Głosowanie na Palikota szkodzi zdrowiu

Głosowanie na Palikota szkodzi zdrowiu

Ruch Palikota chce zniesienia obowiązku przeprowadzania okresowych badań lekarskich dla wszystkich pracowników. Zgodnie z proponowaną zmianą miałyby podlegać mu tylko wybrane zawody.

O kontrowersyjnym pomyśle pisaliśmy wcześniej tutaj; liberałowie najwyraźniej nie zamierzają się z niego wycofać. Jak przypomina Wyborcza.biz, obecnie każdy pracownik rozpoczynający pracę musi przejść badania lekarskie, a później są one okresowo powtarzane. Posłowie Ruchu Palikota postulują, by obowiązkiem badań objęci byli pracownicy tylko tych profesji, w przypadku których stan zdrowia zatrudnionych może ulec pogorszeniu w wyniku wykonywanych czynności lub zagrozić bezpieczeństwu innych osób, np. Konsumentów; listę takich zawodów miałby ustalić minister zdrowia w porozumieniu z ministrem pracy. Czemu, a właściwie komu miałaby służyć ta zmiana? Wyłącznie pracodawcom. Ruchowi Palikota zależy na obniżeniu kosztów ponoszonych przez tę grupę.

Projekt został negatywnie zaopiniowany przez Głównego Inspektora Pracy. Wskazał on m.in., że nawet praca biurowa może powodować pogorszenie stanu zdrowia pracownika. Krytycznie na temat proponowanej zmiany wypowiedział się także NSZZ „Solidarność”, zauważając m.in., że nowe rozwiązanie naruszałoby zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. Ponadto – zwracają uwagę związkowcy – dla wielu osób okresowe badania lekarskie są jedyną okazją do sprawdzenia stanu zdrowia. Swoje obiekcje względem projektu zgłosił też prof. Jakub Stelina, kierownik Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Gdańskiego. – „Obecnie istnieje cała konstrukcja odpowiedzialności pracodawcy za pracownika. A tutaj, posługując się przenośnią, »wyjmujemy jeden klocek« z tej konstrukcji. Taka zmiana powodowałaby, że to pracownik byłby w pełni odpowiedzialny za swój stan zdrowia i ewentualne negatywne skutki pewnych zdarzeń zdrowotnych. Dlatego mam poważne wątpliwości co do sensowności proponowanej zmiany” – powiedział ekspert.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Śląsk zastrajkował. Pikiety w całej Polsce

Śląsk zastrajkował. Pikiety w całej Polsce

Zakończył się solidarnościowy strajk generalny na Śląsku i w Zagłębiu. W innych regionach strajkujących wspierali związkowcy pikietujący pod urzędami wojewódzkimi.

Jako pierwsi o 3.00 nad ranem zastrajkowali pracownicy komunikacji miejskiej. O 6.00 protest rozpoczęli pracownicy zakładów przemysłowych, a na torach strajk rozpoczął się punktualnie o 8.00 rano. Pociągi, które w momencie rozpoczęcia protestu były już w trasie, zjechały na najbliższą stację. Jak przekonuje szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz, pracownicy kolei mają szczególne powody do protestu. – „Wczoraj w Sejmiku Województwa Śląskiego i w czwartek podczas obrad komisji infrastruktury marszałek Mirosław Sekuła poinformował, że rozpatrywane jest ograniczenie linii Kolei Śląskich o ok. 40 proc. To niestety może oznaczać kolejne zwolnienia pracowników, a na to kolejarze nie mogą już sobie pozwolić” – podkreślił przewodniczący w Katowicach, gdzie związkowcy wyszli na tory.

