Wigilijny obóz pracy

Wigilijny obóz pracy

Dzisiaj przed hipermarketem Auchan w Katowicach związkowcy z „Solidarności” organizują happening, w trakcie którego będą apelować do klientów, aby nie robili zakupów w sklepach tej sieci 24 grudnia.

W Wigilię Bożego Narodzenia placówki sieci Auchan będą otwarte do godziny 16.00 – najdłużej spośród wszystkich sieci hipermarketów działających w Polsce. Pozostałe sieci zamkną w tym dniu swoje sklepy o 14.00 lub 15.00. – „Od wielu lat w okresie przedświątecznym apelujemy do zarządów hipermarketów, aby w tym szczególnym dniu skróciły godziny pracy i pozwoliły swoim pracownikom właściwie przygotować wigilijną kolację. Inne sieci przychyliły się do naszych argumentów, ale nie Auchan. Dlatego chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej, jak ta sieć traktuje swoich pracowników” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Jak informuje przewodniczący, happening przed katowickim marketem będzie skierowany przede wszystkim do klientów. – „Za pomocą rekwizytów, które przygotowaliśmy, będziemy chcieli bardzo obrazowo pokazać, jak smutna będzie Wigilia dla pracowników Auchan, którzy do świątecznego stołu zasiądą dopiero w późnych godzinach wieczornych” – mówi Bujara.

30 listopada grupa Auchan podpisała umowę w sprawie kupna hipermarketów Real w Europie Centralnej i Wschodniej. W ten sposób francuska sieć już niedługo stanie się największym graczem na rynku handlu wielkopowierzchniowego w naszym kraju. – „Jeżeli Auchan w taki sposób zaczyna swoją ekspansję w naszym kraju, to musimy się temu przeciwstawić. Nasz protest będzie miał formę happeningu, ale problem, którego będzie on dotyczył, jest bardzo poważny” – podkreśla szef handlowej „Solidarności”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Logika” kapitalizmu

„Logika” kapitalizmu

W Portugalii kilkaset tysięcy osób żyje w zatłoczonych mieszkaniach, podczas gdy w kraju znajduje się 2,5 miliona pustostanów.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, według analiz Krajowego Instytutu Statystycznego (INE) w Lizbonie rynek mieszkaniowy w Portugalii charakteryzuje się skrajnościami. Z jednej strony jest to przeludnienie mieszkań, z drugiej – nadwyżka pustych lub sporadycznie tylko użytkowanych domów.

W kraju istnieje niemal 22,5 tys. domów, których mieszkańcy z uwagi na brak powierzchni żyją w ekstremalnych warunkach. „Aby zapewnić im wystarczają przestrzeń do życia, należałoby rozbudować te obiekty o trzy pokoje. Z kolei w ponad 67 tys. przypadków niezbędne jest rozszerzenie mieszkania o dwa pomieszczenia” – poinformowali przedstawiciele INE. W sumie zatłoczonych mieszkań jest w Portugalii blisko 450 tys. W tym samym czasie liczbę pustostanów oszacowano na ok. 2,5 mln. Część z nich jest użytkowana sporadycznie, część jest w nienajlepszym stanie technicznym, ale pozostałych wystarczyłoby z nadmiarem na całkowite rozwiązanie problemu złych warunków mieszkaniowych.

Mądrzejsi niż Tusk

Mądrzejsi niż Tusk

Szwedzi nie chcą euro. Ostatni sondaż wykazał rekordową liczbę przeciwników tej waluty.

Jak informuje Wyborcza.biz, gdyby referendum w sprawie wstąpienia do unii monetarnej odbyło się w listopadzie, to – zgodnie z wynikami sondażu – przeciw głosowałoby aż 82,3 proc. Szwedów. Głosy za euro oddałoby tylko 9,6 proc. pytanych, a 8 proc. było niezdecydowanych.

Sondaże w formie ankiety telefonicznej są przeprowadzane przez Statistics Sweden od czasu powstania euro, czyli od 1997 r. Nigdy wcześniej poparcie dla wspólnej waluty nie było w Szwecji tak niskie, aczkolwiek tendencja spadkowa utrzymuje się od 2 lat. Zwolennicy wspólnej waluty mieli ostatni raz większość w listopadzie 2009 r., kiedy „za” było 43,8 proc. pytanych, przeciw – 42 proc. W prawdziwym głosowaniu, które odbyło się w 2003 r., Szwedzi odrzucili pomysł zamiany korony na euro. Jednak, w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii i Danii, Szwecja nie ma tzw. opt-out, czyli nie może w nieskończoność trwać przy swojej walucie.

Stosunek Polaków do wspólnej waluty jest, podobnie jak w Szwecji, sceptyczny. Według czerwcowego sondażu TNS Polska dobrych skutków wprowadzenia euro spodziewało się już tylko 12 proc. pytanych Polaków. Negatywnie nastawiona była ponad połowa (58 proc.), a jedna czwarta w ogóle nie miała zdania w tej kwestii. Nie przeszkadza to premierowi Tuskowi wygadywać w ostatnim czasie, że Polacy zgodzili się na przyjęcie euro wybierając w referendum akces do UE. Bywały w dziejach przypadki, kiedy samozwańczy watażkowie lekceważący wolę ludu kończyli na śmietniku historii. Tego życzymy Tuskowi.

Rząd obywatelom, nie koncernom

Rząd obywatelom, nie koncernom

Na Węgrzech decyzją rządu od stycznia o 10 proc. zostaną obniżone ceny gazu, prądu i ogrzewania dla gospodarstw domowych, a kosztami obniżki zostaną obciążone firmy energetyczne.

Rzecznik węgierskiego rządu Andras Giro-Szasz ocenił, że na tej decyzji skorzysta około 40 proc. Węgrów – informuje Wyborcza.biz. Dla firm energetycznych sytuacja nie jest korzystna, jednak według rzecznika rządu zachodnie firmy zarobiły już wystarczająco dużo na kupionych przez siebie w 1995 r. węgierskich zakładach energetycznych. Jak podaje Giro-Szasz, przez 17 lat węgierskie firmy przynosiły zachodnim inwestorom średnio ponad 20 proc. zysku rocznie.

Od przyszłego roku rząd Węgier obłoży też firmy energetyczne podatkiem w wysokości 50 proc., najwyższym na świecie. Obniżyć ten podatek będzie można tylko dzięki inwestycjom.

Analitycy oceniają, że obniżka cen energii może w przyszłym roku wyhamować inflację na Węgrzech.