Śmieciówki pod kontrolą

Śmieciówki pod kontrolą

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiada zaostrzone kontrole w przedsiębiorstwach, które zatrudniają pracowników na umowy cywilnoprawne.

Jak informuje Wyborcza.biz, kontrole PIP już się zaczęły, a w całym roku ma się ich odbyć 88 tys. Inspektorzy będą czujnie przyglądać się zwłaszcza umowom cywilnoprawnym (umowa o dzieło i umowa-zlecenie). – „To nasza odpowiedź na liczne sygnały ze strony związków zawodowych, Rady Ochrony Pracy, komisji sejmowych, mediów i samych pracowników o nadużywaniu umów cywilnoprawnych i stosowaniu ich w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy” – poinformowała rzecznik prasowy głównego inspektora pracy Danuta Rutkowska.

Uwaga inspektorów zostanie skierowana przede wszystkim na zakłady opieki zdrowotnej oraz agencje ochrony osób i mienia. W przypadku tych pierwszych chodzi o umowy-zlecenia zawierane z własnymi pracownikami na świadczenie tej samej rodzajowo pracy, co określona w umowie o pracę. Z kolei inspekcje w agencjach ochrony zostaną przeprowadzone z powodu powtarzających się nieprawidłowości stwierdzanych podczas wcześniejszych kontroli.

W ubiegłym roku (od stycznia do listopada) inspekcja pracy przeprowadziła 22,9 tys. kontroli. Sprawdzono blisko 36 tys. umów cywilnoprawnych, z czego 16,5 proc. okazało się być zawartych w warunkach, w których powinna obowiązywać umowa o pracę. W ciągu dwóch ubiegłych lat w wyniku działań PIP ponad 10 tys. osób posiadających umowy cywilnoprawne zostało zatrudnionych na podstawie umów o pracę.

Tegoroczne kontrole zostaną wsparte kampanią informacyjno-promocyjną pt. „Zanim podejmiesz pracę”. Jest ona skierowana do pracowników oraz osób wkraczających w etap aktywności zawodowej i ma na celu zwrócenie uwagi na przestrzeganie przepisów prawa pracy przy zatrudnianiu, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki zawierania umów cywilnoprawnych oraz umów terminowych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

O bezpieczną drogę do domu

O bezpieczną drogę do domu

Spadek o połowę liczby zabitych na drogach oraz zmniejszenie o 40 proc. liczby ciężko rannych w wypadkach – to założenia „Narodowego programu bezpieczeństwa ruchu drogowego 2013-2020”.

Jak informuje portal wnp.pl, program został przyjęty przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i skierowany do konsultacji społecznych. Ze wstępnych danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2012 r. wydarzyło się 36 762 wypadków drogowych, o 8,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Mimo iż tendencja spadkowa utrwala się, sytuacja w Polsce jest nadal alarmująca. Należy pamiętać, że w 2011 r. w Polsce było 110 śmiertelnych ofiar wypadków drogowych na 1 mln mieszkańców, najwięcej w Unii Europejskiej. Średnio we Wspólnocie wskaźnik ten wynosi 60, a w przodującej Wielkiej Brytanii – tylko 32.

Zgodnie z szacunkami Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, bezpośrednie koszty wypadków i ich skutków kształtują się od lat na poziomie 1,5-2,5 proc. PKB, a w 2011 r. przekroczyły 20,1 mld zł. Była to kwota wyższa niż wyniósł deficyt budżetowy.

W 88 proc. przypadków sprawcami wypadków drogowych w Polsce są kierujący pojazdami, 67,3 proc. sprawców to kierowcy samochodów osobowych. Główną przyczyną wypadków (42 proc. w 2011 r.) jest niedostosowanie prędkości pojazdu do warunków ruchu, a ponadto m.in. nieprawidłowe wyprzedzanie, omijanie itp. (16 proc.), nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu (15 proc.), nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (10 proc.). Zarazem 58 proc. śmiertelnych wypadków w Polsce miało miejsce… na prostej drodze.