O godz. 9.00 przedstawiciele Międzyzwiązkowego Sztabu Protestacyjno-Strajkowego spotkali się z kończącymi strajk pracownikami Tauron Dystrybucja. – „Energetyka zastrajkowała po raz pierwszy od 1981 roku. To pokazuje, że w tej branży tradycyjnie postrzeganej jako bogata też dzieje się coraz gorzej” – mówił Dominik Kolorz. – „W całym regionie strajk wyszedł bardzo dobrze, dużo lepiej niż oczekiwaliśmy. Mam nadzieję, że jak rządzący zobaczyli waszą determinację, że z pracownikami z tego regionu nie można igrać, to wrócimy do stołu rozmów i zawrzemy odpowiednie porozumienie. Jeśli jednak tego porozumienia nie będzie, to trzeba będzie zrobić drugi, a nawet trzeci krok. Nie możemy zawieść waszego zaufania i albo doprowadzimy do realizacji naszych postulatów, albo poślemy ten rząd na zieloną trawkę” – zapowiedział szef śląsko-dąbrowskiej „S”.

Ok. godziny 6.00, czyli wraz z rozpoczęciem pierwszej zmiany, akcję strajkową rozpoczęli również górnicy. Na dół zjechały tylko służby zabezpieczające i pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie ruchu w kopalniach. – „Reszta górników została w cechowni. Przeprowadzaliśmy tam masówki informacyjne, rozmawialiśmy o postulatach strajkowych, odpowiadaliśmy na pytania” – mówi Grzegorz Sułkowski, przewodniczący „Solidarności w sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz.

Więcej szczegółów na temat przebiegu strajku można znaleźć na solidarnosckatowice.pl.

W innych częściach Polski w ramach poparcia dla strajku pod urzędami wojewódzkimi zorganizowane zostały pikiety. Związkowcy manifestowali w Warszawie, Gdańsku, KrakowieKielcach, Szczecinie, Zielonej Górze, Poznaniu i Olsztynie. Do protestu w stolicy dołączyli związkowcy z Płocka, do pikiety w Poznaniu – z regionu Wielkopolska Południowa oraz Konińskiego, a pod gdański urząd dotarli pikietujący ze Słupska. Akcje mają trwać cały dzień – w samo południe ruszyła demonstracja we Wrocławiu (wspólnie związkowcy z regionów Jeleniogórskiego, Dolnego Śląska i Zagłębia Miedziowego, którzy przeszli rano ulicami Legnicy), Gorzowie Wielkopolskim oraz w Opolu. Na późniejsze popołudnie zaplanowano pikiety w Białymstoku i Rzeszowie (gdzie do protestu dołączą związkowcy z regionów: Podkarpacie, Ziemia Przemyska i Ziemia Sandomierska), Bydgoszczy (do manifestantów dołączą związkowcy z Torunia), Bielsku-Białej, Łodzi oraz Lublinie.

Przewodniczący Komisji Krajowej dołączył do manifestacji w Gdańsku. – „Tego strajku by nie było, gdyby doszło do wycofania projektu ustawy dotyczącej zmiany przepisów o czasie pracy” – mówił Duda. – „Nie ma zgody na to, żeby pracownicy byli traktowani jak niewolnicy”.

Pod koniec pikiety Duda wraz z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego złożyli na ręce wojewody pomorskiego petycję do premiera, w której wymienione zostały następujące postulaty:

  1. Wycofania przez rząd szkodliwych projektów nowelizacji Kodeksu pracy dotyczących uelastycznienia czasu pracy
  2. Zaniechania likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych i szczególnym charakterze
  3. Uchwalenia przez Sejm RP ustaw ograniczających stosowanie tzw. umów śmieciowych
  4. Zaprzestania likwidacji szkół i zaprzestania przerzucania finansowania szkolnictwa publicznego na samorządy
  5. Stworzenia osłonowego systemu regulacji finansowych oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w okresie niezawinionego przestoju produkcyjnego.

– „Dialog polega na tym, żeby od stołu negocjacji odchodziły zadowolone wszystkie strony. Jeśli rząd nie siądzie z nami do rozmów, mamy gotowe kolejne scenariusze” – powiedział szef Komisji Krajowej po zakończeniu pikiety.

