„Nowy Obywatel” 7(58) / Zima 2012 na czytniki ebooków

Jak wszyscy, to wszyscy

Jak wszyscy, to wszyscy

Prezydent Stanów Zjednoczonych podjął decyzję o obniżeniu sobie pensji o 5 proc., czyli o 20 tys. dolarów rocznie. W ten sposób chce pokazać symboliczną solidarność z urzędnikami, których czekają podobne cięcia, oraz ze społeczeństwem, odczuwającym efekty kryzysu.

Jak informuje Wyborcza.biz, od 1 marca w USA budżet obcięty został o 2,5 proc., czyli o 84 mld dolarów. W sumie w ciągu 10 najbliższych lat cięcia mają wynieść 1,2 bln dol. Wszystko to z powodu długu kraju sięgającego aż 11 bln dol. W tym roku największe oszczędności musi wprowadzić Departament Obrony, któremu zabrano aż 43 mld dol., czyli 8 proc. budżetu. Cięcia dotkną jednak praktycznie każdej branży i każdego obywatela. Mniejsze będą np. dotacje dla szkół, a stypendia zostaną obcięte 70 tys. studentów. Według Departamentu Edukacji pracę może stracić 20 tys. nauczycieli w całym kraju.

Barack Obama nie jest pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który obniża swoje zarobki. John F. Kennedy dzielił się swoją pensją z rozmaitymi organizacjami charytatywnymi, zaś Jerzy Waszyngton w ogóle odmówił przyjmowania wynagrodzenia, ale nie zgodził się na to Kongres i ostatecznie dostawał on 25 tys. dolarów rocznie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ząbki – podwarszawski Tallin

Ząbki – podwarszawski Tallin

Mieszkańcy Ząbek mogą za darmo podróżować autobusami.

Bilet normalny na przejazd autobusem komunikacji organizowanej przez miasto Ząbki kosztuje 3 zł. Jednakże osoby zameldowane w Ząbkach są z opłaty zwolnione i mogą podróżować ząbkowskimi autobusami za darmo. Dokumentem uprawniającym do bezpłatnych przejazdów jest karta mieszkańca „Jestem z Ząbek” wydawana w ratuszu. Karta przysługuje też osobom, które przy rozliczeniu podatku dochodowego jako miejsce zamieszkania wskazały Ząbki.

W Ząbkach obowiązują podobne zasady jak w Tallinie. Od początku 2013 r. mieszkańcy stolicy Estonii – po wykupieniu za 2 euro specjalnej karty – mogą bezpłatnie korzystać z transportu publicznego.

W Ząbkach na transport autobusowy organizowany przez samorząd składają się dwie linie. Całotygodniowa linia 1 kursuje między Centrum handlowym M1, Drewnicą, stacją kolejową Ząbki (gdzie część kursów skomunikowana jest z pociągami Kolei Mazowieckich) oraz południową częścią miasta. Kursująca w dni robocze linia 2 łączy Ząbki ze stacją kolejową w warszawskiej dzielnicy Rembertów, gdzie autobusy są skomunikowane z pociągami. Przewoźnikiem na linii 1 jest PKS Grodzisk Mazowiecki, a na linii 2 PKS Mińsk Mazowiecki.

Tekst pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Z Biegiem Szyn”, nr 64, marzec-kwiecień 2013; http://www.zbs.net.pl

Kuchennymi drzwiami do wyzysku

Kuchennymi drzwiami do wyzysku

Rząd rękami posłów próbuje ograniczyć prawa pracowników. Dniówka podzielona bezpłatną wielogodzinną przerwą i niższe stawki wynagrodzenia za nadgodziny – m.in. takie rozwiązania mogą bez konsultacji trafić do Kodeksu pracy.

Kontrowersyjne i odrzucane przez związki zawodowe pomysły wysuwane przez posłów PO mają niebezpiecznie duże szanse na uchwalenie – alarmuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Sejmowa podkomisja ds. nowelizacji Kodeksu pracy zajmuje się dwiema propozycjami zmian w przepisach o czasie pracy autorstwa resortu i posła PO Adama Szejnfelda. Powstanie z nich jeden projekt ustawy.

Przychylność posłów zyskało m.in. rozwiązanie, które pozwala na wielokrotne wydłużanie przerwy niewliczanej do czasu pracy (a zatem – niepłatnej), która dziś może wynosić maksymalnie 60 minut. Związki zawodowe alarmują, że jest to de facto ukryta forma wprowadzenia przerywanego czasu pracy, opłacalna wyłącznie dla pracodawców. W takiej sytuacji firma nie musi bowiem płacić za czas przerwy połowy wynagrodzenia przestojowego.

