Naród polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej

W podręczniku dla drugiej klasy podano zgodny z konstytucją opis godła narodowego. Podręczniki są obecnie pisane na zasadzie „groch z kapustą”. Dla dzieci ciekawych, jak wygląda orzeł, informację podano dalej. Jest tam opis oraz rysunki orła przedniego i bielika. Czytamy: „Bielik orłem nie jest”. Nie jest, ponieważ jest jastrzębiem. Dlaczego znalazł się przy opisie godła? Od dłuższego czasu pojawia się w różnych miejscach informacja, że bielik lepiej pasuje do wizerunku na godle narodowym. Wprawdzie nikt jeszcze ptaka latającego z koroną na głowie nie widział, ale wszystko wyprostuje się w swoim czasie. Korona nie jest dobrze widziana w Unii Europejskiej. Przeniesienie korony króla Stefana do parlamentu węgierskiego zostało potraktowane jako zamach na demokrację. Ciekawa jestem, co zrobią inne państwa ze swoimi godłami. Orły czarne, a tym bardziej dwugłowe, do żadnego gatunku podobne nie są. Może najbardziej do kondora, sępa padlinożercy.

Obawiam się, że jastrząb, też ptak drapieżny, jest tylko formą przejściową w procesie reformowania polskiego godła. Z kręgów rządowych docierają plotki („Uważam Rze”), iż najstosowniejszym godłem dla Polski jest bocian, też ptak drapieżny, ale pożyteczny. Zżerając żaby, likwiduje źródło konfliktu, przyczynia się do pojednania narodu podzielonego na obrońców żabek (Gwiazdowie i ekolodzy) oraz Europejczyków – obrońców autostrad i innych postępowych inwestycji. Bocian wkłada  dzieci do kapusty, owinięte w becik. To duża oszczędność w budżecie na politykę prorodzinną.

Tyle emocjonujących rewelacji zapewnia nam ostatnio klasa polityczna z rządem na czele, że powinnam codziennie pisać komentarze. Na szczęście nie muszę, ponieważ opinia publiczna jest czujna, wyłapuje kłamstwa i afery. Ludzie się martwią, denerwują i… obojętnieją. Ile można bezsilnie się wściekać? Nasza znajoma znalazła prosty sposób na oszczędzanie nerwów i czasu. „Wolne moce przerobowe” poświęca na wyłapywanie zmian, które uderzają nas po kieszeni lub ograniczają prawa i demokrację, a kiedy problem rozpozna, obmyśla metody przeciwdziałania. Cały szum informacyjny odrzuca. Na pytanie „Co pani sądzi o szansach Sławomira Nowaka na ministerialną tekę”, odpowiedziała: „Sławomir Nowak? Nie znam”. Gdyby na rewelację, że Palikot proponuje zbieranie psich kupek w święto niepodległości, ludzie odpowiadali: „Palikot, a kto to jest? Nie znam” – możliwości manipulacji byłyby mniejsze.

Niestety Zbigniewa Brzezińskiego znam, a nawet znalazłam fragmenty jego wykładu dla naukowców polskich w Montrealu. „Pojęcie państwa narodowego w pełni suwerennego w ogóle się zdezaktualizowało – należy ono do epoki historycznej, która już nie istnieje. Sytuacja Polski jednak nie jest oczywiście współzależnością, ale zależnością. Charakteryzuje ją zależność od zewnętrznej potęgi…”. Za szczyt naszych aspiracji Brzeziński uważał większe otwarcie na Zachód. Zachowaliśmy ten tekst, ponieważ pochodzi z maja 1975 roku, gdy ZSRR i USA już planowały pierestrojkę.

Zasłuchanym w retorykę narodowców przypominam, że w polskiej tradycji historycznej, podobnie jak w amerykańskiej, naród polski są to polscy obywatele. Potwierdza to preambuła konstytucji.

