Prywatyzacja za wszelką cenę

Prywatyzacja za wszelką cenę

Ministerstwo Skarbu Państwa nie rezygnuje z prywatyzacji Uzdrowiska Horyniec-Zdrój. Do dalszego procesu resort skarbu dopuścił dwie firmy.

Jak przypomina „Nasz Dziennik”, przejęciem dwóch podkarpackich uzdrowisk, w Horyńcu-Zdroju oraz w Rymanowie-Zdroju, zainteresowany jest samorząd województwa. W sierpniu br. sejmik wojewódzki przyjął uchwałę intencyjną, w której zadeklarował  taką wolę i czeka na zgodę ministra. Jednak mogłoby do tego dojść dopiero po zakończeniu procedur prywatyzacyjnych i pod warunkiem, że nie znajdzie się inwestor.

Chęć przejęcia uzdrowisk pod kuratelę samorządów wojewódzkich wyrazili też marszałkowie innych województw. Samorządów wprawdzie nie stać na ich kupno, ale komunalizacja jest jak najbardziej realna. Takie rozwiązanie gwarantowałoby, że kurorty utrzymają działalność leczniczą. W przypadku prywatnego inwestora nie można mieć tej pewności.

W przypadku Horyńca to już kolejna próba zbycia uzdrowiska, bo wcześniejsze nie wyłoniły inwestora. Ostatnia prywatyzacja została zamknięta bez rozstrzygnięcia, gdyż potencjalny inwestor nie wypełnił wszystkich warunków zapisanych w projekcie umowy. Ministerstwo Skarbu Państwa zdecydowało, że do dalszych negocjacji dopuści dwie firmy: Specjalistyczny Gabinet Reumatologiczny Lekarz Medycyny Beata Bogusz-Dukacz z siedzibą w Horyńcu-Zdroju i Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Dukat Witold Dukacz z siedzibą w Lubaczowie. Negocjacje mają trwać 3 tygodnie.

Tradycje lecznicze Horyńca-Zdroju sięgają XVII w. W okresie międzywojennym zjeżdżali tu kuracjusze z pobliskiego Lwowa, Stanisławowa, Warszawy i Krakowa, a także zagraniczni goście. Bogate, jedne z największych w Polsce złoża borowiny o znakomitych właściwościach leczniczych oraz źródła słabo mineralizowanych wód siarkowo-wodorowych także dziś są wykorzystywane w leczeniu i rehabilitacji m.in. narządów ruchu, schorzeń reumatycznych, chorób kobiecych i chorób skóry.

O sprawie już pisaliśmy – tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Łódź obywatelsko-filmowa

Łódź obywatelsko-filmowa

W Łodzi trwa XXII Festiwal Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”. W jego ramach jutro (sobota, 24 listopada) odbędzie się organizowany przez nas pokaz filmowy. Z kolei wieczorem tego dnia przyznamy własną nagrodę dla społecznie zaangażowanego filmu dokumentalnego.

Festiwal jest konkursowym przeglądem filmowej twórczości dokumentalnej. Tematyka prezentowanych filmów dotyczy szeroko rozumianych zagrożeń kondycji człowieka – indywidualnych, jak i społecznych. Oprócz Grand Prix festiwalu – statuetki „Białej Kobry”, przyznawanych jest kilka innych wyróżnień, w tym „Oko Obywatela” przyznawane przez Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” – wydawcę „Nowego Obywatela”.

Ponadto, w ramach pozakonkursowych pokazów filmowych w sobotę o 11.00 w Muzeum Kinematografii (pl. Zwycięstwa 1) odbędzie się organizowana przez nas projekcja filmów na licencji Creative Commons: „Good Copy, Bad Copy” i „Kultura Remixu”. Wspomniane obrazy poświęcone są tematyce praw autorskich i dostępu do kultury.

Festiwal Mediów to także szereg imprez towarzyszących, organizowanych w Śródmiejskim Forum Kultury – Domu Literatury oraz Klubie Szafa. Wstęp na wszystkie projekcje i wydarzenia jest bezpłatny.

Więcej informacji i szczegółowy program Festiwalu można znaleźć na stronie http://www.festiwalmediow.art.pl/.

Nie warto rozmawiać?

Nie warto rozmawiać?

Konsultacje społeczne przeżywają kryzys. Co piąta polska gmina nie konsultuje decyzji z mieszkańcami, ale i oni nie biorą zbyt często udziału w takich formach współdecydowania.

