja Programu Polskiej Energetyki Jądrowej zwiększy deficyt handlowy Polski i obniży konkurencyjność polskiej gospodarki, a co za tym idzie, przyczyni się do wzrostu zadłużenia kraju – przekonuje Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Jak zauważa PLP, w Polsce nie posiadamy technologii, urządzeń i paliwa uranowego oraz brygad montażowo-eksploatacyjnych do budowy, użytkowania i likwidacji elektrowni jądrowej. Wszystko to trzeba będzie sprowadzić z zagranicy, pogarszając bilans handlowy kraju i uzależniając się technicznie i politycznie od innych państw. Budowa elektrowni atomowej to niezmiernie kosztowne przedsięwzięcie – potrzebne będą: kredyt na ponad dziesięcioletnie finansowanie; kapitał zabezpieczający, wymagany z góry na ubezpieczenia eksploatacyjne oraz pokrycie przyszłych, dużych kosztów demontażu i likwidacji elektrowni atomowej; środki na budowę nowych linii energetycznych w celu wyprowadzenia dużych mocy z elektrowni jądrowych i rozbudowę sieci linii przesyłowych oraz całej sieci dystrybucji systemowej. Co istotne, pojawią się nowe zagrożenia: awaryjne i terrorystyczne oraz długowieczne szkodliwe odpady radioaktywne.

Zdaniem PLP Program Polskiej Energetyki Jądrowej w świetle wyników analiz innych metod pozyskania energii np. z odnawialnych źródeł stanowi niezrozumiałe marnowanie krajowego potencjału zasobów naturalnych. Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów na świecie, który nie mając doświadczeń w energetyce jądrowej i stojąc przed wyborem rozwijania nowych technologii od podstaw, zdecydował się postawić na energetykę jądrową.

Obecnie żaden kraj zachodnioeuropejski, a także USA i Kanada, nie budują nowych elektrowni atomowych, chociaż niektóre z tych państw posiadają odpowiednie do tego technologie, urządzenia i paliwo uranowe. W sierpniu 2012 r. Exelon, największy w USA operator energii jądrowej, zrezygnował z budowy nowej elektrowni atomowej w Teksasie. W wielu krajach obowiązuje ustawowy lub konstytucyjny zakaz budowy elektrowni atomowych oraz program likwidacji istniejących. Ogółem w świecie buduje się obecnie niewiele tego rodzaju obiektów, a realizacja kilku zaplanowanych została przerwana.

Pełne stanowisko PLP w sprawie budowy w Polsce elektrowni atomowej można przeczytać tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bezpieczeństwo w budowie

Bezpieczeństwo w budowie

W latach 1999-2003 załamanie rynku inwestycyjnego trwale zmieniło strukturę rynku pracy polskiego budownictwa i spowolniło procesy pozytywnych zmian w obszarze bezpieczeństwa pracy. Konieczne jest wyciągnięcie wniosków z tych doświadczeń i uniknięcie popełnionych wówczas błędów w najbliższych latach – apeluje Związek Zawodowy „Budowlani”.

Stanowisko „Budowlanych” w sprawie stanu bezpieczeństwa pracy w budownictwie w warunkach kryzysu w tym sektorze przytacza OPZZ na łamach „Kroniki Związkowej”. Związkowcy podkreślają konieczność podjęcia przez parlament, rząd, instytucje zaangażowane w ochronę pracy i partnerów społecznych zdecydowanych działań w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa w pracy na budowach. Niezbędne działania w ich opinii to m.in.:

– dostosowanie polskich celów w obszarze bhp do strategii UE do 2020 r. i realiów ekonomicznych oraz zmian na rynku pracy;
– wprowadzenie zmian w systemie zamówień publicznych, uwzględniających wysokie standardy bhp w wymaganych warunkach zamówienia;
– konsekwentne wdrażanie jakościowej zmiany systemu szkolenia pracowników w zakresie bezpieczeństwa pracy, w tym szczególnie w zakresie jakościowej weryfikacji organizatorów, warunków i programów szkoleń;
– wprowadzenie dodatkowych programów szkolenia w zakresie bhp realizowanych w miejscu pracy dla młodych, podejmujących pierwsze zatrudnienie i tymczasowych pracowników budownictwa;
– budowa systemu obligatoryjnego szkolenia w zakresie bhp samozatrudnionych w budownictwie;
– pogłębienie przebudowy systemu edukacji dla bezpieczeństwa pracy w systemie edukacji ogólnej i kształcenia zawodowego;
– powszechne wprowadzenie zróżnicowanej składki ubezpieczeniowej dla przedsiębiorstw w zależności od poziomu inwestycji w bhp i poziomu wypadkowości;
– intensyfikacja działań mających na celu monitorowanie i ograniczanie nielegalnego zatrudnienia zarówno pracowników polskich, jak i migrantów z krajów spoza UE.

Związkowcy podkreślają, że jakościowa i znacząca zmiana stanu bezpieczeństwa pracy na polskich budowach nie będzie możliwa bez jakościowej zmiany warunków pracy. „Budowlani” domagają się wyeliminowania patologii sektora budowlanego, do których zaliczają: powszechne niewypłacanie należności za wykonane roboty i niewypłacanie wynagrodzeń pracownikom, promowanie czarnego rynku zatrudnienia poprzez niekontrolowaną liberalizację prawa i brak efektywnej egzekucji istniejących przepisów, brak sankcji ekonomicznych dla pracodawców notorycznie naruszających prawo, lekceważenie i umarzanie przez prokuratury naruszeń prawa pracy oraz akceptację dla łańcuchów podwykonawstwa o nieograniczonej liczbie poziomów podległości.

