Katolicka Nauka (Pro)Społeczna w eterze

Katolicka Nauka (Pro)Społeczna w eterze

najbliższą środę (13 marca 2013 r.) zapraszamy na kolejną audycję z cyklu „Głos Obywatela”. Będzie ona poświęcona Katolickiej Nauce Społecznej, tj. odpowiedziom Kościoła na pytanie o sprawiedliwe stosunki społeczne i gospodarcze.

W internetowym Radiu WNET będziemy gościć od 9:07 do 9:55. Audycję poprowadzi Konrad Malec, redaktor „Nowego Obywatela”. Tym razem do programu zaprosiliśmy dr. hab. Rafała Łętochę z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Ignacego Dudkiewicza, redaktora magazynu KONTAKT, tworzonego przez środowisko lewicowej inteligencji katolickiej. Pierwszy z gości jest naszym stałym współpracownikiem, autorem licznych tekstów poświęconych solidarystycznym nurtom w łonie Kościoła, z kolei drugi opublikował w bieżącym numerze „Nowego Obywatela” artykuł „Kościół (z) ulicy”.

Będziemy rozmawiać o Katolickiej Nauce Społecznej – zarówno o kwestiach związanych z doktryną, jak i praktycznym wymiarem egalitarnej orientacji chrześcijan/katolików. Odniesiemy się zarówno do oficjalnej nauki Kościoła w kwestiach gospodarczych, jak i teologii wyzwolenia, a także opowiemy o chrześcijańskich inicjatywach otwartych na ubogich, spychanych na margines społeczeństwa we współczesnej, kapitalistycznej Polsce.

Zapraszamy do słuchania!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wolontariat się liczy

Wolontariat się liczy

Po raz pierwszy w historii polskiej statystyki publicznej przeprowadzono badanie wartości pracy społecznej.

Jak informuje Portal Samorządowy, GUS zrealizował badanie mające na celu pomiar społecznego oraz ekonomicznego znaczenia pracy dobrowolnie i niezarobkowo świadczonej poza własnym gospodarstwem domowym. Odbyło się ono w 2011 r. i objęło ponad 13 tys. osób w wieku 15 lat i więcej. Wynika z niego, iż wartość pracy niezarobkowej wykonywanej indywidualnie na rzecz społeczeństwa lub środowiska przypadająca w 2010 r. na jedną osobę wyniosła 1022 zł, natomiast pracy społecznej w organizacjach lub instytucjach – 272 zł. 85 proc. pracy wolontariackiej stanowiło zaangażowanie bezpośrednie, a 15 proc. – w ramach różnych organizacji.

Średnia wartość indywidualnej pracy nieodpłatnej w 2010 r., oszacowana zgodnie z metodą kosztu zastąpienia prac niezarobkowych, wyniosła niespełna 16 zł za godzinę. Średnia wartość godziny pracy niezarobkowej w organizacjach lub instytucjach to 24 zł. Hipotetyczna wartość godziny pracy wolontariusza przewyższała godzinowe koszty zatrudnienia w 8 najniżej wynagradzanych sekcjach gospodarki narodowej, takich jak transport i gospodarka magazynowa, działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją, budownictwo, handel, zakwaterowanie i gastronomia. Jednocześnie była niższa niż w 11 pozostałych sekcjach, takich jak rolnictwo, leśnictwo i rybactwo, opieka zdrowotna i pomoc społeczna, obsługa nieruchomości, administracja publiczna, obrona narodowa oraz edukacja.

Z opracowania GUS wynika też, że w ciągu 4 tygodni poprzedzających przeprowadzenie badania w wolontariat angażowało się 10,3 proc. osób w wieku 15 lat i więcej, tj. ok. 3,3 mln osób. W tym okresie działalność podmiotów sektora non profit wspierało pracą niezarobkową 9,6 proc. populacji (3,1 mln osób), natomiast sektora publicznego – 1,5 proc. (0,5 mln). Średni czas przepracowany w ramach struktur organizacyjnych wyniósł 12 godzin, jednak w połowie przypadków było to nie więcej niż 4 godziny, a najczęściej wskazywany czas pracy wolontariackiej to 2 godziny.

Najwięcej osób zaangażowało się w prace związane z zaopatrzeniem, organizacją konferencji i imprez, pomocą domową i sprzątaniem. W ogólnej liczbie osób, które przynajmniej raz w ciągu 2010 r. pracowały społecznie w ramach różnych organizacji lub grup nieformalnych, największa część angażowała się w ramach podmiotów prowadzących działalność w sferach takich jak edukacja, wychowanie, nauka i badania (29,8 proc.). Natomiast wolontariat w sektorze publicznym świadczony był przede wszystkim w ramach szkół, przedszkoli, szpitali, ośrodków pomocy społecznej, domów kultury, domów dziecka, rad sołeckich i sądów. Wolontariusze pomagali poprzez organizowanie imprez, uroczystości, prowadzenie zajęć pozalekcyjnych lub wyrównawczych, doradztwo, opiniowanie dokumentów, a także wykonywanie prostych prac fizycznych. Społecznie pełnione były również obowiązki sołtysa i kuratora społecznego.

