Wszystkim im zależy na tej ustawie

Wszystkim im zależy na tej ustawie

Mazowiecka „Solidarność” wezwała parlament i rząd do podjęcia natychmiastowych działań w celu ochrony jednego z ostatnich dużych zakładów produkcyjnych w Warszawie.

Polscy producenci stali zbrojeniowej, w tym Huta ArcelorMittal w Warszawie, od kilku lat mają problemy ze zbytem swoich wyrobów z powodu działalności importerów tej stali z krajów sąsiadujących, którzy nie płacąc należnego podatku VAT, mogą zaoferować odbiorcom znacznie niższe ceny niż krajowi producenci.

– „Nie możemy konkurować z rynkiem nielegalnym” – tłumaczy Lesław Korzeniewicz, przewodniczący Związku w firmie. – „Jedyne, co może nas uratować, to ustawa o odwróconym podatku VAT [procedura, która przewiduje, że to kupujący, a nie sprzedający zobowiązuje się do odprowadzenia podatku – przyp. NO], którą rząd z niezrozumiałych dla nas powodów nie chce się zająć. Czekamy, aż rząd wystąpi do Komisji Europejskiej o zgodę na wprowadzenie takiego VAT-u”.

W warszawskiej hucie w styczniu trwały przestoje. 200 pracowników zostało wysłanych na 9 lub 11 dni przymusowego urlopu. W lutym prawdopodobnie będzie to samo. – „Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, nasze oddziały znajdą się w takiej samej sytuacji. Najpierw przestoje, potem zwolnienia” – niepokoi się Korzeniewicz. – „Przedwczoraj na Komisji Krajowej wicepremier Piechociński obiecał zająć się sprawą”.

Obradująca wczoraj Sekcja Krajowa Hutników NSZZ „Solidarność” podjęła decyzję o zorganizowaniu w marcu manifestacji hutników, o ile rząd do końca lutego nie podejmie żadnych kroków w sprawie ustawy.

– „Współdziałamy z pracodawcą, wszystkim nam zależy na tej ustawie” – podkreśla przewodniczący Komisji Zakładowej. Huta w 2011 r. otrzymała certyfikat „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”, nadawany przez Prezydenta RP oraz „Solidarność”.

_____

Przedruk za NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Grecka pracowitość

Grecka pracowitość

Pracownicy opuszczonej przez pracodawcę w 2011 r. greckiej fabryki po niemal dwóch latach samodzielnie wznowili produkcję.

Jak informuje Centrum Informacji Anarchistycznej, produkcja w zakładzie Vio.Me odbywa się teraz bez szefów, planowana przez zgromadzenia robotników na zasadach demokracji bezpośredniej. Pracownicy zadeklarowali położenie kresu nierównemu podziałowi zasobów, będą wspólnie decydować o sprawiedliwych wynagrodzeniach. Postanowili także dążyć do tego, aby ich materiały budowlane oraz sposób ich produkcji nie były szkodliwe dla środowiska.

Pracownicy Vio.Me przestali otrzymywać wynagrodzenie w maju 2011 r., następnie dowiedzieli się, że właściciele i menadżerowie opuścili fabrykę. Po serii zgromadzeń robotnicy postanowili, że wspólnymi siłami uruchomią i będą prowadzić zakład. Od tej pory zajmowali to miejsce i jednocześnie bronili maszyn. Dzięki solidarności i wsparciu ze strony ludzi z innych fabryk i społeczności na terenie całej Grecji udało im się wytrwać. Losy fabryki wciąż jednak stoją pod znakiem zapytania, ponieważ kapitał potrzebny do kontynuowania produkcji jest ogromny. Związek zawodowy, który stworzyli pracownicy, ma solidny plan biznesowy, ale minie sporo czasu, zanim pojawią się pierwsze zyski. Dlatego w tym najtrudniejszym okresie bardzo przyda im się pomoc finansowa. Pieniądze można przekazywać za pośrednictwem witryny viome.org.

Oświadczenia solidarnościowe, jak również wszelkie pytania, można wysyłać na: protbiometal@gmail.com.

