Majątek narodowy posłuży narodowi

Majątek narodowy posłuży narodowi

Brazylia zamierza solidarnie dzielić dochody z eksploatacji złóż ropy naftowej, a także zainwestować je w edukację obywateli.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, w Brazylii uchwalono nowe prawo dotyczące podziału dochodów z koncesji naftowych między władze federalne i stanowe, a także obowiązkowego przeznaczenia ich na edukację. – „Wszystko, co wydamy na edukację, to inwestycja dzisiejszego rządu oraz kapitał oszczędności dla przyszłych rządów” – oświadczyła prezydent Dilma Rousseff. – „Złoża ropy kiedyś się wyczerpią. Musimy wykorzystać to bogactwo, przygotowując się na czasy, gdy go zabraknie” – dodał minister edukacji Aloizio Mercadante. Jego zdaniem inwestycja w edukację obywateli zaowocuje w przyszłości budową nowoczesnego przemysłu i rozwojem gospodarki.

Brazylijskie dochody z ropy naftowej nie są małe. Bogate złoża, odkryte przed kilkoma laty u wschodnich wybrzeży kraju, w ciągu kilku lat uczynią z Brazylii naftową potęgę. Szacuje się je na 100 mld baryłek – tyle wystarczyłoby na zaspokojenie dzisiejszego popytu na ropę w Stanach Zjednoczonych przez kolejnych 14 lat.

Ustawa zawiera również zapisy, że przyszłe dochody z ropy będą dzielone między rząd federalny, władze stanowe oraz miejskie według bardziej solidarnych zasad. Pozwoliłoby to zmniejszyć różnice gospodarcze i cywilizacyjne między bogatymi stanami z południa, jak Rio de Janeiro, Minas Gerais, Espiritu Santo, a biednymi z północnego wschodu, jak Para, Maranhao, Ceara. Zgodnie z nowym prawem udział ropy w dochodach budżetu federalnego będzie spadał w ciągu najbliższych 10 lat z 30 do 20 proc., a w przypadku stanów roponośnych – z 26 do 20 proc. Natomiast w stanach i miastach jej pozbawionych będzie rósł – z obecnych 1,75 i 7 proc. do 27 proc. w roku 2020. Fundusze uzyskane w ten sposób nie będą mogły być przeznaczone według własnego uznania, lecz jedynie na programy edukacyjne. Na ten cel pójdzie także połowa specjalnego federalnego Funduszu Społecznego utworzonego ze wszystkich państwowych dochodów z ropy. W sumie wydatki na edukację mają sięgnąć 10 proc. rocznego PKB – to dwa razy więcej niż dziś.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Działaliśmy w listopadzie

Działaliśmy w listopadzie

Oprócz tworzenia „Nowego Obywatela”, „nasi ludzie” działają także na innych frontach. Oto prezentacja tego, co redaktorzy „NO” i członkowie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” robili w listopadzie.

Przedstawiciele środowiska „Nowego Obywatela” włączyli się w przygotowania do lewicowo-patriotycznych obchodów Święta Niepodległości oraz aktywnie popularyzowali ich idee w ogólnopolskich programach radiowych i telewizyjnych (zob. m.in. tutaj). 11 listopada w ramach marszu Polska Socjalna zostały przypomniane miejsca na mapie Warszawy symbolizujące najpiękniejsze karty z historii demokratycznej lewicy niepodległościowej oraz te postulaty społeczne sformułowane przez lewicowych ojców odrodzenia Polski w 1918 r., z Ignacym Daszyńskim na czele, które do dzisiaj pozostają aktualne. Krzysztof Wołodźko popularyzował ideę marszu, wypowiadając się na ten temat w telewizji POLSAT (wypowiedź wyemitowana w „Wydarzeniach” o 18.50, 6 listopada), na łamach „Rzeczpospolitej”, w „Gazecie Stołecznej” oraz w Radiu Nadzieja.

Wraz z innymi redakcjami czasopism o profilu intelektualnym zabraliśmy głos w sprawie niepokojących sygnałów ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dotyczących wyłączenia tego rodzaju publikacji z możliwości ubiegania się o wsparcie publiczne. List otwarty w tej sprawie znaleźć można tutaj. W imieniu ekipy „Nowego Obywatela” list podpisał Krzysztof Wołodźko. Ponadto, Michał Stępień wziął udział w spotkaniu z przedstawicielami MKiDN.

15 listopada w Krakowie odbyło się spotkanie kółka samokształceniowego „Po kapitalizmie”. W jego ramach Krzysztof Wołodźko prowadził spotkanie poświęcone lekturze „Rzecz-pospolitej” Hardta i Negriego.

Redaktor naczelny „Nowego Obywatela”, Remigiusz Okraska świętował 3. urodziny działalności portalu Lewicowo.pl – swojego autorskiego projektu poświęconego tradycjom polskiej lewicy niekomunistycznej, demokratycznej i patriotycznej.

23 i 24 listopada redaktorzy „Nowego Obywatela”, Michał SobczykSzymon Surmacz, poprowadzili kolejne zajęcia dla spółdzielców socjalnych w ramach realizowanego przez Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” programu ETOS. Ich celem była m.in. grupowa refleksja nad tym, co składa się na tożsamość spółdzielczą i jak powinna się ona przekładać na praktyczne decyzje w toku prowadzenia działalności gospodarczej. Ponadto, Szymon Surmacz na zaproszenie Fundacji GAP z Krakowa wziął udział w panelu „Pasja, rozwój, praca na własnych warunkach – czyli o przedsiębiorczości społecznej w praktyce”. Jego celem było promowanie wśród studentów kierunków ekonomicznych i pokrewnych zatrudnienia w podmiotach gospodarki społecznej oraz samozatrudnienia przy wykorzystaniu rozwiązań, które stwarza przedsiębiorczość społeczna.

