Dobry przykład

Dobry przykład

Doświadczenia „Solidarności” w organizowaniu pracowników zostaną wykorzystane jako wzorzec w tworzeniu programu szkoleniowego dla związków zawodowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Reprezentanci Paneuropejskiej Rady Regionalnej Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych (PERC ITUC – Pan European Regional Council of International Trade Union Confederation) spotkali się z Ewą Zydorek, sekretarzem prezydium Komisji Krajowej oraz pracownikami Działu Rozwoju Związku KK.

Goście zapoznali się z doświadczeniami „Solidarności” w obszarze organizowania pracowników w związek zawodowy. Spotkanie to rezultat wcześniejszych ustaleń pomiędzy MKZZ a Prezydium KK.

– „Tworzymy program szkolenia dotyczący kampanii organizowania pracowników, które będzie realizowane przez MKZZ a skierowane do konfederacji i związków zawodowych z Europy Środkowo-Wschodniej. Przyjechaliśmy do Gdańska, aby dowiedzieć się od kolegów z Działu Rozwoju Związku z centrali „S”, jak przeprowadzić z sukcesem działania na rzecz rozwoju reprezentacji pracowników” – mówi Grigor Gradev, sekretarz wykonawczy PERC ITUC.

O metodach pozyskiwania nowych członków, poszczególnych etapach działań na rzecz rozwoju „S” i planach opowiadał gościom Kacper Stachowski, kierownik DRZ KK.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wielki Brat spojrzy?

Wielki Brat spojrzy?

Zgodnie z propozycją zmian w prawie pracy, firmy będą mogły zabiegać o informację nt. karalności osób starających się o posadę. Pracodawcy chcieliby także mieć dostęp do historii kredytowej kandydatów.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, przy okazji prac nad zmianami przepisów o czasie pracy posłowie zgłoszą poprawkę odnośnie do poszerzenia katalogu informacji, jakie pracodawca może uzyskać od osoby starającej się o zatrudnienie, o dane dotyczące tego, czy kandydat jest notowany w Krajowym Rejestrze Karnym. Dziś informacje o karalności są dostępne jedynie w sytuacjach określonych ustawami i dotyczą szczególnych zawodów: sędziów, prokuratorów, pracowników ochrony czy nauczycieli.

O zmianę prawa i większy dostęp do danych osobowych pracowników zabiegają pracodawcy zrzeszeni w Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. Ich zdaniem zdobycie dodatkowych danych o karalności i historii kredytowej zapobiegnie zatrudnianiu osób, które mogą stanowić potencjalne źródło nadużyć finansowych. Innego zdania jest Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ. – „Nie ma potrzeby, by każdy pracodawca poznawał nawet niechlubną kryminalną przeszłość kandydata do pracy czy jego historię kredytową. Człowiek ma różne słabości, a firma, by nie paść ich ofiarą, powinna stosować odpowiedni nadzór, właściwie organizować pracę, wdrażać systemy zabezpieczeń, które ograniczą ryzyko nadużyć ze strony załogi” – zauważa Śmigielski. Związkowcy dodają, że w ostatnich latach pracodawcy przesadzają z „prześwietlaniem” prywatnego życia swoich podwładnych oraz z nadzorowaniem ich, np. stosując w pracy wariografy czy nawet skanując linie papilarne i tęczówki.

Swoich obaw względem proponowanego rozwiązania nie kryje również prof. Łukasz Pisarczyk z Uniwersytetu Warszawskiego. – „Rozszerzenie katalogu danych, jakie może pozyskiwać pracodawca, wymaga precyzji i ostrożności. Czy jest uzasadnione wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym każde skazanie ma być ujawnione w informacji dla pracodawcy? Może należałoby doprecyzować, czy chodzi o przestępstwa z winy umyślnej, a może tylko przestępstwa przeciwko mieniu” – zastanawia się prof. Pisarczyk.

Wątpliwości ma też generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórski. Nie popiera pomysłu wprowadzenia wspomnianego rozwiązania jako głównej zasady wynikającej z Kodeksu pracy. Jego zdaniem mogłoby to podważyć sens resocjalizacji skazanych, zwłaszcza że nie chodzi tu tylko o osoby opuszczające więzienie, lecz także o te z wyrokiem w zawieszeniu czy ukarane grzywną. Wiewiórski uznaje, że można rozważyć wprowadzenie proponowanego przepisu w odniesieniu do rynku finansowego, gdzie chodzi o duże przepływy pieniędzy, jednak nie powinien on obejmować kasjerki w hipermarkecie czy stróża na parkingu, mimo iż osoby te również odpowiadają za powierzone im mienie i środki finansowe.

Biała Czarna Księga

Biała Czarna Księga

Kolej z roku na rok traci udział w rynku na rzecz innych gałęzi transportu, spada liczba przewożonych pasażerów i towarów… Konieczne są zmiany – apeluje Instytut Jagielloński.

Jak zauważa portal wnp.pl, przytaczając wyniki analizy pt. „Biała Księga Kolei” (zostanie opublikowana pod koniec miesiąca), kolej zaczęła tracić udział w rynku na rzecz transportu samochodowego w latach 90., kiedy nastąpiło zahamowanie inwestycji kolejowych. Zdaniem Instytutu, w tej chwili jesteśmy w przełomowym momencie: konieczne staje się m.in. uporządkowanie sytuacji przewoźników kolejowych Grupy PKP, stawek za dostęp do infrastruktury, optymalizacja sieci połączeń kolejowych.

