„Nowy Obywatel” 7(58) / Zima 2012 na czytniki ebooków

Sprytnie i legalnie

Sprytnie i legalnie

W Polsce rolnicy nie mogą sprzedawać przetworzonych przez siebie produktów. Istnieje jednak sposób, w naszym kraju dotąd nieznany, aby im pomóc – tzw. inkubator kuchenny.

Jak informuje portal Farmer.pl, przeniesienie do Polski rozwiązania stosowanego w innych krajach zaproponowała podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Renata Bukowska, prezes Lokalnej Grupy Działania Stowarzyszenie „Gościniec 4 Żywiołów”. – „Nazwa nawiązuje do inkubatorów przedsiębiorczości, ponieważ mają to być kuchnie wyposażone – podobnie jak inkubatory przedsiębiorczości – w podstawowe zaplecze do małego przetwórstwa. Takie, aby mały rolnik mógł właśnie z niego skorzystać i wytworzyć w inkubatorze – który spełni wszystkie wymagania Sanepidu czy wymagania weterynaryjne – takie produkty, które będą mogły być oficjalnie sprzedawane” – wyjaśniła Bukowska.

W woj. małopolskim zaplanowano powstanie 40 takich inkubatorów. Zdaniem Bukowskiej, inicjatywa mogłaby zostać rozszerzona na cały kraj. Sprawa wymaga jednak koordynacji – łączenia funduszy, zorganizowania sprzedaży produktów w miastach. Pani prezes zasugerowała, by wykorzystać środki unijne przyznawane na tzw. rozwój kierowany przez lokalną społeczność (CLLD). Zaapelowała przy tym do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Rozwoju Regionalnego o przyspieszenie prac wspólnego zespołu powołanego w październiku ubiegłego roku. Zespół ten nie spotkał się dotychczas ani razu, co utrudnia grupom lokalnym konsultowanie przygotowanych rozwiązań.

O barierach dla sprzedaży bezpośredniej w polskim rolnictwie pisaliśmy wcześniej m.in. tutaj oraz tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nowy raport PLP

Nowy raport PLP

Polskie Lobby Przemysłowe im. E. Kwiatkowskiego wydało drugą część raportu o kryzysie gospodarczym, w którym wskazuje na formujące się nowe trendy w gospodarce światowej oraz rekomenduje rządowi konieczne działania na rzecz poprawy ekonomicznej pozycji kraju.

Autorzy raportu dostrzegają wyczerpywanie się możliwości rozwoju Polski przy obecnym kształcie polityki ekonomicznej i namawiają do odważnego zwrotu w kierunku świadomego kształtowania przyszłej struktury gospodarczej kraju. Jednym z kluczowych postulatów PLP jest opracowanie mapy wiedzy, zasobów i technologii oraz powołanie Narodowego Centrum Studiów Strategicznych celem koordynacji polityk sektorowych wokół wieloletniego dokumentu strategicznego.

Eksperci PLP postulują również otwarcie przez bank państwowy specjalnego okna kredytowego skupującego wielodziesięcioletnie obligacje projektowe, finansujące pozabudżetowo inwestycje ważne dla długookresowego rozwoju kraju.

Lobby wskazuje na przeciwskuteczność polityki cięć oszczędnościowych w sytuacji depresji efektywnego popytu, postulując zwiększenie aktywności inwestycyjnej państwa. Szczególnie w sytuacji końca ostatniej korzystnej perspektywy budżetowej UE w roku 2020, podjęcie bądź zaniechanie działań w najbliższych latach będzie miało doniosłe konsekwencje dla dobrobytu Polaków w następnych dekadach.

Raport dostępny jest pod tym adresem.

Zarzynamy złotonośną kurę

Zarzynamy złotonośną kurę

Skarb Państwa nie powinien mieć problemów z uzyskaniem założonych 5 mld zł z dywidend od spółek, w których ma udział – oceniają analitycy. Ale to ostatni rok takich żniw.

Jak informuje portal Wnp.pl, podstawowa część tej kwoty spłynie zapewne, podobnie jak w poprzednich latach, od spółek energetycznych i KGHM. Zarząd PGE już zarekomendował wypłatę dywidendy w wysokości 0,86 zł za akcję, co dawałoby w sumie 1,6 mld zł, z czego skarbowi państwa przypadłby prawie miliard. Większość analityków uważa jednak, że będzie to większa kwota. Zdaniem Roberta Maja, analityka KBC Securities, akcjonariusze PGE powinni dostać co najmniej 1,50 zł za akcję, co oznaczałoby, że do budżetu wpłynie 1,7 mld zł. Z Enei zaś akcjonariusze dostaną 211 mln zł, z czego połowę weźmie resort skarbu.

