Posłuchaj głosu obywateli!

Posłuchaj głosu obywateli!

Przypominamy, że ze stron Radia WNET można pobrać pliki dźwiękowe z nagraniami naszych audycji z cyklu „Głos Obywatela”.

Przykładowo, klikając tutaj można się zapoznać z programem poświęconym Międzynarodowemu Dniu Solidarności Ludzi Pracy (1 Maja). Zaproszeni goście, Cezary Miżejewski (działacz społeczny, zajmuje się m.in. historią ruchów lewicowych) i prof. Włodzimierz Pańków (socjolog badający m.in. związki zawodowe), wspominali podczas niego samoorganizację i problemy pracowników w poprzednich okresach historycznych oraz współcześnie, w tym represje wobec ruchu robotniczego i Polskiej Partii Socjalistycznej w czasach tzw. Polski Ludowej.

Archiwum wszystkich poprzednich audycji – kliknij tutaj.

„Głos Obywatela” na Facebooku – kliknij tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bogate województwo biednych powiatów

Bogate województwo biednych powiatów

W powiecie ostrołęckim dochody mieszkańców są trzy razy niższe niż w Warszawie.

Województwo mazowieckie pod względem PKB na głowę mieszkańca osiągnęło poziom 102% średniej dla Unii Europejskiej. „Bogactwo mieszkańców największego województwa przekroczyło średni unijny poziom” – cieszyły się media.

Problem w tym, że województwo mazowieckie to region skrajności i wielu mieszkańców nie odczuwa rosnącego poziomu zamożności. Wniosek taki płynie z „Krajowego Raportu o Rozwoju Społecznym Polska 2012” opracowanego przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP). Raport uwzględnia wskaźniki dotyczące zdrowia (np. długość życia, liczba lekarzy na 100 tys. mieszkańców, liczba zgonów w wyniku nowotworów i chorób krążenia), edukacji (np. liczba uczniów przypadających na nauczyciela, odsetek dzieci uczęszczających do przedszkoli) oraz zamożności (np. stopa bezrobocia czy dochód brutto na mieszkańca).

Mierniki te składają się na lokalny wskaźnik rozwoju społecznego LHDI (local human development index). „Został on skonstruowany w oparciu o istniejącą i uznaną międzynarodowo metodologię wskaźnika rozwoju społecznego HDI, która służy do badania rozwoju społeczno-ekonomicznego na poziomie krajowym” – czytamy w raporcie. – „Miara odwołująca się do poziomu lokalnego pokazuje zróżnicowanie regionalne. Ogólny HDI ,nie widzi’ regionów i nierówności, jakie między nimi powstają. Rozwój społeczny nie jest przecież równy we wszystkich powiatach – przykładowo w niektórych miejscach ludzie żyją dłużej, a w innych są lepiej wykształceni”.

Ukryci za wysokimi wskaźnikami

Jak głosi raport UNDP, wskaźnik rozwoju społecznego najwyższy jest w województwie mazowieckim, które na 100 możliwych do zdobycia punktów uzyskało 60,21. Najgorzej wypadło natomiast województwo świętokrzyskie, którego indeks LHDI wyniósł 36,78.

Osiągniętą przez województwo mazowieckie najwyższą wartość wskaźnika LHDI windują wyniki aglomeracji warszawskiej. Wśród ogólnopolskiej „trzydziestki” powiatów o najwyższych wartościach LHDI znalazło się osiem powiatów z województwa mazowieckiego. Pierwsze miejsce należy do Warszawy, w której wskaźnik jest najwyższy w Polsce i wynosi 87,63 na 100. Kolejne trzy pozycje zajmują podstołeczne powiaty: piaseczyński (80,75), pruszkowski (72,92) oraz warszawski zachodni (72,48). Pozostałe mazowieckie powiaty o wysokim poziomie rozwoju społecznego to legionowski (69,09), Siedlce (64,76), grodziski (62,38) i otwocki (61,54).

Za wysokim wskaźnikiem województwa mazowieckiego ukryte są jednak powiaty, które pod względem poziomu rozwoju społecznego zajmują jedne z najgorszych pozycji w kraju. Wśród ogólnopolskiej „trzydziestki” powiatów o najniższych wartościach wskaźnika LHDI znalazło się siedem powiatów z województwa mazowieckiego: zwoleński (26,48), makowski (26,12), ostrołęcki (25,28), żuromiński (25,26), lipski (24,86), szydłowiecki (23,73) oraz przysuski (21,30). Dla porównania, w skali całej Polski najniższą wartość – 17,91 – odnotowano w powiecie suwalskim.

Region kontrastów

W 100-punktowej skali różnica między najlepszym oraz najsłabszym powiatem w Polsce – Warszawą i powiatem suwalskim – wynosi 70 punktów. Jednocześnie różnica między najlepszym oraz najsłabszym powiatem w województwie mazowieckim – Warszawą i powiatem przysuskim – wynosi 66 punktów.

