Znikające gatunki

Znikające gatunki

Mimo podjęcia działań na rzecz ochrony różnorodności zwierząt gospodarskich, nadal około 22% ras tych zwierząt na świecie jest zagrożonych wyginięciem.

Reprezentanci prawie 100 krajów uczestniczyli w spotkaniu grupy roboczej ds. zasobów genetycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Ich celem była ocena stopnia wdrożenia „Światowego Planu Działania na rzecz Zasobów Genetycznych Zwierząt”, przyjętego w 2007 r. w celu poprawy zarządzania różnorodnością zwierząt gospodarskich – informuje portal Farmer.pl. Raporty zaprezentowało 80 krajów.

Jak wynika z ostatnich danych FAO, około 22 proc. ras zwierząt gospodarskich w skali globu jest zagrożonych wyginięciem. To poważny problem, ponieważ rodzime rasy zwierząt są bardzo dobrze przystosowane do lokalnych warunków środowiska i charakteryzują się korzystnymi cechami użytkowymi, dlatego niejednokrotnie mają kluczowe znaczenie dla rolnictwa, szczególnie na terenach o trudnych warunkach gospodarowania.

Największy postęp w ochronie zagrożonych gatunków gospodarskich odnotowano w państwach rozwiniętych, podczas gdy wiele krajów Afryki, Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej i Karaibów nadal pozostaje w tyle.

Mimo że ogólnie nie odnotowano dużego postępu w rejonach rozwijających się, to w raportach przedstawionych przez poszczególne kraje można znaleźć przykłady aktywnego wdrażania Światowego Planu Działania we wszystkich regionach świata. W sumie 45 państw przygotowuje lub właśnie przygotowało krajowe strategie oraz plany działania dla ich zasobów zwierząt gospodarczych i około połowa z nich to kraje rozwijające się – podała Irene Hoffmann, dyrektor ds. zasobów genetycznych zwierząt FAO.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Europa socjalna – nie liberalna!

Europa socjalna – nie liberalna!

W ramach ogłoszonego przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych „Dnia Działania i Solidarności”, szefowie dwóch największych central związkowych w Polsce Piotr Duda i Jan Guz przekazali do publicznej wiadomości deklarację „Na rzecz europejskiego paktu socjalnego”.

Dokument został odczytany podczas uroczystej konferencji organizowanej przez ministra pracy i polityki społecznej z okazji 20-lecia powstania Wojewódzkich Komisji Dialogu Społecznego, która odbywa się w tym dniu w Warszawie.

– „Kryzys prowadzi do niedopuszczalnych obciążeń dla pracowników” – czytamy w deklaracji. – To oni przejmują ciężar kryzysu, którego nie spowodowali”. Autorzy deklaracji zwracają uwagę, że na kryzys potrzebny jest europejski program na rzecz wzrostu i zatrudnienia, w przeciwnym razie sytuacja w poszczególnych krajach będzie się zaostrzać. – „Dotychczasowa polityka w ogóle nie przyczyniła się do rozwiązania kryzysu” – podsumowują.

Deklaracja wskazuje, że odpowiedzią na kryzys musi być dialog społeczny, który jest drogą do znalezienia sprawiedliwych i efektywnych rozwiązań. Aby to było możliwe należy wzmacniać związki zawodowe i rady zakładowe.

Potępiając ingerencję tzw. trójki i poszczególnych rządów w autonomię zawierania układów zbiorowych, związkowcy wzywają do przestrzegania Europejskiej Karty Praw Podstawowych we wszystkich krajach UE, także w Polsce i Czechach.

O „Kontrakt socjalny dla Europy” zaapelowali w czerwcu br. liderzy związków zawodowych skupionych w EKZZ. Wypracowany przez partnerów społecznych na forum Unii Europejskiej dokument byłby gwarancją utrzymania europejskiego modelu społecznego. W październiku komitet wykonawczy Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych zaapelował o podjęcie wspólnych akcji na rzecz wsparcia Kontraktu Socjalnego.

Oto dokument przedstawiony przez przewodniczących „Solidarności” i OPZZ:

Deklaracja z okazji Dnia Działania i Solidarności: Na rzecz europejskiego paktu socjalnego

Zwiększa się rozłam w Europie. Perspektywy ekonomiczne i społeczne ludności pogarsza jednostronna polityka oszczędności. Kryzys prowadzi do niedopuszczalnych obciążeń dla pracowników. To oni przejmują ciężar kryzysu, którego nie spowodowali. Skutkuje to utratą miejsc pracy – rosnącym bezrobociem, cięciami płac oraz zmniejszającym się zabezpieczeniem społecznym.

Zamiast polityki oszczędnościowej Europa potrzebuje solidarnych rozwiązań antykryzysowych. Na kryzys potrzebny jest europejski program na rzecz wzrostu i zatrudnienia. Dotychczasowa polityka tylko zaostrzyła sytuację w krajach i w ogóle nie przyczyniła się do rozwiązania kryzysu.

