Wolontariat się liczy

Wolontariat się liczy

Po raz pierwszy w historii polskiej statystyki publicznej przeprowadzono badanie wartości pracy społecznej.

Jak informuje Portal Samorządowy, GUS zrealizował badanie mające na celu pomiar społecznego oraz ekonomicznego znaczenia pracy dobrowolnie i niezarobkowo świadczonej poza własnym gospodarstwem domowym. Odbyło się ono w 2011 r. i objęło ponad 13 tys. osób w wieku 15 lat i więcej. Wynika z niego, iż wartość pracy niezarobkowej wykonywanej indywidualnie na rzecz społeczeństwa lub środowiska przypadająca w 2010 r. na jedną osobę wyniosła 1022 zł, natomiast pracy społecznej w organizacjach lub instytucjach – 272 zł. 85 proc. pracy wolontariackiej stanowiło zaangażowanie bezpośrednie, a 15 proc. – w ramach różnych organizacji.

Średnia wartość indywidualnej pracy nieodpłatnej w 2010 r., oszacowana zgodnie z metodą kosztu zastąpienia prac niezarobkowych, wyniosła niespełna 16 zł za godzinę. Średnia wartość godziny pracy niezarobkowej w organizacjach lub instytucjach to 24 zł. Hipotetyczna wartość godziny pracy wolontariusza przewyższała godzinowe koszty zatrudnienia w 8 najniżej wynagradzanych sekcjach gospodarki narodowej, takich jak transport i gospodarka magazynowa, działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją, budownictwo, handel, zakwaterowanie i gastronomia. Jednocześnie była niższa niż w 11 pozostałych sekcjach, takich jak rolnictwo, leśnictwo i rybactwo, opieka zdrowotna i pomoc społeczna, obsługa nieruchomości, administracja publiczna, obrona narodowa oraz edukacja.

Z opracowania GUS wynika też, że w ciągu 4 tygodni poprzedzających przeprowadzenie badania w wolontariat angażowało się 10,3 proc. osób w wieku 15 lat i więcej, tj. ok. 3,3 mln osób. W tym okresie działalność podmiotów sektora non profit wspierało pracą niezarobkową 9,6 proc. populacji (3,1 mln osób), natomiast sektora publicznego – 1,5 proc. (0,5 mln). Średni czas przepracowany w ramach struktur organizacyjnych wyniósł 12 godzin, jednak w połowie przypadków było to nie więcej niż 4 godziny, a najczęściej wskazywany czas pracy wolontariackiej to 2 godziny.

Najwięcej osób zaangażowało się w prace związane z zaopatrzeniem, organizacją konferencji i imprez, pomocą domową i sprzątaniem. W ogólnej liczbie osób, które przynajmniej raz w ciągu 2010 r. pracowały społecznie w ramach różnych organizacji lub grup nieformalnych, największa część angażowała się w ramach podmiotów prowadzących działalność w sferach takich jak edukacja, wychowanie, nauka i badania (29,8 proc.). Natomiast wolontariat w sektorze publicznym świadczony był przede wszystkim w ramach szkół, przedszkoli, szpitali, ośrodków pomocy społecznej, domów kultury, domów dziecka, rad sołeckich i sądów. Wolontariusze pomagali poprzez organizowanie imprez, uroczystości, prowadzenie zajęć pozalekcyjnych lub wyrównawczych, doradztwo, opiniowanie dokumentów, a także wykonywanie prostych prac fizycznych. Społecznie pełnione były również obowiązki sołtysa i kuratora społecznego.

Pełny raport można znaleźć pod tym adresem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Drzewa liczą na nas

Drzewa liczą na nas

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza m.in. wycinki drzew przy drogach. Przyrodnicy apelują, by zwracać uwagę, czy nie są one robione nielegalnie.

Klub Przyrodników przypomina, że urzędy mają obowiązek publikować w Internecie, w tzw. publicznie dostępnym wykazie danych o środowisku, informacje o wnioskach na wycinkę drzew i o podjętych decyzjach. Te wnioski i decyzje urząd musi udostępnić każdemu, kto o to pisemnie poprosi, a udostępnienie musi być natychmiastowe – w dniu złożenia prośby. Nawet na wycinkę martwych drzew wymagane jest zezwolenie.

Co istotne, aleje są często domem chronionych gatunków porostów, grzybów lub zwierząt. Przed wydaniem zezwolenia na wycinkę urząd musi zapewnić oględziny pod tym kątem. Jeżeli wykażą zagrożenie dla gatunków chronionych, wymagane jest dodatkowe zezwolenie Regionalnej lub Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Wydanie takiego zezwolenia, przynajmniej według interpretacji GDOŚ wyrażanej w decyzjach odwoławczych, wymaga skrupulatnej analizy, m.in. odniesienia niszczonych części populacji do populacji w całej alei, rozważenia rozwiązań alternatywnych dla poszczególnych drzew itp. Znalezienie gatunku chronionego nie rozważanego wcześniej w postępowaniu może być przesłanką do wstrzymania wycinki, nawet już prowadzonej, i do wznowienia postępowania o zezwolenie. Ponadto – przypomina Klub Przyrodników – nie wolno ogławiać koron starych drzew w alejach.

