Jest rząd do odwołania.

Jest rząd do odwołania.

Związkowcy z „Solidarności” ruszyli z akcją zbierania podpisów w sprawie skrócenia kadencji Sejmu. Nawołują o wsparcie w tej sprawie.

Poniżej przedrukowujemy list w tej sprawie, opublikowany na stronie NSZZ „Solidarność” przez przewodniczącego związku.

* * *

Koleżanki i Koledzy! Manifestacja pokazała nie tylko naszą siłę i determinację, ale również – a może przede wszystkim – ogromne poparcie i zaufanie społeczeństwa, które oczekuje zmian. To pokazuje, że „Solidarność” i pozostałe związki zawodowe są dzisiaj jedyną realną siłą zdolną do przeciwstawienia się złej polityce prowadzonej w Warszawie na ulicy Wiejskiej.

To duże zobowiązanie. Nie wolno nam go zawieść.

Podczas finału akcji „Dość lekceważenia społeczeństwa” 14 września ogłosiliśmy na Placu Zamkowym, że będziemy zbierać podpisy pod petycją o skrócenie kadencji Sejmu, potocznie nazywaną też petycją o samorozwiązanie Sejmu. Nadszedł czas, aby z całą mocą uruchomić tę akcję.

Petycja z formalnego punktu widzenia nie ma mocy prawnej. To znaczy, że nie jest dla posłów wiążąca. Ale jeśli uda nam się zebrać znaczącą liczbę podpisów, politycy nie będą mogli zignorować tego głosu. Dlatego warto zaangażować się w to przedsięwzięcie, bo będzie to ważny środek nacisku na władzę, która prędzej czy później musi zacząć słuchać swoich obywateli.

Zwracam się do wszystkich struktur naszego Związku, naszych sympatyków, do organizacji, stowarzyszeń, inicjatyw obywatelskich oraz do wszystkich, którzy chcą zmiany obecnej władzy, o poparcie naszej akcji. Petycję z listą na podpisy można pobrać ze strony głównej (http://www.solidarnosc.org.pl/zbieramy-podpisy.html) w formie elektronicznej lub bezpośrednio w Zarządach Regionów NSZZ „Solidarność”.

Piotr Duda

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

NIK o przeciwdziałaniu narkomanii w szkołach

NIK o przeciwdziałaniu narkomanii w szkołach

W większości skontrolowanych szkół profilaktyka narkotykowa ogranicza się do poruszania tematu podczas lekcji wychowawczych, prowadzonych często przez nieprzygotowanych do tego nauczycieli. Krajowe Programy Przeciwdziałania Narkomanii w przypadku szkół są zbyt ogólnikowe i sformułowane w sposób, który nie pozwala na ocenę stopnia ich wykonania i skuteczności.

Z danych uzyskanych na podstawie 11,5 tys. ankiet wynika, że ponad 31 proc. uczniów było świadkiem zażywania narkotyków na terenie szkoły lub słyszało o tym z wiarygodnego źródła. Aż 17 proc. było świadkiem sprzedaży narkotyków na terenie szkoły lub o tym słyszało. Ponad 28 proc. ankietowanych nauczycieli przyznaje, że w ich szkołach istnieje problem zażywania narkotyków przez uczniów. Tylko w czasie objętym kontrolą w prawie jednej trzeciej szkół wystąpiły incydenty związane z narkotykami, przy których – zgodnie z procedurami – konieczne było wezwanie rodziców i Policji.

Zdaniem NIK z powodu niedoceniania wagi problemu przez dyrektorów szkół prowadzona na terenie kierowanych przez nich placówek profilaktyka narkotykowa jest nieskuteczna. W większości skontrolowanych placówek ogranicza się ona do poruszania tematu w trakcie zajęć dydaktycznych i wychowawczych. Jednak jedna trzecia nauczycieli i wychowawców prowadzących lekcje profilaktyczne nie uczestniczyła w żadnych szkoleniach przygotowujących do prowadzenia tego typu zajęć. W dodatku szkolne programy profilaktyki są niekiedy powierzchowne, opracowane bez dogłębnego rozpoznania problemu i sformułowane w sposób, który uniemożliwia ocenę ich skuteczności. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że nawet w szkołach, w których przy wdrażaniu programu zdiagnozowano podwyższone ryzyko sięgania przez uczniów po narkotyki, dyrektorzy nie podjęli bardziej zdecydowanych działań, np. nie wdrożyli programów wobec konkretnych uczniów zagrożonych narkomanią, nie zbudowali strategii działań wychowawczych i interwencyjnych. W wielu miejscach strach przed nadszarpnięciem wizerunku placówki lub niedocenianie wagi problemu powstrzymują skuteczną profilaktykę antynarkotykową.

Krajowe Programy Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2006-2010 oraz 2011-2016, które w założeniu miały być podstawą do odpowiednich działań, w przypadku szkół nie do końca spełniają swoją rolę. Są zbyt ogólnikowe i sformułowane w sposób, który nie pozwala na ocenę stopnia ich wykonania i skuteczności. Ponadto rozwiązania w nich przyjęte są w części nierealne, gdyż nakładają na niektóre instytucje (np. Policję) zadania, które nie należą do ich kompetencji.

