Dni wolne? A co to są dni wolne?

Dni wolne? A co to są dni wolne?

Do Sejmu wpłynął projekt posłów PO, który przewiduje rozszerzenie o ok. 200 tys. osób grupy zatrudnionych, którzy mogą (w praktyce: będą musieli) pracować w niedziele i święta.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, zmiana obejmie osoby wykonujące pracę z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego lub zagranicznego oddziału bądź przedstawicielstwa firmy. Chodzi głównie o pracowników tzw. firm transgranicznych, międzynarodowych korporacji czy centrów usług teleinformatycznych. W myśl nowelizacji art. 151 Kodeksu pracy będą mogli pracować także w niedziele i święta, jeśli u zagranicznego kontrahenta pracodawcy będzie to zwykły dzień pracy. Grozi im zatem praca w polskie święta, które nie występują w innych państwach. Przykładowo, Święto Trzech Króli przypadające 6 stycznia nie jest obchodzone we Francji czy w Portugalii. Z kolei 1 i 11 listopada to zwykłe dni pracy w Anglii, Irlandii czy Norwegii. 3 maja jest zaś świętem – poza Polską – tylko w Japonii.

Dla pracodawców będzie to bardzo korzystne rozwiązanie – ocenia Katarzyna Dulewicz, radca prawny, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. – „Moje wątpliwości budzi jednak ogólne formułowanie tego przepisu, które może okazać się bardzo niekorzystne dla pracowników” – zastrzega. Po pierwsze, zmiana ma dotyczyć świadczenia usług drogą elektroniczną, wystarczy więc potrzeba wysłania zwykłego e-maila, by uzasadnić wezwanie do pracy w święto. Po drugie, w obecnym brzmieniu ten przepis można interpretować tak, że pozwala na pracę także w większość niedziel w ciągu roku. Skutki tej nowelizacji mogą więc niebezpiecznie wykroczyć poza zakres przewidziany przez jej autorów. Prawdopodobnie będzie trzeba poczekać na interpretację wspomnianych regulacji przez sąd czy PIP. – „Warto zwrócić także uwagę, że regulacja proponowana przez posłów pomija pracowników administracji publicznej” – dodaje Katarzyna Dulewicz.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lecz się sam!

Lecz się sam!

Resort zdrowia rozważa ograniczenie zakresu bezpłatnych zabiegów medycznych i wprowadzenie dodatkowego ubezpieczenia. Wszystkie rozporządzenia koszykowe, które określają, za jakie procedury medyczne płaci NFZ, wygasają pod koniec grudnia.

Oficjalnie resort zdrowia proponuje kosmetyczne poprawki, jednak faktycznie zmiany mogą być fundamentalne i znacznie ograniczyć uprawnienia pacjentów do bezpłatnych świadczeń medycznych – ostrzega „Dziennik Gazeta Prawna”. Podczas III Kongresu Szpitali Prywatnych wiceminister zdrowia Sławomir Neumann przekonywał, że nieprawdziwy jest pogląd, iż Polakom należą się wszystkie świadczenia i wszystkie za darmo. Powodem planowanej „reformy” jest trudna sytuacja finansowa NFZ (w jego kasie już po pierwszym kwartale brakuje ok. 200 mln zł, a za cały ubiegły – 1,2 mld zł). – „Budżet NFZ jest niewystarczający, żeby objąć nim wszystkie potrzeby zdrowotne Polaków. Są dwa rozwiązania: można podwyższyć składkę zdrowotną, ale na to nie ma zgody społecznej, albo ograniczyć koszyk świadczeń. To, co z niego wypadnie, będzie można objąć dodatkowym ubezpieczeniem zdrowotnym” – uważa Robert Mołdach, ekspert Pracodawców RP. Z drugiej strony, nowa konstrukcja koszyka musi być bezpieczna z punktu widzenia systemu i chorych. – „Przynajmniej na minimalnym poziomie wszyscy obywatele powinni mieć dostęp do ekstrapolis, a ten warunek zostanie spełniony, jeśli będzie ulga podatkowa” – przekonuje Maciej Dercz, niezależny ekspert ochrony zdrowia.

Jak dowiedział się DGP, projekt ustawy w sprawie dodatkowych ubezpieczeń ma być gotowy po wakacjach. W kończącym się tygodniu Sławomir Neumann rozmawiał na ten temat z firmami oferującymi abonamenty oraz z ubezpieczycielami.

Bronią edukacji

Bronią edukacji

Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” wytrwale walczy o jakość edukacji w stolicy. Członkowie organizacji ostrzegają, że jeśli nie będzie innego wyjścia, doprowadzą do odwołania lokalnych władz.

„Warszawa Społeczna” w ciągu czterech dni poprzedzających długi weekend majowy zebrała ponad 11 tys. podpisów pod sprzeciwem wobec głównych założeń „Zasad organizacji pracy przedszkoli i szkół prowadzonych przez m.st. Warszawę w roku szkolnym 2013/2014”, zakładających m.in. obcinanie etatów pracowników administracyjnych oraz zwiększanie liczebności klas (pisaliśmy o tym tutaj). Na tym nie koniec – informuje „Polityka Warszawska”. Członkowie organizacji zapowiadają, że jeśli nikt nie potraktuje poważnie ich uwag, to w ciągu dwóch miesięcy bez problemu zbiorą 130 tys. podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy.

