Nie rzucili ziemi, skąd ich ród

Nie rzucili ziemi, skąd ich ród

Producent aplikacji do nawigacji Waze nie został przejęty przez Facebooka. Izraelczycy nie zgodzili się bowiem na przeprowadzkę do Doliny Krzemowej, woląc rozwijać jej krajowy odpowiednik.

Forbes.pl pisze, że w tym roku oferty kupna firmy złożyli najwięksi gracze w branży – Apple (400 mln dolarów), Facebook (800 mln dol.) i wreszcie Google, który zaoferował 1 mld dolarów. Ostatecznie o przyjęciu tej ostatniej propozycji zadecydował fakt, że twórca najsłynniejszej wyszukiwarki prowadzi część swoich czynności operacyjnych w Izraelu, więc pozostawienie Waze na miejscu nie stanowi dla niego problemu.

Szefostwo firmy nie nalegało na przenosiny do Moutain View, gdyż zdaje sobie sprawę z rosnącego znaczenia regionu. W Izraelu powstaje wiele innowacyjnych biznesów, a miasta przybrzeżne skoncentrowane wokół Tel Awiwu i Hajfy tworzą klaster biznesowy zwany Silicon Wadi (wadi oznacza w jęz. arabskim pustynną dolinę; polskie określenie to ued). W Krzemowym Uedzie działają zarówno młode tzw. start-upy, jak i wielkie światowe koncerny (m.in. Intel, Microsoft, Oracle, IBM, Yahoo! oraz Cisco). Sprzyja im polityka państwa: według najnowszych danych OECD, Izrael miał w 2010 r. najwyższy współczynnik wydatków na badania i rozwój w stosunku do PKB ze wszystkich krajów wysoko rozwiniętych (aż 4,25 proc.). Dla porównania, Polska wydała na R&D jedynie 0,68 proc. PKB. Co więcej, przy uczelniach powstają inkubatory, które wyręczają młode firmy w kwestiach formalnych oraz ułatwiają rozwój biznesu poprzez wymianę wiedzy.

Micha Kaufmann, prezes firmy Fiverr postawił ostatnio tezę, że izraelskie start-upy są coraz odporniejsze na pokusę sprzedawania swojego biznesu zagranicznym gigantom. Twardo negocjują, a przede wszystkim nie chcą wyjeżdżać z Krzemowego Uedu, który rośnie na nową technologiczną potęgę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jak chronimy Bałtyk?

Jak chronimy Bałtyk?

Żaden z bałtyckich krajów nie chroni wystarczająco dobrze Bałtyku, pomimo złożonych wcześniej zobowiązań. WWF opublikował właśnie raport na temat realizacji Bałtyckiego Planu Działań.

Bałtycki Plan Działań został przyjęty w 2007 roku, w czasie spotkania przedstawicieli państw bałtyckich będących stronami Konwencji Helsińskiej (HELCOM). Jego celem jest poprawa stanu środowiska Bałtyku do roku 2021 poprzez realizację czterech głównych działań. Wśród nich znalazły się działania na rzecz zapobiegania eutrofizacji, czyli nadmiernemu wzrostowi substancji odżywczych, prowadzącemu między innymi do nienaturalnego zakwitania sinic, a co za tym idzie do powstawania stref beztlenowych. Kolejnym jest przeciwdziałanie zrzutom substancji niebezpiecznych, w tym rakotwórczych i toksycznych dioksyn. Następnymi dwoma działaniami są zapewnienie przyjaznego dla środowiska transportu morskiego oraz ochrona bioróżnorodności.

WWF Szwecja przeanalizował raporty wszystkich krajów nadbałtyckich wysyłane do Komisji Helsińskiej na temat wdrażania założeń Bałtyckiego Planu Działań – tłumaczy Paweł Średziński z WWF Polska. – Z analizy wynika, że państwa członkowskie raportują o efektach swoich działań w różny, często fragmentaryczny sposób, co nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, jak wywiązują się ze złożonych obietnic.

Przyjmując jednak zasadę, że brak raportowania oznacza brak realizacji ustalonych działań, otrzymujemy zatrważające wyniki – żaden kraj bałtycki nie spełnił dotychczas swoich obietnic związanych z poprawą stanu środowiska Bałtyku. Łączna ocena realizacji wszystkich czterech celów strategicznych – eutrofizacja, bioróżnorodność, substancje niebezpieczne i transport morski, jest ujemna dla wszystkich państw. Najgorzej w tym zestawieniu wypadły Litwa i Rosja. Natomiast najlepszą ocenę, chociaż też poniżej oczekiwanego minimum, otrzymała Finlandia, co jest zasługą jej działań podjętych na rzecz ograniczenia ilości związków azotu i fosforu, które docierają do Bałtyku, prowadząc do eutrofizacji.

Jednym z głównych wniosków z przygotowanego przez WWF raportu jest konieczność stworzenia i egzekwowania skutecznego systemu raportowania podejmowanych przez państwa członkowskie HELCOM-u działań. Tylko w ten sposób możliwa będzie skuteczna koordynacja wysiłków państw bałtyckich na rzecz ochrony tego unikalnego na skalę światową ekosystemu.

Mamy nadzieję, że ministrowie państw nadbałtyckich, którzy będą obradować w październiku w Kopenhadze, zmienią swoje podejście do Bałtyckiego Planu Działania i uczynią wszystko, aby uczynić proces jego wdrażania jak najbardziej transparentnym – konkluduje Średziński. – Wszystkim nam powinno zależeć na ochronie Bałtyku.

