Demokracja częściej niż co 4 lata

Demokracja częściej niż co 4 lata

Rozpoczął się drugi etap sondy miejskiej w Wałbrzychu, dotyczącej zagospodarowania budynku po tamtejszym liceum. To pierwsza sonda miejska w tym mieście.

Jak informuje Portal Samorządowy, sonda odbyła się z inicjatywy Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu oraz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. 10 listopada br. studenci PWSZ przeprowadzili ankietę wśród mieszkańców dzielnicy Podzamcze, dotyczącą przede wszystkim zagospodarowania drugiej części budynku po byłym liceum nr 5, który znajduje się na tym osiedlu. Część obiektu została już zagospodarowana przez Gminę Wałbrzych. Powstał tam bezpłatny Integracyjny Żłobek Samorządowy dla 75 dzieci.

Ponad 300 mieszkańców Podzamcza przedstawiło swoje propozycje. Te najchętniej wskazywane to: Centrum Edukacyjno-Kulturalne z funkcją biblioteki, multimediami i klubem seniora; przedszkole i ośrodek pomocy dla osób starszych. Teraz pozostali mieszkańcy miasta będą mogli wybrać spośród tych odpowiedzi i zdecydować, co powstanie w budynku po 5 liceum. Prezydent Roman Szełemej zapowiedział, że wpisze ten pomysł do budżetu na 2013 r.

Mieszkańcy Wałbrzycha mogą głosować w największych centrach handlowych, tj. w Centrum Handlowym Auchan oraz w Tesco w godzinach 16-21, a także przez Internet – za pomocą sondy na Facebooku (na profilu Wałbrzych Moje Miasto).

– „Liczymy, że akcja przyczyni się do wzrostu świadomości społecznej, a także stanie się podstawą do aktywnego współdecydowania mieszkańców o miejskich inwestycjach” – mówi prezydent Wałbrzycha.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Świetny wzór do naśladowania

Świetny wzór do naśladowania

Archiwum Państwowe w Kaliszu przygotowało wirtualną wystawę poświęconą wsi Lisków, zbudowanej w oparciu o zasady spółdzielcze. Wieś była przed wojną przykładem sukcesu opartego na zasadach współdziałania i solidarności.

We wprowadzeniu do wystawy na stronie Archiwum czytamy o Liskowie i motorze napędowym jego sukcesu, ks. Wacławie Blizińskim: „Obejmując w styczniu 1900 r. miejscową parafię ks. Bliziński zastał niedokończony kościół, jednoklasową szkołę ulokowaną w ruderze, analfabetyzm, plagę pijaństwa i kradzieży. Blisko 40 lat później we wsi działały 3 spółdzielnie (mleczarska, kredytowa oraz rolniczo-hodowlana z własnym młynem, piekarnią i cegielnią), funkcjonowała 7-klasowa szkoła powszechna i 3 szkoły zawodowe (Szkoła Hodowlana, Szkoła Zawodowa Żeńska i Szkoła Rzemieślniczo-Przemysłowa), sierociniec dla 300 dzieci, Dom Ludowy i ośrodek zdrowia. Miejscowość była częściowo skanalizowana i zwodociągowana, posiadała 7 studni artezyjskich, własną małą elektrownię, stałe połączenie komunikacyjne z Kaliszem, 12 telefonów i 50 odbiorników radiowych. We wsi funkcjonowały liczne organizacje społeczne i kulturalne (straż ogniowa, Koło Gospodyń Wiejskich, kółko rolnicze, Klub Inteligencji), a ewenementem na skalą krajową była własna gazeta »Liskowianin«”.

Okazją do przygotowania wystawy było ogłoszenie przez ONZ bieżącego roku Międzynarodowym Rokiem Spółdzielczości. W ramach ekspozycji zaprezentowane zostały pocztówki wydane z okazji ogólnopolskiej wystawy „Praca i Kultura Wsi” w 1937 r., akt notarialny zawiązania spółki budowlanej z 1919 r., a także podpisany przez ministra spraw wewnętrznych Stanisława Wojciechowskiego statut Stowarzyszenia Spożywczego „Gospodarz” z 1920 r. Wystawę „Wzorowa wieś Lisków i jej twórca” można oglądać na tej stronie internetowej.

