Gdzie są polskie pieniądze?

Gdzie są polskie pieniądze?

Polscy milionerzy tylko część swoich należności podatkowych uiszczają w rodzinnym kraju. Firmy przynoszące im największe dochody rejestrują w innych państwach, gdzie mogą płacić znacznie niższe podatki.

Jak informuje Wyborcza.biz, najbogatszy Polak, Jan Kulczyk na stałe mieszka w Szwajcarii i tam płaci podatki od dochodów osobistych. Należąca do niego Kulczyk Oil Ventures – notowana na warszawskiej giełdzie spółka, która szuka ropy i gazu na całym świecie – ma siedzibę w stanie Alberta w Kanadzie. Z kolei najważniejsza firma milionera – Kulczyk Investments – jest zarejestrowana w Luksemburgu. Za jej pośrednictwem inwestuje on w większość swoich przedsięwzięć na świecie (według „Financial Times” aż 70 proc. z nich ulokowanych jest poza Polską).

Zygmunt Solorz-Żak, nr 2 na liście najbogatszych Polaków, w ub.r. najważniejsze swoje firmy kontrolował za pośrednictwem spółek zarejestrowanych na Cyprze (takich jak Pola Investments Ltd, do której należy większościowy pakiet akcji Cyfrowego Polsatu). Dzięki temu milioner nie musi płacić m.in. podatku od dywidendy czy od zysku ze sprzedaży akcji (do cypryjskiej spółki Karswell należała także wcześniej Telewizja Polsat, którą w 2010 r. odkupił Cyfrowy Polsat – szacuje się, że gdyby transakcja odbyła się w Polsce, Solorz zapłaciłby 400-500 mln zł podatku!). W lutym 2013 r., tuż przed wybuchem kryzysu cypryjskiego oraz próbą drastycznego opodatkowania tamtejszych rachunków bankowych, Solorz-Żak poinformował o przeniesieniu prawa własności do pakietu akcji Cyfrowego Polsatu, należącego do Pola Investments Ltd, „na rzecz fundacji rodzinnej TiVi Foundation” z siedzibą w Vaduz w Liechtensteinie.

Zajmujący pozycję nr 3 milioner i kierowca rajdowy Michał Sołowow swoje spółki notowane na giełdzie w Warszawie kontroluje za pośrednictwem dwóch zagranicznych firm: FTF Galleon z siedzibą w Luksemburgu oraz Barcocapital Investments Ltd zarejestrowanej w Nikozji na Cyprze. Obie mają akcje najważniejszych spółek Sołowowa: Synthosu (produkcja surowców chemicznych – głównie kauczuku i polistyrenu), Rovese (połączone Cersanit i Opoczno), Echo Investment (nieruchomości) oraz Barlinka (produkcja drewnianych podłóg).

Z kolei finansista i deweloper Leszek Czarnecki, nr 4 wśród polskich milionerów, kontroluje swoje giełdowe spółki przez założoną w Amsterdamie firmę LC Corp B.V. Ma ona akcje najważniejszych jego spółek z branży bankowej, Getin Holdingu i Getin Noble Banku, oraz deweloperskiej – LC Corp.

Wśród polskich milionerów są jednak i tacy, którzy krytykują zakładanie firm za granicą tylko po to, aby uniknąć płacenia podatków. – „Dla mnie podstawowym wyznacznikiem patriotyzmu jest to, gdzie płacisz podatki. Skoro pracujesz w Polsce, temu rynkowi zawdzięczasz sukces twojej firmy, powinieneś robić to tutaj. To właśnie wpływy z podatków wspierają rozwój kraju i lokalnych społeczności. Jestem przeciwnikiem unikania płacenia podatków poprzez tworzenie różnego rodzaju wehikułów” – oświadczył na łamach „Rzeczpospolitej” Adam Góral, zajmujący 40. miejsce na liście najbogatszych Polaków. Jeszcze dosadniej wyrażał się zmarły w lutym Aleksander Gudzowaty, który zbił fortunę na imporcie gazu ziemnego z Rosji. – „Ktoś, kto nie płaci podatków w swoim kraju, nie jest biznesmenem tego kraju. Teraz wszyscy najwięksi biznesmeni płacą podatki za granicą. To żenujące! Przecież to tu mamy biedę, a nie tam” – mówił dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”.