Uważamy, że to właśnie w dialogu społecznym, jako odpowiedzi na ten poważny kryzys, który przeżywa obecnie Unia Europejska, można znaleźć sprawiedliwe i efektywne rozwiązania. Współdecydowanie i dialog społeczny są jednak dyskredytowane, atakowane i naruszane. Bez silnych rad zakładowych i związków zawodowych demokratyczna i prospołeczna Europa jest niewykonalna.

Potępiamy ingerencje trójki oraz rządów w autonomię zawierania układów zbiorowych. Praw pracowniczych nie wolno redukować, lecz dużo bardziej należy je wzmacniać. Żądamy przestrzegania Europejskiej Karty Praw Podstawowych we wszystkich krajach Unii Europejskiej, także w Polsce i Czechach.

Odrzucamy każdą politykę prowadzącą do dumpingowego wyścigu w kierunku pogarszania czy to prawa pracy, czy to wynagrodzeń, czasu pracy, zabezpieczenia społecznego, podatków czy środowiska naturalnego. Średnio- lub długofalowo dotknie to wszystkich pracowników. Jeżeli w całej Europie osłabione zostaną prawa pracownicze i nadal spadać będzie popyt, to kryzys przerodzi się w ogólnoeuropejski pożar.

Apelujemy do UE, by opowiedziała się za polityką, dzięki której poprawią się warunki życia i pracy oraz zapewnione będą wysokowartościowe zatrudnienie, sprawiedliwe płace, równy status, efektywny dialog społeczny, prawa związkowe i inne prawa człowieka, usługi publiczne wysokiej wartości, standardy osłon socjalnych – do których należą też sprawiedliwe i zrównoważone przepisy w dziedzinie zdrowia i emerytur – oraz polityka przemysłowa, która sprzyja sprawiedliwemu przejściu do zrównoważonego modelu rozwoju. Polityka europejska stawiająca na postęp społeczny buduje zaufanie obywateli do ich wspólnej przyszłości. Wspólnie angażujemy się na rzecz sprawiedliwej, demokratycznej i prospołecznej Europy i wyrażamy naszą solidarność ze strajkującymi kolegami.

Niewidzialni czy niechciani bezrobotni?

Niewidzialni czy niechciani bezrobotni?

Oficjalnie w Polsce jest około 50 tysięcy osób, które mogłyby pracować w rolnictwie. Nieoficjalnie liczba bezrobotnych w tym sektorze wynosi co najmniej 600 tys.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, z danych resortu pracy wynika, iż pod koniec września w urzędach pracy zarejestrowanych jako bezrobotni było zaledwie 47,3 tys. osób posiadających gospodarstwa rolne. To zaledwie 2,4 proc. ogółu bezrobotnych. Eksperci twierdzą jednak, że rolników bez pracy jest zdecydowanie więcej. – „Szacujemy, że rolnictwo ukrywa ok. 600 tys. bezrobotnych” – informuje dr Bożena Karwat-Woźniak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Mała liczba rolników zarejestrowanych w urzędach pracy wynika głównie z obowiązującego prawa. Zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy bezrobotnym może być tylko osoba, która nie jest właścicielem lub posiadaczem nieruchomości rolnej o powierzchni użytków rolnych przekraczających dwa hektary przeliczeniowe.

Tymczasem – jak zauważają eksperci – tylko stosunkowo niewielka część spośród niemal 2,3 mln gospodarstw rolnych jest w stanie zapewnić rodzinom dochód porównywalny do osiąganego przez te pracujące poza rolnictwem. Takich gospodarstw jest ok. 300 tys., a ok. 220 tys. jest w stanie konkurować na rynku. Reszta jest na ogół mała i nie zapewnia nie tylko odpowiedniego dochodu, lecz także pracy przez cały rok w pełnym wymiarze.

Normalne państwo zatroszczyłoby się o takich ludzi. Nasze woli udawać, że ich nie ma.

Idee to nie kultura? Ministrze, opamiętaj się!

Idee to nie kultura? Ministrze, opamiętaj się!

Znów zamieszanie i pokaz urzędniczej arogancji w sprawie dotacji dla czasopism społeczno-kulturalnych, przyznawanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Redakcje podpisały „list ponad podziałami”. Wśród nich my.

Zaniepokojenie licznych redakcji pojawiało się wraz z informacją, że MKiDN w tegorocznej edycji programu „Promocja literatury i czytelnictwa – priorytet 3 – Czasopisma” zawarło taką klauzulę:

„Celem priorytetu nie jest wspieranie czasopism o profilu społeczno-politycznym, religijnym, narodowościowym, naukowym czy historycznym. Z tego względu wysoko oceniane będą jedynie te spośród nich, dla których tematyka kulturalna i artystyczna stanowi wiodącą oś problemową”.