Zdecydowanie spada odsetek wypadków z udziałem lub z powodu nietrzeźwych – z 7801 w 2002 r. do 4972 w 2011 r. (czyli do 12,4 proc. ogółu; średnio w UE wskaźnik ten wynosi 25 proc.). – „Wnioski są takie, że akcje kontrolne i profilaktyczne przynoszą skutek” – podkreślił Sławomir Nowak, minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. – „A skoro najwięcej wypadków wynika z nadmiernej prędkości, teraz przychodzi czas na walkę z tym wykroczeniem” – dodał.

Zgodnie ze wstępnymi założeniami Programu działania skupią się na czterech sferach: inżynierii, nadzoru, ratownictwa i opieki powypadkowej oraz edukacji. Zapowiedziano zmiany wielu przepisów, w tym np. w kodeksie wykroczeń (odpowiedzialność zarządcy drogi za jej nieprawidłowe oznakowanie), instrukcji racjonalnego stosowania lokalnych ograniczeń prędkości (w pierwszym półroczu zrobiony zostanie audyt znaków ograniczeń), jak i w sprawie liczby i zakresu stosowania znaków drogowych. Nacisk położony zostanie jednak na wychwytywanie i karanie sprawców przekroczeń prędkości. Zwiększą się siły i środki kontroli ruchu. Na drogach pojawi się łącznie 5800 policjantów, 390 radiowozów z wideorejestratorami, 1900 ręcznych radarów (543 laserowych), 87 nowych nieoznakowanych radiowozów z wideorejestratorami. Ustawionych zostanie 160 nowych fotoradarów na drogach krajowych, 29 urządzeń odcinkowego pomiaru prędkości, 20 urządzeń rejestracji przejazdu na czerwonym świetle.

Ponadto, zdający na prawo jazdy będą musieli zaliczyć egzamin z udzielania pierwszej pomocy. Wprowadzone zostaną także różne kategorie praw jazdy dla motocykli i w zależności od wieku kierującego. Rozważony zostanie również pomysł, aby pozbawić prawa jazdy kierowców, którzy zdublują dopuszczalną prędkość na obszarach zabudowanych.

Początek końca InterRegio?

Początek końca InterRegio?

Jak kurczy się sieć dalekobieżnych połączeń spółki Przewozy Regionalne.

Wraz z wejściem nowego rozkładu jazdy przestały kursować pociągi InterRegio między Warszawą a Bydgoszczą, spadła liczba połączeń tej kategorii w relacji Warszawa – Białystok, z Warszawy do Krakowa wyruszają tylko dwa pociągi InterRegio na dobę – pierwszy dociera pod Wawel dopiero na godz. 15.07. Skalę regresu pokazuje to, że jeszcze w 2010 r. między Warszawą a Krakowem kursowało pięć par pociągów InterRegio. W nowym rozkładzie w ogóle nie pojawi się pociąg InterRegio „Harpun”, będący dotychczas najszybszym połączeniem między Warszawą a Pomorzem Środkowym. I choć „Harpun” kursował tylko w wakacje, to – docierając z Warszawy do Koszalina w nawet ponad dwie godziny szybciej niż ekspresy spółki PKP Intercity – miał szansę cieszyć się mocną pozycją przez cały rok. Tymczasem spółka Przewozy Regionalne podjęła decyzję, by pociąg „Harpun” całkowicie wykreślić z rozkładu jazdy.

Część ograniczeń w sieci InterRegio bierze się stąd, że pociągi tej kategorii muszą ustępować miejsca na torach uruchamianym przez PKP Intercity pociągom TLK, które dofinansowywane są z budżetu państwa. – Pociągi TLK mają pierwszeństwo przy przydzielaniu przez zarządcę infrastruktury dostępu do tras – wyjaśnia Michał Stilger z biura prasowego Przewozów Regionalnych.

