Trudne powroty ze szkół

Trudne powroty ze szkół

Powroty uczniów z liceów, techników i szkół zawodowych stają się coraz poważniejszym problemem. W niektórych szkołach uczniowie, by dojechać do swoich miejscowości, zmuszeni są nawet do opuszczania lekcji. W kozienickim Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Czarnieckiego problem dotyczy kilkunastu uczniów. Mowa przede wszystkim o licealistach wracających w kierunku Policznej, a także Warki, do której ostatni autobus z Kozienic odjeżdża już o godz. 14.30. Dyrekcja szkoły zgłaszała władzom samorządowym problem braku połączeń kozienickiego PKS-u realizowanych późniejszym popołudniem. – Przewoźnik twierdzi, że kursy zawieszono ze względu na nierentowność – rozkłada ręce Ewa Malec, dyrektor „Czarnieckiego”.

Również z Sokołowa Podlaskiego ostatnie autobusy w niektórych kierunkach wyruszają przed końcem zajęć w szkołach średnich. Jak powiedział nam Grzegorz Gil z sekretariatu I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie, w tej szkole problem dotyczy uczniów z kilkunastu okolicznych miejscowości. Zanim o godz. 16.00 zabrzmi dzwonek kończący lekcje, rozjeżdżają się ostatnie autobusy PKS Sokołów między innymi do wsi Sągole (o godz. 14.25), Węże (o godz. 15.30), Rogów i Kanabród (o godz. 15.40), a także Włodki oraz Szkopy (o godz. 15.45). Jak dowiedzieliśmy się w sokołowskim liceum, w tej sytuacji uczniowie starają się dojechać do tych miejscowości na własną rękę.

Próbę załatwienia sprawy autobusów odjeżdżających przed ostatnim dzwonkiem podjęto w Białobrzegach, gdzie do Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Stanisława Staszica uczęszcza 845 uczniów, z czego aż 70% to osoby dojeżdżające z innych miejscowości. – Problem związany z kursowaniem autobusów komunikacji publicznej pojawia się w każdym nowym roku szkolnym – nie ukrywa dyrektor zespołu Iwona Matysiak. Po interwencji dyrekcji szkoły w starostwie powiatu białobrzeskiego, obsługujący ten teren PKS Grójec owszem dokonał zmian w rozkładzie, nie uruchamiając jednak żadnych nowych połączeń. – Większość autobusów została przesunięta na późniejsze godziny, jednakże wzbudziło to niezadowolenie tych, którzy muszą dłużej czekać w związku z wcześniejszym zakończeniem lekcji – mówi Iwona Matysiak. I dodaje: – Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie nowych kursów. Nie zostało ono jednak uwzględnione.

Problem konieczności długiego oczekiwania na autobusy powrotne pojawia się również w Gostyninie. Anna Banach-Latoszek, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica, poinformowała, że jej uczniowie nie narzekają na zupełny brak możliwości powrotu po zakończeniu ostatniej lekcji, ale dodaje: – Ewentualnie kłopot może sprawiać uczniom konieczność trochę dłuższego oczekiwania na połączenie, dlatego też wprowadziliśmy zasadę, iż uczeń, który musiałby zbyt długo czekać na autobus, może być zwolniony na 5-10 min. przed końcem siódmej lub ósmej godziny lekcyjnej.

Takie rozwiązanie coraz częściej uwzględniane jest w szkolnych przepisach. W Zespole Szkół im. rtm. Witolda Pileckiego w Ostrowi Mazowieckiej regulamin usprawiedliwiania nieobecności przewiduje możliwość zwalniania uczniów z ostatniej lekcji kilkanaście minut przed dzwonkiem, tak by mogli zdążyć na autobusy do swoich miejscowości. Podobna procedura obowiązuje w ostrowskim „Ekonomiku”, czyli Zespole Szkół nr 2.

Uwagę na inny aspekt problemu zwraca Anna Górecka z administracji Liceum Ogólnokształcącego im. mjr. Henryka Sucharskiego w Sierpcu. W przypadku tej szkoły problemy transportowe zwykle boleśnie dają o sobie znać na etapie rekrutacji: – Uczniowie po przyjęciu ich do szkoły z wysoką punktacją, ostatecznie wycofują dokumenty z powodu braku możliwości dojazdu z małych miejscowości. Uczniowie i ich rodzice bardzo żałują, że jedynym powodem rezygnacji jest brak połączeń. Tak tracimy potencjalnych dobrze rokujących uczniów.

