Kto globalnemu zabroni?

Kto globalnemu zabroni?

Giganci nowych technologii, tacy jak Apple i Google, co roku okradają polski budżet na grube miliony złotych.

Wyborcza.biz pisze, że sprzedaż urządzeń Apple’a w Polsce jest szacowana na ok. 1 mld zł rocznie, a do tego dochodzą przychody ze sprzedaży plików muzycznych i aplikacji mobilnych. Z kolei Google zgarnia z naszego rynku reklamy internetowej ponad 750 mln zł rocznie (również bez sprzedaży aplikacji i reklam w komórkach). Tymczasem kwoty ujawniane w sprawozdaniach finansowych zarejestrowanych w Polsce spółek-córek amerykańskich molochów nie są nawet zbliżone do tych wielkości. Z Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że roczne przychody Apple Poland sp. z o.o. wynoszą 13,8 mln zł, a Google Poland sp. z o.o. – 139 mln zł, z kolei zysk netto tych firm w Polsce sięga odpowiednio 4 mln i 12,4 mln zł, a zapłacony podatek dochodowy – 1,1 mln i 3,6 mln zł.

Gdyby Google i Apple płaciły podatek dochodowy od wszystkich osiąganych na polskim rynku zysków, kwoty byłyby kilkanaście razy wyższe. Globalny charakter korporacji pozwala jednak „optymalizować” ich strukturę organizacyjną tak, by minimalizować ponoszone obciążenia. Konsument i reklamodawca płacą w Polsce podatek VAT, ale większość transakcji, dostaw i rozliczeń odbywa się ponad granicami. Polscy konsumenci np. zamawiają towary przez Internet i paczki dostają z Holandii, a faktury z Irlandii.

Francuska policja skarbowa oszacowała, że podatek dochodowy francuskiej filii Google’a za 2011 r. powinien wynosić ok. 150 mln euro, a spółka zapłaciła tylko 5,5 mln euro. Debata nad analogicznymi problemami toczy się m.in. w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii.

Szef rady nadzorczej Google’a przyznał swojego czasu, że podejście jego spółki do płacenia podatków „jest zgodne z istotą kapitalizmu”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lewica przeciwko Towarzyszom Szmaciakom

Lewica przeciwko Towarzyszom Szmaciakom

W niedzielnym Kongresie Lewicy, zorganizowanym przez neoliberałów z postkomunistycznego SLD, wziął udział także przewodniczący Polskiej Partii Socjalistycznej. Część ideowych członków tego ostatniego ugrupowania dała wyraz swojemu oburzeniu w formie listu otwartego.

Wspomniany list, mający być początkiem oddolnego ruchu na rzecz uzdrowienia sytuacji w PPS, publikujemy w całości poniżej.

* * *

W najbliższą niedzielę odbędzie się wydarzenie szumnie nazywane „Kongresem Lewicy”. Skład oraz profil polityczny kongresu od momentu jego ogłoszenia jest tematem żartów środowisk lewicowych, którym nie po drodze z miłośnikiem podatku liniowego Leszkiem Millerem, wysyłającym polskie wojsko do Afganistanu Aleksandrem Kwaśniewskim czy marzącym o pałowaniu związkowców i odgradzaniu homoseksualistów murem Lechem Wałęsą. Wreszcie, niedopuszczalne jest dla nas traktowanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który brał udział w krwawych pacyfikacjach dwóch prób demokratycznych przemian w Czechosłowacji i Polsce, jako politycznego autorytetu. Wobec takiego zestawu gości pozostaje cieszyć się, że Bolesław Bierut i Władysław Gomułka nie będą w stanie dotrzeć.

Z ogromnym zdumieniem przyjęliśmy wiadomość o uczestnictwie PPS w tym wydarzeniu. Uznawaliśmy za oczywiste, że miejsce partii demokratycznego socjalizmu, partii, która od zawsze na sztandarach miała patriotyzm i szacunek do człowieka, jest gdzie indziej. Dziś powinniśmy stać po stronie ludzi, którzy protestują przeciw podniesieniu wieku emerytalnego, wykorzystywanych w miejscu pracy, eksmitowanych, pozbawianych dostępu do podstawowych usług publicznych. Wśród tych, w których najbardziej uderzy planowane uelastycznianie rynku pracy. Nie powinno nas być na kongresie spadkobierców PZPR, od dwudziestu czterech lat współtworzących antyspołeczną politykę państwa wycofującego się z wspierania swoich obywateli.