Impulsem do działania dla członków „Warszawy Społecznej” była – jak sami przyznają – jedna z zeszłorocznych sesji Rady, na której przegłosowano likwidację kilku szkół i przedszkoli. – „Nigdy nie zapomnę radnych Platformy Obywatelskiej bezrefleksyjnie głosujących za likwidacją placówek, nie wiedząc nawet, którą konkretnie zamykają, czy trzeba powiedzieć »za« czy »przeciw«. Wielu radnych nawet nie słuchało tłumnie przybyłych na obrady rodziców, tylko grało na telefonach komórkowych, przeglądało wiadomości sportowe w Internecie, zwyczajnie rozmawiało ze sobą lub wychodziło z obrad” – mówi Natalia Jungrav, wiceprezeska organizacji.

Działacze podkreślają, że postanowienia zawarte w „Zasadach” to kolejny, po prywatyzacji lub likwidacji szkolnych stołówek, etap niszczenia stołecznej edukacji. – „Bezpieczeństwo dzieci zostanie zagrożone, a jakość edukacji po raz kolejny spadnie. Natomiast zwiększanie godzin pracy bez podnoszenia płacy to zwykły wyzysk. Warszawska PO chce, aby dzieci w Warszawie uczyli zmęczeni nauczyciele, w przepełnionych klasach, bez indywidualnego podejścia i możliwości specjalistycznej opieki nad rozwojem dzieci” – tak proponowane rozwiązania ocenia Jungrav. – „Już niejednokrotnie przekonaliśmy się, że hasło Platformy Obywatelskiej »gospodarka oparta na wiedzy« jest gorzką ironią, pustym frazesem” – dodaje.

Dyrektorka stołecznego Biura Edukacji Joanna Gospodarczyk twierdzi, że Warszawa nie przeprowadza żadnych oszczędności, a jedynie racjonalizację wydatków. Według Natalii Jungrav, tak rozumiana „racjonalizacja” w oświacie przynosi więcej szkody niż pożytku. Za przykład podaje likwidację gimnazjum nr 26 im. Jana Kochanowskiego na Grochowie. – „Zlikwidowanie tej placówki i przeniesienie dzieci do odległej szkoły na Witolinie (Gimnazjum nr 23) spowodowało, że olbrzymi teren Grochowa pozostał bez gimnazjum. Urzędnicy wyliczyli, że odległość między obecną szkołą, a »nową« wynosi w linii prostej 1,5 km. Zapomnieli, że dzieci nie mieszkają w szkole, lecz muszą do niej dojść lub dojechać. Dojazd, niekiedy z przesiadkami, jest dla rodziców niektórych uczniów dużym kosztem”.

Twierdzi przy tym, że różnica zdań pomiędzy „Warszawą Społeczną” a miejskimi urzędnikami bierze się z innego sposobu patrzenia na oświatę. – „Według nas edukacja jest samospłacającą się inwestycją w przyszłość. Nie wolno na niej oszczędzać, bo pogarsza się jej jakość, należy w nią cały czas inwestować. Władze Warszawy tego nie rozumieją i traktują edukację bardzo instrumentalnie, jako męczący koszt, który należy minimalizować”. Organizacja zwraca uwagę również na to, iż władze stolicy instrumentalnie traktują konsultacje społeczne. – „PO ich nie respektuje. Zgodnie z ich logiką w końcu rządzą. Mają prezydenta, większość w Radzie Warszawy i przez to są bezkarni. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych wyborach Warszawiacy odpowiednio podziękują warszawskiej PO za ich »zarządzanie« miastem” – przewiduje Jungrav.

Więcej na temat wspomnianej inicjatywy społecznej: kliknij tutaj.

Spółdzielcza noc w stolicy

Spółdzielcza noc w stolicy

Już w najbliższą sobotę (18 maja) w Warszawie odbędzie się, współorganizowana przez nas, ciekawa impreza przypominająca tradycje ruchu spółdzielczego. Już dziś natomiast można się zapoznać z nagraniem audycji radiowej poświęconej tej tematyce.

Krajowa Rada Spółdzielcza, Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” (wydawca „Nowego Obywatela” i książek o tematyce spółdzielczej) oraz Ogólnopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych zapraszają na trzecią już edycję Nocy Kooperatystów, organizowanej w ramach corocznej Nocy Muzeów. W programie imprezy m.in. zwiedzanie Muzeum Historii Spółdzielczości w Polsce, wystawy okolicznościowe, stoiska różnych branż spółdzielczych i gości, prelekcje, warsztaty, koncerty oraz inne atrakcje dla dorosłych oraz dzieci. Początek o godz. 19:00, ul. Jasna 1 („Dom pod Orłami”). Wstęp wolny.

Więcej informacji na temat programu imprezy można znaleźć tutaj, natomiast poświęcone jej wydarzenie na Facebooku – pod tym adresem.

Z kolei aby odsłuchać wspomnianą audycję radiową, z udziałem Konrada Malca z redakcji „Nowego Obywatela”, dr Adama Piechowskiego ze Spółdzielczego Instytutu Badawczego oraz Leszka Lachowieckiego (autor książki o Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej) – kliknij tutaj.

Przy okazji polecamy stworzony przez nas portal Kooperatyzm.pl, będący bazą unikalnych tekstów o tematyce spółdzielczej (kolejne aktualizacje już wkrótce).