„Krajowy Raport o Rozwoju Społecznym Polska 2012” obnaża fakt, że w granicach szczycącego się ogólnie wysokimi wskaźnikami województwa mazowieckiego leżą powiaty, którym pod względem sytuacji społeczno-gospodarczej znacznie bliżej do najbiedniejszych obszarów Polski, aniżeli do bogatej stolicy własnego województwa i otaczającej ją aglomeracji.

W granicach tego samego województwa mazowieckiego leży Warszawa, gdzie średni miesięczny dochód mieszkańca wynosi 2947 zł, oraz powiat ostrołęcki z wynoszącym 963 zł średnim dochodem mieszkańca – co sytuuje go wśród powiatów, w których zarabia się najmniej w Polsce. W ogólnopolskiej grupie cechującej się dochodami mieszkańców na najniższym poziomie znalazło się aż 13 powiatów z województwa mazowieckiego – województwa, którego uśrednione wskaźniki dotyczące dochodów mieszkańców są przecież najwyższe w Polsce. Ten statystyczny paradoks rzuca światło na skalę rozpiętości między aglomeracją warszawską a peryferyjnymi powiatami województwa mazowieckiego.

Dwa światy

Województwo mazowieckie mocno zróżnicowane jest również pod względem edukacji przedszkolnej, kolejnego cząstkowego indeksu składającego się na wskaźnik LHDI. W Warszawie do przedszkoli uczęszcza 94% trzy- i czterolatków, a jednocześnie istnieją połacie województwa, gdzie wśród trzy- i czterolatków najwyżej co czwarty jest przedszkolakiem. Tak jest w powiatach szydłowieckim (tu do przedszkoli uczęszcza 25% trzy- i czterolatków), sierpeckim (24%), radomskim (23%), ostrowskim (23%), makowskim (22%), żuromińskim (21%), białobrzeskim (19%), zwoleńskim (19%) oraz ostrołęckim (15%). Jak czytamy w raporcie UNDP, wskaźnik ten jest o tyle istotny, że edukacja przedszkolna przygotowuje dzieci do rozpoczęcia nauki w szkole, a poprzez kontakt z rówieśnikami przystosowuje je do życia społecznego. Uczęszczanie dzieci do przedszkoli jest również jednym z czynników ułatwiających podjęcie pracy przez rodziców.

Województwo mazowieckie to także dwa światy jakości i dostępności do opieki zdrowotnej. Bardzo dużymi rozpiętościami charakteryzuje się bowiem wskaźnik zdrowia, obliczany na podstawie indeksu przeciętnej długości życia oraz liczby zgonów w wyniku chorób krążenia i nowotworów. Jedyny powiat w Mazowieckiem, który może poszczycić się wskaźnikiem zdrowia zaliczanym do klasy bardzo wysokiej, to Warszawa. Jednocześnie powiaty lipski, łosicki, płoński, przysuski, sierpecki i sokołowski znalazły się w grupie powiatów o bardzo niskim wskaźniku zdrowia.

Jak podkreślają autorzy raportu, jednym z obszarów na mapie Polski, jaki charakteryzuje się najniższymi wartościami wskaźnika zdrowia jest „część województwa mazowieckiego położona dalej niż 50-80 km od Warszawy”.

Karol Trammer

Tekst pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Z Biegiem Szyn”, nr 65, maj-czerwiec 2013; http://www.zbs.net.pl

Stres kosztuje – wszystkich

Stres kosztuje – wszystkich

Badania przeprowadzone przez ekspertów jasno wskazują, że stres coraz mocniej dosięga polskich zatrudnionych. Ma to poważne skutki nie tylko indywidualne.

„Tygodnik Solidarność” relacjonuje wyniki projektu badawczego „Wpływ poprawy psychospołecznych warunków pracy na ograniczenie kosztów ekonomicznych w firmach przechodzących procesy modernizacyjne i adaptacyjne” (w Warszawie odbyła się konferencja na ten temat). W badaniu, dotyczącym poziomu stresu polskich pracowników i czynników go wywołujących, a wykonanym przez specjalistów z Instytutu Medycyny Pracy im. Nofera, wzięło udział 7623 osób z 15 branż, odpowiadających sekcjom wydzielonym w strukturach NSZZ „Solidarność”.

Badanie wykazało, że jeśli chodzi o satysfakcję z pracy, to najgorzej jest z wynagrodzeniem (razem ze świadczeniami socjalnymi), możliwością rozwoju zawodowego i warunkami wykonywania pracy. Pytano także o czynniki stresogenne, których wyodrębniono 12 – jeśli występowały, stresowały one przynajmniej 85 proc. respondentów. Wiodące wśród nich to: ryzyko utraty zdrowia/życia, obawa przed zwolnieniem i zbyt duża biurokracja. Obecność tych trzech czynników wskazało ponad 65 proc. respondentów i ponad 90 proc. odpowiedziało, że odczuwa z ich powodu stres.

Średni poziom stresu wyniósł 65,63 pkt. (w skali od 1 do 162) i był różny w poszczególnych branżach. Najwyższy wskaźnik odnotowano w metalowej (75,07 pkt.), bankowej (74,13), komunikacyjnej (73,74) i chemicznej (72,71). Najmniej stresują się pracownicy nauki (38,4), kultury (42,54) i turystyki (51,71).

