Masz krew na ubraniu?

Masz krew na ubraniu?

Bilans ofiar tragicznego wypadku w fabrykach odzieżowych zlokalizowanych w Rana Plaza w stolicy Bangladeszu wynosi już ponad 600 osób i wciąż rośnie. Tylko strukturalne działania mogą coś zmienić.

Jak relacjonuje Polska Zielona Sieć, 24 kwietnia br. pracownice i pracownicy jednej z pięciu fabryk zlokalizowanych nieopodal Dhaki zostali stanowczo nakłonieni do wejścia do budynku, mimo że dzień wcześniej na ścianach pojawiły się wyraźne pęknięcia. Kilka godzin później doszło do tragedii – konstrukcja zawaliła się, prawdopodobnie w wyniku dobudowania doń kilku nielegalnych pięter. Setki osób zostały uwięzionych pod gruzami fabryki, a ponad 600 zginęło. Dlaczego, mimo wyraźnych przeciwwskazań, pracownicy zgodzili się wejść do budynku? – „Jeśli nie pracujemy przez jeden dzień roboczy w miesiącu, z miesięcznego wynagrodzenia potrącane są aż trzy dniówki. Miesiąc właśnie się kończy, nie chciałam mieć problemów z wypłatą” – tłumaczy jedna z ocalałych kobiet.

Ludzie, którzy zginęli lub zostali ranni wskutek zawalenia się budynku, szyli ubrania dla popularnych europejskich oraz amerykańskich marek, takich jak brytyjskie Primark i Bon Marché, kanadyjski Joe Fresh, hiszpańskie El Corte Ingles oraz dobrze znane w Polsce Mango.

Tragedia w Bangladeszu ma dramatyczne skutki nie tylko dla samych ofiar, ale także dla ich rodzin. Osoby, które zostały ciężko ranne, wymagać będą długotrwałej opieki medycznej, co uczyni je niezdolnymi do pracy. Jednorazowe działania to jednak zbyt mało, aby raz na zawsze poprawić warunki bezpieczeństwa w bangladeskich fabrykach. Zwłaszcza, że świat regularnie obiegają wiadomości o podobnych katastrofach. Jak przypomina PZS, w 2005 r. zawaliła się fabryka Spectrum (produkująca ubrania dla Zary i Carrefoura), w wyniku czego życie straciły 64 osoby, a jesienią 2012 r. doszło do pożaru w fabryce Tazreen niedaleko Dhaki, z którą współpracowały marki takie jak C&A, H&M czy Carrefour – zginęło wówczas 112 osób.

Clean Clothes Campaign od lat przypomina markom zlecającym produkcję w Bangladeszu o fatalnych warunkach bezpieczeństwa i przekonuje, że dalszym tragediom zapobiec mogą jedynie skoordynowane działania systemowe. Jednym z nich może być podpisanie i wdrożenie przez marki Porozumienia dotyczącego ochrony przeciwpożarowej oraz bezpieczeństwa budynków w Bangladeszu (Bangladesh Fire and Building Safety Agreement). Dokument został opracowany przez Clean Clothes Campaign, lokalne związki zawodowe oraz inne, lokalne i międzynarodowe, organizacje pracownicze. Zakłada m.in., że w fabrykach przeprowadzane będą regularne kontrole bezpieczeństwa przez niezależne organizacje, a nie przez kierownictwo zakładów czy przedstawicieli marek, jak ma to miejsce obecnie. Pracownicy otrzymają przeszkolenie z przysługujących im praw (np. prawa do odmowy wejścia do grożącego zawaleniem budynku).

Globalne marki nie mogą dłużej przerzucać odpowiedzialności za tragedie na kierownictwa fabryk, ale muszą aktywnie włączyć się w działania zmierzające do zapewnienia pracownikom bezpiecznych warunków pracy – przekonuje PZS. W końcu to one „pociągają za sznurki” w globalnych łańcuchach dostaw w branży odzieżowej. Konsumenci zaś mogą podpisać petycję do marek odzieżowych szyjących w Rana Plaza, aby wzięły odpowiedzialność za warunki bezpieczeństwa w bangladeskich fabrykach – zachęca organizacja. Możesz to zrobić pod tym adresem.