Jak informuje Portal Samorządowy, z badań wynika, że aż 20 proc. polskich gmin podejmuje decyzje bez żadnych konsultacji z mieszkańcami, ale też sami mieszkańcy rzadko włączają się w życie publiczne na szczeblu lokalnym. Tylko 10 proc. Polaków zadeklarowało, że w ciągu ostatniego roku brało udział w jakichkolwiek konsultacjach społecznych organizowanych w gminach, a ledwie 30 proc. w jakikolwiek sposób włączało się w proces podejmowania decyzji. Jeszcze gorzej statystyki wyglądają w odniesieniu do osób słabo wykształconych oraz osób w wieku powyżej 55 lat. Ludzie w tych grupach z reguły nie interesują się sprawami publicznymi, rzadziej niż ogół Polaków szukają informacji na ten temat, rzadziej też włączają się w procesy decyzyjne. Brak zainteresowania sprawami publicznymi w tych dwóch grupach szacuje się na dwie trzecie (wśród ogółu Polaków – 50 proc.).

Zdaniem dr Anny Krajewskiej z Instytutu Spraw Publicznych, współautorki badań zrealizowanych w ramach projektu „Decydujmy razem”, powodem wykluczenia tych dwóch grup z procesów decyzyjnych jest przede wszystkim niewiedza o możliwościach włączania się w sprawy publiczne. Kwestią decydującą są również kompetencje umożliwiające korzystanie z rozmaitych rozwiązań, np. umiejętność poruszania się w Internecie, korzystania z prasy lokalnej czy rozumienia sposobu, w który władze lokalne przekazują informacje mieszkańcom.

Na poziom zaangażowania obywateli wpływa również ich poczucie, że mają lub mogą mieć wpływ na poczynania władz lokalnych. Aż dwie trzecie Polaków uważa, że nie ma na to wpływu. Wśród osób starszych i osób słabo wykształconych odsetek ten jest wyższy niż przeciętnie i wynosi aż ¾ członków tych grup.

Udana reaktywacja

Udana reaktywacja

Jeżdżące od 1 września pociągi na linii ze Szczecina do Wałcza i Piły mają więcej pasażerów, niż się spodziewano. Daje to nadzieję na wznowienie kolejnych połączeń, jeśli tylko znajdą się na to środki.

Kolejowe połączenie ze Szczecina przez Ulikowo, Kalisz Pomorski, Wałcz do Piły zostało uruchomione po modernizacji torów przeprowadzonej dzięki funduszom unijnym – informuje „Gazeta Wyborcza Szczecin”. Trasa ta ze względu na zły stan techniczny torów była częściowo wyłączona z eksploatacji od 2000 r.

Największą frekwencję notują piątkowe popołudniowe kursy ze Szczecina do Piły i Wałcza oraz niedzielne popołudniowe z Piły do Szczecina. Szacuje się, że korzysta z każdego z nich nawet do 300 pasażerów. W pozostałe dni frekwencja podróżnych w każdym kursie zwykle wynosi od 50 do 120 osób. Według wcześniejszych prognoz uznawano, że 100 pasażerów dziennie będzie już wynikiem zadowalającym.

Mimo dużego zainteresowania reaktywowanym połączeniem nie ma co liczyć w tej chwili na zwiększenie liczby kursów. Urzędowi Marszałkowskiemu brakuje na to pieniędzy.

Czy jest szansa, że wznowione zostaną inne zamknięte dziś linie? Obecnie trwa jeszcze przetarg na wyłonienie przewoźnika na kolejne trzy lata. W warunkach przetargu Urząd Marszałkowski zastrzegł, że może rozszerzyć zlecenie o uruchomienie pociągów na linii Szczecin-Trzebież, Stargard Szczeciński-Pyrzyce, Sławno-Darłowo, Mścice-Mielno. Byłoby to realne, gdyby udało się wygospodarować dodatkowe fundusze (np. od lokalnych samorządów).

Na tym przykładzie widać jak bardzo bzdurne są opinie, że ludzie nie chcą korzystać z kolei. Jeśli tylko jest ona sprawna, to chcą, i to na trasie, którą przez ponad 10 lat nie jeździły pociągi. Ktoś powie, że trzeba do niej dopłacać. Owszem – tyle że znacznie więcej trzeba dopłacać do budowy i utrzymania dróg, do leczenia ofiar wypadków oraz wdychania spalin itp.