Z przeprowadzonych badań wynika, że pracownicy, którzy wskazywali na powtarzające się u nich w pracy czynniki stresogenne, częściej korzystali ze zwolnień lekarskich i dłużej na nich przebywali, ich stan zdrowia jest gorszy niż ich rówieśników tej samej płci, są mniej zaangażowani w pracę. Ich główną motywacją jest konieczność posiadania jakiegokolwiek zatrudnienia. Gdyby tylko mogli, zmieniliby pracę.

Wszystkie te zależności dość jasno pokazują, że stres w pracy przekłada się na koszty ponoszone zarówno przez pracowników, jak i pracodawców. Wobec tego, NSZZ „Solidarność” proponuje przede wszystkim wznowienie dwustronnych rozmów (między związkami zawodowymi a organizacjami pracodawców) dotyczących wdrożenia europejskiego porozumienia w sprawie stresu związanego z pracą. Zdaniem związkowców, punktem odniesienia rozmów powinna być ocena Komisji Europejskiej, która zaliczyła Polskę do państw, w których nie doszło do prawidłowej i efektywnej implementacji porozumienia „stresowego”. Eksperci „Solidarności” uważają, że istnieje potrzeba wspólnej walki o wprowadzenie zmian w obowiązujących przepisach prawnych. Przyczyniłoby się to do zwiększenia świadomości społecznej, dzięki czemu więcej Polaków mogłoby się dowiedzieć o stresie związanym z pracą i o tym, jak z nim walczyć. „S” proponuje zmiany w Kodeksie pracy, dzięki którym pojawiłby się zapis wskazujący na konieczność redukowania stresu związanego z pracą, a także wprowadzenie tematu stresu do szkoleń wstępnych i okresowych BHP (o czym decyduje minister pracy) oraz do szkół (już dziś Kodeks pracy nakazuje ministrowi edukacji zapewnienie obecności problematyki BHP i ergonomii pracy w programach nauczania).

Więcej informacji o projekcie można znaleźć na www.psychostreswpracy.pl.

Sieroty emigracji

Sieroty emigracji

Emigracja zarobkowa niesie ze sobą powszechne już zjawisko tzw. eurosieroctwa. Badania prowadzone w 25 państwach wskazują, że dzieci dotkniętych tym problemem jest już ponad pół miliona.

Jak informuje „Nasz Dziennik” za tygodnikiem „Avvenire”, zjawisku nadawane są różne terminy („Avvenire” stosuje określenie left behind, co tłumaczone bywa jako „białe sieroty”), jednak dotyczą one zawsze sytuacji tymczasowego (czasem dłuższego) opuszczenia dzieci, które są pozostawiane pod opieką krewnych czy przyjaciół, podczas gdy ich rodzice emigrują za granicę w poszukiwaniu pracy. Rodzice coraz częściej decydują się na taki krok z powodu niekorzystnych warunków w ich macierzystym kraju: pogłębiającego się bezrobocia oraz braku polityki prorodzinnej i aktywnego wspierania ludzi wkraczających w samodzielne życie. Ostatnie badania prowadzone w 25 państwach z inicjatywy Komisji Europejskiej wskazują, że aż 500 tys. dzieci jest pozostawianych przez rodziców w państwach ojczystych – wszystkie w Europie Wschodniej: Rumunii, Polsce, Republikach Bałtyckich. Problem jest powszechny, dlatego też dyskutowano o nim podczas okrągłego stołu „Left Behind” zorganizowanego w Brukseli przez Fundację Drzewo Życia, we współpracy z Unią Europejską, Alternatywą Społeczną i EuroChild. Prelegenci rozmawiali na temat konieczności monitorowania tego problemu oraz zwrócenia na niego uwagi instytucji europejskich.

„Avvenire” zauważa, iż wyjazd rodziców, a w szczególności matek, negatywnie wpływa na rozwój psychologiczny i społeczny dzieci. Objawia się to takimi zjawiskami jak: słabsze wyniki w nauce, wzrost przestępczości młodzieży, agresywne zachowania, przemoc i spożywanie alkoholu przez nieletnich. Mimo że materialny standard życia większości dzieci, których rodzice wyjechali za granicę, poprawia się, nie zawsze bilans jest pozytywny. Najmłodsi, pozbawieni więzi emocjonalnej z rodzicami, zaczynają ich identyfikować wyłącznie z prezentami – ostrzega Marzia Tiberti, wolontariuszka Caritas w małej wiejskiej miejscowości w Mołdawii, szczególnie naznaczonej przez emigrację.

Kryzys ekonomiczny nie sprzyja zmianie tej sytuacji. Badania UNICEF mówią o 25 mln dzieci narażonych na ubóstwo i wykluczenie społeczne z powodu wzrostu wskaźnika bezrobocia rodziców. Warunki życia pogarszają się z powodu ciągłego spadku wydatków w sektorze publicznym, a najbardziej cierpią na tym właśnie dzieci – podsumowuje „Avvenire”.