Jak nie wiadomo, o co chodzi…

Jak nie wiadomo, o co chodzi…

Krakowski, wielozadaniowy ośrodek „Zielony Dół” był unikalnym miejsce pracy i terapii osób po długotrwałym leczeniu w placówkach psychiatrycznych. Wszystko wskazuje na to, że jego miejsce zajmą apartamentowce.

O problemie pisał niedawno Krzysztof Wołodźko. Poniżej zaś przedrukowujemy świeże informacje w tej sprawie, za lokalnym portalem Krowoderska.pl.

* * *

Mieszkaniówka w miejsce „Zielonego Dołu”

Był „Zielony Dół” będzie… gratka dla dewelopera? W nowym studium teren, na którym znajduje się ośrodek, który wojewoda Jerzy Miller postanowił wyrzucić z budynku (czyt. nie przedłużyć najmu) , jest oznaczony jako teren pod zabudowę mieszkaniową. Miejsce rzeczywiście doskonałe, bo prawie w Lasku Wolskim.

Ośrodek „Zielony Dół” należy do sektora usług, w związku z czym powinien być oznaczony na mapie jako „U” (jak usługi), jak jednak widzicie na załączonym wycinku studium CAŁY obszar pomiędzy ul. Królowej Jadwigi a Lasem Wolskim przeznaczony jest na zabudowę mieszkaniową (kod „MN”) – napisali autorzy facebookowego profilu Ratujemy Zielony Dół.

Dodali do tego dwa pytania:
– Po co wojewoda rozpisuje przetarg dla organizacji pożytku publicznego na terenach zarezerwowanych pod „mieszkaniówkę”?
– Komu tak naprawdę obiecany jest Zielony Dół?

I zachęcili do głośnego stawiania tych pytań zaangażowanym podmiotom – wojewodzie, urzędowi miasta Kraków, radnym, dzielnicowemu Woli Justowskiej. Przypominamy również, że każda uwaga do Studium Zagospodarowania Przestrzennego ma obowiązek być rozpatrzona!

A nam pozostaje jedynie zapytać… czy właśnie okazuje się, że jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, to doskonale wiadomo, o co chodzi?

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tak się nie da!

Tak się nie da!

Już siedem na jedenaście podległych samorządowi województwa dolnośląskiego szpitali psychiatrycznych (lub posiadających oddziały psychiatryczne) zerwało kontrakty z NFZ.

Jak ocenia w rozmowie z portalem RynekZdrowia.pl Maria Borzyszka, dyrektor wydziału restrukturyzacji ochrony zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, jest to gest rozpaczy lecznic. – „Płatnik nie mógł spodziewać się innej decyzji w sytuacji, gdy świadczeniodawcy doszli już do ściany” – podkreśla. – „Nasze szpitale nie mogą już działać bardziej restrykcyjnie. Wszelkie możliwe oszczędności zostały wprowadzone. Na skutek tak niskiego finansowania nasze szpitale mają za ostatnie pół roku 2 mln zł straty i ponad 30 mln zł zobowiązań, w tym wymagalnych około 6 mln zł. Organ założycielski z kolei nie ma możliwości aby dalej dokładać pieniądze” – dodaje Borzyszka.

Dyrektor zapewnia, że za stawkę wynoszącą 10 zł za punkt nie da się leczyć. – „Szpitale mają takie straty, że części z nich zagrażają zajęcia komornicze i – być może – zaprzestanie udzielania świadczeń. Satysfakcjonuje nas każde rozwiązanie, które zwiększy stawkę za punkt. Nawet jeśli wielkościowo kontrakt się nie zmieni. Wówczas jednak trzeba się liczyć z nadwykonaniami i utrudnionym dostępem do świadczeń. Jesteśmy otwarci na rozmowę, ale nie wyobrażamy sobie dalszego finansowania na takim poziomie” – powiedziała urzędniczka. Zaznacza jednocześnie, że UMWD już kilka lat temu podjął działania wspierające psychiatrię na swoim terenie, mając świadomość, że choroby psychiczne są schorzeniami cywilizacyjnymi, a psychiatria w Polsce była bardzo zaniedbana. Jednym z przejawów troski o tę dziedzinę zdrowia publicznego było stworzenie przez region, wyprzedzając Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, własnego programu modernizacji stacjonarnej opieki psychiatrycznej, który jest realizowany od 2009 r.

– „W wyniku realizacji tego programu udało nam się zrobić wiele dobrego w tej dziedzinie. Przekazywaliśmy środki na inwestycje wspomagając w ten sposób środki unijne i inne, które pomogły gruntownie zmodernizować wszystkie nasze szpitale psychiatryczne. Przenieśliśmy oddziały do szpitali wielospecjalistycznych, co jest zgodne z obecnym światowym trendem, zlikwidowaliśmy duże szpitale powyżej 300 łóżek. Ale potem okazało się, że stawka 10 zł za punkt dla szpitali psychiatrycznych jest jedną z najniższych w Polsce i nie została zrewaloryzowana od 2009 r. To spowodowało, że nasze szpitale zaczęły się zadłużać, w związku z czym musimy skupić się na pokrywaniu ujemnego wyniku finansowego, zamiast przeznaczać środki finansowe na inwestycje rozwojowe. A tak dłużej być nie może” – zaznacza dyr. Borzyszka.

Podkreśla jednocześnie, że pacjenci nie zostaną bez opieki. Okres wypowiedzenia umowy z NFZ trwa trzy miesiące i przez ten czas wszystkie świadczenia będą realizowane na dotychczasowych zasadach.

O dramatycznej sytuacji polskiego lecznictwa psychiatrycznego poczytać można w „Nowym Obywatelu” z zimy 2012 r.

