„Solidarność” w Lidlu

„Solidarność” w Lidlu

W Lidlu powstała Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”. To pierwszy związek zawodowy w tej sieci marketów.

– „Dzisiejsze spotkanie w siedzibie firmy pozytywnie mnie zaskoczyło” – powiedziała podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Łodzi Justyna Chrapowicz, przewodnicząca nowo powstałej organizacji. – „Poinformowaliśmy o powstaniu związku zawodowego w firmie i wyjaśniliśmy, że chcemy owocnej współpracy w celu poprawy warunków pracy. Warto w tym miejscu dodać, że zależy nam na rozwoju firmy, aby budowała coraz silniejszą pozycję rynkową, ale chcemy, aby pracownicy rozwijali się równolegle z rozwojem firmy” – dodaje.

Komisja Zakładowa została zarejestrowana w Zarządzie Regionu Ziemia Łódzka NSZZ „S”. W tamtejszym Lidlu pracuje Justyna Chrapowicz.

– „Ogólnopolska kampania organizowania pracowników Lidl przybrała charakter międzynarodowy” – mówi Kacper Stachowski, kierownik Działu Rozwoju Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. – „Otrzymaliśmy wsparcie od ver.di i UNI Global Union, jak również innych podmiotów, m.in. Fundacji im. Friedricha Eberta”.

– „Cieszę się, że ci młodzi ludzie założyli związek, mam nadzieję, że im się uda” – komentuje Waldemar Krenc, szef regionu łódzkiego. – „Mają odwagę i chęć działania. To dobrze wróży na przyszłość”.

Firma Lidl należy do niemieckiej grupy kapitałowej Schwarz. Lidl w Polsce zatrudnia ponad 11 tysięcy pracowników, w ponad 420 sklepach i 6 centrach dystrybucyjnych.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Tekst o patologiach łączących się z siecią Lidl przeczytać można w „Obywatelu” nr 48.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Cena to jedyne kryterium

Cena to jedyne kryterium

Aż 75% instytucji państwowych nie bierze pod uwagę warunków pracy panujących w wybieranych przez nich firmach ochrony – wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez NSZZ „Solidarność”.

W większości przypadków jedynym kryterium decydującym o wyborze firmy ochrony jest cena. Prowadzi to do nadużyć w wielu firmach. W Polsce w sektorze ochrony zatrudnionych jest ponad 200 tysięcy pracowników.

NSZZ „Solidarność” zrealizował badania na próbie ponad 100 urzędników odpowiedzialnych za zamówienia zewnętrznych usług. Badanie realizowane jesienią 2012 r. objęło m.in. urzędy wojewódzkie, ministerstwa oraz izby skarbowe. Aż 90% respondentów przyznało, że ich instytucja lub podległe im jednostki korzystają z tego typu usług.

Wśród zadawanych pytań pojawiła się kwestia kryteriów stosowanych w przetargu. Jedynie 10% instytucji przyznało, że wybór podyktowany był innymi czynnikami niż cena, a 15% odpowiedziało, że nie wie, czy w przetargach brano pod uwagę kryteria pozacenowe. Wśród instytucji, które deklarują, że zwracają uwagę na kryteria pozacenowe, kierowano się dodatkowo wymogami kompetencji, takimi jak doświadczenie czy możliwości firmy. Tylko 5% badanych instytucji publicznych umieszcza w dokumentach konkursowych pytania o warunki pracy pracowników ochrony.

Chęć wygrania przetargu prowadzi często do zaniechania starań firm ochrony o utrzymanie odpowiednich warunków pracy, w tym warunków dialogu z pracownikami. Faworyzowanie przez instytucje publiczne firm oferujących najniższe stawki prowadzi również do obniżania płac w firmach ochrony. Pośrednio także do zwiększania obciążeń pracowników tego sektora, preferowania niekorzystnych form zatrudnienia, braku świadczeń zdrowotnych itp.

Według raportu firmy doradczej Frost & Sullivan pt. „Rynek ochrony i zabezpieczeń w Polsce”, sektor ten w roku 2009 osiągnął przychody na poziomie blisko 1 648,5 mld EUR. Szacuje się, że w roku 2015 osiągną one pułap ponad 2 925,9 mld EUR.

Badanie zostało zrealizowane przez NSZZ „Solidarność” w ramach projektu na rzecz poprawy warunków dialogu w firmach ochrony. Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Więcej na: www.ochronaurzedow.pl

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Czy zamówienia publiczne mogą być prospołeczne? My znamy odpowiedź.

Do kosza zamiast do głodnych brzuchów

Do kosza zamiast do głodnych brzuchów

Nawet połowa produkowanej w skali globu żywności marnuje się – alarmuje międzynarodowy Instytut Inżynierów Mechaników.

Jak informuje Polskie Radio, przytaczając raport Instytutu, na świecie produkuje się cztery miliardy ton żywności rocznie. Duża część, być może nawet dwa miliardy ton – nie jest konsumowana. W krajach bogatych jedzenie jest często wyrzucane, zarówno przez osoby prywatne, jak i restauracje, a supermarkety nie przyjmują warzyw ani owoców, które są za małe albo nieładnie wyglądają.

Jak dodaje portal Newseria.pl, w samej Unii Europejskiej marnuje się 90 mln ton żywności rocznie, a Polska ma w tym aż 10-procentowy udział. To oznacza, że w kraju co roku wyrzucanych jest 9 mln ton jedzenia, zarówno na etapie produkcji, dystrybucji, jak i przez gospodarstwa domowe. Tendencja od kilku lat jest rosnąca. Podczas świąt ilość marnowanej żywności podwaja się. – „Gdybyśmy to przeliczyli na złotówki, to statystyczny Polak wyrzuca w ciągu roku żywność za 270 zł” – mówi dr Krystyna Rejman ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Plastic is not fantastic

Plastic is not fantastic

Concord w stanie Massachusetts, jako pierwsze miasto w USA, wprowadziło zakaz sprzedaży wody w plastikowych butelkach.

Jak informuje portal wp.pl, regulacja weszła w życie z początkiem 2013 r. i obejmuje wodę niegazowaną w butelkach o pojemności jednego litra i mniejszej. Celem zakazu jest zachęcenie mieszkańców do picia wody z kranu oraz zmniejszenie problemu zanieczyszczenia odpadami plastikowymi.

Według organizacji Ban the Bottle, promującej zakaz sprzedaży wody w jednorazowych plastikowych butelkach, ich produkcja na potrzeby USA pochłania 17 mln baryłek ropy rocznie. Taka ilość surowca pozwoliłaby napędzić 1,3 mln samochodów przez cały rok. W ramach recyklingu odzyskuje się tylko 23 proc. najmniejszych butelek plastikowych.

Od siebie dodamy, że przeciętna woda butelkowana nie przewyższa jakością porządnej wody wodociągowej, a wymaga m.in. transportu, nieraz na duże odległości.