Nasz tekst o unikaniu podatków w Wielkiej Brytanii przeczytać można w „Obywatelu” nr 46.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bzyczące zwycięstwo

Bzyczące zwycięstwo

Większość krajów członkowskich UE poparło propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą zakazu stosowania w rolnictwie trzech pestycydów szkodliwych dla owadów zapylających.

W Brukseli na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt został przegłosowany tymczasowy zakaz stosowania trzech środków z grupy neonikotynoidów, które zidentyfikowano jako najbardziej szkodliwe dla pszczół. Substancje te to: imidaklopryd i klotianidyna firmy Bayer oraz tiametoksam firmy Syngenta, informuje Greenpeace. Podczas poprzedniego głosowania, które odbyło się 15 marca, nie udało się zgromadzić tzw. większości kwalifikowanej, niezbędnej do wprowadzenia zakazu.

– „Głosowanie jasno pokazało, że zakaz ten ma duże polityczne wsparcie. Jestem pewna, że wynika ono także ze zdecydowanego wsparcia naukowców i opinii publicznej. Kraje, które były przeciw, tym razem przegrały. Teraz Komisji Europejskiej nie pozostaje już nic innego, jak natychmiastowe powstrzymanie użycia tych pestycydów. Będzie to pierwszy krok na drodze do ochrony produkcji żywności oraz ekosystemów w Europie. Każda dalsza zwłoka będzie oznaczać uleganie lobbingowi firm Bayer i Syngenta” – mówi Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Zrównoważone Rolnictwo” w polskim Greenpeace.

Organizacja przypomina, że wszystkie trzy zakazane pestycydy są szeroko stosowane w rolnictwie, zarówno w formie oprysków, jak i tzw. zaprawiana ziaren przed wysiewem. Jak potwierdzają wiarygodne badania, wszystkie wspomniane chemikalia prowadzą do śmierci owadów zapylających lub uszkadzają ich układ nerwowy i immunologiczny oraz zaburzają komunikację, w wyniku czego pszczoły nie znajdują drogi do ula.

Ignorując dowody naukowe, koncerny Syngenta i Bayer od kliku miesięcy prowadzą intensywną kampanię lobbingową i wizerunkową, próbując opóźnić wprowadzenie zakazu. Tymczasem zakazane neonikotynoidy to tylko mała część środków ochrony roślin szkodzących pożytecznym owadom – naukowcy wskazują w sumie na 7 niebezpiecznych substancji. Celem kampanii Greenpeace jest usunięcie ich z rynku.

– „Wymieranie pszczół jest jednym z najbardziej oczywistych i widocznych efektów chorego i nieskutecznego rolnictwa przemysłowego, które zatruwa środowisko i nas samych chemikaliami, niszcząc przy tym jednego z najmądrzejszych i najbliższych sprzymierzeńców człowieka – owady zapylające. Politycy europejscy powinni to dostrzec i przesunąć część środków przeznaczonych dla rolnictwa na promocję i wdrażanie praktyk nowoczesnego rolnictwa ekologicznego” – dodaje Jagiełło.

Drużyna (wariantu) A

Drużyna (wariantu) A

Śląsko-dąbrowska „Solidarność” wysłała do ministra transportu Sławomira Nowaka list protestacyjny przeciwko budowie drogi ekspresowej S1 na terenach pól wydobywczych KWK Brzeszcze.