Organizacja społeczna może wnioskować o status strony w postępowaniach dotyczących wycinki drzew i odstępstw od ochrony gatunkowej. Kompendium przepisów prawnych pomocnych w ochronie alei znajduje się w książce „Aleje. Skarbnice przyrody”, dostępnej do pobrania pod tym adresem. Skrócone kompendium, co możesz zrobić w którym stadium postępowania, znajduje się na stronie http://aleje.org.pl/faq (uwzględnia m.in. działania dostępne dla każdego).

„Brońmy starych alei, ale także sadźmy nowe, to jedyna droga żeby trwale były elementem krajobrazu” – apelują przyrodnicy.

Solidarne zaciskanie pasa

Solidarne zaciskanie pasa

Podczas gdy większość samorządów tnie wydatki na szkoły i inne cele społeczne, radni z podbielskiej Jasienicy postanowili zacząć oszczędności od siebie.

Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, radni niewielkiej gminy w dobie kryzysu zdecydowali się obniżyć sobie diety. Dietę na dotychczasowym poziomie, wynoszącym niespełna 2 tys. zł miesięcznie, będzie otrzymywał wyłącznie przewodniczący rady gminy – ze względu na dużą liczbę obowiązków. Wiceprzewodniczącym za udział w sesji rady przysługiwała do tej pory dieta w wysokości 480 zł, teraz będą dostawali 298 zł, ale tylko wtedy, gdy będą prowadzili sesję w zastępstwie za przewodniczącego – innym przypadku dostaną już tylko 258 zł. Obniżki diet objęły także szeregowych radnych.

Mieszkańcy bardzo chwalą swoich radnych za ten gest. Nie bez znaczenia jest fakt, że jego źródłem była inicjatywa samorządowców, a nie zewnętrzna presja – inaczej niż w przypadku przyznania wysokich nagród dla Prezydium Sejmu, kiedy dopiero po medialnej burzy w tej sprawie marszałek i wicemarszałkowie zadeklarowali, że przeznaczą je na cele charytatywne.

Razem, czyli społem

Razem, czyli społem

Bank Polskiej Spółdzielczości SA i SGB-Bank SA podpisały porozumienie mające na celu wspólne promowanie sektora banków spółdzielczych w Polsce.

Jak informuje portal wnp.pl, celem porozumienia jest połączenie pomysłów, aktywności i budżetów przy realizacji działań promocyjnych. Podpisany dokument zakłada też umacnianie pozytywnego wizerunku bankowości spółdzielczej i jej znaczących wyróżników na rynku w środowiskach opiniotwórczych, mediach i wśród szerokiej opinii publicznej.

– „Chcemy działać zgodnie z ideą, że zgoda buduje. Tym bardziej, że Polacy dobrze rozpoznają i pozytywnie kojarzą usługi banków spółdzielczych. Wyróżnia nas całkowicie polski kapitał i to, że u nas są ludzie – nie systemy. A ludziom przestaje odpowiadać masowość, »hurtowa« i zdalna obsługa. Banki spółdzielcze prowadzą wyjątkowy rodzaj działalności. Mamy bliskie, pełne zrozumienia relacje z naszymi klientami. Łącząc siły ze zrzeszeniem SGB możemy szerzej i częściej mówić o tym Polakom. Cel jest wspólny, zadania też – więc podanie rąk to oczywisty gest” – wyjaśnia Tomasz Mironczuk, prezes BPS.

Oba podmioty współpracowały już ze sobą. – „Wracamy do dobrych praktyk sprzed kilku lat” – podkreśla Danuta Kowalczyk, p.o. prezesa SGB-Banku. – „Po przerwie w kontaktach jesteśmy zgodni co do konieczności wspólnego wzmacniania marki, nagłaśniania dobrego imienia i prestiżu banków spółdzielczych. Zatem kierunek już znany, tyle że otoczenie rynkowe jest trudniejsze. Mimo iż nie działamy jedynie po to, by maksymalizować zysk, to jednak silna konkurencja stawia nam coraz większe wyzwania. Mamy świadomość, że bankowość spółdzielcza wymaga większej dynamiki i systematyczności w działaniach promocyjnych. Dlatego łączymy siły, by pokazać, że banki spółdzielcze są liczącym się segmentem rynku bankowości w Polsce” – podsumowuje Kowalczyk.