Tekst pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Z Biegiem Szyn”, nr 64, marzec-kwiecień 2013; http://www.zbs.net.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jednostka chorobowa „starość”?

Jednostka chorobowa „starość”?

W całej Polsce jest tylko 300 geriatrów, czyli lekarzy specjalistów w zakresie schorzeń wieku podeszłego. W ciągu 5 lat przybędzie ich zaledwie 40.

To bardzo mało, tym bardziej, że społeczeństwo się starzeje – alarmuje „Dziennik Polski”. Jak podkreśla krajowy konsultant z dziedziny geriatrii prof. Tomasz Grodzicki, system profesjonalnej opieki nad starszymi ludźmi w Polsce nie istnieje i wszystkie związane z tym wskaźniki stawiają nas w ogonie Europy. Jego zdaniem konieczne jest utworzenie w szpitalach tzw. oddziałów przejściowych dla najstarszych pacjentów, nastawionych przede wszystkim na szeroko rozumianą rehabilitację. Niezbędne jest także usprawnienie pielęgniarskiej opieki domowej. Choć w tej dziedzinie nastąpiła w ostatnich latach widoczna poprawa, to nadal, w ocenie profesora, pozostaje wiele do zrobienia.

Najczęstszymi schorzeniami u osób starszych są nadciśnienie tętnicze i niewydolność serca. Zazwyczaj mają one jednak więcej niż jedną chorobę: 30 proc. ma 4 lub więcej schorzeń i przyjmuje ok. 5 leków. Tymczasem świadomość, że pacjent 80-letni musi być leczony inaczej niż 50-latek, nie jest powszechna nie tylko wśród decydentów czy urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia, ale nawet w środowisku medycznym. – „Często słyszę, że taka czy inna dolegliwość wynika ze starości. I na tym koniec, żadnego konkretnego leczenia. A to kompletna bzdura: nie ma jednostki chorobowej »starość«. Każdego, nawet najbardziej sędziwego pacjenta można zdiagnozować i zaproponować terapię” – podkreśla dr Urszula Grabiec, geriatra i psychiatra z Myślenic. Zaznacza, że starszemu człowiekowi lekarz powinien poświęcić znacznie więcej czasu niż młodemu. Najpierw musi go dokładnie wysłuchać, przebadać, spokojnie wszystko wytłumaczyć i zapisać na kartce. Niestety, NFZ w swych wycenach procedur medycznych tego oczywistego faktu nie uwzględnia. Najgorzej wygląda sytuacja w małych miejscowościach i wioskach, gdzie specjalistów od leczenia starszych ludzi praktycznie nie ma.

Stosunki pracy w Europie pod presją

Stosunki pracy w Europie pod presją

Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że w Polsce i innych państwach pokomunistycznych nieobecność sprawnie działającego dialogu dwustronnego powoduje coraz większą konfliktowość stosunków pracy.

Na konferencji, która odbyła się 15-16 kwietnia br. w Budapeszcie, KE przedstawiła raport „Stosunki Przemysłowe w Europie 2012” (Industrial Relations in Europe 2012). Wynika z niego, że następstwem kryzysu finansowego i gospodarczego z którym borykają się od kilku lat państwa Unii Europejskiej, mogą być głębokie i trwałe przemiany instytucji i praktyk stosunków pracy. Dotyczy to w szczególności sektora publicznego poddawanego w większości państw członkowskich UE reformom strukturalnym mającym wymusić oszczędności budżetowe. Powoduje to jednak w wielu przypadkach zawężanie przestrzeni dialogu społecznego oraz narastanie konfliktów związanych z naruszaniem autonomii rokowań zbiorowych.

W tegorocznym raporcie po raz pierwszy poświęcono oddzielny rozdział sytuacji w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to spowodowane wyraźnym zaniepokojeniem Komisji stanem zbiorowych stosunków pracy w tym regionie. Mimo różnic między poszczególnymi krajami występują tu pewne elementy wspólne, takie jak niski poziom rokowań zbiorowych, brak sektorowego poziomu dialogu społecznego oraz trójstronność, która jednak zbyt często przybiera fasadowy charakter. W wielu przypadkach doszło do ostrych konfliktów będących reakcją związków zawodowych na pomijanie ich w procesie planowania reform. Wbrew oczekiwaniom czynnikiem łagodzącym nie stała się obecność korporacji ponadnarodowych, mających przynieść ze sobą zachodnie standardy dialogu społecznego. Wręcz przeciwnie, bardzo często przyczyniają się do one do jeszcze większej fragmentacji stosunków pracy, unikając zaangażowania w krajowe struktury stosunków przemysłowych.

