Grupowy wyzysk

Grupowy wyzysk

Zatrudnienie w firmach zajmujących się zakupami grupowymi wielu młodym ludziom jawiło się jako praca marzeń. Praktyka przyniosła rozczarowanie.

„Dziennik Gazeta Prawna” relacjonuje doświadczenia anonimowych pracowników takich przedsiębiorstw. Groupon i jemu podobne spółki od 2008 r. podbijały światowe rynki handlu internetowego. U nas pierwsze pojawiły się wiosną 2010 r. Łącznie w Polsce powstały 164 serwisy grupowe, z których nadal działa 66. Rotacja pracowników jest w nich ogromna. – „Na początku, jak ktoś się żegnał, to robiliśmy imprezę, kupowaliśmy mu prezent. Potem rotacja była tak duża, że nie rozpoznawaliśmy twarzy na korytarzu. Człowiek znikał i nikt nic nie wiedział. Niektórzy odpadali po tygodniu” – mówi Igor z Grupera.

– „Z tej pracy wyniosłam jedno: nigdy więcej korporacji, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądają na innowacyjne firmy otwarte na młodych ludzi. Groupon okazał się firmą z najgorszych opowieści: praca po kilkanaście godzin dziennie za marne pieniądze, w jednych działach wyścig szczurów, w innych zero szans na rozwój, a do tego mobbing” – opowiada Anna (copywriterka z Groupona, 29 lat). Przykre doświadczenia ma również Katarzyna (specjalista ds. CMS w Gruperze, 26 lat). – „Na początku mieliśmy 20 tekstów do zamieszczenia jednego dnia. Przed świętami norma wzrosła do 150 tekstów. Jeśli nie udało się jej wypełnić, mieliśmy połajankę. Oprócz tego mieliśmy «nieobowiązkowe» dyżury w weekendy, najpierw traktowane jako dodatkowa forma zarobku, potem ci, którzy nie zostawali, słyszeli: «Chyba wam nie zależy na pracy». Dokręcanie śruby to była codzienność. Handlowcy potrafili zadzwonić w nocy, że jest oferta do poprawienia – natychmiast. Niektórzy zabierali pracę do domu, ja się stawiałam. Słyszałam: «Z takim podejściem długo miejsca nie zagrzejesz». Po siedmiu miesiącach usłyszałam, że firma nie może sobie pozwolić na takiego pracownika. Ulżyło mi”.

Największy stres przeżywają handlowcy, stojący najwyżej w hierarchii pracowników serwisów zakupowych. – „Stres czasami nie do wytrzymania. Wyżywałem się na rodzinie albo potrafiłem nie odezwać się słowem przez cały weekend. Nie chcę do tego wracać nawet we wspomnieniach” – mówi Artur, który w Gruperze przepracował ponad pół roku jako handlowiec i odszedł po tym, jak żona zagroziła mu rozwodem. Podobne odczucia ma Marek, handlowiec z Groupona (24 lata). – „Szybko okazało się, że 40-godzinowy tydzień pracy to mrzonka, człowiek był w robocie lub pod telefonem przez co najmniej 10 godzin, a w trudniejszych dniach nawet po 14-15 godzin. Wkręcano nas w chorą rywalizację. Cały czas trwa szukanie nowych klientów. Dlatego dwa razy w tygodniu mieliśmy tzw. power calling, czyli przez dwie godziny przy biurku, żadnego wstawania po kawę czy do toalety, tylko dzwonienie, dzwonienie, dzwonienie i szukanie nowych partnerów. Podobno kiedyś można było tam świetnie zarobić. Dziś dobre pieniądze dostaje tylko mała grupa handlowców, którzy przetrwali od początków firmy. Reszta narobi się, wpada w stany lękowe, depresje, bo ciągle nie wyrabia normy, spędza w pracy po kilkanaście godzin i nawet nie ma z tego specjalnych pieniędzy”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Stalin wiecznie żywy?

Stalin wiecznie żywy?

