Wysłuchano nauczycieli

Wysłuchano nauczycieli

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty, nad którą pracuje Sejm, ograniczać się będzie do zmian w zasadach rekrutacji do przedszkoli i szkół. Oznacza to m.in., że szkoły publiczne nie będą mogły być przejmowane przez spółki tworzone przez kilka gmin.

„Dziennik Gazeta Prawna” przypomina, że powstrzymanie procesu przekazywania szkół innym podmiotom niż samorządy było jednym z głównych postulatów oświatowych związków zawodowych, które obawiały się, że w „zreformowanych” placówkach nie będzie obowiązywała Karta Nauczyciela.

Posłowie połączonych sejmowych komisji edukacji, nauki i młodzieży oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej rozpatrywali sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej w sprawie wspomnianego projektu nowelizacji. Posłowie uznali, że prace nad nim ograniczą się do zmian związanych z rekrutacją, czyli przepisami, które zakwestionował Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 stycznia 2013 r.

– „Zmiany dotyczące przekazywania szkół lub ich łączenia, a także inne propozycje niekorzystne dla osób uczących, a przemycone przez byłą minister edukacji, nie znajdą się w tym projekcie. Tego domagali się związkowcy i posłowie opozycji” – potwierdza Zbigniew Włodkowski, poseł PSL i były wiceminister edukacji narodowej. Podkreśla, że ustalona w podkomisji wersja projektu przewiduje możliwość zatrudniania w przedszkolach nauczycieli bez przygotowania pedagogicznego, ale wyłącznie do zajęć realizowanych poza podstawą programową.

Nowelizacja zakłada też, że w przyszłym roku nabór do przedszkoli będzie odbywał się na nieco innych zasadach niż obecnie: do samorządowych placówek w pierwszej kolejności będą przyjmowane dzieci m.in. z rodzin wielodzietnych, co nie będzie uzależnione od kryterium dochodowego, jak pierwotnie proponował resort edukacji. Ponadto pierwszeństwo będą mieć rodziny, których co najmniej jeden członek jest niepełnosprawny. Przywileje zachowają opiekunowie samotnie wychowujący potomków oraz rodzice zastępczy, wójt będzie mógł jednak weryfikować w innych instytucjach, czy np. samotna matka rzeczywiście jest rozwiedziona. Z kolei dyrektor przedszkola będzie mógł żądać dokumentów potwierdzających prawo do preferencyjnego traktowania, takich jak np. odpis wyroku sądu.

Projektowi został nadany tryb pilny, obecne przepisy dotyczące rekrutacji tracą bowiem ważność już 19 stycznia.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dla osób, rodzin i dla społeczeństwa

Dla osób, rodzin i dla społeczeństwa

W sobotę pracownicy socjalni pikietowali budynek resortu pracy i polityki społecznej. Domagają się wstrzymania prac nad zmianami w ustawie o pomocy społecznej.

Money.pl informuje, że był to pierwszy wspólny protest różnych związków zawodowych działających we wspomnianej sferze. – „Nie pikietujemy tego pustego w sobotę gmachu, tylko protestujemy przeciw zmianom, które są podejmowane bez naszego udziału” – mówił do zebranych przewodniczący Polskiej Federacji Związków Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej (PFZPSiPS) Jerzy Gilewski.

Pikietę zorganizowano pod hasłem „Socjalni – dla osób, rodzin i dla społeczeństwa. Silni – Razem”. Protestujący trąbili na wuwuzelach, przynieśli flagi i transparenty swoich organizacji związkowych, m.in. Federacji, regionów gdańskiego i mazowieckiego „Solidarności”, Związku Zawodowego Pracowników Pomocy Społecznej z Lublina. Jacek Szwalgin z PFZPSiPS poinformował, że postulaty, których dotyczy protest, związkowcy przekazali dziewięć dni temu, podczas spotkania w resorcie. W piśmie do ministra pracy domagają się wypracowania nowych założeń w debacie publicznej i bezpośrednim dialogu z reprezentantami grup zawodowych, związków zawodowych i pracowników socjalnych – praktyków i ekspertów.

Podczas protestu jego uczestnicy podkreślali, że zależy im na racjonalnych i profesjonalnych warunkach pracy oraz pomocy. Obawiają się m.in. tego, że planowana zmiana nazewnictwa obecnych ośrodków pomocy społecznej będzie pretekstem do zwolnień pracowników, oraz prywatyzacji pomocy społecznej. Związkowcy zwracają uwagę, że nowym celem działania pomocy społecznej mają być działania interwencyjne i aktywizacyjne, a nie jak obecnie wszechstronna pomoc osobom i rodzinom w potrzebie.

MPiPS dąży m.in. do zmiany struktury placówek pomocy społecznej, zastąpienia kryterium dochodowego uprawniającego do skorzystania z pomocy tzw. minimalnym dochodem socjalnym oraz do likwidacji części świadczeń i zastąpienia ich nowym zasiłkiem socjalnym wraz z dodatkiem motywacyjnym.

Kto zarobi na Leopardzie?

Kto zarobi na Leopardzie?

W ciągu dwóch lat do polskiej armii trafi 119 używanych niemieckich czołgów Leopard. Umowę w tej sprawie ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali 22 listopada. Wartość kontraktu to ponad 750 mln zł. Umowa dotyczy 105 Leopardów w wersji 2A5 oraz czternastu starszych maszyn serii 2A4.

Podczas ceremonii podpisania kontraktu w poznańskim Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, szef MON Tomasz Siemoniak zapewniał, że niemieckie czołgi to sprzęt najwyższej klasy i Polska przy ich zakupie zrobiła doskonały interes. – „Nie do końca. Zdaniem wielu ekspertów za te pieniądze można było kupić znacznie lepsze maszyny. Trzeba pamiętać, że Leopard w wersji 2A4 to konstrukcja z lat 80., a w wersji 2A5 to czołgi ponad dwudziestoletnie, które również już dzisiaj wymagają lub w najbliższym czasie będą wymagać modernizacji” – mówi Zdzisław Goliszewski, szef „Solidarności” w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy.

Aktualnie Siły Zbrojne RP posiadają już 128 czołgów Leopard 2A4, które kupiliśmy od Bundeswehry przed dekadą. W październiku MON ogłosił przetarg na modernizację tych maszyn. Modernizacja, której koszt szacuje się na co najmniej miliard zł, ma być szansą na przetrwanie i rozwój polskiej zbrojeniówki. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele resortu obrony narodowej. Problem jednak w tym, że cała dokumentacja techniczna, niezbędna do przeprowadzenia jakichkolwiek prac modernizacyjnych, znajduje się w posiadaniu niemieckich koncernów zbrojeniowych Krauss-Maffei Wegmann i Rheinmetall. Niemcy raczej nie udostępnią nam jej za darmo. – „Polska strona negocjując zakup Leopardów, nie zadbała o warunki udostępnienia dokumentacji technicznej naszym firmom zbrojeniowym. Bardzo prawdopodobne jest więc, że Niemcy zdecydowaną większość prac wykonają u siebie, a u nas będzie się tylko montować gotowe podzespoły. Zamiast polskiej zbrojeniówki, zarobi przemysł niemiecki” – podkreśla Goliszewski.

Nie wiadomo też, czy ewentualną modernizacją zajmie się gliwicki Bumar, czy poznańskie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, które również przystąpiły do przetargu, choć zdaniem Goliszewskiego nie mają doświadczenia w wykonywaniu tego typu prac. Fakt, że podpisanie kontraktu na zakup niemieckich czołgów odbyło się właśnie w stolicy Wielkopolski z pewnością nie napawa pracowników Bumaru-Łabędy optymizmem.

Oprócz 119 czołgów umowa obejmuje również 200 sztuk sprzętu wsparcia, w tym stare, wysłużone ciężarówki i wozy zabezpieczenia technicznego. – „Ich rolę z powodzeniem mogłyby za to spełniać produkowane w Łabędach wozy WZT-4. To są nieporównywalnie nowocześniejsze konstrukcje” – mówi przewodniczący.

W kontrakcie podpisanym przez ministra Siemoniaka i jego niemieckiego odpowiednika Thomasa de Maizière nie ma również mowy o licencji na produkcję amunicji do Leopardów. Tak więc jeżeli będziemy chcieli z naszych nowych-starych czołgów kiedyś postrzelać, amunicję będziemy musieli kupić u zachodnich sąsiadów. I w tym przypadku też skorzysta niemiecki, a nie polski przemysł zbrojeniowy.

Setki milionów zł wydane na stare niemieckie Leopardy w połączeniu z cięciami w budżecie MON stawiają pod ogromnym znakiem zapytania plany budowy polskiego czołgu, którą kilka miesięcy temu szumnie zapowiedział resort. Za projekt ten odpowiedzialny miał być Bumar-Łabędy i Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych OBRUM. Obecnie gliwicki Bumar kończy remont 13 czołgów PT-91. W przyszłym roku być może dostanie zlecenie na modernizację kolejnych 25 maszyn tego typu, ale w tej sprawie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje.

Łukasz Karczmarzyk

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Kooperacja na nowe czasy

Kooperacja na nowe czasy

We wtorek (3 grudnia) odbędzie się w Warszawie spotkanie poświęcone powoli odradzającym się w Polsce niekomercyjnym inicjatywom opartym na dobrowolnej kooperacji. Inspiracją do debaty oraz warsztatów, współprowadzonych przez członka zespołu „Nowego Obywatela”, jest książka, w powstaniu której ważny udział miał redaktor naczelny naszego pisma.

Jak funkcjonuje kooperatywa rowerowa? W jaki sposób stworzyć prawdziwą wspólnotę mieszkaniową i organizować wspólne zakupy? Czy kooperatyzm może sprzyjać aktywności obywatelskiej? Czy jest już tylko ideą, o której możemy wspominać, czy może jednak coraz bardziej atrakcyjnym sposobem zmieniania rzeczywistości? Między innymi na te pytania będziemy starali się wspólnie odpowiedzieć podczas debaty i warsztatów 3 grudnia w Barze Prasowym w Warszawie – piszą organizatorzy wydarzenia, tj. Instytut Spraw Publicznych, Wydział Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW, portal Ekonomiaspoleczna.pl. Celem wydarzenia jest omówienie współczesnych zjawisk, przyjrzenie się historii i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.

564063_10151737649972190_900996081_n

Inspiracją do spotkania jest książka „Kooperatyzm, spółdzielczość, demokracja” pod redakcją Bartłomieja Błesznowskiego, na którą składa się wybór około dwudziestu tekstów pionierów i pionierek polskiej myśli spółdzielczej z przełomu XIX i XX stulecia, prezentująca idee polskiego kooperatyzmu i ukazująca wpływ, jaki ta ideologia wywarła na kształtowanie się etosu aktywnej społecznie inteligencji i demokracji partycypacyjnej w naszym kraju. Ważny wkład w powstanie publikacji miał Remigiusz Okraska, redaktor naczelny „Nowego Obywatela”.

Warsztaty, które odbędą się w ramach spotkania:

  • Od kooperatywy do ruchów miejskich – o praktyce współdziałania, prowadzenie Joanna Erbel
  • Czy tradycyjna spółdzielczość to nadal spółdzielczość? Czy musimy budować kulturę współdziałania od nowa? – prowadzenie Konrad Malec
  • Aktywny konsument, czyli jak ruchy konsumenckie przywracają władzę konsumentom? – prowadzenie Aleksandra Bilewicz
  • Czy chcielibyśmy razem mieszkać? Jak ze spółdzielni mieszkaniowej zrobić prawdziwą wspólnotę? – prowadzenie Maciej Czeredys

Po dyskusjach stolikowych odbędzie się debata z udziałem wszystkich uczestniczek i uczestników spotkania. Poprowadzi ją Justyna Dżbik, dziennikarka TVP Info oraz radiowej Czwórki.

Debacie i warsztatom towarzyszyć będą fotografie portretujące działalność kooperatyw z dwudziestolecia międzywojennego oraz obecnie odradzających się inicjatyw wzajemnościowych, a także poczęstunek.

Miejsce: Bar Prasowy, ul. Marszałkowska 10/16, Warszawa

Czas: Wtorek, 3 grudnia, od godz. 18:30

Wydarzenie na Facebooku

„Nowy Obywatel” jest jednym z partnerów imprezy.