Standardy na papierze

Standardy na papierze

Nowoczesna psychiatria zaleca odejście od modelu wielkich szpitali daleko od domu chorego na rzecz powiązania leczenia psychiatrycznego ze środowiskiem, w którym chory żyje, i ze wsparciem otoczenia. W Polsce to jednak wciąż tylko założenia.

Jak przypomina RynekZdrowia.pl, w grudniu 2010 r. został uchwalony Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Zakłada on integrację wszystkich form opieki psychiatrycznej nad pacjentem, od szpitala, poprzez opiekę dzienną, środowiskową i warsztaty terapii zajęciowej. Program obejmuje też powstanie centrów zdrowia psychicznego, gdzie chory miałby kompleksową pomoc. Póki co, założenia Programu słabo przekładają się na rzeczywistość.

Dr Tomasz Teodor Goździkiewicz, dyrektor SPZOZ im. dr. S. Deresza w Choroszczy, szacuje, iż w Polsce jest ok. 5 mln ludzi, którzy mają różne problemy psychiczne. – „Obecnie opieką stacjonarną środowiskową objętych jest ok. 2 mln spośród nich. W tej sytuacji drugie tyle pozostaje bez pomocy. Dodatkowo stygmat «wariata» w Polsce jest nadal ogromny. Patrząc na to, model środowiskowy powinien się jak najszybciej rozwijać” – komentuje. I dodaje: – „Niestety jest on nadal w powijakach. O ile w niektórych, większych ośrodkach, część dużych szpitali psychiatrycznych przekształca w tym kierunku swoje zespoły ambulatoryjne, o tyle w mniejszych jednostkach nie znalazło to odbicia w realizacji”.

Podobne zdanie na ten temat ma prof. dr hab. Janusz Rybakowski, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera UM w Poznaniu. – „Poziom wdrożenia psychiatrii środowiskowej jest bardzo różny w poszczególnych regionach kraju. W Wielkopolsce można go ocenić na ok. 30 proc.” – stwierdza prof. Rybakowski.

Głównym problemem, w ocenie dr. Goździkiewicza, są finanse. – „Do dziś nie wiadomo praktycznie, w jaki sposób finansować psychiatrię środowiskową. Pewne problemy może stanowić też specjalistyczna kadra. Patrząc na ilość naszych lekarzy psychiatrów, nie wiadomo do końca, jak wspomniany model psychiatrii miałby funkcjonować na tak szeroką skalę” – przyznaje.

Potwierdzają to starostowie i burmistrzowie, którzy gotowi są zainwestować pieniądze w uruchomienie specjalistycznych centrów opieki psychiatrycznej. W ich opinii, na przeszkodzie stoi brak jasnych reguł finansowania przez NFZ. Fundusz na pytania zainteresowanych stworzeniem centrum odpowiada, że jeszcze jest za wcześnie, by cokolwiek obiecywać. W tej sytuacji trudno oczekiwać, że któryś z samorządów poświęci własne pieniądze, jeśli nie wie, czy do nowej instytucji nie będzie musiał nieustannie dopłacać.

_____

Tekst poświęcony psychiatrii środowiskowej przeczytać będzie można w „Nowym Obywatelu” nr 3/2012.

Bieda ma płeć?

Bieda ma płeć?

Od 1990 r. liczba ludzi żyjących w absolutnej nędzy zmalała o 600 mln. Wciąż jednak jest wiele do zrobienia w tej kwestii, zwłaszcza względem kobiet. To one stanowią bowiem ponad dwie trzecie osób żyjących w ubóstwie.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, już w 2008 r. za mniej niż 1,25 dolara dziennie (próg nędzy) żyło 22 proc. ludności świata, czyli niemal o połowę mniej niż w 1990 r. (wówczas było to 43 proc.). Postęp jest jednak nierównomierny. W Afryce Subsaharyjskiej i Azji Południowej poziom biedy jest wciąż bardzo wysoki. Pojawiają się też nowe zagrożenia, związane z długotrwałym kryzysem i cięciem wydatków na pomoc rozwojową.

Wśród biednych większość (ok. 70 proc.) stanowią kobiety. – „Do kobiet, połowy ludzkości, należy jeden procent światowego bogactwa. Trafia do nich 10 proc. globalnego dochodu. Kobiety zajmują 14 proc. stanowisk kierowniczych. I choć produkują połowę żywności na świecie, to są właścicielkami tylko jednego procenta ziemi” – wylicza John Hendra, wicedyrektor programu ONZ ds. równości płci.

Choć większość biednych kobiet zamieszkuje uboższe rejony świata, to na Zachodzie też nie jest różowo. W USA odsetek kobiet w biedzie podczas kryzysu wzrósł do 14,5 proc., w Unii Europejskiej – do 17 proc. Kobiety w UE zarabiają 14-17 proc. mniej od mężczyzn i częściej pracują w ramach „śmieciowych” umów.

Według Światowego Forum Ekonomicznego kraje, gdzie obie płci cieszą się podobnymi prawami, są znacznie bardziej konkurencyjne. Zdaniem ekspertów z banku inwestycyjnego Goldman Sachs zwiększenie zatrudnienia wśród kobiet do poziomu mężczyzn wydatnie zwiększyłoby dynamikę PKB, także w USA i strefie euro. Tygodnik „Economist” oszacował, że zwiększyłoby to globalny wzrost gospodarczy w stopniu większym, niż przyczyniły się do tego w ostatnich latach Chiny.