Jeszcze dwieście lat temu Bałtyk był czysty. Jednak wraz z rozwojem przemysłu i rolnictwa, a przede wszystkim ze wzrostem liczby ludzi mieszkających w jego basenie, doszło do jego zanieczyszczenia. Ilość tych zanieczyszczeń rosła, a możliwości wymiany wody z oceanem przez cieśniny w Danii były wciąż te same. Tymczasem już teraz 10% powierzchni Morza Bałtyckiego to tzw. pustynie wodne, gdzie nie ma żadnego życia. Jednocześnie Bałtyk jest najbardziej zatłoczonym morzem świata. Wzrasta natężenie transportu morskiego, powstaje infrastruktura, która ma szkodliwy wpływ na stan środowiska Morza Bałtyckiego.

W regionie Morza Bałtyckiego żyje 110 milionów ludzi. Polska jest jednym z najbardziej ludnych państw bałtyckich. Ponad 99 procent Polaków mieszka w zlewni Bałtyku.

Przeczytaj raport!

_____

Przedruk za stroną WWF Polska

Rozwarstwienie kradnie wakacje

Rozwarstwienie kradnie wakacje

Coraz więcej rodziców nie ma dość środków, aby zapewnić dzieciom wakacyjny wypoczynek.

Aż 43 proc. dzieci w wieku szkolnym zostało w ub.r. w domach, a 13 proc. rodzin mogło sobie pozwolić na tygodniowy wyjazd tylko dla jednego dziecka – przypomina „Metro”. Tegoroczne prognozy są równie pesymistyczne: prawie połowa Polaków nie wybierze się na urlop, bo ich na to nie stać (według badania Mondial Assistance). „Ilu z nich wyśle na wakacje swoje dzieci? W Warszawie widać, że mniej niż przed rokiem” – pisze gazeta.

Coroczne „Lato w mieście” przyciąga tłumy. – „W zeszłym roku z wakacyjnej opieki skorzystało 970 dzieci, w tym roku szacujemy, że będzie to 1,1-1,2 tys. osób. Spodziewamy się, że w tym roku więcej dzieci pozostanie latem w mieście, bo ich rodzice nie mają pieniędzy, aby z nimi gdzieś pojechać, albo gdzieś je wysłać” – mówi Agnieszka Kowalska z Wydziału Oświaty i Wychowania na warszawskim Ursynowie. Kiedy na Mokotowie 3 czerwca ruszyły zapisy na bezpłatne zajęcia, szkoły i domy kultury przeżyły prawdziwy szturm rodziców.

Oblężenie przeżywają również organizacje, które przygotowują dotowane kolonie. – „Chętnych jest coraz więcej. Wielu jednak rezygnuje, kiedy słyszy, że musi dopłacić 200-300 zł. To wybór rodzaju: wakacje dla dziecka albo bieżące rachunki” – mówi Kazimierz Sas, szef Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Nowym Sączu. Tu na kolonie wyjedzie 140 dzieci, czyli prawie połowa mniej niż w zeszłe wakacje.

Oświadczenie OPZZ ws. ataków na związki zawodowe

Oświadczenie OPZZ ws. ataków na związki zawodowe

W dniu 30 czerwca 2013 r. Platforma Obywatelska, ustami senatora Jana Filipa Libickiego, przypomniała swoje prawdziwe, antypracownicze, antyzwiązkowe i autokratyczne oblicze.

Platforma Obywatelska toleruje finansowanie z budżetu państwa drogich ubrań, bankietów i alkoholi dla swoich działaczy, również finansowanie działalności organizacji pracodawców.

W zamian za to Platforma Obywatelska atakuje finansowanie związków zawodowych:
• osób, które na co dzień w zakładach pracy informują pracowników o ich prawach, zabiegają o poprawę warunków pracy i płacy, przeciwstawiają się wykorzystywaniu i mobbingowaniu pracowników;
• osób, które pokazują rozwarstwienie dochodowe między milionowymi zarobkami kadry kierowniczej a płacami wielu pracowników, które nie wystarczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Porażające jest, że w demokratycznym państwie prawa działalność związków zawodowych wywołuje tak wściekłe reakcje polityków. W ostatnich dniach walka z pracowniczą reprezentacją przybiera wręcz absurdalne i kuriozalne formy.

Zawieszenie udziału strony związkowej w pracach Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych podyktowane długotrwałym lekceważeniem naszych wniosków wywołało kompromitujące wypowiedzi polityków.

Jeśli oceny pracy instytucji rządowych, wynikające z podstawowych wolności obywatelskich, są sprzeczne z oczekiwaniami rządzących, to związki zawodowe nazywa się gangami.

Koalicja PO-PSL kontynuuje swoją linię „nieomylnego”, autokratycznego rządzenia. Do poważnych negocjacji nie skłania polityków tych partii nawet ogromne bezrobocie i pozostawanie Polski jednym z najuboższych krajów Unii Europejskiej. Nadal forsowane są tylko propozycje korzystne dla biznesu i niestety najczęściej odbywa się to kosztem pracowników.

OPZZ i jego organizacje członkowskie nie dadzą się zastraszyć i konsekwentnie będą realizowały działania w obronie podstawowych praw pracowników.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych

Warszawa, 2 lipca 2013 r.