Genetyczne przepychanki

Genetyczne przepychanki

Trybunał w Luksemburgu oddalił skargę Komisji Europejskiej dotyczącą polskiego zakazu wytwarzania, sprzedaży i stosowania w żywieniu zwierząt składników genetycznie zmodyfikowanych. Zanim nie wejdzie on w życie, nie może zostać uchylony.

„Nasz Dziennik” przypomina, że zakaz ma wejść w życie 1 stycznia 2017 r. – tak wynika z ustawy o paszach z 2006 r. W czerwcu 2011 r. w skardze do Trybunału Sprawiedliwości Komisja zarzuciła Polsce naruszenie unijnego prawa, a konkretnie unijnego rozporządzenia nr 1829/2003 w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy, które wprowadza pełną harmonizację w dziedzinie zezwoleń dotyczących takich pasz na poziomie Unii.

Trybunał stwierdził, że Komisja wezwała Polskę do usunięcia zakazu zanim jeszcze zaczął on obowiązywać. Opinię w tej sprawie wysłała bowiem do polskich władz 23 października 2007 r., żądając usunięcia zakazu w ciągu dwóch miesięcy, tymczasem miał on wejść w życie dopiero w sierpniu 2008 r. Zakaz nie może być więc przedmiotem skargi – uznał Trybunał. Komisja argumentowała, że nie ma znaczenia to, iż wejście w życie zakazu zostało w Polsce odroczone.

Ostatecznie zakaz nie wszedł w życie również w 2008 r., bo posłowie zdecydowali o przesunięciu jego obowiązywania do końca 2012 r., a w połowie ubiegłego roku postanowili, że wejdzie w życie z początkiem 2017 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Międzynarodowe organizacje upominają Donalda Tuska

Międzynarodowe organizacje upominają Donalda Tuska

Bernadette Ségol, Sekretarz Generalna Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych i Sharan Burrow, Sekretarz Generalna Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych w oficjalnych pismach zwróciły się do premiera polskiego rządu z apelem o przywrócenie warunków dla rzeczywistego i skutecznego dialogu społecznego w Polsce.

„Z największą troską dowiedzieliśmy się o zakłóceniach dialogu społecznego w Polsce. Trzy polskie organizacje związkowe zrzeszone w EKZZ, NSZZ »Solidarność«, OPZZ i FZZ poinformowały nas o przeszkodach w dialogu społecznym spowodowanych przez działania Pańskiego rządu. W związku z tym, nasi polscy afilianci uznali członkostwo w Komisji Trójstronnej za nieprzynoszące efektów i zawiesili udział w pracach Komisji do czasu aż wszystkie nieprawidłowości zostaną usunięte.

Fakt, że projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks pracy działający na niekorzyść pracowników został wysłany do parlamentu bez zakończenia procedury konsultacji w Komisji Trójstronnej nie tylko narusza zasady dialogu społecznego, ale także stanowi naruszenie prawa polskiego.

Uważamy za bardzo rozczarowujące, że polski rząd zaniedbuje złożony przez związki zawodowe projekt ustawy przedstawiający metodę, która umożliwia płacy minimalnej stopniowe osiągnięcie poziomu 50% średniego wynagrodzenia. Chciałabym podkreślić, że liczne analizy oraz dokumenty przyjęte przez międzynarodowy ruch związkowy, w tym także przez MKZZ oraz Global Union Federations idą w tym samym kierunku (…)” – napisała Sharan Burrow, Sekretarz Generalna MKZZ.

Z całym listem w j. angielskim można zapoznać się tutaj.

„(…) Chcielibyśmy również zaznaczyć, że propozycja rządowa, aby Kodeks pracy jeszcze bardziej uelastycznić podważa dorobek prawny Unii Europejskiej, a w szczególności proponowane zmiany długości okresu rozliczeniowego z czterech do dwunastu miesięcy stoją w wyraźnej sprzeczności z europejską dyrektywą nt. czasu pracy.

Polskie związki zawodowe starają się przekonać rząd o szkodliwym wpływie niestabilnych miejsc pracy i zachęcić go do podjęcia niezbędnych kroków. Niedawno Komisja Europejska wyraziła bardzo podobną opinię w swoim zaleceniu, stwierdzając, że Działania, które Polska podjęła w celu rozwiązania problemu powszechnego wykorzystania zatrudnienia czasowego, są nieznaczne. (…) Pomimo powtarzającego się argumentu, że umowy na czas określony pozwalają bezrobotnym wejść na rynek pracy, a następnie uzyskać umowę na czas nieokreślony, najwyraźniej nie jest tak w przypadku większości pracowników w Polsce. Wydaje się bowiem, że rozpowszechnienie takich umów niekorzystnie wpływa na jakość kapitału ludzkiego i jego wydajność, gdyż pracownicy czasowi mają często mniejszy dostęp do szkolenia zawodowego. Wynagrodzenie w przypadku umów na czas określony jest również dużo niższe, co prowadzi do jednego z najwyższych w UE odsetków ubóstwa pracujących. Powszechne jest także stosowanie przedłużanych umów cywilnoprawnych przewidujących dużo mniejsze prawa w zakresie ochrony socjalnej. Dlatego Komisja wzywa rząd, aby podjąć następujące działania: Zwalczanie ubóstwa pracujących oraz segmentacji rynku pracy poprzez lepsze przechodzenie z zatrudnienia na czas określony do stałego zatrudnienia oraz ograniczenie nadmiernego wykorzystania umów cywilnoprawnych.

