Nie ułatwiajmy szubrawcom

Nie ułatwiajmy szubrawcom

Obowiązujące przepisy krępują skuteczne wykrywanie nielegalnego zatrudnienia – alarmuje Państwowa Inspekcja Pracy.

W 2012 r. na blisko 90 tys. ujawnionych wykroczeń, zaledwie niecałe 6 tys. dotyczyło tego zagadnienia – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Z tego powodu Rada Ochrony Pracy podjęła decyzję o skierowaniu do Ministerstwa Gospodarki wniosku o usunięcie obowiązku zawiadamiania przedsiębiorców o zamiarze sprawdzenia legalności zatrudnienia. Obecnie przedsiębiorca-przestępca ma kilka dni na zatarcie śladów niezgodnej z prawem działalności. Każdorazowe informowanie o kontroli utrudnia zwłaszcza wykrywanie zatrudniania „na czarno” oraz w warunkach bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia.

W świetle obowiązujących przepisów bez uprzedniego powiadomienia można przeprowadzić nadzór jedynie, gdy zezwala na to prawo międzynarodowe, istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia bądź jest on uzasadniony bezpośrednim zagrożeniem dla życia, zdrowia lub środowiska naturalnego. Dodatkowo, na mocy konwencji nr 81 Międzynarodowej Organizacji Pracy, kontrolerzy mają swobodny wstęp do każdego zakładu pracy – bez uprzedniego zawiadomienia, o każdej porze doby – w sektorze handlu i przemysłu.

Gazeta przypomina, że do skuteczniejszego zwalczania nielegalnego zatrudnienia przygotowuje się Unia Europejska, która chce m.in. zapewnić ściślejszą współpracę inspektorów z państw członkowskich. Ponadto, na początku lipca Komisja Europejska rozpoczęła konsultacje w sprawie działań na rzecz ograniczenia zjawiska pracy nieformalnej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W imię Chrystusa przeciwko „chwilówkom”

W imię Chrystusa przeciwko „chwilówkom”

Kościół anglikański wydał wojnę największej firmie lichwiarskiej na Wyspach, m.in. wspierając ruch stowarzyszeń kredytowych.

Informacyjna Agencja Radiowa podała, że arcybiskup Canterbury Justin Welby wziął na cel firmę Wonga, która udziela najuboższym Brytyjczykom pożyczek na 1 procent dziennie. Spotkał się z jej dyrektorem i wyjaśnił mu, że uważa jego korporację za lichwiarską i że zniszczy ją przy pomocy konkurencji. Kościół anglikański założył w tym roku własną kasę pożyczkową dla kleru, a teraz – na bazie zdobytych doświadczeń – będzie wspierał ruch towarzystw kredytowych dla szerszej publiczności, m.in. udzielając im lokali w budynkach parafialnych oraz fachowego doradztwa. Sam arcybiskup posiada sporo doświadczenia biznesowego, gdyż przez 11 lat pracował w firmach naftowych, w tym jako dyrektor finansowy.

Wonga nie jest jedyną firmą na rynku tzw. chwilówek, wartym w Wielkiej Brytanii 2 mld funtów rocznie. Skumulowane odsetki od takich pożyczek wynoszą nieraz do 2 tys. procent rocznie. Po wybuchu kryzysu finansowego na ulicach brytyjskich miast pojawiły się liczne kantory, w których można „od ręki” uzyskać takie pożyczki na poczet miesięcznej pensji czy wypłaty zasiłku. Po niedawnym dochodzeniu rząd Camerona zapowiedział ich silniejszą regulację.

Zobacz także tutaj oraz tutaj.

Za duża ta dziura

Za duża ta dziura

Raport przygotowany przez PwC pokazuje, że straty naszego państwa z tytułu niezapłaconego podatku VAT powiększają się w zastraszającym tempie.

Wirtualna Polska pisze, że średnia wartość tzw. luki VAT – różnicy między zakładanymi a faktycznymi wpływami do budżetu z tytułu tego podatku – w latach 2006-2012 wzrosła o ok. 30 mld zł. W najbardziej pesymistycznym wariancie sięga 58,5 mld zł i w 2012 r. osiągnęła wartość 3,7 proc. naszego PKB. Luka VAT sięga obecnie ok. 40 proc. całkowitych wpływów z tego podatku, podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej, obliczona w 2009 r., wynosiła 12 proc.

Autorzy raportu „Straty Skarbu Państwa w VAT – luka podatkowa, oszustwa, wyłudzenia oraz problematyka podatku od towarów i usług w Polsce” zwracają uwagę, że Ministerstwo Finansów nie przedstawia własnych wyliczeń luki, rosnącej wraz z szarą strefą oraz wzrostem procederu oszustw podatkowych polegających na nadużyciu konstrukcji wspomnianego podatku, na co nasz aparat skarbowy nie potrafi szybko i skutecznie reagować.