Brzeziński nie jest pierwszym z brzegu Amerykaninem „born in Poland’ (urodzonym w Polsce). W Waszyngtonie pełni on rolę dyżurnego Polaka, który kiedy trzeba, poucza nas, co jest właściwe, a co nie. Tym razem chamstwo bluzgów przekroczyło wszelkie granice. Nazwałabym go Niesiołowskim prezydenta Obamy. Wyciągam z tego wnioski optymistyczne. Widocznie mamy szanse  pokonać „republikę okrągłego stołu” i ustanowić Rzeczpospolitą Polską. Tak sformułowany cel polityczny narodowców w pełni popieram. Mam nadzieję, że zrezygnują z absurdalnego i niemoralnego postulatu czystości etnicznej Polaków. Jeśliby do tego dodać kryterium wyznaniowe i skrupulatność w praktykach kościoła rzymskokatolickiego, a takie postulaty wciąż się pojawiają, to i puchary Adama Małysza należałoby oddać.

Niepokoi mnie renesans endecji. Marksizm, friedmanizm, Rosja, Niemcy, eksponowanie Małych Ojczyzn, tropienie ksenofobii, antysemityzmu, oskarżenia o brak tolerancji, demokracji, o homofobię, o zbrodnie wobec Żydów i Niemców w czasie II wojny światowej, wszystko to realnie zagraża polskiemu państwu. W tej sytuacji tylko tradycje romantyczne, rycerskie, insurekcyjne mogą nas uratować. Dobrze rozumiał to prezydent Lech Kaczyński.

Oglądałam ostatnio film w telewizji Planete pod tytułem „Klub pancernych” o organizowaniu młodzieży zafascynowanej serialem „Czterej pancerni i pies”. Dowiedziałam się o świetnej współpracy z milicją, telewizją, strażą pożarną. W ramach akcji „walka z ogniem” dzieci przeprowadzały tajne rewizje w piwnicach i na strychach, usuwały łatwopalne rupiecie i znajdowały poukrywane papiery. Tego nawet Pawka Morozow by nie wymyślił… Z klubami współpracowały ówczesne autorytety. Częstym gościem bywał Bronisław Geremek. On najlepiej potrafił przekazać młodzieży zasady etosu rycerskiego. Trudno się dziwić, że na bohatera walki z systemami totalitarnymi XX wieku Unia Europejska mianowała czołowego rycerza PRL. Rotmistrz Pilecki nie miał żadnych szans.

Skutecznym sposobem obrzydzania Polski jest utożsamianie państwa z rządem. Premier bije na alarm, podnosi się wrzawa wszystkich autorytetów – PiS atakuje państwo, ponieważ chce zmienić rząd. Król francuski Ludwik XIV powiedział do parlamentu „Państwo to ja”, a także „Naród mieści się w całości w osobie króla”. Ja w osobie Tuska się nie mieszczę, ponieważ uważam, że polskość to normalność.

Państwo stanowią wolni obywatele. W Art. 4 Konstytucji czytamy: Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do Narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. I tego się trzymajmy.

Joann Duda-Gwiazda

Joanna Duda-Gwiazda

inżynier okrętowiec, działaczka Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża (1978) i Pierwszej „Solidarności” (członek prezydium MKS-MKZ, Zarządu Regionu), w stanie wojennym internowana, niezależna dziennikarka i publicystka („Robotnik Wybrzeża”, „Skorpion”, „Poza Układem”). Od początku do dziś konsekwentnie w opozycji do metod i polityki firmowanej przez Lecha Wałęsę i jego następców. Żona Andrzeja Gwiazdy. Odznaczona Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Stała współpracowniczka „Nowego Obywatela”.