Nie zapadła jeszcze decyzja w sprawie dywidendy od największego w ostatnich latach „dobroczyńcy” budżetu –KGHM. Ministerstwo skarbu sugeruje, że właściwą kwotą byłoby 20 zł za akcję – w takiej sytuacji dywidenda dla państwowego właściciela wyniosłaby 1,2 mld zł. Władze miedziowego giganta wolałyby przyjąć poziom 12-13 zł za akcję – wówczas budżet wzbogaciłby się o 750-850 mln zł. Pamiętajmy jednak, że w takich spółkach jak KGHM targi o wysokość dywidendy odbywają się co roku i skarb państwa z reguły wygrywa. W 2012 r. KGHM wypłacił rekordową dywidendę w wysokości 28,30 zł za akcję.

Miła niespodzianka może spotkać skarb państwa ze strony PZU. Z zapowiedzi zarządu największej firmy ubezpieczeniowej wynika, iż do budżetu może wpłynąć kolejny miliard. Wiadomo również, że dywidendę wypłaci PKO BP – decyzja o jej wysokości zapadnie w kwietniu, ale zdaniem analityków można się spodziewać, iż do budżetu wpłynie nieco ponad pół miliarda złotych. Niespodzianką są też deklaracje PKN Orlen – władze tej spółki zamierzają wypłacić dywidendę po raz pierwszy od 2008 r. Wstępne zapowiedzi mówią o kwocie 2 zł za akcję – choć nie jest to oszałamiająca suma, skarb państwa zyskałby ponad 235 mln zł. Nieco mniej, bo zapewne ok. 170 mln zł, wpłynie do budżetu z Jastrzębskiej Spółki Węglowej – przy założeniu, że na dywidendę zostanie przeznaczone, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, 30 proc. zysku firmy.

Zdaniem analityka DM Banku Millennium, rząd może uzyskać nawet więcej niż 5 mld zł z tytułu dywidend. – „Potrzeby budżetowe są bardzo duże, liczy się każdy miliard, więc może być presja na zwiększanie rekomendowanych przez władze spółek kwot. Ale oczywiście wszystko będzie zależało od determinacji skarbu państwa w tej sprawie” – podkreśla Marcin Materna.

W przyszłych latach o taki wynik będzie znacznie trudniej. – „To po części będzie wynikało z postępu prywatyzacji, skarb państwa będzie się wyzbywał kolejnych udziałów w spółkach, więc siłą rzeczy strumień dywidend będzie topniał” – ocenia Robert Maj. Jego zdaniem należy też brać pod uwagę spowolnienie gospodarcze i mniejsze zyski firm.

Poprawa na gorsze?

Poprawa na gorsze?

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Powiatowych i Miejskich Ośrodków Pomocy Rodzinie „Centrum” wydało stanowisko w sprawie projektu założeń ustawy o poprawie warunków świadczenia usług przez jednostki samorządu terytorialnego.

Organizacja wyraża w nim głębokie zaniepokojenie opracowanymi przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji założeniami, przede wszystkim możliwością likwidacji powiatowych centrów pomocy rodzinie. „Centrum” podkreśla, że niweczy to dotychczasowe, sprawdzone rozwiązania prawne i doświadczenia w zakresie pomocy społecznej. Ponadto, propozycje zawarte w projekcie nie uwzględniają stanowiska Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w tej sprawie i są sprzeczne ze zleconym przez ten resort, realizowanym już projektem, dotyczącym tworzenia i rozwijania standardów usług pomocy i integracji społecznej, którego wartość wynosi ponad 170 mln zł.

Stowarzyszenie podkreśla, że brak koordynacji oraz systemowych rozwiązań prawnych dotyczących pomocy społecznej budzi niepokój ogromnej rzeszy pracowników samorządowych wszystkich szczebli. Ich zdaniem pod zapisami odnoszącymi się do poprawy świadczenia usług przez jednostki samorządu terytorialnego kryje się zamiar wprowadzenia cięć finansowych oraz elastyczności działań już ugruntowanych, co spowoduje wielki chaos w istniejącej strukturze pomocy społecznej. W opinii „Centrum” aktualny system jest wydolny, choć wymaga jeszcze odpowiednich regulacji przyjętych w Narodowej Strategii Integracji Społecznej oraz szczegółowych ustawowych rozwiązań zaplanowanych przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej w uzgodnieniu ze stroną społeczną, w tym uchwalenia nowej ustawy o pomocy społecznej. Stowarzyszenie nie widzi potrzeby wprowadzenia pod obrady Sejmu projektu wspomnianej ustawy w proponowanym modelu i negatywnie go opiniuje, przestrzegając przed deregulacją polskiego systemu pomocy społecznej, któremu – jak podkreśla – potrzeba przede wszystkim stabilizacji, standaryzacji i ciągłości.