„Solidarność Walcząca” apeluje o podpisywanie petycji w obronie prześladowanych Tatarów krymskich.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, polscy działacze postanowili zareagować na obojętność prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, który w żaden sposób nie przeciwdziała bojówkom rosyjskim panoszącym się w Autonomicznej Republice Krymu. Piotr Hlebowicz, współprzewodniczący Wydziału Wschodniego „SW”, zwraca uwagę, że Tatarzy krymscy jako naród w całości padli ofiarą deportacji. W 1944 r. zostali zesłani przez Józefa Stalina do Uzbekistanu, a ci, którym udało się powrócić na Krym, cierpią na skutek prześladowań. Hlebowicz wskazuje, że m.in. nocą 1 grudnia 2012 r. w miejscowości Mołodziożnom zniszczono ok. 100 tymczasowych obiektów budowlanych, należących do Tatarów. Akcja została przeprowadzona przez partię „Rosyjska Jedność” oraz prorosyjską organizację kozacką – Kozackie Bractwo „Jedność”.

Z kolei 21 grudnia w Symferopolu znana rosyjska organizacja „Istota Czasu” urządziła wystawę poświęconą 133. rocznicy urodzin Stalina. Organizatorzy ekspozycji oświadczyli, że „deportacja narodu tatarskiego w 1944 r. była wielkim aktem humanizmu”. Oburzeni przedstawiciele Tatarów krymskich powalili na ziemię banery z fotografiami, za co grożą im sankcje karne.

Ponieważ tego typu prowokacje stały się na Krymie niemal codziennością, a prorosyjskie władze Autonomii zachowują się tak, jakby Krym był integralną częścią Federacji Rosyjskiej, „Solidarność Walcząca” postanowiła zorganizować akcję w obronie Tatarów. Utworzyła petycję, pod którą można się podpisać na tej stronie. Gdy zostanie zebrana odpowiednia liczba podpisów, „SW” wyśle oficjalny list do prezydenta Janukowycza oraz Rady Najwyższej Ukrainy, do wiadomości władz Autonomii Krymskiej.

Wiedzą, co dobre (dla kraju)

Wiedzą, co dobre (dla kraju)

Do 2019 r. Wielka Brytania zamierza wydać na modernizację infrastruktury kolejowej około 37,5 mld funtów.

Jak informuje portal Wnp.pl, brytyjska spółka kolejowa Network Rail zapowiada, iż ok. 600 mln funtów z planowanej do wydania kwoty będzie przeznaczonych na ochronę szlaków i mostów przed powodziami. Najwięcej pieniędzy wesprze jednak dalszą elektryfikację sieci kolejowej, która wzbogaci się o kolejne 1700 km szlaków. Ponadto, kilka miliardów funtów zostanie wydane na odbudowę i ponowne uruchomienie nieczynnych tras. Niektóre z nich w Szkocji przestały działać ponad pół wieku temu.

Inwestycja ma spowodować znaczące zwiększenie zdolności przewozów pasażerskich, zwłaszcza w porannych i popołudniowych godzinach szczytu.

Parę powodów, dla których warto inwestować w transport kolejowy, znaleźć można w „Obywatelu” nr 4(51)/2010.

Czas czynszówek

Czas czynszówek

Zdaniem Związku Banków Polskich lokale czynszowe mogą być kluczem do rozwiązania problemów mieszkaniowych rodaków.

Jak informuje portal Newseria.pl, w Polsce lokale czynszowe stanowią zaledwie kilkanaście procent mieszkań – o połowę mniej niż w krajach Europy Zachodniej. W rekordowej pod tym względem Szwajcarii ich udział w rynku mieszkaniowym przekroczył 60 proc.

Żeby osiągnąć europejską średnią, musielibyśmy zbudować ponad półtora miliona takich lokali. Zdaniem Związku Banków Polskich – warto, bowiem to właśnie tzw. czynszówki pomogłyby poprawić sytuację mieszkaniową społeczeństwa. – „Nie bogacimy się tak szybko, żeby można było powiedzieć, że grupa osób, która mogłaby rozwiązywać swoje problemy mieszkaniowe przy użyciu kredytu komercyjnego, będzie istotnie wzrastać. Dlatego myślę, że 2013 rok będzie rokiem bardzo intensywnych rozmów na temat budownictwa czynszowego” – przewiduje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP.

Jego zdaniem powinny się tym zająć głównie samorządy, a inwestycje powinny być stymulowane przez system zachęt dla inwestorów, również podatkowych.