O „fabrykach bez szefów” pisaliśmy m.in. w „Obywatelu” nr 38 oraz nr 44.

Ocalmy kwiat polskiej petrochemii

Ocalmy kwiat polskiej petrochemii

Solidarna Polska złożyła w Sejmie projekt ustawy o zachowaniu przez państwo większościowego pakietu akcji Grupy Lotos S.A. To kolejna inicjatywa na rzecz uchronienia tej spółki przed całkowitą prywatyzacją.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, projekt postuluje pozostawienie w rękach Skarbu Państwa pakietu kontrolnego Grupy Lotos S.A., czyli co najmniej 51 proc. udziałów we własności tego przedsiębiorstwa. – „W naszej ocenie, Lotos jest jedną z tych spółek o charakterze strategicznym, które muszą być w rękach państwa polskiego” – wyjaśnił poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący KP Solidarna Polska. Jak podkreślił, spółka jest jednym z najważniejszych przedsiębiorstw energetycznych w naszym kraju, gwarantującym niezależność od innych państw i bezpieczeństwo.

Zakusy na sprzedaż należących do państwa akcji Lotosu wywołały falę oburzenia nie tylko wśród polityków opozycji, ale także polskiego społeczeństwa. Wielokrotnie podnoszono kwestię zagrożenia wykupem firmy przez obcy kapitał, zwłaszcza rosyjski. Inicjatywa Solidarnej Polski jest kolejną próbą uchronienia Grupy Lotos S.A. przed prywatyzacją. Pod obywatelskim projektem ustawy w tej sprawie, który trafił do Sejmu w marcu 2012 r., podpisało się ponad 156 tys. obywateli. Został odrzucony przez Sejm 25 stycznia br. – „Przypomnę, że obywatelski projekt został odrzucony jedynie dwoma głosami. W związku z tym uznaliśmy, iż warto kontynuować ofensywę w zakresie ochrony Grupy Lotos S.A.” – dodał poseł Mularczyk.

Czytaj także tutaj.

Przymusowa dieta

Przymusowa dieta

Polskie rodziny ograniczyły konsumpcję wielu podstawowych produktów żywnościowych. To efekt malejących zarobków i rosnących cen.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w pierwszych trzech kwartałach 2012 r. miesięczne spożycie pieczywa liczone na osobę w gospodarstwie domowym spadło o 2,7 proc., mąki – o 2,5 proc., a kasz, ryżu i płatków – aż o 7,7 proc., szacuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej na podstawie danych GUS. Według analityków spadła także konsumpcja m.in. ziemniaków (o 6,3 proc.), ryb i przetworów rybnych (o 5,6 proc.), jaj (o 1,3 proc.).

Spadek konsumpcji to efekt nie tylko wzrostu cen żywności, ale też innych produktów i usług – np. gazu, prądu, ciepła czy paliw. – „Ostatecznie inflacja była wyższa od wzrostu płac i budżety polskich rodzin zaczęły się realnie kurczyć. Musiały więc wprowadzić oszczędności m.in. ograniczając konsumpcję” – tłumaczy prof. Krystyna Świetlik z IERiGŻ.

Zgodnie z najnowszym komunikatem GUS, przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło w 2012 r. 3521,67 zł. Mimo iż było o 3,6 proc. większe niż przed rokiem, podwyżki „zjadła” w całości inflacja, która osiągnęła poziom 3,7 proc. Takiej sytuacji nie było od 20 lat. Ostatni raz płace realne spadły bowiem (o 0,3 proc.) w 1993 r. Potem tylko rosły – najbardziej w 1997 r. i w 2008 r. – o 5,9 proc. Nie sprawdziły się więc przewidywania rządu zawarte w ustawie budżetowej, zgodnie z którymi przeciętne wynagrodzenie miało wzrosnąć w 2012 r. do 3550 zł. Prawdopodobnie nie sprawdzi się też prognoza na ten rok, że płace wzrosną do 3713 zł. Z reguły spowolnienie gospodarki sprawia, że firmy „zamrażają” wynagrodzenia.