Ministerstwo Obrony Państwa i Obywateli

Zima 2012 |

Gdybym był ministrem, zmieniłbym m.in. politykę rekrutowania do armii zawodowej. Doskonalenia wymagają kryteria i warunki, zwłaszcza materialne, pozyskiwania kadry podoficerskiej. Ciągle mamy do czynienia z nadmiarem generałów i wyższych oficerów w stosunku do kadry podoficerskiej i szeregowych żołnierzy. Odchudziłbym nadmiernie rozbudowane centralne struktury dowódcze, a zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczył na wzmocnienie, także kadrowe, jednostek liniowych, zwłaszcza brygad.

Siłom Zbrojnym RP należy nadać bardziej sieciocentryczny charakter, odpowiadający naturze i wymogom współczesnego pola walki i możliwościom wynikającym z informatyzacji. Warto także zbadać decyzje skutkujące likwidacją zielonych garnizonów, co wygenerowało bezrobocie tam, gdzie wojsko było głównym pracodawcą. Być może niektóre z nich mogły być utrzymane. We współpracy z innymi resortami podjąłbym działania mające na celu tworzenie nowych miejsc pracy w tych regionach, gdzie garnizony zostały pochopnie zlikwidowane.

W pierwszej kolejności niezbędne jest jednak dokonanie kompleksowej oceny koncepcji profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP, opracowanej i pośpiesznie realizowanej przez ministra Bogdana Klicha, szczególnie w części odnoszącej się do tworzenia Narodowych Sił Rezerwy (NSR). Rozpoznać należy przyczyny, dlaczego nabór do Narodowych Sił Rezerwy okazał się nieskuteczny. W tej sytuacji proponowałbym – zamiast stawiać na NSR – poczynić starania mające na celu stworzenie Straży Narodowej, opartej na istniejących już strukturach posiadających uprawnienia do posiadania broni, takich jak straże: ochrony kolei, rybacka, leśna, bankowa i celna, a nawet firmy ochroniarskie. Formacje te powinny być okresowo szkolone do współdziałania z oddziałami armii zawodowej, a także do użycia przenośnych rakietowych zestawów obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej krótkiego zasięgu.

Pilnej reformy wymaga kwestia zaopatrywania Sił Zbrojnych w uzbrojenie i sprzęt wojskowy na styku z polskim przemysłem obronnym. Aktualnie zajmuje się tym kilka instytucji, zaś nadzór właścicielski nad przedsiębiorstwami przemysłu obronnego sprawuje Ministerstwo Skarbu Państwa, a nad wojskowymi przedsiębiorstwami remontowo-produkcyjnymi – MON. Powoduje to wydłużenie procedur i podejmowania decyzji w sprawie rozpoczęcia prac badawczo-rozwojowych, modernizacyjnych czy produkcji i zakupu wspomnianych uzbrojenia i wyposażenia wojskowego. Aby w zasadniczy sposób zmienić tę sytuację i stworzyć odpowiednio wydajny system, skupiłbym się na powołaniu Urzędu ds. Uzbrojenia. Aby w niestabilnych warunkach polskiej polityki Urząd ten mógł racjonalnie funkcjonować, w ciągu pierwszych 2–3 lat istnienia powinien być podporządkowany bezpośrednio premierowi – później jego miejsce znalazłoby się w Ministerstwie.

Urząd powinien być budowany na bardzo silnych podstawach merytorycznych. Oznacza to powierzenie tych prac najwybitniejszym fachowcom oraz stworzenie schematu organizacyjnego od podstaw, z minimalnym wykorzystaniem struktur istniejących. Potencjalni pracownicy Urzędu powinni przechodzić w pierwszej fazie bardzo intensywne szkolenie, przy wsparciu specjalistów z podobnych struktur w innych krajach NATO.

