Spychologia stosowana

Spychologia stosowana

Resort infrastruktury chce, aby samorządy były inwestorami w przypadku budowy obwodnic miast na drogach krajowych. Samorządowcy twierdzą, że to niewykonalne.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, resort infrastruktury zgłosił taką propozycję w piśmie skierowanym do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego. Pieniądze miałyby pochodzić z funduszy unijnych przeznaczonych na regionalne programy operacyjne czy program Rozwój Polski Wschodniej. Rzecznik ministerstwa Mikołaj Karpiński tłumaczy, że „obwodnice na drogach krajowych innych niż autostrady i drogi ekspresowe służą głównie rozwiązaniu problemów danego regionu. Zatem przy rozwiązywaniu problemów lokalnych powinni głównie uczestniczyć beneficjenci, czyli władze samorządowe”.

Marszałek woj. świętokrzyskiego Adam Jarubas ocenia ten pomysł jako „sięganie do kieszeni samorządów”. – „Wygląda, jakby państwo próbowało uchylić się od odpowiedzialności za projekty drogowe” – stwierdza. – „Przecież to nie my odpowiadamy za drogi krajowe, nie wiemy co z wkładem własnym i sami mamy wiele potrzeb na już podległych nam drogach wojewódzkich” – mówi z kolei Jan Maćkowiak, odpowiedzialny za infrastrukturę członek zarządu województwa.

Zgodnie z wytycznymi resortu w woj. świętokrzyskim samorządy miałyby zająć się dwiema obwodnicami: Wąchocka na drodze krajowej nr 42 oraz Ostrowca Świętokrzyskiego na drodze krajowej nr 9. W przypadku obwodnicy omijającej Wąchock, jej budowa była już zapisana na liście podstawowych inwestycji do zrealizowania w ramach programu Rozwój Polski Wschodniej. W marcu 2011 r. politycy PO obiecywali, że przeznaczą na nią ok. 380 mln zł. Potem projekt spadł na listę rezerwową i inwestycja do dziś nie ruszyła. Zastępca burmistrza Wąchocka Sebastian Staniszewski podkreśla, że samorząd nie jest w stanie poradzić sobie sam z tak kosztownym przedsięwzięciem. – „Nasz budżet to ok. 20 mln zł. Na obwodnicę możemy wyłożyć milion rocznie. Przy takim wkładzie wsparcie unijne musiałoby wynosić 99,9 proc. albo będziemy budować tę drogę sami przez 150 lat” – stwierdza.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Porozmawiajmy o państwie

Porozmawiajmy o państwie

W najbliższy czwartek (7 marca) czytelników z Warszawy i okolic zapraszamy na dyskusję „Jakie państwo, jakie instytucje?”, do której punktem wyjścia jest najnowszy numer „Nowego Obywatela”.

Panelistami w dyskusji, organizowanej we współpracy z Magazynem „Kontakt”, będą:

  • Barbara Bubula
  • prof. Ryszard Bugaj
  • Jan Mencwel
  • Krzysztof Mroczkowski

kiedy: 7 marca 2013 r. (czwartek), godz. 19.00
gdzie: Warszawa, Klub Inteligencji Katolickiej, ul. Freta 20/24A.

Stan państwa i jego instytucji skłania do poważnej refleksji. Chcemy zaproponować dyskusję nie tyle o tym, co się nie udało, ale jakie zmiany na lepsze są możliwe. Uważamy, że na przekór obecnym modom intelektualnym i przesądom społeczno-gospodarczym Polsce jest potrzebne sprawnie funkcjonujące państwo wraz z właściwymi sobie instytucjami. Wymaga to jednak zdefiniowania ich roli, kompetencji, priorytetów.

bieżącym numerze „Nowego Obywatela” zaproponowaliśmy naszym czytelnikom pewien eksperyment intelektualny: stworzyliśmy „prospołeczny gabinet cieni”, który bazuje na perspektywie wspólnotowej, egalitarnej, prospołecznej, demokratycznej i przyznającej instytucjom publicznym istotną rolę w kreowaniu lepszej kondycji naszego kraju niż obecna. Tymczasem od momentu rozpoczęcia transformacji ustrojowej mamy niemal nieprzerwaną dominację sił neoliberalnych. Sprawnie rozmontowują one wszystkie te funkcje i usługi państwa, które sprzyjają słabszym i mogłyby zmniejszać nierówności społeczne. Czy jest to rzeczywiście sytuacja bezalternatywna? Naszym zdaniem – nie!

