Przypomnijmy Bohatera na ekranie

Przypomnijmy Bohatera na ekranie

Stowarzyszenie Auschwitz Memento rozpoczęło zbiórkę pieniędzy na realizację filmu o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, ikonie polskiego patriotyzmu.

Przypomnijmy, iż Pilecki był jedyną w historii osobą, która dobrowolnie dała się ująć, by trafić do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W obozie współtworzył Związek Organizacji Wojskowej, który – dzięki kurierom Armii Krajowej – przekazywał aliantom w Londynie i Waszyngtonie raporty na temat Holocaustu. Po ucieczce z obozu Pilecki kontynuował pracę w konspiracji, m.in. zasłynął jako jeden z najlepszych liniowych dowódców w Powstaniu Warszawskim. Wyzwolony z obozu jenieckiego trafił do Armii Polskiej we Włoszech, a następnie na rozkaz gen. Andersa wrócił do kraju. Aresztowany w 1947 r. przez Urząd Bezpieczeństwa, miesiącami torturowany, w procesie pokazowym skazany na śmierć. 25 maja 1948 r. Pilecki został zamordowany w więzieniu przy Rakowieckiej.

Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie”, Stowarzyszenie Auschwitz Memento zdecydowało się na zorganizowanie zbiórki pieniędzy na film upamiętniający czyny Rotmistrza, ponieważ nie może liczyć na wsparcie ze strony publicznych instytucji. W ciągu trzech ostatnich lat inicjatorzy projektu próbowali zainteresować filmem Polski Instytut Sztuki Filmowej, Ministerstwo Kultury, Ministerstwo Obrony Narodowej, Małopolski Urząd Marszałkowski oraz Muzeum Historii Polski. – „Dotację w wysokości 7 tys. zł przyznał nam jedynie Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Musieliśmy ją jednak zwrócić, bo za te pieniądze nic nie można wyprodukować” – mówi Bogdan Wasztyl, przewodniczący rady programowej Auschwitz Memento.

– „Interesuje nas pokazanie całokształtu działalności i życia rtm. Pileckiego. Mamy naprawdę dobrą ekipę. Reżyserem będzie Dariusz Walusiak, który ma w dorobku dziesiątki filmów dokumentalnych, a z wykształcenia jest historykiem. Tematu się nie boimy i mamy nadzieję, że przy udziale społeczeństwa uda się nam stworzyć dobry film” – przekonuje Wasztyl.

Jeśli chcesz wspomóc projekt, odwiedź stronę www.projektpilecki.pl, gdzie znajdziesz informacje potrzebne do dokonania wpłaty.

„Nowy Obywatel” gorąco kibicuje przedsięwzięciu. Od lat jesteśmy partnerem apolitycznej ogólnopolskiej akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu”:

Strona akcji
Profil akcji na Facebooku
Nasz wywiad poświęcony akcji

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie podcinają swojej gałęzi

Nie podcinają swojej gałęzi

Amerykanie coraz chętniej kupują produkty wyprodukowane w ich kraju. W większości przypadków motywują to troską o dobro ekonomiczne ojczyzny i jej obywateli.

Jak informuje Wyborcza.biz za „USA Today”, z badania przeprowadzonego przez Boston Consulting Group wynika, iż 80 proc. Amerykanów jest skłonnych płacić więcej za produkty, które wytwarzane są w Stanach. Ponadto, aż 93 proc. z nich chce kupować krajowe towary, ponieważ ich produkcja oznacza utrzymanie miejsc pracy rodaków. Według raportu Amerykanin jest w stanie zapłacić średnio o 60 proc. więcej za zabawkę dla dziecka wyprodukowaną w USA niż za identyczną z Chin. W przypadku telefonu deklaruje, iż może zapłacić 30 proc. więcej.

Popularność produktów „made in USA” skłoniła sieć marketów Walmart do deklaracji, zgodnie z którą w ciągu kolejnych 10 lat 50 mld dolarów przychodów spółki będzie generowanych przez sprzedaż krajowych produktów. Zdaniem ekspertów Amerykanie tym chętniej będą je kupowali, im bardziej będzie widoczne, że to ma znaczenie. Istotną rolę w tym względzie odgrywa uświadamianie konsumentom złych warunków pracy w azjatyckich fabrykach. Poza tym konsumenci nierzadko uważają, że produkt spoza USA „traci duszę”.

PKP PLK chce rozliczać za strajk

PKP PLK chce rozliczać za strajk

Związkowcy alarmują, że zarząd spółki PKP PLK zachowuje się niewłaściwie wobec swoich pracowników. Chodzi o niezgodną z przepisami uchwałę z 2003 r., na podstawie której zarząd wciąż chce rozliczać strajkujących kolejarzy.

Uchwała zarządu PKP PLK przyjęta w lipcu 2003 r. uznała za niedopuszczalne zaniechanie pracy przez pracowników obsługi urządzeń i instalacji powodujących m.in. wyłączenie sieci trakcyjnej, zatrzymanie pociągów na szlakach i przerwy w obsłudze przejazdów kolejowych. Uchwała wymieniała też konkretne stanowiska, dla których „niedopuszczalne jest zaniechanie wykonywania pracy” – to m.in. dyżurny ruchu, dyspozytor, funkcjonariusz SOK.