Pod względem organizacyjnym Urząd byłby kompatybilny z podobnymi strukturami państw UE i NATO zajmującymi się obronnością, w tym uzbrojeniem. Przełożyłoby się to na efektywne uczestnictwo we władzach tych organizacji oraz współpracę w realizacji europejskich programów uzbrojenia. Urząd zapewniłby efektywne działanie w programach offsetowych poprzez bezpośrednie sterowanie procesem zakupu i zawarciem umowy kompensacyjnej, z uwzględnieniem potrzeb techniczno-technologicznych dla przyszłych programów MON. Ponadto umożliwiłby bezpośrednią współpracę z krajowym przemysłem obronnym (oddziaływanie na ten przemysł), to zaś pozwoliłoby na realizację programów projektowania, produkcji i wdrożenia nowego uzbrojenia dla potrzeb MON oraz na zwiększenie możliwości rozwoju przemysłu i silne wsparcie promocyjne eksportu.

W zakresie polityki zbrojeniowej niezbędne jest ustalenie priorytetów; biorąc pod uwagę aktualny stan wyposażenia i wieloletnie zaniedbania, w ciągu najbliższych 10–15 lat za najważniejsze zadanie należy uznać odbudowę i unowocześnienie systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej oraz Marynarki Wojennej RP. Rozbudowy wymaga nowa formacja – wojska informacyjne – której zadaniem jest odpieranie cyberataków, najpewniej stanowiących w niedalekiej przyszłości wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

W polityce modernizacyjnej, przy pozyskiwaniu nowego uzbrojenia, zwłaszcza z zagranicy, należy konsekwentnie kierować się zasadą przeskoku generacyjnego, która ułatwi zmniejszenie luki technologicznej dzielącej nas od najnowocześniejszych armii. Zgodnie z nią w pierwszej kolejności należy nabywać uzbrojenie i wyposażenie jutrzejszej, następnej generacji, nie zaś nieperspektywiczne i nie nadające się do modernizacji i rozwijania w ciągu co najmniej 20 lat pozostawania na wyposażeniu wojska. Na przykład samoloty wielozadaniowe F-16, które nabyliśmy stosunkowo niedawno, bazują na konstrukcji powstałej ponad 30 lat temu – choć zostały kupione prosto z fabryki i są najnowszą wersją, jest to model, którego przemysł amerykański nie planuje rozwijać.

Trzeba również dokonać przeglądu uzbrojenia Sił Zbrojnych w celu wytypowania rodzajów i jednostek broni, które nadają się do modernizacji. W okresie zmiany generacji sprzętu przez siły zbrojne zazwyczaj pojawia się luka pomiędzy potrzebami obronnymi a dostępnym wyposażeniem do czasu pozyskania i wdrożenia do służby zupełnie nowego sprzętu (8–10 lat). Modernizacja sprzętu jest najtańszym i najszybszym sposobem zapełnienia tej luki bez osłabiania możliwości obronnych i nadwyrężania możliwości finansowych państwa. W każdej armii zupełnie nowe uzbrojenie stanowi najwyżej 30% wyposażenia. Wybrane i odpowiednio wyselekcjonowane egzemplarze wycofywanego sprzętu, znajdujące się w stosunkowo dobrym stanie, powinny być przekazywane Straży Narodowej.