plakat-debata-jakie-panstwo-jakie-instytucje

Chcemy rozmawiać o polskim państwie i jego instytucjach w sposób odważny, ale wyważony, wymagający zarówno kompetencji, jak prospołecznej i propaństwowej perspektywy, co wymaga także kreatywności i zdolności do diagnozowania obecnych i rysujących się na horyzoncie wyzwań. Stąd też dobór panelistów – są wśród nich zarówno ludzie o dużym dorobku zawodowym oraz w ramach działalności publicznej, jak i osoby młodsze, które dysponują jednak na tyle znacznym zasobem wiedzy, że mogą merytorycznie dyskutować o wyżej przedstawionych kwestiach.

Zapraszamy do udziału w spotkaniu!

Plakat imprezy

Wydarzenie na Facebooku

 

698px-PL_Warsaw_map_KIK

„Solidarność” walcząca

„Solidarność” walcząca

W ostatnim czasie „Solidarność” m.in. zorganizowała pikietę w obronie pracowników PREMY, powołała komisję zakładową w Muzeum Powstania Warszawskiego oraz wygrała proces z Biedronką.

Związkowcy z „Solidarności” wspólnie z OPZZ zorganizowali niedawno pikietę przed Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim, w której uczestniczyło ponad 500 osób z zakładów pracy z całego regionu. Celem demonstracji było wyrażenie dezaprobaty wobec łamania praw pracowniczych, związkowych i obywatelskich przez Zarząd CPP PREMA SA w Kielcach oraz wobec permanentnego braku reakcji w tej sprawie Ministerstwa Skarbu Państwa (czytaj tutaj). Związkowcy domagają się odwołania prezesa spółki Grzegorza Wysockiego, który według nich jest źródłem konfliktów i źle wpływa na funkcjonowanie firmy. Demonstranci wręczyli petycję w tej sprawie wicewojewodzie Grzegorzowi Dzióbkowi, który oświadczył, iż przekaże ją premierowi i ministrowi skarbu państwa. Sytuacją w PREMIE zajmie się też Krajowy Sztab Protestacyjny NSZZ „Solidarność”, który będzie obradował w Kielcach 5 marca br. W obradach weźmie udział m.in. szef „S” Piotr Duda i przewodniczący regionalnych struktur związku.

W Warszawie z kolei doszło do rozszerzenia struktur największego polskiego związku zawodowego – z inicjatywy pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego. – „Jako pracownicy chcemy współuczestniczyć w tworzeniu obrazu Muzeum Powstania Warszawskiego, stąd decyzja o założeniu związku zawodowego. Stworzyliśmy podstawy do nawiązania dobrej komunikacji. Naszym celem jest ulepszenie dialogu z pracodawcą i poprawa jakości pracy” – oznajmia Paweł Bajda, przewodniczący Tymczasowej Komisji Zakładowej.

Warszawskie muzeum historyczne jest samorządową instytucją kultury i obecnie zatrudnia 159 osób. Doszło już do spotkania związku zawodowego z pracodawcą, podczas którego strony zobowiązały się współpracować. Ustalono również, że kształt placówki będzie współtworzony z większym udziałem pracowników.

„S” odnotowała również sukces na froncie walki z Biedronką. Pracownik tej sieci wygrał proces z pracodawcą – sąd pierwszej instancji w nieprawomocnym jeszcze wyroku orzekł, że naruszono zasadę równego traktowania w zatrudnieniu. Sprawa dotyczy jednego z czterech pracowników sklepu w Ciechanowie, którym w grudniu 2010 r. nie przedłużono umów o pracę zawartych na czas określony. Wszyscy należeli do „Solidarności”.