Podczas 4. Ogólnopolskiego Forum Spółdzielczości Socjalnej w Bydgoszczy Michał Sobczyk poprowadził wykład na temat budowania w spółdzielniach kultury aktywności i współdecydowania. Poza tym został on formalnie powołany do zarządu Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych (funkcja pełniona społeczne), gdzie będzie odpowiadał m.in. za wsparcie w budowaniu pozytywnego wizerunku spółdzielczości socjalnej.

Krzysztof Wołodźko oprócz wspomnianych inicjatyw był aktywnym publicystą. Oto niektóre z jego tekstów:

Kamil Nowak napisał tekst o budżecie obywatelskim.

Konrad Malec zaś napisał artykuł o spółdzielniach socjalnych w Łomży, a także poprowadził dwie audycje w Radiu WNET: w rocznicę powstania rządu Daszyńskiego – o tradycjach polskiej lewicy niepodległościowej, oraz o umowach śmieciowych.

Atom drożej

Atom drożej

Cena energii wiatrowej jest korzystniejsza niż energii jądrowej – uważa przewodniczący francuskiego związku producentów energii odnawialnej. Koszt budowy reaktora nowej generacji we Flamanville znów wzrósł w stosunku do zakładanego budżetu – o 2 mld euro.

Jak informuje portal Lewica24.pl za dziennikiem „Libération”, obecnie koszt budowy wspomnianego reaktora jądrowego wynosi 8,5 mld euro. Jean-Louis Bal, szef związku producentów energii odnawialnej, wyjaśnia, iż nie jest to zaskakujące – francuska firma energetyczna EDF oszacowała niedawno koszt swoich dwu podobnych inwestycji w Wielkiej Brytanii na w sumie 17 mld euro. Dodaje, iż w tej sytuacji przeciwnicy energetyki odnawialnej tracą argument o zawyżaniu kosztów w imię ochrony środowiska.

Cena jednej megawatogodziny (MWh) energii wyprodukowanej przez nową elektrownię jądrową ma wynosić 70-90 euro – ale tylko przy założeniu, że koszt budowy obiektu zamknie się w 6 mld euro. Już wtedy był to poziom wyższy od kosztów konwencjonalnej produkcji energii: obecnie jest to 65-75 euro za MWh. Podniesienie kosztu budowy spowoduje, że energia z nowego reaktora kosztować będzie znacznie ponad 100 euro za 1 MWh. Tymczasem koszt energii wiatrowej wynosi tylko 70 euro za 1 MWh i nic nie zapowiada, by – w przeciwieństwie do cen energii uzyskiwanej ze spalania węgla – miał rosnąć. Nawet najdroższa energia z OZE, uzyskiwana z baterii słonecznych, która kosztuje obecnie od 100 do 120 euro za 1 MWh, niedługo powinna potanieć wskutek rozwoju tej technologii. Bal przewiduje więc, że wkrótce generalnie koszt „zielonej” energii stanie się niższy i od energii „tradycyjnej”, i od jądrowej.

A mogło być tak pięknie…

A mogło być tak pięknie…

Rozpoczynają się zwolnienia grupowe w Zakładach Chemicznych Zachem w Bydgoszczy. Pracę straci ok. 600 osób, a z wizją utraty zatrudnienia musi się ponadto liczyć 2 tys. pracowników spółek kooperujących z zakładem.

„Nasz Dziennik” przypomina, że w 2006 r. firma została sprywatyzowana i przejęta przez polskie przedsiębiorstwo handlowo-produkcyjne „Ciech”. Sytuacja pogorszyła się dwa lata później wraz ze zmianą prezesa: w wyniku jego błędnych decyzji Zachem zaczął przynosić straty. Jednym z najbardziej zadziwiających posunięć zarządu Ciechu było zaprzestanie produkcji TDI (toluenodiizocyjanian, znajdujący zastosowanie przede wszystkim w wytwórniach pianek poliuretanowych) i sprzedanie koncernowi BASF stosownych technologii, patentów oraz listy klientów.

– „To niezrozumiała decyzja” – powiedział na antenie Radia Maryja poseł Kosma Złotowski. Wyjaśnił, że Zachem jest jedynym producentem TDI w Polsce i to właśnie ta produkcja przynosiła najwięcej zysków. – „To jest doskonały rynek. Dowodem na to jest to, że całą tę produkcję, całe kontrakty z Zachemu kupuje dzisiaj koncern BASF i ten sam koncern BASF w swojej głównej siedzibie w Ludwigshafen dzisiaj buduje fabrykę, która będzie produkowała TDI. Czyli im się opłaca, a u nas się nie opłaca. Jeżeli minister Skarbu Państwa ma takie podejście do sprawy, że u nas się nic nie opłaca – my możemy tylko przewozić to TDI z granicy zachodniej na granicę wschodnią. Nasuwa się pytanie: czy jest to minister Skarbu Rzeczypospolitej Polskiej?” – pytał retorycznie parlamentarzysta PiS.