14 odpowiedzi na „Naród polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej

  1. Włodzimierz Malinowski pisze:

    Pani Joanno, co rozumie Pani pod hasłem: pokonać „republikę okrągłego stołu” ? Architektami okrągłego stołu, byli bracia Lech i Jarosław Kaczyński. Lech Kaczyński jako jedyny przedstawiciel opozycji brał udział we _wszystkich_ spotkaniach z władzą komunistyczną w „tajemniczej” Magdalence, zaś jego Brat Jarosław (mówił to w wywiadzie tv dla Teresy Torańskiej) był o przebiegu tych spotkań dokładnie poinformowany – i chyba tu się nie pomylę – zapewne doradzał Lechowi jak te rozmowy prowadzić. Co stało się, że okrągły stół a raczej zwalczanie jego następstw jest takim hasłem wiodącym? Ja nie pamiętam aby Lech Kaczyński negował swoją pracę przy stworzeniu okrągłego stołu oraz jego rezultatów. Czy jest jakaś granica, gdzie okrągły stół przestał być osiągnieciem negocjacyjnym Lecha Kaczyńskiego a stał się wadliwym meblem? Ciekaw jestem Pani opinii. Pozdrawiam, W. Malinowski

  2. s. pisze:

    Dlaczego niby eksponowanie Małych Ojczyzn realnie zagraża Państwu Polskiemu? Jak na razie regionalizm nie stanowi żadnej alternatywy dla państwa narodowego, a jeżeli w perspektywie będzie taką alternatywę stanowił – to moim zdaniem będzie to krok w dobrym kierunku?

  3. Cisza pisze:

    Przykro czytać jak inteligentna osoba stacza się w objęcia różnych fobii. Zamiast zająć się sensowną krytyką bredzi coś o orłach, koronach itp.

  4. klasyk pisze:

    „Tak sformułowany cel polityczny narodowców w pełni popieram. Mam nadzieję, że zrezygnują z absurdalnego i niemoralnego postulatu czystości etnicznej Polaków. Jeśliby do tego dodać kryterium wyznaniowe i skrupulatność w praktykach kościoła rzymskokatolickiego, a takie postulaty wciąż się pojawiają, to i puchary Adama Małysza należałoby oddać.”

    Moja diagnoza – brak kontaktu z rzeczywistością. Samo formułowanie tego typu życzeń „narodowcy zrezygnują z …” świadczy o skrajnej naiwności i niezrozumieniu światopoglądu tych ludzi. Natomiast zdanie ostatnie… kryterium wyznaniowe=państwo wyznaniowe? Czy Pani postuluje powrót do Średniowiecza? Pytam, bo wypowiedź jest niejasna. Co ma czyjaś skrupulatność w praktykach religijnych do życia publicznego? Czy ta „skrupulatność” ma być nadzorowana przez społeczeństwo, jak u Talibów?

    • gostkow pisze:

      Ta „skrupulatność” to ironia, moim zdaniem czytelna.

      • Nowy Obywatel pisze:

        Nie tyle skrupulatność to ironia, co całe to zdanie jest KRYTYKĄ chęci rozliczania kogoś ze skrupulatności w tej dziedzinie. Niestety komentator o nazwie „klasyk” ma kłopoty ze zrozumieniem prostego przekazu w języku polskim, skoro z krytykowania przez autorkę czynienia z praktyk religijnych papierka lakmusowego postaw publicznych zrozumiał coś zgoła przeciwnego i pyta autorkę, czy postuluje ona państwo wyznaniowe.

  5. klasyk pisze:

    A może styl felietonistki jest niejasny? Przeczytajcie ostatnie zdanie i zastanówcie się, czy nie można by go zrozumieć równie dobrze tak jak ja je zrozumiałem. Nie znam, szczegółowo poglądów pani Joanny, czytam tekst i śmiem twierdzić, że całkiem nieźle się na interpretacji tekstów znam.

    • Nowy Obywatel pisze:

      Przeczytaliśmy. Nie można. Polecamy też czytanie nie pojedynczych zdań, lecz tychże zdań w kontekście poprzednich. Wówczas ten jasny wywód stanie się jeszcze bardziej jasny.