Proces o szykanowanie za działalność związkową ciągnął się od ponad 2 lat. Adwokaci pracodawcy przeciągali go w czasie, przywołując wielu świadków i składając coraz to nowe wnioski dowodowe, które sąd musiał uwzględnić. Cierpliwość jednak się opłaciła. – „Sąd potwierdził dyskryminację ze względu na przynależność związkową” – powiedział reprezentujący „S” mec. Andrzej Ossowski. – „Argumenty, które przytaczał pracodawca, mające uzasadnić wygaśnięcie stosunku pracy, w ocenie sądu okazały się nieprawdziwe” – dodał.

Piotr Adamczyk, przewodniczący „S” w Biedronce, nie kryje satysfakcji z wyroku. – „To ważny precedens, bo takie sprawy, oprócz Ciechanowa, toczą się jeszcze w Malborku i Otwocku. Potwierdza też to, co mówimy od dawna: że w Biedronce, oględnie mówiąc, utrudnia się działalność związkową” – mówi.

Czarna magia pustych kartek

Czarna magia pustych kartek

Państwowa Inspekcja Pracy proponuje zmiany w Kodeksie pracy, które uniemożliwią pracodawcom zmuszanie pracowników do podpisywania weksli in blanco.

Jak informuje portal GazetaPraca.pl, pracodawcy często każą je podpisywać, żeby później móc np. odzyskać pieniądze zainwestowane w szkolenie pracownika, gdy ten postanowi odejść z pracy. Co ważne, pracodawca sam szacuje, jakie szkody poniósł i nie musi przed sądem udowadniać winy pracownika ani zasadności swoich roszczeń – a to otwiera drogę do nadużyć. Po wypełnieniu weksla i złożeniu pozwu w sądzie pracodawca już tylko czeka na pieniądze, bo dokument wzywa do bezwarunkowego zapłacenia widniejącej na nim kwoty. Jedyne, co można zrobić w takiej sytuacji, to w ciągu 2 tygodni wnieść zarzuty do nakazu zapłaty i przedstawić w sądzie dowody, które wstrzymają egzekucję – wielu pracowników nie wie jednak, że ma takie prawo, a udowodnienie swojej niewinności nie jest sprawą prostą.

– „To poważny problem. Dzwoni do nas wiele osób, które narzekają, że przyszli pracodawcy wymuszają na nich podpisanie weksla, bo inaczej nie dostaną pracy” – mówi Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy głównego inspektora pracy. Dlatego Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy, w styczniu tego roku skierowała do resortu pracy pismo z propozycjami konkretnych zmian w Kodeksie pracy. Chodzi m.in. o dodanie przepisu przewidującego, że weksel wystawiony jako zabezpieczenie roszczeń wynikających ze stosunku pracy jest nieważny. – „Ta zmiana mogłaby się łączyć z rozszerzeniem katalogu wykroczeń przeciwko prawom pracownika. Byłoby nim przyjęcie przez pracodawcę lub osobę działającą w jego imieniu weksla w celu zabezpieczenia roszczeń ze stosunku pracy” – dodaje Hickiewicz.

Na razie ministerstwo pracy zwróciło się do GIP z prośbą o określenie skali zjawiska. Zapowiada, że przeprowadzi analizę prawną, żeby określić, czy konieczne są zmiany w prawie pracy. Rzecznik resortu Janusz Sejmej zaznaczył jednak, że stanowisko ministerstwa jest jednoznaczne: stosowanie weksli jest łamaniem prawa.

Danuta Rutkowska tłumaczy, że Państwowa Inspekcja Pracy nie może pomóc poszkodowanym, bo prawo pracy nie zakazuje stosowania weksli. Co więcej, według niektórych prawników pracodawcy mogą stosować takie zabezpieczenia w oparciu o art. 300 Kodeksu pracy, z którego wynika, że do niektórych spraw związanych ze stosunkiem pracy można stosować przepisy Kodeksu cywilnego, czyli też Prawo wekslowe. Orzecznictwo sądowe w tej sprawie jest niejednolite. Inicjatywa GIP ma na celu wyeliminowanie tego rodzaju niejasności i możliwości nadinterpretacji. Na razie inspekcja może wyłącznie przestrzegać pracowników przed podpisywaniem weksli.