Grecka pracowitość

Grecka pracowitość

Pracownicy opuszczonej przez pracodawcę w 2011 r. greckiej fabryki po niemal dwóch latach samodzielnie wznowili produkcję.

Jak informuje Centrum Informacji Anarchistycznej, produkcja w zakładzie Vio.Me odbywa się teraz bez szefów, planowana przez zgromadzenia robotników na zasadach demokracji bezpośredniej. Pracownicy zadeklarowali położenie kresu nierównemu podziałowi zasobów, będą wspólnie decydować o sprawiedliwych wynagrodzeniach. Postanowili także dążyć do tego, aby ich materiały budowlane oraz sposób ich produkcji nie były szkodliwe dla środowiska.

Pracownicy Vio.Me przestali otrzymywać wynagrodzenie w maju 2011 r., następnie dowiedzieli się, że właściciele i menadżerowie opuścili fabrykę. Po serii zgromadzeń robotnicy postanowili, że wspólnymi siłami uruchomią i będą prowadzić zakład. Od tej pory zajmowali to miejsce i jednocześnie bronili maszyn. Dzięki solidarności i wsparciu ze strony ludzi z innych fabryk i społeczności na terenie całej Grecji udało im się wytrwać. Losy fabryki wciąż jednak stoją pod znakiem zapytania, ponieważ kapitał potrzebny do kontynuowania produkcji jest ogromny. Związek zawodowy, który stworzyli pracownicy, ma solidny plan biznesowy, ale minie sporo czasu, zanim pojawią się pierwsze zyski. Dlatego w tym najtrudniejszym okresie bardzo przyda im się pomoc finansowa. Pieniądze można przekazywać za pośrednictwem witryny viome.org.

Oświadczenia solidarnościowe, jak również wszelkie pytania, można wysyłać na: protbiometal@gmail.com.

O „fabrykach bez szefów” pisaliśmy m.in. w „Obywatelu” nr 38 oraz nr 44.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kraj bezprawia

Kraj bezprawia

Związkowcy z regionu świętokrzyskiego ogłaszają pogotowie protestacyjne w związku z łamaniem praw pracowników kieleckiej firmy PREMA.

Jak informuje NSZZ „Solidarność” Region Świętokrzyski, 11 lutego ok. 100 pracowników Centrum Produkcyjnego Pneumatyki PREMA SA po zakończeniu pracy zostało pomówionych przez prezesa spółki Grzegorza Wysockiego, iż są pod wpływem alkoholu i bezprawnie zatrzymanych przy wyjściu z firmy. Do zakładu ściągnięto osiem radiowozów, przymusowe badanie alkomatem trwało ponad dwie godziny. Żaden pracownik nie okazał się być pijany, część z nich z powodu zatrzymania nie mogła odebrać dzieci z przedszkoli, przyjąć leków czy odbyć wizyt w zakładach opieki zdrowotnej. Akcja policji i zarządu spółki była prowadzona pomimo interwencji „Solidarności” zarówno na miejscu zdarzenia, jak i telefonicznie w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim, Kancelarii Premiera RP i w Komendzie Głównej Policji.

Związkowcy podkreślają, że zdarzenie jest kontynuacją represji stosowanych przez władze spółki w stosunku do przedstawicieli pracowników (kary porządkowe dla negocjatorów prywatyzacyjnego pakietu socjalnego, zamiar wypowiedzenia umowy o pracę dla przewodniczącego zakładowej organizacji NSZZ „Solidarność”). Wszystko to dzieje się przy aprobacie reprezentanta właściciela, którym jest Ministerstwo Skarbu Państwa. W odpowiedzi na pismo informujące o niepokojących krokach zarządu względem pracowników Podsekretarz Stanu Urszula Pasławska napisała, że „Rada Nadzorcza podzieliła argumenty przedstawione w tej sprawie przez Zarząd Spółki”.

Zarząd Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność” wyraził oburzenie przyzwoleniem na łamanie prawa i domaga się od organów państwa stanowczych działań personalnych i prawnych w stosunku do winnych opisanych zdarzeń. Po wczorajszych (12 lutego 2013 r.) obradach związkowcy ogłosili pogotowie protestacyjne w całym regionie. Pierwsza pikieta zostanie zorganizowana przed siedzibą spółki (Kielce, ul. Wapiennikowa 90) w dniu 18 lutego 2013 r. o godz. 14.30.

