„Nowy Obywatel” 7(58) / Zima 2012 na czytniki ebooków

Górniku, czy ci nie żal?

Górniku, czy ci nie żal?

W rozmowie z portalem wnp.pl Jerzy Markowski – były wiceminister przemysłu i handlu oraz gospodarki, z wykształcenia inżynier górnik – przedstawia subiektywny ranking polskich kopalń, które zostały wyjątkowo pochopnie zlikwidowane.

Jak zauważa portal, kryteria decyzji o likwidacji kopalni nigdy nie są jednoznaczne. W środowisku górniczym za jedyny naprawdę uzasadniony powód likwidacji uznaje się całkowite wyeksploatowanie złoża. Tymczasem w okresie pomiędzy 1998 a 2002 r., kiedy to zamknięto najwięcej zakładów wydobycia węgla, decydowała tzw. efektywność ekonomiczna. – „Sposób, w jaki ją wyliczano oraz tryb, w jakim doprowadzano do pogorszenia wyniku finansowego kopalń, jest absolutnie niewiarygodny i powinien być przedmiotem szczegółowych badań” – zaznacza Jerzy Markowski, a następnie wymienia cztery kopalnie, które jego zdaniem można było i należało uratować: Dębieńsko, Morcinek, Siersza i Niwka-Modrzejów.

– „Żal kopalni Dębieńsko, bo pozostały olbrzymie zasoby węgla łatwego do udostępnienia, co szybko zrozumieli inwestorzy z NWR [spółka NWR Karbonia SA, należąca do międzynarodowego holdingu przemysłowego New World Resources Plc], jednak i oni jak dotąd marnują tę okazję” – mówi Markowski. Kopalnię Dębieńsko zlikwidowano w 2000 r., jako powód podawano wtedy brak rentowności. Spółka NWR planowała ją wskrzesić, jednak w czasie spowolnienia gospodarczego sprawa ucichła. Obecnie nie wiadomo, czy ten projekt będzie realizowany.

– „Również kopalni Morcinek żal, bo była to nowa kopalnia, jeszcze na rok przed jej likwidacją realizowano potężne inwestycje, zwłaszcza w szybach, które potem w bestialski sposób zlikwidowano” – irytuje się polityk. – „Mogę powiedzieć, że żaden okupant nie obszedł się z polskim górnictwem tak, jak polska władza z kopalnią Morcinek. Oczywiście też interes zwietrzyli tam ci sami inwestorzy z NWR. Podobnie, jak w przypadku Dębieńska, nic się nie dzieje”– dodaje. Kopalnia Morcinek była tą, w której wskazywano na wyjątkowo trudne warunki górniczo-geologiczne, w tym m.in. czwartą kategorię zagrożenia metanowego. W 1997 r. podjęto decyzję o likwidacji Morcinka, a wydobycie zakończono w październiku 1998 r.

– „Bardzo szkoda też kopalni Siersza, bo są tam olbrzymie zasoby węgla płytko zalegającego, które były transportowane taśmociągiem z dołu na powierzchnię do elektrowni dwa lata wcześniej zmodernizowanej za potężne pieniądze państwa po to, by mogła odbierać węgiel z kopalni Siersza” – przypomina Markowski. – „Trudno więc o większą rozrzutność” – ocenia. Kopalnię Siersza zamknięto w 2001 r. Ostatnio pojawiły się doniesienia, że jej reaktywowaniem zainteresowana jest niemiecka firma Ichor Coal.

– „Z kolei kopalnia Niwka-Modrzejów miała wprawdzie mniejsze zasoby węgla, ale gotowe, uzbrojone ściany” – wspomina Markowski. – „Pamiętam, że byłem wówczas tam w ścianie w piątek. Ściana miała prawie 250 metrów długości, ponad dwa metry pokładu węgla i wybieg ok. 900 metrów od granic. Powtórzę: byłem w tej ścianie w piątek. W sobotę był tam wówczas śp. biskup Adam Śmigielski i poświęcił tamtą ścianę. A w poniedziałek przyjechał wiceminister i zamknięto kopalnię. Takich przykładów pochopnej likwidacji oczywiście jest więcej” – podsumowuje były wiceminister gospodarki. Kopalnia Niwka-Modrzejów w 1993 r. weszła w skład Katowickiego Holdingu Węglowego. Zlikwidowano ją w 1999 r., mimo protestów górników.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Doceńcie spółdzielnie!

Doceńcie spółdzielnie!

Copa-Cogeca, europejska organizacja zrzeszająca rolnicze związki zawodowe i organizacje spółdzielcze, apeluje do instytucji UE, aby te uwzględniły wnioski ze sprawozdania Komisji Europejskiej, które potwierdzają korzyści wynikające z przynależności do kooperatyw.

Po tym jak sprawozdanie Komisji Europejskiej potwierdziło, że spółdzielnie rolno-spożywcze pomagają rolnikom w uzyskaniu większej części wartości dodanej w łańcuchu żywnościowym oraz wzmacniają ich pozycję na rynku, Copa-Cogeca wystosowała apel do instytucji UE, w którym zachęca je do uwzględnienia tych wyników w ostatecznym porozumieniu dotyczącym nowej Wspólnej Polityki Rolnej – informuje Portal Spożywczy. Komisja Europejska, Rada i eurodeputowani rozpoczynają właśnie negocjacje w sprawie tego porozumienia, które ostatecznie ma być osiągnięte w czerwcu.

