Posprzątać po śmieciówkach!

Posprzątać po śmieciówkach!

„Solidarność” pracuje nad przepisami, które mają zapewnić ochronę osobom pracującym na umowach cywilnych. Kompleksową potrzebę zmian w kodeksie potwierdzają prawnicy.

Obecnie przepisy chronią wyłącznie osoby związane z pracodawcą umowami o pracę – przypomina Wyborcza.biz. Chodzi m.in. o przepisy, które ograniczają swobodę zwalniania pracowników, przewidują okresy wypowiedzenia, chronią wynagrodzenia w przypadku egzekucji komorniczej, definiują minimalne wynagrodzenie czy dotyczą BHP. – „Są dwa różne światy. Świat ludzi na etatach i na umowach cywilnych” – ocenia prof. UG dr hab. Jakub Stelina, kierownik Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Gdańskiego. Jego zdaniem nie należy likwidować umów cywilnych, ale trzeba przeciwdziałać sytuacjom, w których są one stosowane tylko po to, by omijać przepisy kodeksu pracy albo uciec od kosztów pracy.

Zapowiedź stworzenia nowego kodeksu pracy, zawierającego przepisy chroniące pracowników na umowach cywilnych, zgłaszała kilka miesięcy temu „Solidarność”. Prace nad kodeksem są obecnie kontynuowane. – „Zakładamy, że kompleksowy projekt będzie gotowy wiosną 2013 r. Najważniejsze zmiany, jakie chcielibyśmy wprowadzić, to np. wprowadzenie urlopów macierzyńskich dla kobiet na »śmieciówkach«, możliwość chorobowego, prawo do urlopu. Osobiście jestem przeciwny likwidowaniu umów cywilnych. Chodzi jednak o to, aby maksymalnie zbliżyć uprawnienia osób z nich korzystających do uprawnień pracowników. Wtedy omijanie kodeksu pracy przestanie się opłacać” – mówi Dominik Kolorz z „Solidarności” koordynujący prace nad zmianami.

Projekt kodeksu zapewniający ochronę pracowników na umowach cywilnych został przygotowany już wcześniej przez grupę prawników pod kierunkiem prof. Michała Seweryńskiego z Uniwersytetu Łódzkiego – w 2007 r. Niestety, rząd nie zajął się projektem. Wytyczne w nim zawarte wciąż można jednak wykorzystać. – „W tym projekcie jest cały rozdział poświęcony osobom pracującym jak pracownicy, ale nie mającym etatu. Podstawowa sprawa to wprowadzenie okresu wypowiedzenia dla osób pracujących bez etatów, po drugie, przewidziano dla nich prawo do urlopu. Przygotowano też zapis, że w przypadku sporu takiej osoby z pracodawcą sprawa trafia do sądu pracy, a nie do wydziału cywilnego. To ważne rozwiązanie, bo procedura w sądzie pracy jest bardziej przyjazna dla pracownika” – mówi prof. Stelina.

Najważniejszym problemem jest zdefiniowanie, kiedy umowa cywilna ma faktycznie charakter umowy o pracę. W projekcie z 2007 r. zawarto precyzyjną definicję takiej sytuacji. – „Po pierwsze, taka umowa musi być głównym źródłem utrzymania danej osoby. Po drugie, dochody z tej umowy nie mogą być niższe niż połowa minimalnego wynagrodzenia” – tłumaczy Stelina.

Projekt prawników nie zawierał np. ochrony wynagrodzenia przed komornikiem. Jak jednak ocenia Stelina, nic nie stoi na przeszkodzie, by go zweryfikować i dopisać kolejne regulacje, potrzebne do ochrony pracujących na umowach cywilnych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uwalniamy idee!

Uwalniamy idee!

Kolejna porcja tekstów z archiwalnych numerów „Nowego Obywatela” została bezpłatnie udostępniona na naszej stronie internetowej.

Wszyscy internauci mogą się już cieszyć kompletem artykułów opublikowanych w numerach 1/2011 (52) oraz 2/2011 (53). To efekt naszej konsekwentnej polityki dzielenia się treściami, które stają się trudno dostępne w wersji papierowej.

Jednocześnie przypominamy, że w okresie posiadania ważnej prenumeraty nasi czytelnicy, po zarejestrowaniu się na stronie, mają darmowy dostęp do elektronicznych wersji wszystkich tekstów kiedykolwiek opublikowanych w „Nowym Obywatelu” (tj. począwszy od zmiany nazwy pisma). Poza oszczędnością czasu i pieniędzy to jeden z pragmatycznych powodów, by zamiast dać zarabiać pośrednikom – wykupić prenumeratę.

