Kryzys solidarności

Kryzys solidarności

Kryzys gospodarczy odbił się także na dobroczynności. Skutki widać m.in. w Polsce – w rankingu najbardziej aktywnych dobroczyńców spadliśmy o 20 miejsc.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, pierwsze miejsce w najnowszej edycji World Giving Index, rankingu publikowanego co roku przez organizację Charities Aid Foundation (CAF) na podstawie danych statystycznych i badań opinii przeprowadzanych przez Instytut Gallupa, zajęli Australijczycy. Ranking uwzględnia trzy rodzaje działań: przekazywanie pieniędzy na rzecz organizacji charytatywnych, pomoc obcym osobom (spoza rodziny) oraz wolontariat.

Co miesiąc dwie trzecie mieszkańców Antypodów daje pieniądze na cele dobroczynne i pomaga obcym osobom, a ponad jedna trzecia angażuje się w wolontariat. W czołówce najbardziej szczodrych narodów poza Australijczykami są Irlandczycy i Kanadyjczycy – w różne formy dobroczynności angażuje się prawie sześciu na dziesięciu z nich. Na kolejnych miejscach są Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone, które zajmowały pozycję lidera w poprzednim zestawieniu CAF.

Polska plasuje się dopiero na 94. pozycji (rok wcześniej byliśmy o 20 miejsc wyżej), ze wskaźnikiem dobroczynności na poziomie 24 proc. Wskaźnik poprawia nam pomoc osobom spoza rodziny, w którą włącza się 36 proc. Polaków. Mniej, bo 28 proc. z nas wspiera finansowo cele dobroczynne, zaś najsłabiej wypadamy pod względem udziału w wolontariacie, w który angażuje się tylko 8 proc. rodaków.

W naszym regionie najbardziej szczodrym społeczeństwem może poszczycić się Słowacja, a wyprzedzają nas też Węgry, Mołdawia i Białoruś, która bije nas na głowę udziałem w wolontariacie (30 proc.).

Najbardziej skłonni do finansowania dobroczynności okazali się Irlandczycy – prawie ośmiu na dziesięciu z nich regularnie przekazuje pieniądze na cele charytatywne. Wyprzedzili nawet mieszkańców USA, którzy biją rekordy pod względem łącznej wartości dotacji dobroczynnych – ok. 212 mld dolarów rocznie.

Przedstawiciele CAF zauważają, że problemy gospodarcze ostatnich lat dotknęły także dobroczynność. Nie są to dramatyczne zmiany, ale na pewno odczuwalne przez potrzebujących. O ile w 2007 r. 47 proc. ludzi pomagało obcym osobom, teraz ten udział wynosi 45 proc. Zaangażowanie w wolontariat spadło z ponad 21 proc. do 18 proc. To samo dotyczy przekazywania pieniędzy na cele dobroczynne; odsetek darczyńców spadł z prawie 30 do 28 proc.

Raport pobrać można pod tym adresem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pasażerowie obywatelscy i nieposłuszni

Pasażerowie obywatelscy i nieposłuszni

Mieszkańcy Poznania buntują się przeciwko rosnącym kosztom komunikacji miejskiej. W ciągu kilku miesięcy w stolicy Wielkopolski cena normalnego biletu miesięcznego wzrosła aż o 26 zł.

Już w marcu minionego roku Rada Miasta, głosami przedstawicieli PO, uchwaliła podwyżki, które weszły w życie z początkiem czerwca. Opozycja (SLD i PiS) argumentowała, że podwyżka z 2008 r. doprowadziła do znacznego spadku sprzedaży biletów, w związku z czym nie przyniosła wzrostu wpływów do miejskiej kasy. Radni rządzącej partii zignorowali jednak ten argument, w efekcie od połowy 2012 r. za sieciówkę w Poznaniu płacono już nie 81, ale 99 zł, zaś za bilet 15-minutowy 2,60 zamiast 2 zł.