Komisja opublikowała aż 78 sprawozdań na temat wsparcia dla spółdzielni rolniczych, dotyczących sytuacji w 27 państwach członkowskich. Wynika z nich, że większy udział spółdzielni w rynku przekłada się na wyższe dochody rolników oraz mniejsze wahania na rynkach rolnych. Jest to szczególnie ważne, gdyż stanowią one jedno z największych wyzwań, z jakimi zmagają się gospodarze. Ze sprawozdań wynika ponadto, że spółdzielnie mają obecnie szczególne znaczenie w niektórych krajach i branżach, np. w sektorze mleczarskim czy warzyw i owoców. Kooperatywne formy organizacji ułatwiają dostęp do rynku oraz ograniczają niepewność związaną z płatnościami.

– „Należy w pełni wykorzystać potencjał spółdzielni rolniczych” – apelował podczas swojego przemówienia w Brukseli sekretarz generalny Copa-Cogeca Pekka Pesonen. – „Trzeba wzmocnić pozycję rolników w łańcuchu żywnościowym, co jest możliwe poprzez wzmacnianie organizacji producentów i spółdzielni, dzięki czemu rolnicy mogą uzyskać wyższe przychody z rynku. Organizacje producentów, jak np. spółdzielnie, muszą mieć pierwszeństwo w przyznawaniu funduszy na rozwój obszarów wiejskich w nowej WPR, aby można było zapewnić opłacalną produkcję rolną w przyszłości” – podkreślił Pesonen.

Obywatelska zrzutka na jakość

Obywatelska zrzutka na jakość

W ciągu ośmiu dni 17 tys. Holendrów uzbierało ponad milion euro, dzięki czemu powstanie nowe czasopismo, dostępne w Internecie i za pośrednictwem urządzeń mobilnych.

Jak informuje Wyborcza.biz, przyszli czytelnicy „De Correspondent” wpłacali po 60 euro. W zamian za wsparcie dostaną roczny abonament na pismo. Ekipa nowego tytułu prasowego zapowiada, iż będzie przywiązywać większą wagę do jakości tekstów niż większość redakcji. W gazecie mają się znaleźć przede wszystkim długie formy dziennikarskie, publicystyka, analizy oraz bieżące informacje. Ponadto, ma być ona pozbawiona reklam.

Za projekt odpowiadają dwie dobrze znane na holenderskim rynku osoby: Rob Wijnberg, były szef tabloidu NRC Next, oraz Harald Dunnink, założyciel agencji interaktywnej Momkai – zwraca uwagę Marek Miller, redaktor naczelny serwisu prasa.info. Jego zdaniem tylko osoby o wyrobionej renomie są w stanie zachęcić odpowiednią liczbę osób do wzięcia udziału w podobnej akcji crowdfundingowej (czyli opartej na finansowaniu społecznościowym).

W Polsce zaś niedawno ruszył bezpłatny magazyn publicystyczny „W Punkt”, wyłącznie w wersji na tablety. Tworzą go dziennikarze i redaktorzy związani z takimi tytułami jak „Polityka”, „Tygodnik Powszechny” czy „Forbes”. Na pierwszy numer, którego wydanie kosztowało 5 tys. zł, zrzuciło się 39 czytelników.

My natomiast zachęcamy do finansowania społecznościowego „Nowego Obywatela” – za pośrednictwem wybranego z rodzajów prenumeraty bądź wpłacając darowiznę.

Nie idźcie tą trasą!

Nie idźcie tą trasą!

Małopolscy kolejarze twierdzą, że w małych miejscowościach nie opłaca się im prowadzić tradycyjnych okienek z biletami i chcą je zastąpić automatami.

Jak informuje „Dziennik Polski”, Przewozy Regionalne w ciągu dwóch lat zlikwidowały w Małopolsce blisko 20 kas biletowych. A to dopiero początek. Według związkowców, zarząd spółki chce, by do końca roku kasy pozostały tylko na dworcach w Krakowie i Tarnowie.

Henryk Sikora z Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność” zwraca uwagę, że kasa często służy nie tylko do sprzedaży biletów, ale też informacji, tak potrzebnej podróżnym. Działanie zarządu Przewozów Regionalnych ogranicza dostęp do profesjonalnej obsługi, zwalniani są pracownicy, a kolej przestaje być atrakcyjna dla ludzi – ocenia.

Dyrektor Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych Andrzej Siemieński nie ukrywa, że likwidacja kas to element restrukturyzacji spółki. Jak dodaje, podjęte będą starania, by przekazać część kas prywatnym najemcom. Na stacjach, na których się to nie uda, pojawią się biletomaty. Na likwidacji okienek najbardziej ucierpią podróżni, którzy nie radzą sobie z nowymi technologiami. Za bilet zapłacą zdecydowanie więcej niż dotychczas, ponieważ – jak informuje Barbara Węgrzynek z biura prasowego MZPR – jeśli nie skorzystają z biletomatu, będą musieli dopłacić w pociągu za wypisanie bloczka przez konduktora.

O podobnych zmianach na Opolszczyźnie pisaliśmy wcześniej tutaj.