Pełny raport można znaleźć pod tym adresem.

Wydajna produkcja biedy

Wydajna produkcja biedy

Rosnące zastosowanie robotów w USA prowadzi do zwiększenia wydajności pracy, ale za cenę spadku średnich przychodów i zubożenia klasy średniej.

Jak podał brytyjski dziennik „Financial Times”, średni przychód osobisty w Stanach Zjednoczonych obniża się od pięciu lat. Miejsc pracy przybywa w niskopłatnych segmentach gospodarki (np. w gastronomii) i w wysoko opłacanych, specjalistycznych usługach, ale nie wśród pracowników opłacanych średnio od 13,84 do 21,18 dolarów za godzinę. „Zatrudnienie wśród nisko opłacanych grup pracowników o słabych kwalifikacjach (zarabiających 7,69-13,83 USD za godzinę) w czasie ostatniej recesji zmniejszyło się o 22 proc., ale prace przez nich wykonywane stanowią 58 proc. ogółu nowych miejsc pracy wygenerowanych w gospodarce w fazie jej obecnego odbicia” – zaznaczono w dzienniku.

„W styczniu w przemyśle wytwórczym przybyło 4 tys. nowych miejsc pracy, jednak od lipca ubiegłego roku zatrudnienie netto nie zwiększyło się. Równocześnie aktywność w przemyśle przyrosła w styczniu w najszybszym tempie od kwietnia 2012 r.” – zauważa gazeta. Paradoks ten tłumaczy postępującą robotyzacją. Im większe zastosowanie nowoczesnych automatów, tym większy przyrost produkcji, ponieważ zwiększają one wydajność pracy. Jednak robotyzacja powoduje jednocześnie spadek liczby miejsc pracy, które tradycyjnie zajmowała wykwalifikowana klasa średnia. Skutkiem jest jej postępujące ubożenie – średni dochód jest dziś blisko 9 proc. poniżej poziomu, na którym znajdował się w chwili dojścia do władzy Baracka Obamy.

Brytyjski dziennik zaznacza, że wzrost zastosowania robotów uderzy w duży i wciąż rosnący segment siły roboczej w USA. „Zdrowej gospodarki nie da się utrzymać w dłuższym czasie pracą wykonywaną przez mniejszą część siły roboczej. Na jakimś etapie politycy będą musieli zmierzyć się ze zjawiskiem, które już teraz jest oczywiste – trwałego wzrostu nie da się pogodzić ze spadkiem średnich przychodów” – ostrzega „FT”. Postępująca robotyzacja jest też niekorzystna z innych względów: roboty nie należą do związków zawodowych i nie włączą się do walki o poprawę warunków pracy i płacy; nie są też konsumentami towarów, które wytwarzają.

The Poles nie gęsi?

The Poles nie gęsi?

Język polski coraz częściej „zaśmiecany” jest anglicyzmami. Mimo iż przepisy przewidują za to grzywny, rzadko się zdarza, by były one nakładane.

Ustawa o ochronie czystości języka praktycznie nie działa – ocenia „Rzeczpospolita”. Obowiązujący od 1999 r. akt prawny ma chronić nasz język jako dobro narodowej kultury i podstawowy element polskiej tożsamości. Tymczasem obowiązku używania języka polskiego nie przestrzegają nawet konstytucyjne organy państwa. Przykładowo, obce wyrażenia można już znaleźć w tytułach ustaw, jak np. w przyjętej w ubiegłym roku ustawie o timesharingu.

Deweloperzy nie budują już domów i bloków, tylko „Apartments”, stadiony zostały zastąpione przez „Areny”, a w nazwach biurowców pojawiają się „City Tower”, „Office Center” albo „Financial Center”. Pracują w nich m.in. key account managers oraz team leaders. W odzieżowym boutique klientów obsługują saleswomen, a na witrynach shopów wraz z końcem sezonu pojawiają się ogromne wywieszki sale.

Strzec poprawności używania języka polskiego mają m.in. Inspekcja Handlowa oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Zapytani o to przedstawiciele PIP nie przypominali sobie, by kiedykolwiek kogoś ukarali za tego typu przewinienie. Z kolei Inspekcja Handlowa w Warszawie w ub. roku złożyła do sądów trzy wnioski o ukaranie, a także nałożyła 45 mandatów na łączną kwotę 10 950 zł. Na 1277 kontroli nieprawidłowości w tym zakresie dopatrzyła się w 99 przypadkach.