Czytaj także tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bzyczące zwycięstwo

Bzyczące zwycięstwo

Większość krajów członkowskich UE poparło propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą zakazu stosowania w rolnictwie trzech pestycydów szkodliwych dla owadów zapylających.

W Brukseli na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt został przegłosowany tymczasowy zakaz stosowania trzech środków z grupy neonikotynoidów, które zidentyfikowano jako najbardziej szkodliwe dla pszczół. Substancje te to: imidaklopryd i klotianidyna firmy Bayer oraz tiametoksam firmy Syngenta, informuje Greenpeace. Podczas poprzedniego głosowania, które odbyło się 15 marca, nie udało się zgromadzić tzw. większości kwalifikowanej, niezbędnej do wprowadzenia zakazu.

– „Głosowanie jasno pokazało, że zakaz ten ma duże polityczne wsparcie. Jestem pewna, że wynika ono także ze zdecydowanego wsparcia naukowców i opinii publicznej. Kraje, które były przeciw, tym razem przegrały. Teraz Komisji Europejskiej nie pozostaje już nic innego, jak natychmiastowe powstrzymanie użycia tych pestycydów. Będzie to pierwszy krok na drodze do ochrony produkcji żywności oraz ekosystemów w Europie. Każda dalsza zwłoka będzie oznaczać uleganie lobbingowi firm Bayer i Syngenta” – mówi Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Zrównoważone Rolnictwo” w polskim Greenpeace.

Organizacja przypomina, że wszystkie trzy zakazane pestycydy są szeroko stosowane w rolnictwie, zarówno w formie oprysków, jak i tzw. zaprawiana ziaren przed wysiewem. Jak potwierdzają wiarygodne badania, wszystkie wspomniane chemikalia prowadzą do śmierci owadów zapylających lub uszkadzają ich układ nerwowy i immunologiczny oraz zaburzają komunikację, w wyniku czego pszczoły nie znajdują drogi do ula.

Ignorując dowody naukowe, koncerny Syngenta i Bayer od kliku miesięcy prowadzą intensywną kampanię lobbingową i wizerunkową, próbując opóźnić wprowadzenie zakazu. Tymczasem zakazane neonikotynoidy to tylko mała część środków ochrony roślin szkodzących pożytecznym owadom – naukowcy wskazują w sumie na 7 niebezpiecznych substancji. Celem kampanii Greenpeace jest usunięcie ich z rynku.

– „Wymieranie pszczół jest jednym z najbardziej oczywistych i widocznych efektów chorego i nieskutecznego rolnictwa przemysłowego, które zatruwa środowisko i nas samych chemikaliami, niszcząc przy tym jednego z najmądrzejszych i najbliższych sprzymierzeńców człowieka – owady zapylające. Politycy europejscy powinni to dostrzec i przesunąć część środków przeznaczonych dla rolnictwa na promocję i wdrażanie praktyk nowoczesnego rolnictwa ekologicznego” – dodaje Jagiełło.

Drużyna (wariantu) A

Drużyna (wariantu) A

Śląsko-dąbrowska „Solidarność” wysłała do ministra transportu Sławomira Nowaka list protestacyjny przeciwko budowie drogi ekspresowej S1 na terenach pól wydobywczych KWK Brzeszcze.