Jak zaznacza Jan Tokarski, ekspert PwC w zakresie przestępczości skarbowej, gdyby oceniać efektywność naszej administracji przez wielkość luki, to jest ona niska i spada. – „Trzeba jednak oddać, że organy podatkowe uczą się stopniowo efektywnej walki z oszustwami podatkowymi, które składają się na rozmiar luki podatkowej. Inwestuje się zwłaszcza we współpracę międzynarodową” – stwierdza drugi z ekspertów, Przemysław Antas. Zauważa przy tym, że efektywność polskiej administracji zależy także od efektywności innych służb, przede wszystkim jakości współpracy pomiędzy organami podatkowymi i organami ścigania. Niestety wiedza na temat zwalczania przestępczości gospodarczej jest rozproszona po administracji. Ale współpraca powinna objąć znacznie więcej podmiotów. – „Efektywność działań polskiej administracji byłaby z pewnością większa, gdyby zainwestowano więcej środków w rozwiązania prewencyjne oraz zwiększono współpracę i wymianę informacji z przedstawicielami uczciwego biznesu” – dodaje.

Tokarski przypomina, że przestępczość podatkowa, odpowiedzialna za dużą część luki, stanowi źródła wpływów dla zorganizowanych grup przestępczych i wiąże się często z innymi przestępstwami, jak pranie brudnych pieniędzy czy korupcja. – „Istotnym skutkiem tego rodzaju przestępczości jest też zaburzenie poziomów cen i uczciwej konkurencji, którym towarzyszy poczucie nieefektywności aparatu skarbowego i spadku konkurencyjności zagrożonych tą przestępczością obszarów gospodarki” – dodaje.

W celu poprawy sytuacji nasze organy administracyjne powinny zacząć ze sobą współpracować; niezbędne mogą się też okazać zmiany w prawie. – „Od wielu lat mówi się o problemie zabezpieczania przepadku mienia pochodzącego z przestępczości zorganizowanej. Zyski, jakie generuje dokonywanie oszustw podatkowych, powinny być efektywnie zabezpieczane na poczet przepadku. Pozwoliłoby to unikać sytuacji szukania kompensaty w kieszeniach uczciwych podatników i zniechęcałoby do popełniania takich przestępstw” – zauważa Antas.

Specjalista zauważa ponadto, że w Polsce nie docenia się roli prewencji. W dobie rewolucji informatycznej wszystkie transakcje objęte VAT mogłyby być automatycznie analizowane w celu wychwycenia nieregularności mogących świadczyć o „przekręcie” podatkowym.

Eksperci PwC zaznaczają, że zamiast skupiać się na krótkookresowym utrzymaniu lub zwiększaniu dochodów budżetowych, co owocuje zwiększaniem obciążeń wobec uczciwych podatników, resort powinien skoncentrować się na rozwiązaniach, które minimalizują lukę i eliminują przestępców z rynku.

NIK o pracownikach samorządowych

NIK o pracownikach samorządowych

Samorządy zbyt często zatrudniają urzędników w drodze awansu wewnętrznego ze stanowisk nieurzędniczych. Tymczasem Ustawa o pracownikach samorządowych kładzie nacisk na równe szanse dla kandydatów ubiegających się o pracę. Kontrola NIK wykazała jednak, że spośród czterech tys. urzędników zatrudnionych w skontrolowanych samorządach tylko połowa została przyjęta w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru.

Samorządy nie stosują odpowiednio przepisów Ustawy o pracownikach samorządowych. Powinny zatrudniać urzędników głównie w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru. Tymczasem wolne stanowiska obsadzane są często w drodze awansu wewnętrznego (ze stanowisk pomocniczych i obsługi). NIK przyjrzała się bliżej 45 urzędom samorządowym na szczeblu powiatu, gminy i województwa. W latach 2010-2012 obsadzono w nich ponad cztery tysiące stanowisk urzędniczych [1] – w tym aż dwa tysiące z pominięciem otwartego i konkurencyjnego naboru. Co więcej, część z zatrudnionych w ten sposób osób, dzięki przychylnej interpretacji przepisów Ustawy o pracownikach samorządowych, nie była kierowana do odbycia służby przygotowawczej. NIK wskazuje, że takie postępowanie jest sprzeczne z duchem Ustawy, która nakazuje zapewnienie równych szans przy staraniu się o pracę.

Kontrolerzy stwierdzili także, że w 17 urzędach (38 proc.) część pracowników nie była poddawana obowiązkowej ocenie okresowej. W połowie urzędów robiono to zbyt rzadko lub według nieodpowiednich kryteriów. W jednym przypadku oceny dokonano dopiero w lipcu 2012 roku, czyli trzy lata po wejściu w życie Ustawy o pracownikach samorządowych.

Kontrola NIK potwierdziła, że samorządy powszechnie egzekwują już od pracowników oświadczenia majątkowe oraz oświadczenia o prowadzeniu działalności gospodarczej. Zaledwie w pięciu urzędach wystąpiły problemy z dochowaniem terminów ich składania. W jednym urzędzie wystąpiła sytuacja konfliktu interesów (trzej urzędnicy wykonali dodatkowe zajęcia poza pracą, które mogły kolidować z ich obowiązkami służbowymi).

Badania ankietowe przeprowadzone wśród 414 klientów skontrolowanych urzędów samorządowych wykazały, że interesanci są zadowoleni z ich pracy. 61 proc. respondentów uważa, że urzędnicy mają wystarczające kwalifikacje, by zajmować się ich sprawami. Aż 90 proc. wysoko lub zadowalająco oceniło ich fachowość.

[1] Stan zatrudnienia w skontrolowanych samorządach w tym czasie realnie zwiększył się z 14,6 tys. do 15,2 tys. urzędników samorządowych.

NIK o pracownikach samorządowych – informacje szczegółowe (plik PDF)
_____

Przedruk za stroną Najwyższej Izby Kontroli