Glifo-syf

Glifo-syf

Najnowsze badania naukowe dotyczące substancji czynnej popularnego herbicydu Roundup – glifosatu – podważają legalność jego rejestracji w Unii. Glifosat jest środkiem chwastobójczym, stosowanym m.in. do opryskiwania roślin modyfikowanych genetycznie.

Jak informuje portal Farmer.pl za FAMMU/FAPPA, wyniki badań opublikowane w „Journal of Enviromental and Analytical Toxicology” są oparte na doświadczeniach prowadzonych w Wielkiej Brytanii oraz Brazylii. Dowiodły one, że glifosat powoduje defekty biologiczne i problemy reprodukcyjne zwierząt laboratoryjnych. Ponadto badacze zarzucają niemieckim ekspertom niedbałość podczas opiniowania glifosatu w 2002 r., w wyniku czego środek ten został dopuszczony do użycia w Europie.

Glifosat pozwala na opryskiwanie roślin modyfikowanych genetycznie, ponieważ są one odporne na tę substancję, jednak przenika ona częściowo do samych roślin i może pozostawać także w przetworzonych z nich produktach. – „Rząd Wielkiej Brytanii monitorował pozostałości glifosatu w chlebie w latach 2009-2011 i wykryto wzrost występowania tej substancji do 24 proc. w próbkach pieczywa” – podaje FAMMU/FAPA.

Claire Robinson z grupy Earth Open Source, współautorka badań, podkreśliła, że obywatele nie mogą ufać oficjalnym niemieckim badaniom glifosatu oraz uprawom odpornym na ten herbicyd, a zasadność rejestracji powinna zostać poddana ponownej ocenie. Badaczka wezwała do opracowania nowych i przejrzystych zasad oceny ryzyka we współpracy z niezależnymi organizacjami.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polska to nie tylko Warszawa

Polska to nie tylko Warszawa

Wkrótce mają powstać dwie nowe instytucje centralne. Pomysłodawcy akcji społecznej chcą, by siedziby obu znalazły się poza stolicą.

W związku z planowaną przez Ministerstwo Środowiska reformą gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej mają w miejsce dotychczasowych urzędów powstać dwie centralne instytucje: Zarząd Dorzecza Odry w Kędzierzynie-Koźlu lub Wrocławiu oraz Zarząd Dorzecza Wisły, na siedzibę którego rząd proponuje Warszawę. Inicjatywa o nazwie Port Europa uważa jednak, że do pełnienia funkcji siedziby Zarządu Dorzecza Wisły lepiej nadaje się Kraków niż nizinna stolica (większość spraw związanych z zarządzaniem rzekami koncentruje się w górnym biegu rzek, stąd właśnie Kraków). Inicjatorzy akcji mają jednak szerszy cel niż lokalizacja jednej instytucji – zwracają uwagę na korzyści z zastosowania rozwiązań decentralizacyjnych. Port Europa apeluje, aby nie zmarnować tej szansy. Osoby, które chcą poprzeć pomysły Portu Europa, mogą „polubić” profil „Wisła dla Krakowa” na Facebooku.

Organizatorzy akcji zwracają uwagę, że dysproporcje w poziomie zarobków i możliwości rozwoju zawodowego między stolicą a resztą kraju osiągają już rozmiary typowe dla krajów latynoskich czy poradzieckich, co nosi znamiona patologii. Stolica, obecnie jedyne w kraju perspektywiczne miasto, przyciąga co roku kilkadziesiąt tysięcy nowych mieszkańców. Jakie są skutki nienaturalnie szybkiego rozrostu Warszawy? Ogromne korki, horrendalnie wysokie koszty życia, zanieczyszczenie środowiska, nieodwracalne zniszczenie dotychczasowej tkanki miejskiej. Tymczasem, jak pokazuje przykład Niemiec, da się inaczej zorganizować życie społeczne, polityczne i gospodarcze, tak by rozwój był bardziej równomierny, a między najważniejszymi metropoliami zachodziła zdrowa i wyrównana konkurencja.

W Niemczech siedziby urzędów centralnych i najważniejsze obiekty są równomiernie rozmieszczone po całym kraju, np. bank centralny, giełda i największe lotnisko są we Frankfurcie, część ministerstw – w Bonn, trybunał konstytucyjny – w Karlsruhe, siedziby najważniejszych mediów – w Monachium itp. Dzięki temu, Niemcy zamiast jednej przerośniętej metropolii berlińskiej mają kilkanaście liczących się w świecie ośrodków, które na równych zasadach konkurują między sobą o nowych mieszkańców, studentów czy inwestorów. Wygrywa to miasto, które ma lepsze władze, które jest sprawniej zarządzane – i niekoniecznie jest to Berlin. Dlatego Port Europa postuluje, by stworzyć w Polsce podobny model „państwa wielu stolic”.

