Czarna magia pustych kartek

Czarna magia pustych kartek

Państwowa Inspekcja Pracy proponuje zmiany w Kodeksie pracy, które uniemożliwią pracodawcom zmuszanie pracowników do podpisywania weksli in blanco.

Jak informuje portal GazetaPraca.pl, pracodawcy często każą je podpisywać, żeby później móc np. odzyskać pieniądze zainwestowane w szkolenie pracownika, gdy ten postanowi odejść z pracy. Co ważne, pracodawca sam szacuje, jakie szkody poniósł i nie musi przed sądem udowadniać winy pracownika ani zasadności swoich roszczeń – a to otwiera drogę do nadużyć. Po wypełnieniu weksla i złożeniu pozwu w sądzie pracodawca już tylko czeka na pieniądze, bo dokument wzywa do bezwarunkowego zapłacenia widniejącej na nim kwoty. Jedyne, co można zrobić w takiej sytuacji, to w ciągu 2 tygodni wnieść zarzuty do nakazu zapłaty i przedstawić w sądzie dowody, które wstrzymają egzekucję – wielu pracowników nie wie jednak, że ma takie prawo, a udowodnienie swojej niewinności nie jest sprawą prostą.

– „To poważny problem. Dzwoni do nas wiele osób, które narzekają, że przyszli pracodawcy wymuszają na nich podpisanie weksla, bo inaczej nie dostaną pracy” – mówi Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy głównego inspektora pracy. Dlatego Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy, w styczniu tego roku skierowała do resortu pracy pismo z propozycjami konkretnych zmian w Kodeksie pracy. Chodzi m.in. o dodanie przepisu przewidującego, że weksel wystawiony jako zabezpieczenie roszczeń wynikających ze stosunku pracy jest nieważny. – „Ta zmiana mogłaby się łączyć z rozszerzeniem katalogu wykroczeń przeciwko prawom pracownika. Byłoby nim przyjęcie przez pracodawcę lub osobę działającą w jego imieniu weksla w celu zabezpieczenia roszczeń ze stosunku pracy” – dodaje Hickiewicz.

Na razie ministerstwo pracy zwróciło się do GIP z prośbą o określenie skali zjawiska. Zapowiada, że przeprowadzi analizę prawną, żeby określić, czy konieczne są zmiany w prawie pracy. Rzecznik resortu Janusz Sejmej zaznaczył jednak, że stanowisko ministerstwa jest jednoznaczne: stosowanie weksli jest łamaniem prawa.

Danuta Rutkowska tłumaczy, że Państwowa Inspekcja Pracy nie może pomóc poszkodowanym, bo prawo pracy nie zakazuje stosowania weksli. Co więcej, według niektórych prawników pracodawcy mogą stosować takie zabezpieczenia w oparciu o art. 300 Kodeksu pracy, z którego wynika, że do niektórych spraw związanych ze stosunkiem pracy można stosować przepisy Kodeksu cywilnego, czyli też Prawo wekslowe. Orzecznictwo sądowe w tej sprawie jest niejednolite. Inicjatywa GIP ma na celu wyeliminowanie tego rodzaju niejasności i możliwości nadinterpretacji. Na razie inspekcja może wyłącznie przestrzegać pracowników przed podpisywaniem weksli.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pieniądze to nie wszystko

Pieniądze to nie wszystko

Według rankingu najszczęśliwszych miejsc na świecie najlepiej żyje się nie w zamożnych krajach rozwiniętych, ale w ubogich państwach Ameryki Środkowej. Polska zajmuje w nim dopiero 71. miejsce.

Jak informuje portal BizTok.pl, ranking został opracowany przez brytyjski think tank ekonomiczny New Economics Foundation w oparciu o Happy Planet Index, czyli tzw. wskaźnik szczęśliwości. W odróżnieniu od innych tego typu miar, bazujących głównie na PKB, bierze on pod uwagę przede wszystkim poziom zadowolenia z życia ludzi w danym kraju, niezależnie od ich statusu materialnego. HPI pokazuje, w jakim stopniu mieszkańcy różnych państw osiągają długie i szczęśliwe życie przy jednoczesnym zachowaniu naturalnych zasobów dla przyszłych pokoleń. Okazuje się, że kraje europejskie są pod tym względem mało wydajne, ponieważ budują swój dobrobyt kosztem zużywania zasobów natury.

W pierwszej piątce rankingu znalazły się Kostaryka, Wietnam, Kolumbia, Belize i Salwador. Mimo iż są to kraje niezamożne, rozsądnie korzystają z zasobów naturalnych, a poziom satysfakcji z życia jest w przypadku ich mieszkańców bardzo wysoki. Polska uplasowała się dopiero na 71. pozycji, za m.in. Libanem i Jemenem.

O jakości życia w Kostaryce pisaliśmy tutaj.

O wolność, równość i niepodległość

O wolność, równość i niepodległość

Młodzi Socjaliści upamiętnili Rewolucję Krakowską, która podobnie jak Rewolucja 1905 r. łączyła cele patriotyczne z dążeniem do sprawiedliwych stosunków społecznych.

Poniżej informacja prasowa w tej sprawie.