Formuła ta jest jawnie dyskryminacyjna wobec pism, które rozumieją i propagują kulturę pojmowaną szerzej niż tylko kwestie stricte artystyczne czy literackie. Stąd powstał list, zaadresowany do ministra Bogdana Zdrojewskiego, którego treść niżej przytaczamy. Co istotne, podpisali go przedstawiciele redakcji o bardzo różnych profilach ideowych. Oto list:

Do Pana Bogdana Zdrojewskiego, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szanowny Panie,

Wyrażamy zaniepokojenie, że w ogłoszonym regulaminie konkursu dotacyjnego dla czasopism znalazł się następujący zapis: „Celem priorytetu nie jest wspieranie czasopism o profilu społeczno-politycznym, religijnym, narodowościowym, naukowym czy historycznym. Z tego względu wysoko oceniane będą jedynie te spośród nich, dla których tematyka kulturalna i artystyczna stanowi wiodącą oś problemową”. Uważamy, że zapis ten jest niefortunny i otwiera pole do nadinterpretacji przez komisję konkursową. Co bowiem zagwarantuje, że nie zostanie potraktowany przez komisję w sposób wąski wykluczając z konkursu czasopisma, które tworzą intelektualną debatę w Polsce?

Brak precyzji w sformułowaniu „profil czasopisma” oraz „wiodąca oś problemowa” pozostawia interpretację komisji konkursowej, a więc de facto stwarza ryzyko, że ograniczenia te zostaną potraktowane jako sztywne wytyczne wykluczające szereg czasopism, które nie stronią od podejmowania problematyki spraw publicznych, choć często czynią to poprzez analizę wątków teatralnych, literackich, filozoficznych, historycznych i religijnych. Dlaczego wykluczone z konkursu mają być na przykład czasopisma, które do tej pory otrzymywały dofinansowanie, a patrząc na listę konkursu 2012 były to czasopismo historyczne, czasopismo naukowe, społeczno-polityczne, a także o filozofii i religii?

Zawężenie pojęcia kultura do bliżej niejasnego pola wykluczającego podejmowanie tematów intelektualnych stawia pod znakiem zapytania wszystkie zadania stojące przez ministerstwem i ogranicza kulturę do obszaru folklorystycznej niszy.

W związku z tym wnosimy o pilną rewizję mechanizmu wspierania czasopism, a w szczególności wydania jednoznacznej interpretacji regulaminu przed terminem składania wniosków. Ponadto z powodu owych niejasności i dla zachowania zasad równego traktowania oraz ze względu na ponad-tygodniowe spóźnienie w uruchomieniu mechanizmu wypełniania wniosków online sugerujemy przesunięcie terminów z regulaminu o 10 dni.

Z poważaniem,

Andrzej Brzeziecki, Nowa Europa Wschodnia

Marek Horodniczy, 44 / Czterdzieści i cztery

Dominika Kozłowska, Znak

Błażej Lenkowski, Liberté!

Piotr Leszczyński, Przegląd Polityczny

Paweł Milcarek, Christianitas

Wojciech Przybylski, Res Publica Nowa

Paweł Rojek, Pressje

Sławomir Sierakowski, Krytyka Polityczna

Misza Tomaszewski, Kontakt

Marek Wasilewski, Czas Kultury

Krzysztof Wołodźko, Nowy Obywatel.

13 listopada w siedzibie Fundacji Schumana odbyło się spotkanie redakcji pism społeczno-kulturalnych z przedstawicielami  MKiDN, Anną Duńczyk i Marcinem Wieczorkiem. Niestety, miało ono charakter czysto fasadowy. Urzędnicy zostali najwyraźniej upoważnieni tylko do zaprezentowania decyzji ministerstwa, która potwierdza najgorsze obawy naszych redakcji.

Obecny na spotkaniu przedstawiciel „Nowego Obywatela”, Michał Stępień, zanotował: „Już początek spotkania zdeterminował jego przebieg. Nie było to, jak w poprzednich edycjach, spotkanie w ramach konsultacji z pismami niszowymi, mające ustalić zasady współpracy, a jedynie spotkanie informacyjne.

Nowy priorytet, kultura rozumiana wąsko jako artystyczna i literacka, jest ewidentnie na rękę ministerstwu. Potwierdza to wypowiedź pani Anny Duńczyk, wskazująca, że w ten sposób ministerstwo uniknie sporów o wydawanie pieniędzy niezgodnie z przeznaczeniem.

Znów dał o sobie podział na pisma stricte kulturalne i społeczno-polityczne. Te pierwsze są ze zmian bardzo zadowolone (bo będzie więcej pieniędzy na wąsko rozumianą kulturę). Ale dla niejednego, dotychczas dotowanego tytułu może to oznaczać upadłość”.

Warto podkreślić, że MKiDN potraktowało środowiska współtworzące polską przestrzeń idei jak niewygodnych intruzów i kłopotliwych petentów, którzy właściwie są tylko zawadą dla urzędniczych projektów i priorytetów. Tak działa państwo, w którym płacimy podatki.