Od bezpieczeństwa w Internecie po przedszkole dla każdego dziecka

Od bezpieczeństwa w Internecie po przedszkole dla każdego dziecka

7 września 2013 r. o godzinie 11:00 rozpocznie się Kongres Europa Społeczna. W Warszawie pod patronatem medialnym m.in. „Nowego Obywatela” spotkają się Związek Nauczycielstwa Polskiego, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Partia Zieloni, a także dziesiątki ekspertów, lokalnych działaczy i społeczników.

logo Kongresu Europa Społeczna

Europa Społeczna

Kongres Europa Społeczna to nowa wizja pracy dla dobra wspólnego – organizatorzy Kongresu chcą przypomnieć, że związki pielęgniarek i nauczycieli nie służą tylko branżowym interesom, ale rozwojowi polskiego społeczeństwa. Rozwój mierzy się bezpieczeństwem dzieci, jakością ich edukacji, dostępnością i poziomem opieki zdrowotnej. Pacjentami jesteśmy albo będziemy wszyscy. Czy łatwo być w Polsce seniorem? A młodym rodzicem? – pytają Zieloni i związkowcy. Wszystkie te kwestie politycy spychają na plan dalszy, pochłonięci myśleniem w kategoriach jednej kadencji. Nie pamiętają też o tym, że prawa obywatelskie działać powinny także w Internecie – chroniąc Polki i Polaków przed cyfrowymi zagrożeniami i naruszeniami prywatności

Zieloni określają się jako partia zupełnie innego typu niż te, które zdominowały główny nurt polskiego życia politycznego. Jak tłumaczą, ruchy społeczne nie są dla zielonej polityki listkiem figowym ani dodatkowym logotypem na ulotce, o którym partia przypomina sobie przed kolejnymi wyborami. Są naturalnym partnerem obecnym przy każdym działaniu partii i współtworzącym ją od środka. Dlatego – zapowiadają – ruchy i związki zawodowe rozmawiać będą o Europie po pakcie fiskalnym, służbie zdrowia, edukacji oraz obywatelskich prawach cyfrowych.

O żadnej z tych spraw nie da się już pomyśleć poza kontekstem europejskim. Negatywne zjawiska, jak cięcia budżetowe czy komercjalizacja służby zdrowia to nie tylko polski problem. Gdy jedni straszą utratą niepodległości Polski, a inni myślą, że wszystkie nasze problemy rozpuszczą się w nowej europejskiej federacji – organizatorzy Kongresu postulują inne myślenie o Europie. – Chcemy Europy silnej i zjednoczonej, ale nie pod dyktando międzynarodowych rynków finansowych; chcemy Europy społecznej i demokratycznej – mówią.

Swój udział w imprezie potwierdzili już m.in. niemiecki europoseł Reinhard Bütikofer, grecko-amerykańska ekonomistka prof. Rania Antonopoulos, belgijski teoretyk internetu Michel Bauwens.

Więcej informacji o wydarzeniu:

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Neoliberalizm prawie jak Luftwaffe

Neoliberalizm prawie jak Luftwaffe

W Wielkiej Brytanii co najmniej 3,5 mln dzieci – więcej niż 15 lat po wojnie, tj. w 1960 r. – żyje w ubóstwie, a strefa biedy nadal rośnie.

Takie wnioski płyną z raportu „Wielkie nadzieje”, do którego dotarł brytyjski „Guardian”. W najbliższych dniach zostanie on wydany przez Krajowe Biuro Dziecka z okazji 50-lecia istnienia tej organizacji charytatywnej. Głównym celem opracowania jest zbadanie wpływu nierówności społecznych na życie dzieci i młodzieży przez blisko pięć dekad od czasu opublikowania pierwszej edycji dokumentu.

Z raportu wynika, że liczba dzieci żyjących w ubóstwie wzrosła od 1969 r. o blisko 1,5 mln, a dzieci takie są o wiele bardziej narażone na otyłość, cierpią z powodu przypadkowych urazów, osiągają słabsze wyniki w szkole oraz mają ograniczony dostęp do placów zabaw. Autorzy wskazują też, że wysiłki brytyjskiego rządu w walce z wykluczeniem wśród dzieci były do tej pory niewystarczające.