– „Ta uchwała już wtedy została uznana za niezgodną z przepisami, bo zabraniała prawa do strajku” – tłumaczy Stanisław Kokot, rzecznik Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.

„Jesteśmy w stanie zerwać mediacje”

W piśmie, które po przeprowadzonym w piątek strajku ostrzegawczym trafiło do kierowników jednostek organizacyjnych, przedstawiciel biura zwrócił się do nich z pytaniem: „Czy w odniesieniu do stanowisk wymienionych w Uchwale nr 203 Zarządu Spółki PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. z dnia 25 lipca 2003 roku, na których niedopuszczalne jest zaniechanie wykonywania pracy – uprzedzono pracowników, że zaniechanie wykonywania pracy na w/w stanowiskach stanowi w świetle Uchwały Zarządu ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych (ilu pracowników powiadomiono)?”.

– „Wszystko wskazuje więc na to, że pracodawca znowu postanowił wykorzystać nieprawidłową uchwałę sprzed lat, żeby rozliczać kolejarzy za strajk” – mówi Kokot. – „Na razie obserwujemy sytuację, ale jeśli w stosunku do pracowników pojawią się jakieś szykany na tej podstawie, będzie to miało ogromy wpływ na mediacje. Jesteśmy w stanie je nawet zerwać” – ostrzega.

Konflikt się zaostrza

Sytuacja między związkami kolejowymi a spółkami Grupy PKP jest napięta. Między związkowcami kolejowymi a Grupą PKP toczy się spór zbiorowy dotyczący ulg przejazdowych. W sierpniu spółki należące do grupy zapowiedziały, że w 2013 r. nie będą wykupywać już praw do zniżek dla emerytowanych pracowników – emeryci będą musieli robić to sami. Powodem miały być oszczędności – Grupa PKP chciała w ten sposób zaoszczędzić ok. 27 mln zł. Związkowcy nie zgodzili się na likwidację ulg.

Mediacje w tej sprawie trwają od kilku tygodni. 15 stycznia pracodawcy poprosili o przerwę w mediacjach do 25 stycznia. Powodem miała być chęć lepszego przygotowania się do spotkania. Sprawy przybrały jednak inny obrót. – „Od 21 stycznia 2013 r. w poszczególnych zakładach prowadzona jest prowokacja, polegająca na nakłanianiu pracowników do podpisywania oświadczeń dotyczących korzystania ze świadczeń przejazdowych według zasad określonych przez pracodawców, pomimo iż są one przedmiotem sporu zbiorowego” – poinformował Henryk Grymel, przewodniczący kolejarskiej „Solidarności”, w komunikacie rozesłanym 22 stycznia, pod którym podpisali się również Dariusz Browarek, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP oraz Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.

W takiej sytuacji związki zawodowe będące stroną sporu podjęły decyzję o dwugodzinnym strajku ostrzegawczym, który kolejarze przeprowadzili 25 stycznia rano. W strajku wzięli też udział pracownicy spółki PKP PLK.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

 

Chcą godności. Teraz!

Chcą godności. Teraz!

Związki zawodowe działające w Tesco Polska wystąpiły do zarządu spółki z listą oczekiwań dotyczących poprawy warunków pracy.

Jak informuje „Express Ilustrowany”, w piśmie podpisanym przez wszystkie związki zawodowe działające w sieci znalazło się 6 żądań:

  • podwyżki płac o 10% dla pracowników podstawowych i liderów we wszystkich grupach płacowych i o 5% dla kierowników,
  • zniesienie regionalizacji płac (za pracę tej samej wartości i na tym samym stanowisku w Tesco inną pensję dostaje się np. na Śląsku, a inną na Podlasiu),
  • wzrost o 100% ekwiwalentu za pranie odzieży roboczej,
  • zmniejszenie normy skanowania produktów na kasie z obecnych 1500 do 1200 produktów na godzinę,
  • zmniejszenie transakcji z udziałem Club Card z 60 do 40%,
  • zwiększenie odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych.

Postulat dotyczący transakcji z udziałem Club Card związany jest z tym, iż pracownicy zmuszani są namawiać klientów na wyrobienie kart lojalnościowych i używanie ich w minimum 6 transakcjach na 10. Związkowcy zwracają uwagę, że z jednej strony każe się kasjerom wyrabiać wyśrubowane normy skanowania, a z drugiej zajmować kartami lojalnościowymi, co spowalnia ich pracę.

Ponadto, związkowcy zaniepokojeni sygnałami o zamiarze przeprowadzenia przez spółkę kolejnych zwolnień domagają się informacji na temat jej aktualnej sytuacji finansowej. Podkreślają, że na fatalnej organizacji pracy w Tesco tracą także klienci. Horrendalne normy tempa skanowania skutkują tym, że mieszają się zakupy różnych osób. Z kolei zbyt niski poziom zatrudnienia powoduje kolejki do kas i stoisk.

Na razie związkowcy nie zapowiadają strajku, chcą rozmawiać o poprawie sytuacji pracowników. Pismo z postulatami ma być pierwszym krokiem do dalszych działań.