Ponadto, rozważana jest możliwość obniżenia o 20 pkt. proc. wysokości dodatku za pracę w nadgodzinach – decyzję w tej sprawie posłowie podejmą na najbliższym posiedzeniu podkomisji. Wymienione zmiany są łączone z rządowymi propozycjami, choć w przeciwieństwie do nich nie były uzgadniane z partnerami społecznymi. – „Nie dziwi nas to, że PO tylnymi drzwiami, bez jakichkolwiek konsultacji, forsuje bardzo kontrowersyjne rozwiązania, które są niezgodne z dyrektywą o czasie pracy. Przeciwko temu protestowaliśmy w czasie strajku ostrzegawczego na Śląsku. Poselski projekt pokazuje prawdziwe intencje rządzących” – uważa Henryk Nakonieczny, członek Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Do odrzucenia projektu Szejnfelda w pierwszym czytaniu w Sejmie zabrakło jednego głosu, jednak w podkomisji na razie wszystkie propozycje znajdują poparcie większości posłów, nawet gdy krytykują je Państwowa Inspekcja Pracy czy strona społeczna.

– „Trudno ocenić, jaki będzie ostateczny kształt rozwiązań rekomendowanych przez komisję. Dotychczas nie ma stanowiska rządu i nie spodziewam się go. Taka bierność to przyzwolenie na wprowadzanie rozwiązań, które w sposób niekorzystny dla pracowników określą zasady organizacji czasu pracy” – uważa Stanisław Szwed, poseł PiS, przewodniczący podkomisji stałej ds. nowelizacji Kodeksu pracy.

– „Liczymy, że strona rządowa zreflektuje się i wymusi na posłach respektowanie ustaleń z komisji trójstronnej. Systemy czasu pracy miały być dopiero przedmiotem rozmów ze związkami i z pracodawcami. Prace w Sejmie podważają zaufanie i wiarę w ich sens” – podkreśla Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Projekt czeka obecnie na drugie czytanie w Sejmie.

„Nowy Obywatel” 7(58) / Zima 2012 na czytniki ebooków

Nie chcemy ponosić odpowiedzialności za wasze błędy

Nie chcemy ponosić odpowiedzialności za wasze błędy

Pod takim hasłem 8 kwietnia br. odbyła się pikieta przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia zorganizowana przez Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. Kilkuset pracowników służby zdrowia: ratownictwa medycznego, inspekcji sanitarnej oraz instytutów i szpitali klinicznych przyszło powiedzieć „NIE!” degradacji polskiej medycyny.

Pikieta rozpoczęła się po godz. 12 odśpiewaniem hymnu narodowego.

Manifestujący przynieśli syreny i gwizdki. Trzymali plakaty z hasłami: „Uczciwa praca, hańbiąca płaca”, „Zapamiętaj Bartku, my jeszcze żyjemy. My Cię z tego stołka za łeb wyciągniemy!”, „Wołamy DOŚĆ głodowym pensjom pracowników inspekcji sanitarnej”.

Skandowali: „Mówimy NIE prywatyzacji, mówimy NIE przerzucaniu winy i kosztów na pacjentów i pracowników, mówimy NIE degradacji polskiej służby zdrowia, mówimy DOŚĆ tragedii pacjentów i bezsilności pracowników służby zdrowia w odhumanizowanym systemie”.

Związkowcy z Krakowa przywieźli dla Ministra Zdrowia obraz z napisem „Bawią się władzą jak dzieci”, przedstawiający premiera Tuska, marszałek Kopacz i ministra Arłukowicza bawiących się w piaskownicy.

– „Oni bawią się władzą. Podejmują decyzje nie myśląc o ich skutkach. Tak robią dzieci. Lecz w odróżnieniu od dzieci, ci ludzie nie uczą się na swoich błędach” – mówiła przedstawicielka regionu małopolskiego.

Podążając za przesłaniem obrazu pikietujący sprezentowali ministrowi: wiaderko z konewką – do przelewania pustego w próżne, piłeczkę – do odbijania spraw niewygodnych, smoczki – aby wyssać, co się jeszcze da, grabki – do zagrabiania praw społecznych oraz hula-hoop – dla przypomnienia, że fortuna kołem się toczy i worek z napisem „my drobne ziarenka potrafimy się zespolić w twardą skałę” wypełniony piaskiem.

Przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Maria Ochman powiedziała, że pikieta ma związek ze Światowym Dniem Zdrowia (obchodzonym 7 kwietnia), który stał się pretekstem do wyrażania oczekiwań wobec polityków odpowiadających za kreowanie polityki zdrowotnej.

– „W tym roku na znak protestu przeciwko przerzucaniu odpowiedzialności za błędy systemowe na pracowników i pacjentów, domagać się będziemy realizacji postulatów, które przekazaliśmy ministrowi zdrowia” – zapowiedziała Ochman.

_____

Przedruk za stroną Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”

O kilku pomysłach na zmiany w służbie zdrowia przeczytać można w „Nowym Obywatelu” nr 58.