Bo Kazimierz ma charakter

Bo Kazimierz ma charakter

Władze Krakowa planują wprowadzenie na terenie Kazimierza parku kulturowego, wzorem ścisłego centrum miasta.

Jak informuje „Gazeta Krakowska”, utworzenie parku kulturowego na Kazimierzu miałoby chronić dzielnicę przed niekontrolowaną zabudową, szpecącymi szyldami i reklamami. Chodzi również o utrzymanie klimatu dawnej żydowskiej dzielnicy i ochronę tradycyjnych zawodów. Nowe przepisy zakładałyby przy tym ograniczenie liczby kawiarni, restauracji i klubów muzycznych.

Przypomnijmy, iż Park Kulturowy Stare Miasto istnieje od czerwca br. Jego wprowadzenie miało na celu przywrócenie zabytkowemu centrum estetycznego wyglądu, zgodnego z zapisami w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Dzięki nowym przepisom na historycznych ulicach nie wolno wywieszać nieuzgodnionych szyldów, z chodników i bram zniknął dziki handel. Niestosowanie się do przepisów grozi mandatem.

Podobnie ma być na Kazimierzu, choć z pewnymi różnicami. – „Każdy park kulturowy to indywidualna sprawa. W dzielnicy, o której mówimy, jest on potrzebny z nieco innych przyczyn niż na Starym Mieście. Przede wszystkim dla uporządkowania zasad pomiędzy liczbą usług a mieszkań. Dlatego najpierw powinien powstać plan zagospodarowania przestrzennego dla tego miejsca. Nie chciałabym, aby Kazimierz się wyludnił. Tam powinny być chronione tzw. umierające zawody” – mówi wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba. Jej zdaniem w planie zagospodarowania dla Kazimierza warto byłoby ograniczyć liczbę lokali gastronomicznych i muzycznych. Mieszkańcy tej dzielnicy od lat narzekają na hałas, jaki generują lokale i ogródki, funkcjonujące do białego rana. Problemem są także samowolnie umieszczane reklamy. – „Nie chciałbym, aby na Kazimierzu była zasłaniająca pół kamienicy reklama telewizji czy telefonii komórkowej, bo to nie ma nic wspólnego z charakterem tej dzielnicy. Bez parku kulturowego trudno byłoby to jednak zablokować” – przekonuje główny plastyk miasta Jacek Stokłosa.

Na wyżynach zdrowia

Na wyżynach zdrowia

Bydgoska podstawówka skutecznie walczy z otyłością dzieci. Dzięki różnorodnym działaniom prozdrowotnym podjętym przez placówkę udało się przywrócić właściwą wagę ponad 200 uczniom.

Wszystko zaczęło się 6 lat temu, kiedy dyrektor Szkoły Podstawowej nr 38 na Wyżynach Grzegorz Nazaruk zlikwidował szkolny sklepik ze słodyczami – relacjonuje lokalna „Gazeta Wyborcza”. W zamian szkoła zaoferowała zdrowe śniadania, np. zupę mleczną z zacierką, kanapki z sałatą, wędliną i pomidorem, jogurt. Ponadto, dyrektor Nazaruk opracował szkolny program walki z otyłością, w który zaangażował pielęgniarkę, przedstawicieli rodziców, nauczycieli i uczniów.

W ramach programu uczniowie m.in. dowiadują się na lekcjach, jak zdrowo jeść, a na przerwach tańczą przy muzyce. W ciągu kilku lat brali też udział w licznych ogólnopolskich programach, m.in. „Trzymaj formę”, „Szkoła promująca zdrowie”, „Zdrowo jem, więcej wiem”, „Jedz zdrowo, żyj kolorowo”, a także „Młodzi, odwagi!”.

Istotnym punktem programu stało się regularne ważenie uczniów. W gabinecie pielęgniarki zawisły tzw. siatki centylowe, które obrazują, czy uczeń prawidłowo rośnie (uwzględniają płeć, wiek, wzrost i wagę dziecka). Na zebraniach pielęgniarka pokazuje rodzicom, o ile waga ich dziecka przekracza normę i zachęca do zmiany diety. Jeśli problem jest poważny, sugeruje wizytę w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym, który realizuje specjalistyczny program walki z otyłością. Tam uczniowie są pod stałą kontrolą dietetyka, trenera, psychologa.

W efekcie wymienionych działań w ciągu 5 lat schudło 208 uczniów spośród 251, u których stwierdzono nadwagę. Sukces podstawówki na Wyżynach zachęcił ratusz do współpracy z tą placówką – wspólnie opracują program prozdrowotny dla wszystkich szkół w mieście, który ma ruszyć w nadchodzącym 2013 r.