Obecny stan rzeczy, zdaniem Biura, doprowadził do podziału na dwie kategorie („my” i „oni”), który leżał u podstaw choćby zamieszek w lecie 2011 r. w kilku miastach Wielkiej Brytanii, i grozi dalszym „pękaniem” społeczeństwa. Tym bardziej, że autorzy raportu na podstawie analizy zmian w systemie podatkowym przewidują, że w 2020 r. łączna liczba dzieci żyjących w biedzie wzrośnie do 4,7 mln.

Czas na nowe parki narodowe

Czas na nowe parki narodowe

Już w najbliższą środę (28 sierpnia) o 9:07 odbędzie się kolejna audycja stanowiąca radiowe przedłużenie naszego czasopisma. Tym razem rozmawiać będziemy o parkach narodowych, które jeszcze nie powstały.

W Polsce mamy 23 parki narodowe, które łącznie zajmują ok. 1% powierzchni Polski. By w pełni reprezentowały wszystkie najważniejsze typy ojczystej przyrody, powinny powstać minimum trzy kolejne: Jurajski (w pobliżu Częstochowy), Turnicki (na Pogórzu Karpackim) i Mazurski. Inne, jak Białowieski, powinny być poszerzone. Niestety, po 1997 r. tworzenie i powiększanie obszarów chronionych właściwie ustało. O przyczynach takiego stanu rzeczy porozmawiamy z prof. Ludwikiem Tomiałojciem, światowej sławy ornitologiem z Uniwersytetu Wrocławskiego i ministrem ochrony środowiska i przyrody w naszym gabinecie cieni, oraz z Radosławem Ślusarczykiem, przedstawicielem Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Audycji będzie można słuchać tutaj. Tradycyjnie będzie można zadawać pytania naszym gościom, listownie pod adresem malec@nowyobywatel.pl lub za pośrednictwem Facebooka.

O problemach z powołaniem kolejnych parków narodowych pisaliśmy w numerze 3(41)/2008 „Obywatela” (tekst ten można przeczytać tutaj), zaś w numerze 1/2011 „Nowego Obywatela” przypominaliśmy polskich społeczników i naukowców walczących o ochronę rodzimej przyrody. Wydaliśmy także książkę Jana Gwalberta Pawlikowskiego „Kultura a natura”, poświęconą ochronie m.in. Tatr.

Niż, czyli tłok

Niż, czyli tłok

W polskich szkołach dzieci coraz mniej, ale w klasach coraz ciaśniej, przede wszystkim w dużych miastach.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że samorządy dostają pieniądze z budżetu państwa według liczby uczniów. Mniej dzieci znaczy mniej pieniędzy, gminy oszczędzają więc, ile się da – np. zwiększając liczebność klas. Uniemożliwia to skuteczne przekazywanie oraz przyswajanie wiedzy. – „W ławkach przede mną 28 trzecioklasistów. Temat lekcji: dialog »W sklepie«. Ćwiczą w parach. Jak ich nadzorować? Ja głuchnę, oni i tak nic nie łapią” – opowiada Michał, anglista w jednej z gorzowskich podstawówek.

Gazeta przytacza też opowieść Agnieszki, historyczki w gimnazjum na Śląsku. – „Wykładam temat, dyktuję wnioski, zadaję wypisanie notatki z podręcznika. Uczniowie dopiero w domu zabierają się do pracy, często z korepetytorem. Czasem myślę, że dobrze, że mają internet i portale ze ściągawkami” – mówi nauczycielka, która posiada aż 36 uczniów w klasie.

Ok. 400 szkół ma iść do likwidacji, tyle samo zlikwidowano w ubiegłym roku. Od września zabraknie pracy dla ok. 7 tys. nauczycieli. Uzasadnieniem dla cięć jest niż demograficzny: w polskich szkołach uczy się teraz o ponad milion mniej uczniów niż w roku 2005 r. Zdaniem m.in. nauczycielskich związków zawodowych niż jest okazją, by zmniejszyć wielkość klas, co zwiększyłoby możliwości skutecznej nauki i wychowania.