* * *

27 lutego 2013 r. okręg gdański Młodych Socjalistów upamiętnił 167. rocznicę śmierci Edwarda Dembowskiego i stłumienia Rewolucji Krakowskiej. Ten nieprzypadkowo zapomniany dziś zryw, łączący ideały niepodległościowe z egalitarnymi (zniesienie pańszczyzny i uwłaszczenie chłopów), budził podziw w całej ówczesnej demokratycznej i lewicowej Europie, czego ślady odnaleźć można w „Manifeście komunistycznym” Marksa i Engelsa. Zastrzelony podczas przewodzenia wychodzącej z Krakowa ku galicyjskim chłopom procesji Edward Dembowski (zwany z powodu pochodzenia i przekonań „Czerwonym Kasztelanicem”) był filozofem, krytykiem literackim i myślicielem oryginalnym w skali światowej.

Środowa uroczystość jest początkiem naszej kampanii na rzecz uhonorowania tej daty w masowej świadomości społecznej. Rewolucja Krakowska była bowiem jednym z początkowych etapów długiej drogi w marszu ku niepodległości oraz sprawiedliwości społecznej, traktowanych przez polską lewicę jako wartości niepodzielne. Rozmycie lub zafałszowanie tej prawdy jest na rękę liberalnym i prawicowym formacjom politycznym. Jak zauważył George Orwell: „kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością”. Społeczeństwom z zafałszowaną świadomością własnej historii łatwiej przedstawić redukcje praw pracowniczych, wyprzedaż majątku publicznego, demontaż publicznej oświaty i służby zdrowia czy udział w neokolonialnych interwencjach wojskowych jako coś oczywistego i służącego dobrobytowi, a opór wobec tych szkodliwych działań elit władzy i biznesu jako obcy rodzimym wzorcom, choćby prawda wyglądała dokładnie na odwrót. Zaczęło się od Rewolucji Krakowskiej – skończyło na broniących Gdyni przed hitlerowskim najeźdźcą Czerwonych Kosynierach i Milicji PPS z Powstania Warszawskiego. Liberalne centrum i różne odcienie prawicy nie mają monopolu na patriotyzm!

12976_424659197616302_1088034386_n

181074_424659214282967_2134287714_n

Po przeprowadzeniu pikiety i akcji ulotkowej złożono kwiaty pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego na Targu Rakowym.

Młodzi Socjaliści – okręg gdański
(tel. 511 040 542)

Podkarpacie na bocznicy

Podkarpacie na bocznicy

Do końca br. ma zniknąć jedna piąta podkarpackich tras kolejowych.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, decyzja Polskich Linii Kolejowych podyktowana jest względami oszczędnościowymi. W całej Polsce w 2013 r. ma zostać zlikwidowanych 2 tys. km linii, na Podkarpaciu 20 proc.: Dębica-Mielec-Tarnobrzeg (Ocice), Zagórz-Łupków, Zagórz-Krościenko oraz Munina-Hrebenne. Na tej ostatniej trasie kursuje szynobus z Jarosławia do Horyńca, gdzie mieści się znane uzdrowisko Horyniec-Zdrój. – „Wyłączenie linii do Horyńca z użytkowania byłoby nieporozumieniem i de facto oznaczałoby odcięcie tej miejscowości od kuracjuszy i turystów. Ponadto utrudniłoby komunikację mieszkańcom tych terenów, w tym również dojeżdżającej do szkół młodzieży” – uważa Piotr Wojtyszyn, zastępca wójta Horyńca. O konieczności utrzymania tego połączenia przekonane są także władze Podkarpacia. Rzecznik marszałka woj. podkarpackiego Wiesław Bek podkreśla, że samorząd nie dopuści do zamknięcia tej linii. Zapowiada też, że Urząd Marszałkowski w Rzeszowie będzie protestować, jeśli po analizie wykazu linii przeznaczonych przez PLK do likwidacji (na który samorząd wciąż czeka) okaże się, że są w nim połączenia ważne dla lokalnych społeczności, obsługiwane przez koleje regionalne finansowane z budżetu województwa.

Poseł PiS Stanisław Ożóg podkreśla, że informacja o planowanej likwidacji ok. 200 km tras kolejowych to fatalna wiadomość dla ponad 2,2 mln mieszkańców Podkarpacia. – „Wyłączenie tak dużej ilości torów kolejowych świadczy o tym, że państwo polskie – a przypomnę, że większość spółek kolejowych jest w rękach Skarbu Państwa – nie dba o interesy społeczeństwa” – ocenia poseł. Dodaje, że poprzez nieodpowiedzialne decyzje bardzo łatwo zniszczyć infrastrukturę kolejową, trudniej ją natomiast odbudować. Zauważa też, że bezzasadne jest tłumaczenie zamykania linii brakiem zainteresowania ruchem pasażerskim. – „Skoro kolej nie przedstawia żadnych alternatywnych propozycji dla ruchu samochodowego, trudno się dziwić, że zainteresowanie przejazdami kolejowymi spada” – mówi poseł. Jednocześnie przestrzega, że wraz z transportem pasażerskim z mapy podkarpackich połączeń zniknie również transport towarowy.