Mniej znaczy lepiej

Mniej znaczy lepiej

Niemieccy politycy i naukowcy proponują skrócenie tygodnia pracy do 30 godzin. Chcą w ten sposób walczyć z wysokim bezrobociem i spadkiem płac, ale także zwiększyć wydajność.

Jak informuje Wyborcza.biz za „Tageszeitung”, ponad 100 znanych naukowców, publicystów, polityków lewicy i działaczy związkowych podpisało się pod listem otwartym nawołującym do wprowadzenia 30-godzinnego tygodnia pracy, bez obniżania wynagrodzeń. Proponowane rozwiązanie ma przeciwdziałać wysokiemu bezrobociu w Europie i nadwyżce potencjalnych pracowników na rynku pracy, która prowadzi do kurczenia się wynagrodzeń. Sygnatariusze listu podkreślają, że bez skrócenia czasu pracy nigdy nie uda się osiągnąć stanu pełnego zatrudnienia. Mniejsza liczba godzin pracy ma także zwiększyć efektywność pracowników. Zmiany należałoby wprowadzać stopniowo, w ciągu kilku lat – wyjaśniają pomysłodawcy.

Inicjatorami listu są prof. dr Heinz-Joseph Bontrup, ekonomista z Westfalskiej Wyższej Szkoły w Gelsenkirchen oraz prof. dr Mohssen Massarrat, ekonomista i politolog z Uniwersytetu w Osnabrück, działacz ATTAC Niemcy. Nawiązali oni do koncepcji największego niemieckiego związku zawodowego DGB z 2003 r. Związkowcy wystąpili wówczas z propozycją skrócenia tygodnia pracy do 35 godzin. Akcja poparta została strajkiem związku zawodowego metalowców IG Metall, ale zakończyła się niepowodzeniem.

Ten system nadal jest chory

Ten system nadal jest chory

W Światowy Dzień Chorego (11 lutego), jak każdego roku, Stowarzyszenie Pacjentów „Primum Non Nocere” podsumowało sytuację w systemie ochrony zdrowia.

Jak ocenia organizacja, społeczeństwo nadal ma utrudniony dostęp do leczenia finansowanego ze środków publicznych. Mimo częściowego refundowania leków, wielu pacjentów odchodzi od okienek aptecznych bez zrealizowanej recepty, bo nie stać ich na zakup drogich preparatów. Na dostęp do specjalisty czy na leczenie szpitalne częstokroć czeka się wiele miesięcy. Jedni zmuszeni są więc płacić za leczenie, inni – biedniejsi – czekać miesiącami, często w bólu i z pogarszającymi się szansami na pełne wyzdrowienie.

Co więcej, zdaniem Stowarzyszenia, zmiany prawa dotyczącego błędów i wypadków medycznych nie przyczyniły się do poprawy sytuacji poszkodowanych. Powołany Rzecznik Praw Pacjenta w swoich działaniach nie różni się znacząco od dawnego Biura Praw Pacjenta, funkcjonującego przy Ministerstwie Zdrowia. Niewydolność poprzedniego urzędu była przyczyną niezadowolenia społecznego i nacisków na powołanie Rzecznika – przypomina organizacja. Na to stanowisko awansowano jednak dyrektora Biura, który się nie sprawdził. Ponadto samo umiejscowienie Rzecznika w systemie administracji utrudnia bronienie interesów pacjenta, jeśli trzeba będzie wystąpić przeciwko instytucjom państwowym.

Kolejna kwestia poddana krytyce przez Stowarzyszenie to procedury dotyczące tzw. zdarzeń medycznych, które miały być przeniesieniem skandynawskiego systemu ubezpieczeniowego, dającego poszkodowanym środki potrzebne na leczenie i przeżycie, bez obowiązku dowodzenia winy lekarza. Ostatecznie stworzono prawo opierające się na odmiennych zasadach niż system skandynawski. W efekcie liczba spraw rozpatrywanych przez Wojewódzkie Komisje ds. Orzekania o Błędach Medycznych jest minimalna.

„Primum Non Nocere” wielokrotnie uprzedzało, iż wprowadzane w lecznictwie zmiany prawa obarczone są poważnymi błędami i nie będą skuteczne. Ocenia je jako „mające na celu wywołanie medialnego wrażenia, że coś się robi, bez realnej woli poprawy sytuacji w systemie ochrony zdrowia i poprawy sytuacji poszkodowanych pacjentów”.