Wszystkie te kwestie mogą i powinny być przedmiotem dialogu społecznego, bez uszczerbku dla jego ostatecznego wyniku. Dlatego apelujemy do Pana, Panie Premierze, o przywrócenie warunków dla rzeczywistego i skutecznego dialogu społecznego, z poszanowaniem wszystkich partnerów społecznych w duchu partnerstwa i europejskich wartości zawartych m.in. w traktatach oraz w Europejskiej Karcie Praw Podstawowych” – zaapelowała Bernadette Ségol, Sekretarz Generalna EKZZ.

Z treścią całego listu (w j. angielskim) można zapoznać się tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

(Prawie) się udało – „Warszawa Społeczna” dopięła swego?

(Prawie) się udało – „Warszawa Społeczna” dopięła swego?

– „Udało się! Warszawa zaczyna realizować nasze postulaty – chciałoby się krzyknąć” – mówi jeden z pomysłodawców wprowadzenia w Warszawie budżetu obywatelskiego, Maciej Łapski, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna”, które na początku kwietnia bieżącego roku złożyło na ręce miejskich radnych, urzędników i Prezydent miasta swoje propozycje dotyczące zasad funkcjonowania budżetu partycypacyjnego w stolicy.

Mieszkańcy deklarują aktywny udział w procesie tworzenia budżetu obywatelskiego w Warszawie i cieszą się, że miasto rozpoczęło realizację ich postulatów, ale apelują o określenie „drogi dojścia” do 100% wydatków elastycznych miasta, umożliwienie mieszkańcom współdecydowania o wydatkach ogólnomiejskich i powołanie Forów Mieszkańców. – „W przeciwnym razie będzie to jedynie akcja PR-owa zagrożonej odwołaniem Prezydent Warszawy, a nie realne narzędzie rozbijające feudalno-korporacyjny model zarządzania miastem” – kontynuuje Łapski.

– „To dopiero początek. 0,5–1% środków z budżetu dzielnicy to sumy, które nie dają mieszkańcom możliwości realnego współdecydowania o jej wydatkach. Tym samym uniemożliwiają im skuteczne podejmowanie decyzji dotyczących naszych wspólnych zbiorowych potrzeb – edukacyjnych, socjalnych, czy komunikacyjnych – i poziomu ich zaspokojenia. Budżet obywatelski w proponowanym przez ratusz zakresie to akcja pilotażowa, której przeprowadzenie ma sens pod warunkiem, że miasto wyrazi chęć do znacznego zwiększenia środków na budżet obywatelski w kolejnych latach” – mówi Janusz Stodulski, wiceprezes i współtwórca propozycji „Warszawy Społecznej”. – „Miasto powinno również dać mieszkańcom możliwość decydowania o części wydatków ogólnomiejskich”.

Łapski dodaje: „Dlatego proponujemy, aby »drogę dojścia« do 100% wydatków elastycznych miasta rozpocząć od 1,5% w roku 2015, a następnie zwiększać ilość środków przeznaczanych na budżet obywatelski do 4% w roku 2016, 8% w roku 2017, 16% w roku 2018, 25% w roku 2019, 50% w roku 2020, 75% w roku 2021, 100% w roku 2022. Jednocześnie proponujemy, aby w tym samym czasie także budżety obywatelskie w dzielnicach osiągnęły poziom 100% wydatków elastycznych”.

Janusz Stodulski zwraca również uwagę na inne aspekty funkcjonowania budżetu obywatelskiego: „W propozycji miasta zabrakło nam też powołania Forów Mieszkańców – stałych dzielnicowych i miejskich zgromadzeń umożliwiających zarówno uczestnictwo w tworzeniu budżetu obywatelskiego, jak i kształtujących miejskie polityki publiczne – politykę edukacyjną, mieszkaniową czy inwestycyjną”.