Więcej na temat gdańskiej pikiety na www.solidarnosc.gda.pl

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Mamy papiery na patriotyzm (ekonomiczny)

Mamy papiery na patriotyzm (ekonomiczny)

Z dumą informujemy, że studio graficzne Kooperatywa.org, stworzone przez wydawcę „Nowego Obywatela”, zostało uhonorowane godłem Polskiego Śladu.

Wspomniane oznaczenie ma ułatwić klientom odnajdowanie przedsiębiorstw przyczyniających się do budowania potencjału ekonomicznego naszego kraju – dających pracę i płacących podatki na terenie Polski.

kooperatywa-polski-slad

Przypominamy, że Kooperatywa.org to profesjonalne studio graficzne, z którego dochody są przeznaczane na działalność statutową Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, m.in. wydawanie kwartalnika „Nowy Obywatel”. Korzystając z usług studia wspieracie zatem nie tylko polską gospodarkę, ale i nasze wysiłki na rzecz promowania sprawiedliwego systemu społeczno-ekonomicznego.

Więcej o Polskim Śladzie znaleźć można na http://polskislad.pl/, zaś o naszym studiu – na stronie http://kooperatywa.org/.

O idei patriotyzmu ekonomicznego obszernie pisaliśmy m.in. tutaj (kontynuacja tekstu ukazała się w „Nowym Obywatelu” nr 4/2011).

Nie szukają, bo ile można?

Nie szukają, bo ile można?

Przybywa biernych zawodowo – bezrobotni zniechęceni długotrwałym brakiem efektów przestają szukać zajęcia. Niemal o 11 proc. wzrosła w ciągu roku liczba osób, których poszukiwania pracy – nawet tej w szarej strefie – nie przyniosły żadnych rezultatów.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w czwartym kwartale ubiegłego roku takich bezrobotnych było 482 tys. – o 46 tys. więcej niż rok wcześniej. W ciągu ostatnich dwunastu lat tylko raz ich liczba była wyższa – w 2006 r. (bezrobocie wynosiło wówczas 14,8 proc.). W marcu br. bezrobocie dobiło do poziomu 14,4 proc. i można się spodziewać, że wzrosła także liczba biernych, jeśli chodzi o poszukiwanie pracy. – „To zjawisko pojawiające się w momentach pogłębienia nierównowagi rynku pracy. Gdy trudno jest uzyskać miejsce pracy, następuje ten proces zniechęcania przez jałowość wysiłków” – komentuje prof. Elżbieta Kryńska, kierownik Katedry Polityki Ekonomicznej Uniwersytetu Łódzkiego. Do zniechęcenia poszukiwaniem pracy przyczynia się nie tylko brak ofert, ale i to, że te dostępne w urzędach pracy proponują zwykle minimalne wynagrodzenie lub wiążą się z koniecznością zmiany miejsca zamieszkania bądź długimi dojazdami, na co nie każdy jest gotowy, a wiele osób po prostu nie może sobie pozwolić.

Na szybką poprawę sytuacji niestety się nie zanosi, a to może negatywnie odbić się na rzeszy osób, które przestały szukać zajęcia. – „Wiąże się to z utratą wiary w siebie i kwalifikacji, bo nie ulega wątpliwości, że kwalifikacje, które nie są wykorzystywane, się starzeją. A im dłużej jest się bez pracy, tym trudniej potem do niej wrócić” – mówi prof. Kryńska. – „Część z tych osób da się zaktywizować ponownie, ale niestety część z nich wypada już z rynku pracy” – dodaje Karolina Sędzimir, ekspert rynku pracy z PKO BP. Stają się wówczas długotrwałymi klientami pomocy społecznej.

Warto też zwrócić uwagę, iż jeśli dodamy biernych zawodowo do 2 mln 337 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, to okazuje się, że łączna liczba osób bez zajęcia wzrośnie do 2 mln 819 tys. – czyli faktycznie jest ona o jedną piątą wyższa.