Jak się okazało, był to dopiero początek rosnących kosztów poruszania się komunikacją publiczną. W grudniu minionego roku radni uchwalili, że cena normalnego biletu miesięcznego od początku 2013 r. podskoczy do 107 zł, natomiast kwadrans przejazdu tramwajem kosztować będzie 2,80 zł. Radni miejscy zignorowali fakt spadku sprzedaży biletów we wrześniu i listopadzie 2012 r.

Co istotne, podwyżkę uchwalono mimo zbiórki aż 16 tys. podpisów pod obywatelską uchwałą ws. zamrożenia wzrostu cen. Warto też dodać, że wzrastające koszty przejazdów tramwajami i autobusami nie idą w parze z wyższą jakością świadczonych usług. Przeciwnie: z powodu trwających prac remontowych podróż częstokroć jest dłuższa, zaś opóźnienia – częstsze.

W związku z wysokimi kosztami przejazdów coraz więcej osób przesiada się na rowery, do samochodów czy wybiera spacer. Upowszechnia się także zwyczaj przekazywania niewykorzystanego w pełni biletu czasowego innemu pasażerowi w momencie wysiadania z pojazdu. Poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej wezwała jednak do bardziej radykalnej formy protestu, ogłaszając 16 stycznia dniem Wielkopolskiego Powstania Komunikacyjnego. W dniu tym planuje się dokonanie aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, który polegać będzie na spotkaniu na Moście Teatralnym o godz. 16:00, a następnie demonstracyjnym przejechaniu kilku przystanków bez kasowania biletu.

Piotr Kuligowski

Mądrzy po cudzej szkodzie

Mądrzy po cudzej szkodzie

Ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyznają, że ostre oszczędności narzucone Grecji i innym krajom Unii nie pomogły, a doprowadziły do załamania gospodarek.

Jak informuje Wyborcza.biz, w opublikowanym niedawno raporcie ekonomiści MFW Olivier Blanchard i Daniel Leigh przyznają, że programy oszczędnościowe, które Fundusz „proponował” pogrążonym w kryzysie krajom strefy euro, opracowane były na podstawie błędnych założeń. W efekcie doprowadziły do znaczenie silniejszego załamania gospodarek tych państw, niż zakładano.

Błąd polegał m.in. na zbyt optymistycznym założeniu dotyczącym wpływu zmniejszania wydatków publicznych na kondycję PKB. Według modelu z 2010 r. obcięcie wydatków państwa o 1 euro miało skutkować spadkiem PKB o 50 centów. Jak się okazało w praktyce, w przypadku Grecji zmniejszenie wydatków o każde euro skutkowało skurczeniem się PKB o 1,6 euro. W konsekwencji m.in. grecki dług wzrósł bardziej, niż przewidywano.

Co jednak szczególnie istotne, prognozy MFW nie oszacowały prawidłowo również wzrostu bezrobocia oraz spadku popytu wewnętrznego. W rezultacie dwa lata po wprowadzeniu reform grecka gospodarka nadal się kurczy, a bezrobocie wynosi ok. 25 proc. A pomoc finansowa otrzymana przez Grecję nie była na tyle duża, by zrekompensować spadek PKB.

Eksperci MFW tłumaczą się przekonując, że założenia, które przyjmowano podczas projektowania programów pomocowych, były prawidłowe dla normalnych warunków. Nie sprawdzają się jednak w czasie kryzysu, kiedy wydatki państwa stają się jednym z ważniejszych źródeł stymulowania gospodarki.

Przeciw zmianom w Kodeksie pracy

Przeciw zmianom w Kodeksie pracy

Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” jest przeciwko zmianom w Kodeksie pracy i ustawie o związkach zawodowych.

Prezydium KK NSZZ „S” negatywnie zaopiniowało propozycje zmian w Kodeksie pracy oraz w ustawie o związkach zawodowych. Projekt nowelizacji zawiera propozycje zmian w dwóch obszarach, a mianowicie „wprowadzenie możliwości wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy” oraz „wprowadzenie tzw. ruchomego czasu pracy”.

Głównym zarzutem związku jest niezgodność zawartych w przedmiotowym projekcie rozwiązań z wiążącymi Polskę przepisami prawa Unii Europejskiej oraz prawa międzynarodowego.

Więcej na temat decyzji „Solidarności” – tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”