Zdaniem związkowców, inwestycja grozi likwidacją zatrudniającej ponad 3 tys. osób kopalni – informuje „Nasz Dziennik”. Protestujący przyznają, że „budowa nowoczesnej infrastruktury drogowej ma ogromne znaczenie dla rozwoju naszego kraju”, nie godzą się jednak na to, by była ona „prowadzona z pominięciem żywotnych interesów społeczeństwa”. „Budowa drogi ekspresowej S1 w wariancie, który zagrażałby tysiącom miejsc pracy i prowadziłby do nieodwracalnej degradacji Brzeszcz i sąsiednich gmin, oznaczałaby skrajną niekompetencję i nieodpowiedzialność nie tylko Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale przede wszystkim Ministerstwa Transportu, które nadzoruje pracę tej instytucji” – czytamy w piśmie prezydium Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

Jak informują związkowcy, kontrowersje wokół liczącego 40 km odcinka trasy S1, który ma połączyć Mysłowice i Bielsko-Białą, trwają od 2008 r. Droga miała być gotowa na Euro, ale budowę wstrzymały protesty mieszkańców kolejnych gmin, przez które miałaby ona przebiegać. Swoje zastrzeżenia zgłaszali także ekolodzy, a nawet UNESCO, ponieważ w jednym z wariantów trasa miałaby sąsiadować z byłym obozem koncentracyjnym w Brzezince. Jesienią ubiegłego roku GDDKiA przedstawiła cztery nowe warianty budowy feralnego odcinka. Trzy z nich (B, C, D) przecinają obszar górniczy KWK Brzeszcze. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, obecnie brane są pod uwagę dwie propozycje – neutralny dla kopalni wariant A oraz skrajnie niekorzystny wariant C. Rekomendacja Dyrekcji w sprawie wyboru przebiegu trasy S1 może zapaść w najbliższych miesiącach.

W piśmie do ministra Nowaka prezydium śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” wskazuje, że budowa drogi na obszarze górniczym kopalni Brzeszcze wyłączy z wydobycia nawet 20 mln ton węgla, skracając żywotność kopalni o blisko 10 lat.

O problemie pisaliśmy wcześniej tutaj.

Pikieta ZUS

Pikieta ZUS

W piątek 26 kwietnia br. związkowcy z ZUS po raz kolejny przyjechali do stolicy, aby pod Centralą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wyrazić swoje niezadowolenie związane z polityką płacową i organizacyjną w ich zakładach pracy.

Blisko 300 pracowników manifestowało przeciwko nadmiernemu obciążeniu pracą, wprowadzaniu ciągłych zmian organizacyjnych oraz brakowi podwyżek.

Delegacja związkowców przekazała petycję prezesowi Zbigniewowi Derdziukowi oraz Radzie Nadzorczej. Główne postulaty protestujących związane są z nadmiernym obciążeniem pracą i brakiem woli ze strony pracodawcy do zwymiarowania zadań, łamaniem prawa pracy, nagminnym zmuszaniem do wykonywania pracy po godzinach, biurokracją oraz ciągłym wdrażaniem nowych procedur organizacyjnych i niesprawiedliwym systemem oceny oddziałów.

Z protestującymi spotkała się szefowa departamentu spraw pracowniczych Beata Kombor oraz rzecznik prasowy ZUS Jacek Dziekan. – „Z chęcią zapoznam się z Waszymi argumentami i ustosunkuję się do nich. Zawsze z Państwem rozmawialiśmy i rozmawiać będziemy” – zapewniła dyr. Kombor po otrzymaniu petycji. Do protestujących zwrócił się również Jacek Dziekan, który starał się wytłumaczyć brak podwyżek dla pracowników. – „Mówicie Państwo o podwyżkach, ale doskonale powinniście zdawać sobie sprawę z tego, że pula na podwyżki została zablokowana nie przez Pana Prezesa, Zarząd czy Panią Dyrektor, tylko ze względu na ogólnoświatowy kryzys i przez obiektywne czynniki ustawowe” – powiedział rzecznik prasowy ZUS.

– „Ta pikieta to optymalna forma wyrażenia problemów pracowników Zakładu, które dotychczas były przedstawiane pisemnie i nie znalazły zrozumienia ze strony pracodawcy. Po mimo spotkań ze stroną związkową, wciąż brak jest dialogu pomiędzy nami a Prezesem ZUS w kwestiach istotnych spraw pracowniczych. Jeśli dialogu w dalszym ciągu nie będzie, to nasze wizyty pod Centralą będą odbywać się regularnie” – powiedziała Przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w ZUS Regina Borkowska.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze