Tego nie można tak zostawić!

Tego nie można tak zostawić!

Partia Zieloni zwróciła się z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie, czy policja i prokuratura dołożyły wszelkich starań, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa Jolanty Brzeskiej, znanej działaczki społecznej.

Jak przypominają autorzy wniosku, Jolanta Brzeska zginęła w niejasnych okolicznościach 1 marca 2011 r. Była osobą silnie zaangażowaną w ruch lokatorski. Wielokrotnie uczestniczyła w posiedzeniach Rady Miasta st. Warszawy oraz protestach przeciwko realizacjom nakazów eksmisyjnych lokatorów z reprywatyzowanych mieszkań. Dzięki swojej bezkompromisowej postawie oraz ogromnemu zaangażowaniu stała się symbolem walki o podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Przyczyną jej śmierci było podpalenie przy użyciu środka łatwopalnego, skutkujące wstrząsem termicznym i rozległymi oparzeniami ciała oraz podtruciem tlenkiem węgla. Śledztwo w sprawie prowadziła policja oraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Na podstawie dotychczas podjętych czynności nie wyjaśniono bezsprzecznie okoliczności śmierci. Ustalenia poczynione przez biegłych wskazują, że prawdopodobnie do śmierci J. Brzeskiej przyczyniły się osoby trzecie. Biegli równocześnie odrzucili hipotezę śmierci samobójczej. Niestety, podjęte w toku śledztwa czynności nie pozwoliły na ustalenie sprawców zabójstwa. W ocenie prokuratury wyczerpały się wszelkie możliwości dowodowe w tej sprawie i 8 kwietnia br. podjęta została decyzja o umorzeniu śledztwa.

– „Ta sprawa od samego początku budziła wiele kontrowersji: od początkowo lansowanej przez prokuraturę wersji samobójczej śmierci Jolanty Brzeskiej przez samospalenie po decyzję o umorzeniu śledztwa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pani Brzeska zginęła ze względu na swoją działalność społeczną, dlatego tym bardziej sprawę należy wyjaśnić. Bierność organów ścigania to czytelny sygnał dla przestępców, którzy będą chcieli dyscyplinować działaczy społecznych naruszających ich interesy” – powiedziała Agnieszka Grzybek, współprzewodnicząca Partii Zieloni.

– „Tłem tej sprawy jest tragiczny los lokatorów z lokali komunalnych znajdujących się w reprywatyzowanych kamienicach. Jolanta Brzeska podjęła bezkompromisową walkę o swoje prawa i prawa innych osób w podobnej sytuacji. Była niezłomna i nie odpuszczała. Jako jedyna trwała w kamienicy, z której nowy właściciel próbował się jej pozbyć wszelkimi sposobami. Była jedną z inicjatorek Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Uczestniczyła w protestach przeciwko eksmisjom lokatorów z reprywatyzowanych kamienic. Sprawy jej śmierci po prostu nie można nie wyjaśnić. Dlatego chcemy, żeby Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się tą sprawą” – powiedział Adam Ostolski, drugi przewodniczący.

Przypominamy nasz wywiad z Andrzejem Smosarskim poświęcony Jolancie Brzeskiej i jej tragicznej śmierci.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Szkoły to nie puszki, dzieci to nie sardynki!

Szkoły to nie puszki, dzieci to nie sardynki!

Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” przekazała wczoraj (7 maja) przedstawicielom Biura Edukacji m.st. Warszawy 11,5 tys. podpisów pod protestem przeciwko cięciom w tamtejszej edukacji.

Rodzice podopiecznych warszawskich szkół i przedszkoli, pracownice i pracownicy oświaty oraz mieszkańcy i mieszkanki Warszawy w liście protestacyjnym podkreślają, że postanowienia zawarte w dokumencie „Zasady organizacji pracy przedszkoli i szkół prowadzonych przez m.st. Warszawę w roku szkolnym 2013/2014” nie tylko obniżają standardy opieki nad dziećmi, ale wręcz uniemożliwiają bezpieczne funkcjonowanie placówek. W związku z ustanowieniem minimum liczebności oddziałów na poziomie 26 uczniów w szkołach podstawowych i wyższym w szkołach kolejnych szczebli, przypominają, iż np. w Finlandii klasy liczą po 16 osób, a fińscy uczniowie w międzynarodowych testach kompetencji osiągają jedne z najwyższych wyników. W mniejszych oddziałach nauczyciel może bowiem poświęcić więcej czasu na indywidualną pracę z uczniem i ma zdecydowanie większe możliwości zauważenia dziecka mającego problemy z nauką lub w kontaktach z rówieśnikami.

Zdaniem autorów listu, uzasadnienia nie znajduje również pomysł cięć w etatach woźnych. „Bo jak zrozumieć ograniczanie zatrudnienia przy tej samej ilości pracy?” – pytają. „Masowe zwolnienia w szkołach i przedszkolach, cięcia w dodatkach motywacyjnych nauczycieli stanowiących podstawowy składnik ich pensji i zwiększanie liczby godzin pracy szkolnych logopedów bez zwiększania ich wynagrodzeń – to, w jakich warunkach pracują pracownice i pracownicy oświaty, ma wpływ na jakość pobieranej przez uczniów edukacji” – czytamy w dokumencie.

Z kolei łączenie grup dzieci trzy-, cztero- i pięcioletnich stanowi, według protestujących, wyraz niedopuszczalnego oszczędzania na bezpieczeństwie warszawskich dzieci oraz wstęp do rezygnacji z funkcji opiekuńczej edukacji przedszkolnej. Ich sprzeciw budzi również ograniczanie liczby godzin zajęć specjalistycznych przeznaczonych dla przedszkolaków z orzeczeniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych. „Na bezpieczeństwie i standardzie opieki nad dziećmi nie można oszczędzać. Deficytów rozwojowych, które powstaną i utrwalą się w dzieciństwie, nie da się w przyszłości tak po prostu wyrównać” – zwracają uwagę warszawianie.

„Domagamy się wycofania się z planów szukania oszczędności w miejscu, w którym nie powinno się o nich nawet pomyśleć. Rolą władzy – Prezydent m.st. Warszawy i podległych Jej urzędników, Rady Miasta, Burmistrzów i Rad Dzielnic – jest słuchanie głosu obywateli. Jeśli tego nie robi, mieszkańcom pozostaje rozwiązanie ostateczne – doprowadzenie do jej odwołania w drodze referendum. Panie i Panowie, Przedstawicielki i Przedstawiciele władz m.st. Warszawy, pamiętajcie, że szkoły i przedszkola to nie puszki, a dzieci to nie sardynki. Nie można ich tak po prostu upychać” – podsumowują autorzy listu.

Czytaj także tutaj.

Młodzi, wykształceni, bezrobotni

Młodzi, wykształceni, bezrobotni

Pod koniec marca w urzędach pracy zarejestrowanych było 266,6 tys. bezrobotnych po studiach – wynika z najnowszych danych resortu pracy. To o 13,1 proc. więcej niż przed rokiem.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, nigdy wcześniej w Polsce nie było tak dużo osób z dyplomem wyższej uczelni, które nie mają zajęcia. Co gorsze, ich liczba rośnie najszybciej. Bezrobotnych z wykształceniem zasadniczym zawodowym przybyło w ostatnim roku o 8,6 proc., liczba tych z policealnym i średnim zawodowym wzrosła o 7,7 proc., a tych ze średnim ogólnokształcącym – o 6 proc.

Zdaniem ekspertów, wynika to po części z szybkiego przyrostu osób z wyższym wykształceniem. Według danych GUS, ma je już 28 proc. aktywnych zawodowo Polaków. Na rynku pracy jest więc już stosunkowo dużo osób po studiach i nastąpiło nasycenie go różnymi specjalistami. – „Nie mamy ofert pracy m.in. dla absolwentów filologii, historii, pedagogiki, zarządzania czy marketingu. I prawdopodobnie długo ich nie będzie” – twierdzi Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie. Dodaje, iż kurczy się liczba etatów w oświacie ze względu na ujemny przyrost naturalny. Administracja również na ogół nie przyjmuje nowych pracowników – wydłużenie wieku emerytalnego sprawiło, że etaty w niej są zablokowane na długie lata. Już dziś wśród osób bez pracy z dyplomem uczelni wyższej ponad 75 tys. szuka zajęcia ponad rok, a ponad 51 tys. nie ma go od sześciu miesięcy do roku.

Problemem jest również to, że młodym osobom po studiach brakuje często praktycznego doświadczenia zawodowego, a ich wiedza jest głównie teoretyczna. Tymczasem w obecnej sytuacji na rynku pracodawcy mogą przebierać wśród kandydatów z długą karierą zawodową.

Oficjalne statystyki nie oddają w pełni sytuacji, w jakiej znajdują się obecnie bezrobotne osoby z wyższym wykształceniem. Część posiadaczy tytułu magistra nie rejestruje się bowiem w urzędach pracy – nie wierzą w ich skuteczność, nie pozwala im na to ambicja lub wyjeżdżają za granicę z nadzieją, że tam znajdą zatrudnienie.

O co chodzi z tym 1 Maja?

O co chodzi z tym 1 Maja?

Już jutro (8 maja) odbędzie się kolejna audycja z cyklu „Głos Obywatela”. Jej tematem będzie tradycja i współczesny sens Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy, czyli 1 Maja.

Naszym pierwszym gościem będzie Cezary Miżejewski, działacz społeczny i państwowy, z zamiłowania historyk lewicy. Cezary, będący członkiem Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” (wydawca „Nowego Obywatela”) opowie o pochodzeniu święta i jego obchodach pod zaborami i w okresie międzywojennym. Dowiemy się także, jak lewicowa opozycja świętowała pracownicze święto w PRL.

Drugim gościem będzie prof. Włodzimierz Pańków, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, który opowie o współczesnej klasie pracowniczej i wadze Dnia dla walczących o jej prawa. Przypominamy, że prof. Pańków jest jednym z ministrów w naszym „prospołecznym gabinecie cieni” (zob. numer z wiosny 2013).

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania audycji, która odbędzie się między 9.0010.00.

A zainteresowanych historycznym aspektem 1 Maja zapraszamy do odwiedzenia zaprzyjaźnionego portalu Lewicowo.pl, na którym redaktor naczelny „Nowego Obywatela” Remigiusz Okraska zgromadził wiele archiwalnych (choć nierzadko nadal aktualnych) materiałów poświęconych temu szczególnemu dniu.