A my przypominamy tekst o Liskowie, który opublikowaliśmy w „Obywatelu” już 6 lat temu: Lisków – wzorowa wieś ks. Wacława Blizińskiego 

Chcą równych praw

Chcą równych praw

Wielkopolska Izba Rolnicza skierowała apel w sprawie negocjacji budżetu Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Nie chcą ograniczania wsparcia rolnictwa i domagają się, by traktowano ich jak farmerów z innych krajów UE.

Apel skierowali do Prezydenta Bronisława Komorowskiego, Premiera Donalda Tuska oraz Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stanisława Kalemby. Apel związany jest z planowanym w dniach 22-23 listopada br. spotkaniem przywódców państw europejskich w Brukseli, gdzie mają rozmawiać o unijnym budżecie. Niepokój wielkopolskich rolników budzą zapowiedzi cięć europejskich wydatków na rolnictwo. Według kolejnej propozycji cięć budżetu Wspólnej Polityki Rolnej, zasugerowanej przez Przewodniczącego Rady UE Hermana van Rompuya, płatności bezpośrednie mają być pomniejszone w skali całej Wspólnoty o dalsze 5%, czyli o kwotę 13,2 mld euro. Także planowana rezerwa kryzysowa w I filarze unijnego budżetu rolnego ma zostać zredukowana o 16 mld euro. W sumie budżet na dopłaty w całej Unii ma się zmniejszyć prawie o 6%.

Jeśli dojdzie do cięć budżetu WPR, to nie zostaną dotrzymane zobowiązania wynikające z traktatów akcesyjnych nowych państw członkowskich – ostrzegają rolnicy. W kontekście mniejszego budżetu na dopłaty do gruntów rolnych, zachodzi obawa, że dochodzenie do pełnych płatności zostanie oddalone na dalszy plan lub też w ogóle nie zostanie zrealizowane. W 2004 r. startowaliśmy z poziomu 55% dopłaty, jaka przysługuje rolnikom w UE – przypominają rolnicy. Kwota ta corocznie miała wzrastać o 5%, aż do osiągnięcia 100% w 2013 r. Tymczasem, po 8 latach członkostwa w UE Polska nadal jest traktowana inaczej niż państwa starej Unii – niektóre z nich otrzymują dwukrotnie więcej dopłat obszarowych niż my.

Polska, jako kraj z jednej strony o dużym potencjale i tradycjach rolniczych, a z drugiej – o gorszych warunkach do produkcji rolnej, nie może sobie pozwolić na podrzędne traktowanie – przekonują rolnicy. Dlatego apelują o ustawiczne działania Rządu RP, w tym resortu rolnictwa, w celu zrównania dopłat bezpośrednich dla rolników w całej Unii Europejskiej.

Polska wieś to nie tylko duże sukcesy w produkcji i eksporcie żywności, ale również duże problemy – ukryte bezrobocie oraz opóźnienie rozwojowe w stosunku do państw starej UE, zwracają uwagę autorzy apelu. Środki z II filara miały pomóc w wyrównaniu różnic rozwojowych pomiędzy starymi i nowymi państwami członkowskimi – proces wciąż trwa. Ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich udało się dotychczas zmodernizować zaledwie 8% gospodarstw. Dysproporcje rozwojowe pomiędzy polskimi i zachodnimi gospodarstwami rolnymi są nadal bardzo widoczne. Obcięcie środków na ten cel jeszcze bardziej pogłębi te różnice – ostrzegają rolnicy.

Kryzys ma krew na rękach

Kryzys ma krew na rękach

Dopiero dwa samobójstwa, masowe protesty na ulicach oraz żądania sędziów zmusiły hiszpański rząd i tamtejsze banki do skończenia z falą eksmisji z mieszkań. W ciągu czterech lat już 400 tys. osób straciło lub traci mieszkania, tonąc w hipotecznych długach.

Jak informuje Wyborcza.biz, tuż przed wybuchem kryzysu w Hiszpanii ceny nieruchomości rosły, a wiele zachęconych tym osób zaciągało wieloletnie hipoteki. Potem zaczęli jednak masowo tracić pracę i nie byli w stanie spłacać rat pożyczek. Obecnie bezrobocie w tym kraju wynosi ponad 25 proc. W lipcu br. niewypłacalność kredytobiorców osiągnęła najwyższy wskaźnik od 1962 r., kiedy Bank Hiszpanii zaczął zbierać dane na ten temat.

Liczba zasądzonych eksmisji wciąż rośnie – tylko w drugim kwartale tego roku sądy wydały zgodę na ponad 19 tys. eksmisji (w I kwartale było to ok.18 tys.). Od 2008 r. wykonano ponad 203,8 tys. eksmisji z domów i innego rodzaju nieruchomości, jak warsztaty czy lokale usługowe.

W ciągu ostatnich tygodni dwie osoby, które czekała eksmisja, popełniły samobójstwo. Jedna z nich to była socjalistyczna radna Amaya Egana. Po tych wydarzeniach tysiące Hiszpanów wyszły na ulice, by protestować przeciwko bankom, które nie patrząc na trudną sytuację kredytobiorców, bezlitośnie wyrzucają ich na bruk. Pierwszy zareagował bank, w którym pani Egana miała kredyt. Prezes Kutxabanku polecił wszystkim swoim oddziałom wstrzymać postępowania egzekucyjne przeciw niewypłacalnym właścicielom do czasu uchwalenia nowego prawa regulującego długi hipoteczne. Reformy ponad stuletniego prawa domagało się wcześniej wiele środowisk, jednak politycy pozostawali głusi na ich postulaty.

Niespodziewanie na pomoc dłużnikom pospieszyli sędziowie. Specjalna komisja złożona z 47 dziekanów sądowych ogłosiła raport na temat ustawy o ściąganiu długów hipotecznych, która obowiązuje od 1909 r. Raport krytycznie odnosi się do zbyt szybkiej i agresywnej procedury egzekwowania długów przez banki oraz zwraca uwagę na bezbronność dłużników. Mieszkania są odbierane właścicielom po cenach niższych od rynkowych i zasilają bankowe portfele nieruchomości, a potem stoją puste miesiącami i latami, bo nikt ich nie kupuje – zauważają autorzy raportu.

Sędziowie chcą, by nowe prawo pozwalało na rozłożenie długu lub jego zawieszenie w razie, gdy dłużnik nie ponosi winy za niewypłacalność, np. dlatego że stracił pracę, zachorował czy przeżył tragedię rodzinną. O losie długu decydowałby sąd. W przypadkach spornych powoływane byłyby rozjemcze społeczne komisje mieszane. Czasem właściciel mógłby pozostać przez jakiś czas w mieszkaniu lub wynająć je na poczet spłaty długu. W skrajnych przypadkach przepadek mieszkania równałby się całkowitemu umorzeniu długu.

W efekcie nasilających się głosów krytyki zarząd hiszpańskich banków (Asociación Espanola de Banca AEB) wstrzymał na dwa lata eksmisje z mieszkań zadłużonych właścicieli dotyczące „skrajnych przypadków”. Zarządzenie dotyczy jednak tylko nowych egzekucji długów hipotecznych – eksmisje już zarządzone odbędą się.

Ponadto, rząd Rajoya oraz socjalistyczna opozycja rozpoczęły debatę nad możliwościami powstrzymania masowych eksmisji oraz zmianą obowiązującego prawo. Doraźnie prawicowy gabinet chce wstrzymać wszystkie nowe eksmisje na dwa lata, a w tym czasie zreformować ustawę z 1909 r.