Zdaniem związkowców, inwestycja grozi likwidacją zatrudniającej ponad 3 tys. osób kopalni – informuje „Nasz Dziennik”. Protestujący przyznają, że „budowa nowoczesnej infrastruktury drogowej ma ogromne znaczenie dla rozwoju naszego kraju”, nie godzą się jednak na to, by była ona „prowadzona z pominięciem żywotnych interesów społeczeństwa”. „Budowa drogi ekspresowej S1 w wariancie, który zagrażałby tysiącom miejsc pracy i prowadziłby do nieodwracalnej degradacji Brzeszcz i sąsiednich gmin, oznaczałaby skrajną niekompetencję i nieodpowiedzialność nie tylko Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale przede wszystkim Ministerstwa Transportu, które nadzoruje pracę tej instytucji” – czytamy w piśmie prezydium Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

Jak informują związkowcy, kontrowersje wokół liczącego 40 km odcinka trasy S1, który ma połączyć Mysłowice i Bielsko-Białą, trwają od 2008 r. Droga miała być gotowa na Euro, ale budowę wstrzymały protesty mieszkańców kolejnych gmin, przez które miałaby ona przebiegać. Swoje zastrzeżenia zgłaszali także ekolodzy, a nawet UNESCO, ponieważ w jednym z wariantów trasa miałaby sąsiadować z byłym obozem koncentracyjnym w Brzezince. Jesienią ubiegłego roku GDDKiA przedstawiła cztery nowe warianty budowy feralnego odcinka. Trzy z nich (B, C, D) przecinają obszar górniczy KWK Brzeszcze. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, obecnie brane są pod uwagę dwie propozycje – neutralny dla kopalni wariant A oraz skrajnie niekorzystny wariant C. Rekomendacja Dyrekcji w sprawie wyboru przebiegu trasy S1 może zapaść w najbliższych miesiącach.

W piśmie do ministra Nowaka prezydium śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” wskazuje, że budowa drogi na obszarze górniczym kopalni Brzeszcze wyłączy z wydobycia nawet 20 mln ton węgla, skracając żywotność kopalni o blisko 10 lat.

O problemie pisaliśmy wcześniej tutaj.

Pikieta ZUS

Pikieta ZUS

W piątek 26 kwietnia br. związkowcy z ZUS po raz kolejny przyjechali do stolicy, aby pod Centralą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wyrazić swoje niezadowolenie związane z polityką płacową i organizacyjną w ich zakładach pracy.

Blisko 300 pracowników manifestowało przeciwko nadmiernemu obciążeniu pracą, wprowadzaniu ciągłych zmian organizacyjnych oraz brakowi podwyżek.

Delegacja związkowców przekazała petycję prezesowi Zbigniewowi Derdziukowi oraz Radzie Nadzorczej. Główne postulaty protestujących związane są z nadmiernym obciążeniem pracą i brakiem woli ze strony pracodawcy do zwymiarowania zadań, łamaniem prawa pracy, nagminnym zmuszaniem do wykonywania pracy po godzinach, biurokracją oraz ciągłym wdrażaniem nowych procedur organizacyjnych i niesprawiedliwym systemem oceny oddziałów.

Z protestującymi spotkała się szefowa departamentu spraw pracowniczych Beata Kombor oraz rzecznik prasowy ZUS Jacek Dziekan. – „Z chęcią zapoznam się z Waszymi argumentami i ustosunkuję się do nich. Zawsze z Państwem rozmawialiśmy i rozmawiać będziemy” – zapewniła dyr. Kombor po otrzymaniu petycji. Do protestujących zwrócił się również Jacek Dziekan, który starał się wytłumaczyć brak podwyżek dla pracowników. – „Mówicie Państwo o podwyżkach, ale doskonale powinniście zdawać sobie sprawę z tego, że pula na podwyżki została zablokowana nie przez Pana Prezesa, Zarząd czy Panią Dyrektor, tylko ze względu na ogólnoświatowy kryzys i przez obiektywne czynniki ustawowe” – powiedział rzecznik prasowy ZUS.

– „Ta pikieta to optymalna forma wyrażenia problemów pracowników Zakładu, które dotychczas były przedstawiane pisemnie i nie znalazły zrozumienia ze strony pracodawcy. Po mimo spotkań ze stroną związkową, wciąż brak jest dialogu pomiędzy nami a Prezesem ZUS w kwestiach istotnych spraw pracowniczych. Jeśli dialogu w dalszym ciągu nie będzie, to nasze wizyty pod Centralą będą odbywać się regularnie” – powiedziała Przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w ZUS Regina Borkowska.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze