Komunikat po sztabie protestacyjnym w Katowicach

Komunikat po sztabie protestacyjnym w Katowicach

Obradujący dzisiaj w Katowicach sztab protestacyjny NSZZ „Solidarność” ocenia, że rząd odrzucił wszystkie związkowe postulaty zgłaszane podczas wrześniowych dni protestu. W związku z tym akcje protestacyjne będą kontynuowane.

W pierwszej kolejności przeprowadzone zostaną regionalne manifestacje. Pierwsza odbędzie się 9 listopada w Gdańsku.

Niezależnie od powyższego „Solidarność” zaproponuje pozostałym reprezentatywnym centralom związkowym wspólne akcje przeciwko antypracowniczej polityce rządu. O decyzjach poinformujemy wspólnie z OPZZ i Forum Związków Zawodowych.

Spór z antypracowniczym rządem zostanie przeniesiony na forum międzynarodowe.

„Solidarność” podtrzymuje swoje zawieszenie w pracach Komisji Trójstronnej, nadal deklarując gotowość do rozmów dwustronnych z rządem na temat realizacji postulatów. Obecna formuła funkcjonowania Komisji wyczerpała się i bez zdefiniowania jej na nowo nie ma możliwości powrotu do niej. Dotyczy to również Wojewódzkich Komisji Dialogu Społecznego.

„Solidarność” nie wyklucza również dwustronnych rozmów z organizacjami pracodawców idących w kierunku naprawy dialogu społecznego, zmierzającego do wzmocnienia możliwości zwiększenia znaczenia ponadzakładowych układów zbiorowych.

Marek Lewandowski
Rzecznik prasowy Przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Witajcie w Polsce

Witajcie w Polsce

Grzegorz Hajdarowicz, który jeszcze niedawno sponsorował prasowe zabawy tzw. nowej lewicy, okazuje się mistrzem obchodzenia praw pracowniczych.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że załoga tytułów wydawanych przez biznesmena (m.in. „Rzeczpospolita” i „Parkiet”) otrzymała na początku października „propozycję”: zwolnijcie się z pracy, a my zatrudnimy na nowych warunkach potrzebnych specjalistów w nowo utworzonych spółkach. Chodziło o to, by w ramach restrukturyzacji uniknąć zwolnień grupowych, gdyż ich przeprowadzenie wymaga negocjacji ze związkami zawodowymi. Poza tym, nawet utrzymanie planów co do zakresu zwolnień grupowych i wypłacenie odpraw jedynie na ustawowym poziomie oznacza dla firmy poważny wydatek.

Dlatego firma Gremi Media zawarła z potrzebnymi jej osobami „honorową” umowę: odchodzą z pracy za porozumieniem stron, a następnie dostają etaty w nowych spółkach, w których zatrudnienie nie przekracza 20 osób. Nowe wynagrodzenie ustalono jako bliskie płacy minimalnej, obowiązki zapisane w kilkuzdaniowym kontrakcie dotyczą prac administracyjno-biurowych. Oczywiście głównym zajęciem dziennikarzy pozostanie zdobywanie informacji i pisanie tekstów, jednak będzie się to działo na podstawie odrębnej umowy o dzieło, ok. 25-stronicowej i zawierającej liczne kruczki prawne. Celem jest oczywiście uniknięcie oskładkowania. Umowa przewiduje ponadto m.in. zakaz konkurencji w trakcie swojego trwania i po jego zakończeniu oraz karę 5 tys. zł za ujawnienie jakichkolwiek informacji odnoszących się do zleceniodawcy, czyli spółki Gremi Business Communication.

W specyficznej sytuacji znalazły się osoby, które nie otrzymały propozycji przejścia do nowo utworzonych spółek i związania się umową o dzieło z Gremi Business Communication. Te osoby mają trafić do spółki Uważam Rze, której siedzibą mają być pomieszczenia byłej drukarni w Raszynie, czyli na odległych peryferiach Warszawy. Te osoby, aby znaleźć się we wspomnianej spółce, nie musiały czekać na wypowiedzenie dotychczasowych umów o pracę czy rozstać się z redakcją za porozumieniem stron. Właściciel postanowił, że zbędni pracownicy zmienią pracodawcę w trybie art. 231 Kodeksu pracy, czyli w następstwie przejścia zakładu pracy lub jego części na inny podmiot.

Ten punkt całej operacji budzi najwięcej emocji i protestów. Zatrudnieni otrzymali informację, że przejście do spółki wydającej „Uważam Rze” dotyczyć będzie części redakcji, która jest związana z wydawaniem periodyków „Uważam Rze” i „Uważam Rze Historia”, tymczasem zawiadomienia o przeniesieniu dostały także osoby pracujące w Gremi Media w innych częściach przedsiębiorstwa, m.in. w działach redakcji: online, ekonomia, prawo, sekretariat. Przeniesieni obawiają się, że wkrótce stracą zatrudnienie, bo ich nowy pracodawca może zostać zlikwidowany ze względu na złe wyniki.

Działający w redakcji NSZZ „Solidarność” protestował i pisał w tej sprawie do właścicieli. Jego zdaniem wybiórcze przekazywanie pracowników do innego pracodawcy jest niezgodne z prawem. Związkowcy powoływali się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, zgodnie z którym w sytuacji, w której zatrudniony wykonuje zadania na rzecz różnych części (jednostek) dotychczasowego zakładu pracy, decydujące znaczenie ma stopień jego związania z poszczególnymi jednostkami. Nie można bowiem uznać, że skoro obowiązki pracownika wiążą się z całością przedsiębiorstwa dotychczasowej firmy, to decyzja o tym, czy nastąpiła zmiana zatrudniającego, zostaje pozostawiona uznaniu pracodawców. Zdaniem SN w przypadku, gdy ustalenie związania pracownika z przejętą częścią zakładu okaże się niemożliwe, należy przyjąć, że zmiana zatrudniającego go nie dotyczy. Protesty „Solidarności” nie przyniosły jednak efektu.

Sytuację w „Rzeczpospolitej” bada już Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie. Niezależnie od wyników kontroli pracownicy, którzy uważają, że pracodawca naruszył w całej procedurze prawo, mogą skarżyć się do sądu pracy.

„Przeniesienie niewygodnych pracowników do jednej spółki, może przynieść wydawcy »Rzeczpospolitej« korzyści. Pozwoli pozbyć się związków zawodowych i rady pracowników. Nie ma ryzyka, by w nowych spółkach powstały choćby małe reprezentacje. Próby zawiązania związków będą mogły być łatwo spacyfikowane ze względu na rozbicie załogi” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Przypomina także, że rada pracowników nie odradza się w nowej spółce w przypadku przejścia części zakładu – zatrudnieni muszą ją wybrać od nowa. Przejmujący pracodawca ma obowiązek zorganizowania wyborów na wniosek 10 proc. pracowników, o ile zatrudnia co najmniej 50 osób.

Tylko na Podkarpaciu zagrożonych jest 16 tys. pracowników

Tylko na Podkarpaciu zagrożonych jest 16 tys. pracowników

W budżecie na 2014 rok rząd obniżył środki PFRON o blisko 1/4. Szczególnie cięcia dotyczą dofinansowania zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Dla Podkarpacia oznacza to zagrożenie dla 93 firm i 16 tys. zatrudnionych tam osób, dlatego podkarpaccy pracodawcy protestują.

– „Największa obniżka dofinansowania będzie dotyczyć wynagrodzenia pracowników z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. To najliczniejsza grupa. Zwykłe firmy dla każdej takiej osoby otrzymają o 90 zł mniej, a w przypadku zakładów pracy chronionej aż o 540 zł mniej. To oznacza koniec tych firm” – twierdzi w wypowiedzi dla portalu Nowiny24.pl Adam Hadław, dyrektor Polskiej Organizacji Osób Niepełnosprawnych w Rzeszowie.

Skala problemu jest ogromna, bo tylko na Podkarpaciu to 93 zakłady pracy chronionej, w których pracuje prawie 16 tys. osób, a to jeden z mniejszych regionów.

– „W naszym przypadku dofinansowanie zmniejszy się o 30 proc. Tymczasem związani jesteśmy kilkuletnimi umowami z KGP i wojskiem na dostarczanie wyrobów dziewiarskich. Nie wyobrażam sobie, że musiałbym przeprowadzić restrukturyzację firmy” – mówi dla „Nowin” Janusz Magoń, prezes Spółdzielni „Rena” w Rzeszowie.

„Solidarność” wydając we wrześniu negatywną opinię do projektu budżetu wskazała m.in., że wysokość wydatków na wsparcie zatrudnienia niepełnosprawnych ustalono na 2 mld 900 mln zł (w 2013 było 3 mld 321 mln 204 tys. zł). Zatem kwota wydatków na ten cel jest niższa aż o 421 mln 204 tys. zł. w porównaniu do roku poprzedniego. Spowoduje to pogorszenie i tak niskiego wskaźnika zatrudnienia osób z niepełnosprawnością.

Już w poniedziałek 21 października dojdzie do spotkania pracodawców i związkowców z marszałkiem województwa i posłami.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Towar niezgodny z sumieniem

Towar niezgodny z sumieniem

Clean Clothes Polska, część globalnej kampanii na rzecz lepszych warunków pracy w przemyśle odzieżowym (zwłaszcza w krajach rozwijających się), zorganizowała nietypową akcję konsumencką, adresowaną do właściciela marek Cropp, Reserved, House oraz Mohito.

Za pośrednictwem specjalnego formularza internetowego można zgłosić firmie nietypową reklamację. Dokument jest niezwykle podobny do standardowego druku reklamacji, jednak za jego pomocą informuje się o niezgodności zakupionego towaru nie z jego opisem czy warunkami umowy, ale… z naszym sumieniem. Niniejszym oświadczam, iż na podstawie punktu 3 art. 23 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela w sprawie prawa do odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, zapewniającego pracownikowi i jego rodzinie egzystencję odpowiadającą godności ludzkiej oraz na podstawie 17 Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy z dnia 10 czerwca 1925 r. w sprawie odszkodowania za wypadki przy pracy, zgłaszam niezgodność zakupionego przeze mnie towaru z wyznawanymi przeze mnie wartościami i zasadami moralnymi. Przypomnijmy, że polskie przedsiębiorstwo szyje swoje ubrania w Trzecim Świecie, a jego metki odnaleziono w ruinach bangladeskiego kompleksu fabryk Rana Plaza, który zawalił się w bezpośrednim następstwie skrajnego oszczędzania na BHP.

Z kolei wśród oczekiwań, które wymienia się dokonując reklamacji, mamy do wyboru przystąpienie firmy LPP S.A. do Porozumienia na rzecz bezpieczeństwa w fabrykach w Bangladeszu czy zapewnienie przez nią godnych płac w całym łańcuchu dostaw.

We wspomnianej akcji internetowej można wziąć udział tutaj.