Oczywiście, ten proces musi odbywać się ewolucyjnie i zostać rozłożony np. na 5-10 lat. Aby nie było chaosu, zdaniem Portu Europa urzędy należy przenosić z Warszawy do innych miast przy okazji każdej kolejnej restrukturyzacji i redukcji zatrudnienia, czyli likwidować wówczas dotychczasowy urząd, a nowy, w mniejszym składzie urzędniczym, otwierać w innym mieście. Przede wszystkim jednak należy brać pod uwagę inne lokalizacje niż Warszawa w przypadku nowo powstałych urzędów. Sytuacja, w której siedziby różnych urzędów centralnych będą w różnych miastach, zmusi urzędników, polityków i społeczeństwo do zmiany sposobu myślenia, do dostrzeżenia, że nie wszystko kręci się wokół stolicy. Dopiero to wymusi na urzędnikach i politykach stworzenie sprawnej sieci drogowej i kolejowej oraz wykorzystanie na szeroką skalę komunikacji elektronicznej czy telekonferencji, bo w nowej rzeczywistości stanie się to po prostu niezbędne.

Popieramy!

I przypominamy, że pomysł „decentralizacji instytucjonalnej” Polski głosiliśmy w „Nowym Obywatelu” już kilka miesięcy temu – można o tym poczytać w artykule Karola Trammera: Kraje wielu stolic.

Dać biednym – zabrać bogatym

Dać biednym – zabrać bogatym

Do pierwszego czytania w Sejmie skierowany został projekt zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, zwalniający z opodatkowania najniższe emerytury i renty. Uprawnionych do całkowitego zwolnienia byłoby 2,5 mln emerytów i rencistów.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, dokument został przygotowany przez posłów Solidarnej Polski (identyczny projekt złożył też PiS). Postuluje całkowite zwolnienie z podatku dochodowego emerytur lub rent, które wraz z należnymi dodatkami nie przekraczają 1 tys. zł miesięcznie (oznaczałoby to także nienaliczanie składki zdrowotnej). Kwota tysiąca złotych została wybrana ze względu na to, iż – zgodnie z szacunkami Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych – w grudniu 2011 r. minimum socjalne dla jednoosobowego gospodarstwa emeryckiego wynosiło 994,20 zł miesięcznie. Według obliczeń posłów prawo do całkowitego zwolnienia uzyskałoby 2,5 mln emerytów i rencistów (w tym korzystających z KRUS).

Ponadto projekt przewiduje zwolnienie z podatku dochodowego pierwszego 1 tys. zł z emerytury lub renty, których wysokość (wraz z należnymi dodatkami) nie przekracza 2 tys. zł miesięcznie. Jeśli zaś świadczenie wynosi od 2 do 2,5 tys. zł, kwota objęta zwolnieniem ma być odpowiednio obniżana – ostatecznie do 500 zł, przy świadczeniach powyżej 2,4 tys. zł, ale nieprzekraczających lub równych 2,5 tys. zł.

Według obliczeń projektodawców przeciętny emeryt uprawniony do zwolnienia otrzymywałby świadczenie wyższe o 180 zł miesięcznie, czyli 2160 zł rocznie. Budżet państwa odnotowałby natomiast zmniejszone wpływy z podatku dochodowego o ok. 7 mld zł rocznie, a ze składki na ubezpieczenie zdrowotne o ok. 5 mld zł. Według Ministerstwa Finansów, które dokonało wyliczeń na podstawie prognozowanej liczby emerytów w 2013 r., suma utraconego podatku i składek jest wyższa – 13,9 mld zł. Autorzy projektu proponują, by lukę w budżecie wypełnić dzięki wprowadzeniu 40-procentowego podatku dla osób zarabiających miesięcznie powyżej 10 tys. zł netto.

SP chciałaby, aby przepisy weszły w życie od 2014 r. Na razie poparcie dla inicjatywy wyraziły dwa kluby parlamentarne: PiS – który uważa, że prace nad nią i nad jego własnym projektem mogłyby się toczyć równolegle, oraz SLD. – „Warto podjąć prace nad każdym rozwiązaniem mającym na celu wsparcie dla najniżej uposażonych emerytów i rencistów” – powiedziała Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska z SLD.

Tożsamość, różnorodność, demokracja

Tożsamość, różnorodność, demokracja

Zapraszamy do Krakowa na ostatnie spotkanie kółka samokształceniowego organizowanego w ramach projektu „Po kapitalizmie”.

Czytamy niedawno wydaną w języku polskim książkę Michaela Hardta i Antonio Negri „Rzecz-pospolita. Poza własność prywatną i dobro publiczne”.

Spotkanie poświęcone ostatniemu rozdziałowi pracy odbędzie się w czwartek (29 XI) o godz. 18.30 w „Bunkrze Sztuki”, Plac Szczepański 3a. Poprowadzi je Jan Sowa.

W ostatnim rozdziale „Rzeczy-pospolitej” Hardt i Negri zastanawiają się, jakie miejsce w projekcie rewolucyjnym mają takie istotne dla lewicy kwestie, jak tożsamość, różnorodność czy demokracja. Próbują skonfrontować się z pytaniem o przemoc i jej relację wobec działań o charakterze rewolucyjnym. W czasie czwartkowego spotkania wspólnie z autorami książki prześledzimy linie ujścia, które od biopolityki późnego kapitalizmu i współzależnego rządzenia prowadzą w kierunku nowego, radykalnie emancypacyjnego porządku.