InterRegio raz na kilka dni

Choć w rozkładzie jazdy 2012/2013, który w życie wszedł 9 grudnia 2012 r., wciąż kursują takie pociągi InterRegio jak „Szczeliniec” z imponującą 887-kilometrową relacją z Ełku przez Białystok, Warszawę, Poznań, Wrocław do Międzylesia w Kotlinie Kłodzkiej, to jednak wyraźnie widoczny jest trend przesuwania ruchu InterRegio z segmentu dalekobieżnego do obsługi krótszych dystansów, dotychczas obsługiwanych głównie przez pociągi Regio.

Forpocztą ostatnich ograniczeń w sieci połączeń InterRegio było przekształcenie już na przełomie września i października 2012 r. pociągu InterRegio „Barbakan” w „Wały Chrobrego”. Zmiana nazwy wiązała się z obcięciem relacji o 408 km – pociąg ze Szczecina, zamiast do Krakowa, zaczął dojeżdżać jedynie do Poznania. Dodatkowo zmieniono terminy kursowania pociągu – „Barbakan” kursował codziennie, a „Wały Chrobrego” tylko w piątki i niedziele.

Coraz więcej pociągów InterRegio kursuje nieregularnie. Na 113 pociągów tej kategorii zaplanowanych na rozkład jazdy 2012/2013 aż 52 uruchamiane są epizodycznie, a więc na przykład tylko w poniedziałki, tylko w piątki lub też tylko w poniedziałki i soboty. W efekcie w Bydgoszczy czy Zielonej Górze składy InterRegio zjawiają się wyłącznie w piątki i niedziele, z Przemyśla jedyny pociąg InterRegio odjeżdża w niedziele, a z Łodzi składy InterRegio do Krakowa, Poznania oraz Wrocławia wyruszają tylko dwa razy na tydzień. – Zdecydowana większość pociągów InterRegio nie jest dotowana, dlatego musimy uruchamiać pociągi w terminach, w których podróżuje nimi najwięcej pasażerów – tłumaczy Michał Stilger. – W wielu relacjach największą grupę podróżnych stanowią studenci i osoby pracujące, powracające na weekend do domów rodzinnych. To właśnie z myślą o tej grupie pasażerów uruchamiamy pociągi piątkowo-niedzielne.

Kursowanie pociągów wyłącznie w wybrane dni tygodnia powoduje jednak, że oferta przewozowa staje się coraz mniej przejrzysta. Dla przykładu opis terminów kursowania pociągu InterRegio „Spodek” relacji Katowice – Wrocław Główny wygląda następująco: „Kursuje w poniedziałki i soboty oraz 27.XII.12; 2,3.I.13; 28,29.III; 2,3.IV; 1,30.V; 15.VIII; 31.X; 1,3,12.XI.13 oprócz 1.IV; 1.VI; 17.VIII; 11.XI.13”.

Drożej i rzadziej

Budowanie oferty InterRegio na rozkład jazdy 2012/2013 często sprowadzało się do przekształcania w InterRegio pociągów Regio. Oznacza to, że połączenia InterRegio – zamiast rozszerzać sieć relacji regionalnych – po prostu połknęły istniejące pociągi.

Ten przypadek dotyczy pociągu „Rusałka”, który w poprzednim rozkładzie jazdy kursował w kategorii Regio, by od 9 grudnia 2012 r. stać się składem InterRegio. Przekształcenie to przyniosło skrócenie relacji pociągu, obcięcie terminów kursowania oraz podwyżkę ceny przejazdu. W poprzednim rozkładzie „Rusałka” kursowała w relacji Głogów – Zielona Góra – Poznań Główny, podczas gdy obecnie jedynie w relacji Zielona Góra – Poznań Główny (Głogów, Nowa Sól oraz Bytom Odrzański utraciły jedyne bezpośrednie połączenie z Poznaniem). Co więcej, w poprzednim rozkładzie „Rusałka” jako pociąg Regio kursowała codzienne, a po awansie na InterRegio jeździ wyłącznie w piątki i niedziele. W dodatku przekwalifikowanie „Rusałki” w InterRegio wywołało wzrost ceny przejazdu z Zielonej Góry do Poznania  z 22,00 zł do 29,90 zł, a następnie do 31,90 zł (w związku z wprowadzoną 1 stycznia 2013 r. podwyżką cen biletów spółki Przewozy Regionalne).