NIK zwraca uwagę, że szkoły nie wykorzystują skutecznych i sprawdzonych programów profilaktycznych, rekomendowanych w europejskiej bazie programów EDDRA (Exchange on Drug Demand Reduction Action) czy krajowym Systemie Rekomendacji Programów Profilaktycznych i Promocji Zdrowia Psychicznego. Dyrektorzy często nie mają o nich wiedzy. Z kolei ani Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, ani resort edukacji nie promują skutecznie w szkołach tych programów.

NIK o przeciwdziałaniu narkomanii w szkołach – informacje szczegółowe (plik PDF)

_____

Przedruk za stroną Najwyższej Izby Kontroli

Skazane na banicję

Skazane na banicję

Komisja Europejska zapowiedziała wprowadzenie nowych regulacji, które zobowiążą państwa Unii do walki z gatunkami, które pochodzą spoza Europy i szkodzą miejscowej faunie i florze oraz gospodarce.

Lista nie przekroczy 50 gatunków, zaproponowanych przez państwa członkowskie, a sama propozycja KE będzie musiała zostać zatwierdzona przez te kraje oraz przez Parlament Europejski. Jeśli zostanie, wejdzie w życie w 2016 r. – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Na terenie UE żyje dziś przeszło 12 tys. obcych gatunków, z czego 10-15 proc. to tzw. gatunki inwazyjne, czyli takie, które zostały zawleczone (np. z wodami balastowymi) lub przedostały się do środowiska z hodowli, a następnie zadomowiły się w nowym ekosystemie, rozprzestrzeniają się w nim i zagrażają rodzimym roślinom i zwierzętom. Często szkodzą też ludziom, np. powodują problemy zdrowotne, niszczą tereny rekreacyjne, lasy czy uprawy. Jak oblicza Komisja, walka z gatunkami inwazyjnymi kosztuje kraje Unii co najmniej 12 mld euro rocznie.

Nowe prawo zakaże importu i sprzedaży niebezpiecznych gatunków, a także zobowiąże państwa członkowskie do walki z już zadomowionymi „ekoimigrantami”. Jak pisze prestiżowy magazyn „Science”, można się spodziewać, że wspólnotowe regulacje obciążą finansowo krajowe budżety. Obecnie mamy do czynienia z sytuacjami typu: Francja zapewnia „bezpieczne i dostanie życie” barszczowi Mantegazziego (kaukaska roślina blisko spokrewniona z osławionym barszczem Sosnowskiego), podczas gdy w Niemczech prowadzą z nim wojnę kosztującą 1 mln euro rocznie. Jeśli gatunek ten znajdzie się na liście największych szkodników, również nad Sekwaną i Loarą będzie musiał być zwalczany. Dzięki takiemu podejściu będzie można zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się niepożądanych roślin i zwierząt, które rzecz jasna nie zważają na granice państwowe.

W Polsce gatunkami inwazyjnymi są m.in. oba wspomniane barszcze, pochodząca z USA robinia akacjowa, amerykański klon jesionolistny, nawłoć kanadyjska i późna, a także pochodząca ze wschodniej Azji róża pomarszczona. Wśród zwierząt są to np. babka bycza rodem z południowego pogranicza Azji i Europy, okoń nilowy, chiński krab wełnistoszczypcy, norka amerykańska czy pochodzące z Ameryki Północnej szop pracz i wiewiórka szara.

Posłuchajcie prospołecznych

Posłuchajcie prospołecznych

Na prośbę „Nowego Obywatela” grupa ekspertów przygotowała listę recept na rozwiązanie problemów nękających Polskę, opartą na perspektywie wspólnotowej, egalitarnej i demokratycznej oraz uznaniu istotnej roli instytucji publicznych. Komplet ankiet z cyklu „Prospołeczny gabinet cieni” właśnie udostępniliśmy w Internecie.

Jak to w eksperymentach intelektualnych bywa, redakcja pozwoliła sobie na dużą dowolność w tworzeniu „rządu”. Jest to przede wszystkim grupa fachowców – specjalistów w swoich dziedzinach. Wywodzą się oni z przeróżnych, nieraz silnie skonfliktowanych środowisk ideowo-politycznych, zaś niektórzy odcinają się od tego rodzaju samoidentyfikacji. Łączy ich natomiast krytyczny osąd neoliberalizmu – ważniejszy z naszego punktu widzenia niż lojalność środowiskowa czy przynależność partyjna.

Każda z osób zasiadając w swoim „ministerialnym gabinecie” miała do wypełnienia przygotowaną przez nas ankietę, wskazując w ramach sfery swojej „władzy” elementy wymagające zmiany, jak również proponując własne cele do realizacji w czasie czteroletniej kadencji, z zarysem celów długofalowych. W ten sposób udało się nam uzyskać merytoryczną diagnozę aktualnej sytuacji w kraju, wraz ze wskazówkami odnośnie do kluczowych zadań dla administracji centralnej.

Komplet ankiet, które pierwotnie ukazały się na łamach numerów z zimy 2012 (7/58) oraz wiosny 2013 (8/59), został właśnie zebrany w jeden dokument i udostępniony do bezpłatnego pobrania w kilku cyfrowych formatach (teksty można przeczytać także online, w wersji HTML). Wszystko to można znaleźć na stronie naszego „rządu”.

Opracowanie zostanie następnie wysłane do decydentów (by dać im szansę zrozumieć, co robią źle), przedstawicieli elit intelektualnych oraz do środowisk opozycyjnych wobec aktualnej władzy (by wskazać im prospołeczny i konstruktywny kierunek krytyki rządu).

Zachęcamy do uważnej lektury oraz popularyzacji naszego opracowania!