Na torach rozpaczy

Na torach rozpaczy

Według rankingu Światowego Forum Ekonomicznego polska infrastruktura transportowa wyprzedza tylko kilka państw europejskich.

Gazeta.pl pisze, że w rankingu „Quality of railroad infrastructure – The Global Competitiveness Report 2011-2012” sklasyfikowane zostały 123 państwa. W skali od 1 (skrajnie niedorozwinięta i zaniedbana) do 7 oceniano, jak rozbudowana jest infrastruktura kolejowa i jaka jest jej jakość. Zajęliśmy 77. miejsce z wynikiem 2,4, podczas gdy w rankingu z lat 2010-2011 zajmowaliśmy 74. miejsce z wynikiem 2,5. Z krajów europejskich wyprzedzamy jedynie Rumunię (78. miejsce), Macedonię (87.), Bośnię i Hercegowinę (98.), Serbię (102.) oraz Albanię (120.). Prowadzą Szwajcaria, Japonia, Hongkong, Francja i Finlandia.

Jeśli chodzi o raport dotyczący jakości dróg na świecie, Polska zajmuje 20. miejsce – niestety od końca. Jesteśmy na 124. pozycji (2,6 pkt.) i wyprzedzamy jedynie takie „potęgi” jak Burkina Faso, Kolumbia, Nepal czy ostatnia Mołdawia. Najlepsze drogi mają we Francji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Singapurze i Portugalii.

najnowszym numerze „Nowego Obywatela” przeczytać można pogłębiony tekst na temat przyczyn powyższej, niewesołej sytuacji transportu szynowego w naszym kraju.

NIK o ochronie zwierząt bezdomnych

NIK o ochronie zwierząt bezdomnych

W przepełnionych schroniskach pada co czwarte zwierzę. Gminy wciąż nie potrafią sobie poradzić z zapewnieniem im godziwych warunków. Nieskutecznie także walczą z problemem bezpańskich psów i kotów. Kontrola NIK wykazała, że spośród przeznaczonych na te cele pieniędzy ponad jedna trzecia została wydana nielegalnie lub niegospodarnie. Wysiłki wielu organizacji pozarządowych sprawiają jednak, że wzrasta w Polsce liczba zwierząt adoptowanych.

NIK po upływie ponad 1,5 roku ponownie zajęła się gminnymi systemami opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Sprawdziła, czy zmiany w ustawie o ochronie zwierząt wpłynęły na poprawę ich losu. Niestety gminy nadal nie radzą sobie z zapewnieniem właściwej opieki bezpańskim zwierzakom. Nieskutecznie także zapobiegają ich bezdomności. W większości gmin ograniczano się do jednostkowych działań.

Polskie schroniska dla zwierząt są przepełnione. W 2011 roku w 150 schroniskach przebywało ponad 100 tys. psów, chociaż miejsc w nich jest trzykrotnie mniej (około 34 tys.). Z kolei kotów było tam 20 tys., czyli ponad cztery razy więcej niż dostępnych miejsc (około 4 tys.). Tymczasem z roku na rok przybywa porzucanych zwierząt. Ich liczba wzrosła od 2005 r. o 21 procent. Na szczęście rośnie też liczba zwierząt adoptowanych. W roku 2011 ponad połowa znalazła nowy dom (54,7 tys. zwierząt).

Schroniska nie są w stanie zapewnić zwierzętom godnych warunków bytowania. Psy i koty nie mają odpowiednich pomieszczeń, legowisk ani wybiegów (71 proc. schronisk), przebywają w złych warunkach sanitarnych – zanieczyszczonych odchodami kojcach i boksach (43 proc.), często są źle karmione (21 proc.), a nawet narażone na zranienia. W takich warunkach nie udaje się przetrwać co czwartemu zwierzęciu przyjętemu do schroniska. To wskazuje na konieczność wzmocnienia nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej nad schroniskami oraz innymi placówkami sprawującymi na zlecenie gmin opiekę nad zwierzętami.

Kontrola wykazała, że gminy przeważnie prawidłowo reagują na zgłoszone przypadki znęcania się nad zwierzętami. Nie radzą sobie natomiast z prowadzeniem rzetelnej ewidencji wyłapywanych psów i kotów. Tylko cztery skontrolowane gminy podjęły próby ich znakowania. Również w pięciu skontrolowanych schroniskach inspektorzy wykryli braki i uchybienia w ewidencji. To duże zaniedbanie, bo bez pełnej dokumentacji niemożliwe jest śledzenie dalszych losów zwierząt, które zostały umieszczone w schronisku lub oddane do adopcji. Utrudnione jest także sprawdzenie, czy pieniądze przeznaczone na ochronę zwierząt zostały właściwie wykorzystane.

Jest to szczególnie niepokojące w kontekście stwierdzonych przez NIK faktów. Ponad jedną trzecią środków przeznaczonych w skontrolowanych gminach na finansowanie opieki nad zwierzętami wydano nielegalnie (firmom, które nie miały odpowiednich zezwoleń na wyłapywanie zwierząt i nie zapewniały miejsc w schroniskach) lub niegospodarnie (bez zapewnienia minimalnych standardów opieki nad zwierzętami). W żadnej ze skontrolowanych umów gmin ze schroniskami i firmami wyłapującymi zwierzęta wysokość opłat nie była skalkulowana na podstawie rzeczywistych kosztów. Ograniczenie wydatków odbijało się na zwierzętach.

NIK o ochronie zwierząt bezdomnych – informacje szczegółowe (plik PDF)

_____

Przedruk za stroną Najwyższej Izby Kontroli

Nasz raport na temat schronisk dla zwierząt przeczytać można tutaj.