Ministerstwo Wsparcia Rolnictwa i Wsi

Zima 2012 |

Gdybym był ministrem, moją pierwszą decyzją byłaby zmiana stanowiska negocjacyjnego Polski w kwestii dopłat bezpośrednich i jednoznaczne zażądanie ich wyrównania do poziomu kwot przypadających rolnikom z innych krajów. Obecna dyskryminacja polskich rolników, wynikająca ze złych warunków akcesji do UE, nie może być utrzymywana po 2013 r., gdyż jest bezprawna, niezgodna z artykułami 18 ust. 2 i 40 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, z których to przepisów wprost wynika zakaz dyskryminowania rolników i producentów rolnych ze względu na ich przynależność państwową. Trzeba zachować w tym względzie żelazną konsekwencję – nie można w drodze kompromisów zgadzać się na jakiekolwiek przedłużanie bezprawnej dyskryminacji, osobiście nie zawahałbym się przed wetem oraz skierowaniem sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Polska otrzymuje rocznie dopłaty bezpośrednie w wysokości ok. 3 mld euro, a żeby dorównać do średniego poziomu w UE, ta roczna pula powinna wynosić ok. 4 mld euro. I o to należy walczyć – o dodatkowy miliard euro rocznie i 7 mld euro, czyli 28 mld zł, w skali 7 lat. Wyrównanie dopłat jest warunkiem przetrwania polskiej wsi w bardzo trudnej konkurencji unijnej i pozaunijnej.

W mojej opinii nie wolno również dopuścić do zmniejszenia Polsce środków z tzw. II filara, czyli przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich. Polska otrzymuje ich rocznie ok. 2 mld euro. Ten poziom musi być utrzymany, bo mamy do odrobienia bardzo poważne zapóźnienia w stosunku do krajów starej Unii. Tu również nie można się zgadzać na żadne kompromisy – te pieniądze się po prostu Polsce należą.

Trzeba także zmienić niesprawiedliwy system ustalania dochodów rolniczych, który polega na wliczeniu wszystkich dopłat i dotacji, otrzymywanych przez wszystkich rolników. Przez to znaczna część osób naprawdę biednych na wsi pozbawiona jest praw do zasiłków, stypendiów, świadczeń pomocy społecznej. Dochody rolnicze powinny być rzetelnie oszacowane, a nie brane „z sufitu”, jak obecnie.

Potrzebny jest również sprawiedliwy system podziału funduszy strukturalnych, których tylko 10% trafia na wieś, choć na wsi mieszka 40% społeczeństwa.

Ponadto należy zmienić wytyczne i procedury w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa tak, aby nie dochodziło do ścigania rolników za nieprawidłowości, które nie wynikają z ich winy. W ostatnich 4 latach aż 8 tys. rolników zostało podanych do prokuratury za rzekome nadużycia we wnioskach o dopłaty unijne, a w rzeczywistości chodziło o nieścisłości powstałe wskutek niedokładności map geodezyjnych, nie zaś z winy rolników.

Za konieczne uważam też zatrzymanie procesu „ucieczki państwa ze wsi”, czyli likwidacji szkół, posterunków policji, placówek pocztowych, przystanków autobusowych, połączeń kolejowych – bo to wszystko prowadzi do cywilizacyjnej i kulturowej degradacji wsi.

Dążyłbym również do ukrócenia oszustw, których ofiarą padają rolnicy w skupie płodów rolnych. Nieuczciwe firmy skupujące nie płacą rolnikom za ich produkty i czynią to bezkarnie. Trzeba zapewnić skuteczność ścigania takich oszustw, a także wprowadzić fundusz państwowy, który wspomagałby rolników nimi dotkniętych, wypłacał odszkodowania i egzekwował ich zwrot od oszustów.

Starałbym się także o ustanowienie krajowego zakazu upraw genetycznie zmodyfikowanych (GMO), bo jest to poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi, dla środowiska i dla ekonomicznej egzystencji, zwłaszcza niewielkich gospodarstw rodzinnych.

Jednym z moich celów byłoby również niedopuszczenie do wprowadzenia podatku dochodowego w rolnictwie. Ten podatek oznaczałby poddanie rolników biurokracji skarbowej, która zniszczyłaby wiele gospodarstw. Nie wolno do tego dopuścić.

Jeśli chodzi o wykorzystanie potencjału funduszy europejskich, ukierunkowałbym je przede wszystkim na rozwój gospodarstw ekologicznych, które mogą stać się napędem polskiego rolnictwa i jego wielką szansą. Mamy niezniszczone chemią gleby, doskonałe warunki naturalne i wielki potencjał małych gospodarstw rodzinnych, zdolnych do produkcji ekologicznej, a Europa i świat będą, jak sądzę, nadal poszukiwać zdrowych, organicznych produktów. A zatem rolnictwo ekologiczne i zdrowa żywność powinny być polskimi priorytetami.

Janusz Wojciechowski

(ur. 1954) – polityk i działacz państwowy, a ponadto komentator życia publicznego; z wykształcenia prawnik. Początkowo pracował jako sędzia, w latach 1990–1993 był członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. W latach 1993–1995 był posłem Polskiego Stronnictwa Ludowego, następnie przez sześć lat pełnił funkcję prezesa Najwyższej Izby Kontroli. W 2001 r. ponownie wybrany posłem, a także wicemarszałkiem Sejmu. Od czerwca 2004 r. europarlamentarzysta. Wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego, aktywnie zaangażowany w liczne inicjatywy w obronie interesów rolników, zwłaszcza indywidualnych. Od marca 2004 do stycznia 2005 r. pełnił funkcję prezesa PSL. W lutym 2006 r. współtworzył nowe ugrupowanie, Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”. W 2010 r. przystąpił do Prawa i Sprawiedliwości. Jest publicystą Radia Maryja i „Warszawskiej Gazety”. Prowadzi bloga: januszwojciechowski.blog.onet.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>