  6. jacob bankyo pisze:

    Droga Pani Joanno. Najserdeczniejsze pozdrowienia, przede wszystkim. Choć „cuda” się zdarzają, to jakoś nijak nie wierzę, by tzw. narodowcy zrezygnowali z dzielenia i piętnowania ludzi. Gdyby chcieli być otwarci – nie nazywaliby się „narodowcami”. A orzeł.. Kajakując po Wiśle widziałem kiedyś walkę orła z krukami – parą kruków. Kruki współpracowały, były jak jeden organizm, pewnie broniły gniazda – i orła pogoniły. Bardzo to ważny i żywy dla mnie obraz. Zawsze zapraszam do „indiańskiej wioski”) Pozdrowienia dla Pana Andrzeja) Jacob

  7. pawelbloch pisze:

    Nic nie pisać źle, a komentować pewnie jeszcze gorzej. Takiego galimatiasu myśli wylanych w słowach dawno nie widziałem. Jeśli za wzór felietonu uznać taki, w którym znajdzie się Ludwik XIV (z najbardziej wyświechtanym cytatem!), Zbigniew Brzeziński, Rotmistrz Pilecki, Pawka Morozow, Gwizdowie co to żab bronią (ekolodzy dopisani przez grzeczność), naukowcy z Montrealu, Palikot, czterej Pancerni, Niesiołowski, endecja, Rosja i Niemcy i Lech Kaczyński to bingo! Brakuje tylko małych złośliwych krasnali co to pewnie ojczyznę nam po malutku rozkraść próbują (z Donaldem, a jakże!).

    Rzecz jest tendencyjna i niesmaczna jak kolacja z romantycznym, rycerskim, insurekcyjnym trupem.

  8. Marian Antosz pisze:

    cyt.: „pokonać „republikę okrągłego stołu”
    A może, w międzyczasie, zająć stanowisko względem projektu załatania dziurawej Ustawy lustracyjnej, poprzez dodanie pytania o współpracę z obcym wywiadem oraz z ponadnarodowym wywiadem korporacyjnym?

    Projekt zgłoszony na Sympozjum: „W trosce o Dom Ojczysty”, 19-20 Maj 2000 r., na którym był obecny p. Andrzej.

  9. wilre pisze:

    POgratulować zebranemu powyżej tow. „komentatorów”.
    Szkoda, żeście tacy wymowni nie byli w krytykowaniu PRL. Zaraz by runął a nie trwał dzieści lat,tak samo jak i dzisiejsza POmuna
    Cholernie wasza „odwaga” POtaniała towarzysze.

    Odczepcie się od pani J.
    Idźcie gdzie indziej badać style i perystyle.
    Idzcie najlepiej – do diabła

  10. Włodzimierz Malinowski pisze:

    @wilre – Po pierwsze skąd wniosek, ze piszący komentarze nie krytykowali (lub nie zwalczali) PRL? Być może niektórych nie było jeszcze na świecie lub byli zbyt młodzi. Po drugie – kogo pytać jak nie przeciwników okrągłego stołu i rządu Mazowieckiego o moment i konkretne przyczyny w jakim nastąpiło rozejście się dróg osób zaangażowanych w ich stworzenie ? Przypomnę dodatkowo, że rewelacyjny pomysł na rząd Mazowieckiego negocjowali Lech i Jarosław Kaczyńscy (http://www.rp.pl/artykul/349922.html) i to ich praca doprowadziła do jego powstania. Po trzecie hasło (jeżeli dobrze pamiętam Antoniego Słonimskiego z 1956) brzmiało: „odwaga potaniała, rozum zdrożał” i to hasło w pełnym brzmieniu dedykuję Panu, Pani (?) wirle. Pozdrawiam W.M.

  11. Włodzimierz Malinowski pisze:

    Pomyliłem się – autorem hasła „odwaga staniała, rozum zdrożał” był Artur Sandauer. Przy okazji polecam jego znakomity zbiór esejów „Bez taryfy ulgowej” . Tytuł cytuje już bez błędu :) Pozdrawiam. W.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>