Podobnie pociąg „Orlik” łączący Kraków z Częstochową, który od wejścia w życie nowego rozkładu jazdy na odcinku Trzebinia – Częstochowa, a więc na dwóch trzecich swojej trasy, został objęty droższą kategorią InterRegio. Przy okazji obcięto terminy kursowania tego pociągu – do 8 grudnia 2012 r. „Orlik” kursował 365 dni w roku, podczas gdy obecnie tylko dwa razy na tydzień (z Krakowa wyrusza w piątki i niedziele, a z Częstochowy w poniedziałki i soboty).

Konkurencja się kurczy

Kolejne pociągi InterRegio, które połknęły relacje dotychczas obsługiwane przez pociągi kategorii Regio to „Ner” z Poznania do Kutna czy „Wielkopolska” z Łodzi do Poznania. Także pociąg „Koziołek”, który w poprzednim rozkładzie jako Regio łączył Poznań z Częstochową, zmienił kategorię na InterRegio. I choć zmiana ta przyniosła wydłużenie relacji pociągu aż do Skarżyska-Kamiennej, to dla podróżujących między Poznaniem a Częstochową oznacza przede wszystkim nagłą podwyżkę ceny biletu o ponad 15 zł.

Jeżdżący codziennie pociąg Regio „Liswarta” z Częstochowy do Wrocławia przez Lubliniec, Olesno, Kluczbork, Namysłów oraz Oleśnicę zastąpiono droższym pociągiem InterRegio „Oleńka”, kursującym przez Katowice i Opole – zaledwie raz w tygodniu (do Częstochowy w piątki, do Wrocławia w niedziele).

Jeszcze niedawno pociągi InterRegio stawały się coraz silniejszą konkurencją dla połączeń PKP Intercity. Obecnie jednak rozwój sieci InterRegio zaczyna sprowadzać się do zastępowania tańszych pociągów Regio droższymi InterRegio. Czy to początek końca połączeń InterRegio w relacjach długodystansowych?

Karol Trammer

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”, nr 63, styczeń-luty 2013, http://www.zbs.net.pl. Autor jest redaktorem naczelnym tego pisma oraz stałym współpracownikiem „Nowego Obywatela”.

Kreml przeciw hamburgerom

Kreml przeciw hamburgerom

Rosyjskie ministerstwo zdrowia zamierza znacznie ograniczyć możliwości reklamowania niezdrowej żywności, w tym produktów sprzedawanych w barach szybkiej obsługi, napojów gazowanych i chipsów.

Jak informuje Wyborcza.biz, pod koniec grudnia zeszłego roku resort przyjął program mający na celu poprawę zdrowia Rosjan. Ma on przede wszystkim zapobiegać i walczyć z nadwagą, wysokim stężeniem glukozy i poziomem cholesterolu we krwi, a także wysokim ciśnieniem.

Wśród proponowanych rozwiązań znalazło się ograniczenie reklam wysokokalorycznej żywności. Ministerstwo zakłada, że w ten sposób oraz dzięki specjalnej kampanii uda się nauczyć społeczeństwo zdrowych nawyków dietetycznych i przekonać do konsumpcji większej ilości owoców i zdrowych tłuszczów zawartych np. w rybach. Plany ministerstwa zostały pozytywnie odebrane przez organizacje konsumenckie.