We współpracy ministerstw ds. gospodarki, obrony oraz nauki należy wypracować mechanizmy szybkiego przepływu technologii zamówionych i wdrożonych na potrzeby wojska do sfery cywilnej (tzw. technologii podwójnego zastosowania – dual-use technology). Realizacja programów mo­dernizacji technicznej i organizacyjnej poszczególnych rodzajów sił zbrojnych generować będzie bowiem wzrost udziału nowoczesnych technologii, rozwijane i wdrażane będą te uważane za najbardziej innowacyjne, decydujące o rynkowej przewadze konkurencyjnej i napędzające całą gospodarkę. Będą to m.in. technologie teleinformatyczne, mechatroniczne, optoelektroniczne, nanotechnologia i inżynieria materiałowa, a także badawcze, treningowe i wspomagające platformy modelowania i symulacji działań bojowych w wielowymiarowej przestrzeni. Dziedziny te wykorzystują najnowsze osiągnięcia nauk fizycznych i technicznych, stymulując jednocześnie rozwój naukowych dyscyplin stosowanych. W wielu państwach NATO transfer technologii od zastosowań wojskowych do wykorzystania w sektorze cywilnym i vice versa jest integralnie związany z technologiami podwójnego zastosowania. Komercjalizacja takich technologii odbywa się poprzez znalezienie dla nich właściwego zastosowania cywilnego. W tej sytuacji nakłady na technologie militarne należałoby traktować jako inwestycje, które cechują się wysokim mnożnikiem inwestycyjnym oraz przynoszą tzw. efekty zewnętrzne w postaci rozprzestrzeniania się innowacji. Odpowiednio koordynowane mogą przyczynić się do rozwoju całych sektorów gospodarki.

Zadbałbym również o to, aby wojsko w większym niż dotąd zakresie nawiązało współpracę z władzami samorządowymi i organizacjami społecznymi, m.in. przy kultywowaniu tradycji patriotycznych i kształtowaniu świadomości obronnej. Jest to szczególnie pożądane teraz, gdy nie ma już armii z poboru. Armia zawodowa może bowiem szybko przekształcić się w swoistą korporację, oderwaną od społeczeństwa. Dlatego wskazane są kontakty z obywatelami na wielu płaszczyznach, włączanie się wojska do realizacji przedsięwzięć, gdzie jego pomoc może być pożądana i skuteczna.

dr hab. Paweł Soroka

(ur. 1953) – politolog, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Warszawskiej Szkoły Zarządzania – Szkoły Wyższej. Jego rozprawa habilitacyjna (2006) nosiła tytuł „Strategia bezpieczeństwa zewnętrznego Polski. Proces formułowania”. W 1993 r. był jednym z założycieli Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, którego do dzisiaj jest koordynatorem. Ponadto jest członkiem Zarządu Głównego Towarzystwa Wiedzy Obronnej, wiceprezesem Zarządu Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa oraz członkiem Krajowej Rady Lotnictwa. W latach 2003–2005 koordynował prace Konwersatorium „O lepszą Polskę”, które opracowało „Raport o stanie państwa i sposobach jego naprawy”, wydany w 2005 r., a w latach 2009–2010 koordynował prace nad raportem „Przyczyny i konsekwencje globalnego kryzysu finansowo-gospodarczego i jego przejawy w Polsce”, wydanym w 2011 r. Ponadto jest współautorem i redaktorem Raportu Polskiego Lobby Przemysłowego pt. „Straty w potencjale polskiego przemysłu i jego ułomna transformacja po 1989 roku. Wizja nowoczesnej reindustrializacji Polski”, opublikowanego w marcu 2012 r. Redaktor naczelny pisma Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury pt. „Własnym głosem” (www.wlasnymglosem.pl) oraz przewodniczący Rady Krajowej Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury, które działają w ponad 20 miastach Polski. Autor ponad 250 artykułów o tematyce społeczno-ekonomicznej i kulturalnej oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uprawia także twórczość poetycką, jest autorem kilku zbiorów wierszy.

Jedna odpowiedź na „Ministerstwo Obrony Państwa i Obywateli

  1. Qarol pisze:

    Narodowe Siły Rezerwowe, zamiast Rezerwy.

    Szkolenie ochroniarzy? Raczej NSR, tylko bez wliczania tego w liczbę żołnierzy. Lepiej byłoby to nazwać wojsko wsparcia i poligony w wersji mniej obciążającej dla pracodawcy. Obecnie, jak jesteś w NSR trudno o pracę, a przynajmniej tak to opisują hobbyści militarni. Żołnierze zawodowi zastanawiają się nad wartością takiego rezerwisty, więc sami NSR-owcy nie są pewni do swojego wyboru. Taki brak koncepcji w wojsku nie zachęca do wybrania MON-u jako pracodawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>