– „Raport jest dla Polski bezlitosny, gdyż ujawnia to, co nasi politycy próbują »zamieść pod dywan«” – mówi Sławomir Adamczyk, reprezentujący polskich pracowników w Komitecie Dialogu Społecznego UE. – „Brak stabilnych struktur rokowań zbiorowych, niezdolność organizacji pracodawców do wypełniania swoich funkcji partnera w dialogu ze związkami oraz instrumentalne podejście władz do dialogu dwustronnego powodują narastającą spiralę kolejnych konfliktów. W takich uwarunkowaniach odgórnie sterowane próby działań antykryzysowych spotykają się z coraz większą nieufnością społeczną”.

Laszlo Andor, Komisarz UE ds. zatrudnienia, podsumowując konferencję zwrócił uwagę, że podejmowanie zbyt radykalnych i pospiesznych działań reformatorskich w obszarze zarządzania gospodarczego spowodowało, że dialog społeczny, który miał być częścią mechanizmów rozwiązywania problemów gospodarczych, sam stał się w niektórych krajach problemem. Takiemu rozwojowi sytuacji należy się jak najszybciej przeciwstawić.

Cały raport dostępny jest tutaj (wersja anglojęzyczna).

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

O kryzysie dialogu społecznego piszemy w najnowszym numerze.

Prawo do godnej pracy prawem człowieka!

Prawo do godnej pracy prawem człowieka!

28 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy, ustanowiony przez Międzynarodową Organizację Pracy, wspominany także jako Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy i Chorób Zawodowych.

Dzień ten jest szczególnie ważny dla świata pracy: pracowników, pracodawców, związków zawodowych, społecznego i państwowego nadzoru nad warunkami pracy – oddajemy w nim cześć tym, którzy zginęli, zostali ranni lub ponieśli uszczerbek na zdrowiu z powodu złych warunków pracy.

To czas, aby przypomnieć, że w Polsce warunki pracy są wciąż niezadowalające, a wypadkowość znaczna.

W 2012 roku aż 348 osób poniosło śmierć w wypadku w pracy – oznacza to, że codziennie w pracy ginie 1 pracownik! Niepokojący jest wciąż wysoki udział poszkodowanych w wypadkach młodych pracowników oraz o stażu pracy mniejszym niż rok.

Przypominamy, że także choroby zawodowe i problemy zdrowotne związane z pracą są główną przyczyną zgonów, a tegoroczne obchody 28 kwietnia są poświęcone profilaktyce chorób zawodowych.

Rada Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych apeluje do:

  • ogólnokrajowych organizacji członkowskich oraz wszystkich zakładowych organizacji związkowych OPZZ o godne i uroczyste obchody Dnia Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy i Chorób Zawodowych,
  • Sejmu RP o przeprowadzenie w bieżącym roku debaty na temat bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w miejscu pracy oraz stanu warunków pracy w Polsce,
  • organów nadzoru i kontroli o wzmożenie działań prewencyjnych, szczególnie w tych sektorach gospodarki narodowej, w których pracownicy najczęściej ulegają wypadkom i zapadają na choroby zawodowe, tj. w budownictwie, górnictwie i transporcie,
  • pracodawców o kontynuowanie i wzmacnianie działań prewencyjnych wraz z promowaniem dobrych praktyk oraz wdrażanie i doskonalenie systemów zarządzania bezpieczeństwem pracy.

1 maja na ulicach Warszawy protestować będziemy przeciw lekceważeniu ludzi pracy. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych wzywa wszystkich, którym los ludzi pracy nie jest obojętny do przyłączenia się do środowej manifestacji. Walczymy o godność i protestujemy przeciw wyzyskowi. Zbiórka o godz.11.30 – ul. Kopernika 36/40 (Warszawa) pod siedzibą OPZZ.

_____

Przedruk za stroną OPZZ