Autorzy analizy określają stan polskiej kolei jako zły. Zwracają uwagę na fatalną jakość infrastruktury (zaledwie ok. 40 proc. torów jest w dobrym stanie technicznym), zaawansowany wiek taboru (wagony mają średnio po ok. 26 lat), niską średnią prędkość handlową pociągów towarowych (25 km/h). – „Z powodu niskiego poziomu zadowolenia systematycznie spada liczba pasażerów (w latach 2009-2011 o ok. 30 proc.), a wysokie i niestabilne stawki dostępu do infrastruktury znacznie utrudniają przewoźnikom kolejowym konkurencję z transportem samochodowym i długookresowe planowanie inwestycji” – wylicza Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Zdaniem autorów opracowania naglące wyzwania stojące przed branżą to przede wszystkim: zadłużenie Grupy PKP, brak kontroli nad stawkami dostępu do infrastruktury i brak odpowiedniej kontroli nad inwestycjami, szczególnie istotne w obliczu nowego rozdania funduszy unijnych. – „Dodatkowo rynek stoi przed perspektywą zapowiadanej na rok 2019 liberalizacji” – przypomina Roszkowski. Według założeń tzw. czwartego pakietu kolejowego (opracowywanego przez Komisję Europejską) każdy przewoźnik uzyska prawo do świadczenia usług na liniach wewnętrznych innych państw Wspólnoty. – „W ten sposób przedsiębiorstwa kolejowe będą mogły oferować usługi i brać udział w przetargach na równych prawach. Do tego czasu polska kolej musi się zrestrukturyzować i zacząć działać zgodnie ze standardami europejskimi, w przeciwnym razie przegra definitywnie z konkurencją” – przestrzega Roszkowski.

O tym, dlaczego kolej jest tak ważna dla dobrobytu, pisaliśmy m.in. w numerze 51.

Wielki powrót choroby biednych

Wielki powrót choroby biednych

W Polsce aż 22,2 na 100 tys. osób cierpi z powodu gruźlicy. To dużo więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Problem jest tym poważniejszy, że coraz częściej diagnozowane są przypadki gruźlicy lekoopornej.

Jak informują „Dziennik Polski” i RynekZdrowia.pl, w Niemczech współczynnik zachorowań wynosi 5,3, w Czechach 5,7, a na Słowacji 7,3. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w 2011 r. na świecie na gruźlicę zachorowało 8,7 mln osób, w tym 64 tys. dzieci. W Polsce w tym samym czasie zdiagnozowano 8,4 tys. takich przypadków. Od dwóch lat zachorowalność na tę chorobę w miastach jest większa niż na wsi.

Gruźlica jest chorobą zakaźną. Nieleczony chory zaraża w ciągu roku średnio od 10 do 15 osób. Prątki gruźlicy zwykle pozostają w organizmie w stanie uśpionym, jednak u człowieka zakażonego ryzyko zachorowania trwa przez całe życie. Lekarze podkreślają, że najtrudniejszym problemem jest mutowanie gruźlicy, która dzięki temu staje się odporna na stosowane dotychczas leki.

W opinii specjalistów zachorowań może być dużo więcej, niż wskazują statystyki. Badania diagnostyczne są drogie, zatem nie wszyscy pracodawcy zlecają badania okresowe. Część chorych nie podejmuje leczenia, bo wstydzi się przyznać do choroby. W efekcie wykrywalność gruźlicy maleje. – „Nadzór nad chorobami zakaźnymi i śledzenie procesu narastania oporności mikroorganizmów odgrywa obecnie bardzo ważną rolę. Szczególnie istotne jest to w przypadku gruźlicy, która rozprzestrzeniania się trudną do ograniczenia drogą kropelkową. W kraju mamy jednak obecnie poważny problem z diagnostyką, a to wpływa na możliwości walki z tą chorobą” – mówi prof. Zofia Zwolska z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Problemem jest także to, że w ciągu ostatnich lat w wielu regionach zamknięto ośrodki zajmujące się leczeniem chorych na gruźlicę. – „Jedyną możliwością przerwania łańcucha transmisji jest wczesne wykrycie choroby i jej prawidłowe leczenie. Przeważnie jednak chory zostaje zdiagnozowany już w zaawansowanym stadium. Niekiedy następuje to po kilku miesiącach od zakażenia, niekiedy po kilku latach. W tym czasie taka osoba zakaża prątkami gruźlicy kolejnych ludzi” – podkreśla pani profesor. Eksperci oceniają, że istotnym problemem w walce z chorobą są też pacjenci wypisujący się ze szpitala na własne życzenie lub niestosujący się do zaleceń leczenia farmakologicznego. To właśnie u nich często dochodzi do uruchomienia mechanizmów lekoopornych.

Polska zajmuje ostatnie miejsca w rankingach społecznych (odsetek ubogich, dostęp do służby zdrowia itd.), natomiast przoduje np. właśnie pod względem zachorowań na gruźlicę. Przypadek?