Decyzja o uczestnictwie została podjęta przez Radę Naczelną Polskiej Partii Socjalistycznej bez przeprowadzenia jakiejkolwiek wewnątrzpartyjnej dyskusji. Władze partii wbrew woli dużej części jej członków i wbrew zasadom demokracji postanowiły firmować nazwą PPS imprezę organizowaną przez Józefa Oleksego i SLD. Przewodniczący Gorski nie widzi nic niestosownego w występowaniu na kongresie obok Wojciecha Jaruzelskiego. Protestujemy przeciwko rozmienianiu na drobne tradycji PPS i polskiego demokratycznego socjalizmu. Nikt, komu bliskie są ideały reprezentowane przez Daszyńskiego, Pużaka i Ciołkoszów, nie może godzić się na takie działania. Jeżeli szczytem ambicji władz partii jest stanie się marną przybudówką SLD, to z takimi władzami nam nie po drodze.

Podpisano:
Jarosław Augustyniak
Antoni Grześczyk
Filip Leśniewicz
Piotr Matejczyk
Krzysztof Mroczko
Jarosław Przęczek
Karol Skuza
Krzysztof Trzaska
Mateusz Trzeciak

Uwalniamy wiedzę i idee

Uwalniamy wiedzę i idee

Kolejne dwa archiwalne numery „Nowego Obywatela” można już w całości bezpłatnie przeczytać w Internecie – lub pobrać na swój komputer bądź czytnik e-booków.

Kontynuujemy stopniowe „uwalnianie” numerów, których papierowy nakład jest bliski całkowitego wyczerpania. Tym razem udostępniliśmy komplet artykułów, które ukazały się w numerach 54 (3/2011) oraz 55 (4/2011). Można je przeczytać bezpośrednio na stronie (w formacie HTML) albo pobrać całe numery w postaci plików PDF (jest też możliwość ich lektury online, za pośrednictwem serwisu ISSUU), MOBI oraz EPUB.

Zapraszamy do lektury!

Numer 54 – kliknij tutaj.
Numer 55 – kliknij tutaj.

Przypominamy, że posiadacze ważnej prenumeraty mają możliwość uzyskania bezpłatnego dostępu do cyfrowego archiwum naszego pisma. Szczegóły tutaj.

Nadal daleko od Europy

Nadal daleko od Europy

Polska znalazła się na 17. miejscu wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem warunków życia i pracy kobiet i mężczyzn.

W raporcie z badania Gender Equality Index znaleźliśmy się poniżej średniej unijnej we wszystkich sześciu badanych obszarach, które stanowią praca, zarobki, edukacja, sposób spędzania wolnego czasu, dostęp do władzy, zdrowie i współczynnik zatrudnienia.

Najgorzej sytuacja wygląda w zakresie zdrowia: według opracowania w Polsce dobrym zdrowiem i samopoczuciem może pochwalić się zaledwie 54,7 proc. kobiet i 61,4 proc. mężczyzn, podczas gdy średnia dla UE wynosi odpowiednio 65,8 proc. i 71,1 proc. Bardzo słabo jest także pod względem zatrudnienia osób między 55. a 64. rokiem życia. Pracę posiada tylko 24,2 proc. Polek i 45,3 proc. Polaków w tym wieku. Natomiast we Wspólnocie liczba pracujących kobiet w średnim wieku jest wyższa o 14,4 pkt. proc. i o niemal 10 pkt. proc. w przypadku mężczyzn.

Raport potwierdza także alarmujące dane na temat infrastruktury opieki nad małymi dziećmi. W naszym kraju zaledwie 2 proc. dzieci do 3. roku życia chodzi do żłobków (średnia dla Unii to 28 proc.), natomiast jedynie 42 proc. maluchów jest objętych wychowaniem przedszkolnym (dokładnie o połowę mniej niż wynosi średnia dla całej UE).

Stosunkowo najbliżej Zachodu jesteśmy w zakresie dostępu kobiet do władzy (11. miejsce w całej Unii).