– „Chcielibyśmy, żeby Warszawa była faktycznie miastem współrządzonym przez mieszkańców. Żeby każdy mógł się wypowiedzieć i zabrać głos w swojej własnej sprawie. Niestety póki co władze Warszawy robiły wszystko, żeby tej tezie zaprzeczyć. O ogromnych cięciach w warszawskiej edukacji rodzice i pracownicy oświaty dowiedzieli się z mediów na 2 tygodnie przed ich zatwierdzeniem. Podobnie wyglądała kwestia cięć w komunikacji miejskiej. W taki sposób władze Warszawy podejmowały właściwie każdą decyzję, która miała bezpośrednio uderzyć w mieszkańców. Bez żadnych konsultacji społecznych, bez prawa głosu – tak nas traktowali” – Łapski nie kryje oburzenia. Jednak zaraz dodaje: „Mimo wszystko wierzymy, że w końcu się to zmieni – m.in. dzięki takim oddolnym ruchom jak nasz, właśnie dzięki zaangażowaniu mieszkańców”.

– „Będziemy patrzyli urzędnikom i władzy na ręce. Deklarujemy nasze zaangażowanie w proces tworzenia budżetu obywatelskiego w Warszawie. Cieszymy się, że zgodnie z naszymi propozycjami miasto zdecydowało się na utworzenie Zespołu ds. Budżetu Partycypacyjnego. Jako mieszkańcy chcemy współtworzyć nasze miasto i partycypować zarówno w pracach Zespołu ds. Budżetu Partycypacyjnego, jak i Forów Mieszkańców, jeśli tylko one powstaną” – deklaruje Stodulski. I kontynuuje: „Do miejskiej administracji apelujemy również o nieograniczanie dzielnic w możliwości ustalenia procentu wydatków dzielnic, jaki zostanie przeznaczony na budżet partycypacyjny, a do ich burmistrzów o włączenie mieszkańców również w ten etap tworzenia miejskiej demokracji”.

Propozycje „Warszawy Społecznej” powstały w ramach prowadzonej przez stowarzyszenie akcji „Miasto to My, Mieszkańcy”, w ramach której odbywają się spotkania z mieszkańcami i powstają propozycje programowe dla warszawskich polityk społecznych. W najbliższym czasie społecznicy deklarują przedstawienie zestawu pozytywnych rozwiązań dla warszawskiej edukacji. We wrześniu odbędą się również kolejne spotkania z mieszkańcami.

„Warszawa Społeczna” to oddolny, lokalny ruch społeczny na rzecz edukacji, rodziny, godnej pracy i usług publicznych. Stowarzyszenie utworzyli rodzice, pracownicy oświaty i mieszkańcy Warszawy jednocząc się po protestach przeciwko likwidacji szkół i szkolnych stołówek.

_____

Przedruk za stroną „Warszawy Społecznej”

Katastrofa budowlana

Katastrofa budowlana

Zatrudnienie w budownictwie było w pierwszych pięciu miesiącach tego roku o 7,9 proc. mniejsze niż przed rokiem, natomiast produkcja budowlana zmalała w tym czasie o 21,5 proc. Spadły nawet zarobki w przedsiębiorstwach tego sektora.

Wszystko to wynika z danych GUS, przytoczonych przez „Dziennik Gazetę Prawną”. Pisze on, że średnie wynagrodzenie w budownictwie było o 1,1 proc. niższe niż przed rokiem, a jego siłę nabywczą obniżyła dodatkowo inflacja, która wyniosła w tym czasie 1 proc – w rezultacie realne pensje w branży skurczyły się o ponad 2 proc.

To średnia dla całego kraju. Znacznie gorzej jest w wielu regionach Polski. W woj. łódzkim nominalne przeciętne wynagrodzenia pracowników budowlanych obcięte zostały o 5,6 proc., w woj. opolskim o 4,4 proc., a w woj. dolnośląskim i mazowieckim o 4,3 proc. Tymczasem w przedsiębiorstwach przemysłowych, gdzie produkcja spadła tylko o 1 proc., przeciętne zarobki były o 2,6 proc. wyższe niż przed rokiem. Powiększył się zatem dystans dzielący zarobki w firmach obu sektorów: „budowlańcy” zarabiają średnio o 232 zł mniej, choć jeszcze przed rokiem różnica w przeciętnych wynagrodzeniach wynosiła 96 zł.

Równocześnie pogarszają się wyniki finansowe zakładów budowlanych. Według danych firmy Coface w pierwszym półroczu upadło 106 takich przedsiębiorstw. – „Firmy, które funkcjonują, tną koszty, aby utrzymać się na rynku. W wielu z nich nie ma już premii czy różnego rodzaju dodatków do pensji. Drożsi pracownicy są wymieniani na tańszych” – mówi Jarosław Strzeszyński z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości. Pracownicy godzą się także na obniżki płac, byle tylko zachować pracę. Perspektywy nie są dobre, także dlatego, że samorządy zaciskają pasa.

Również w kolejnych miesiącach wynagrodzenia i zatrudnienie w budownictwie mogą się kurczyć, co zdaniem dziennika będzie skłaniać wielu pracowników do poszukiwania zajęcia za granicą.