Na spółdzielczą nutę

Na spółdzielczą nutę

Płyta „Zespolenie”, inspirowana przedwojennymi wierszami poświęconymi spółdzielczości i innym formom wspólnej pracy, została w całości udostępniona w Internecie. Swój wkład w inicjatywę miało także stowarzyszenie wydające nasz kwartalnik.

Wykonawcy reprezentujący różne nurty muzyczne – m.in. grający electro Elektryczny Węgorz, folkowy Percival, rockowi Marynarze, hiphopowy Galimatias Squad czy Hańba!, która definiuje się jako „zbuntowana orkiestra podwórkowa” – dokonali własnej interpretacji historycznych poezji spółdzielczych, a niektórzy pokusili się o napisanie własnych tekstów. Łączy je wymowa, gdyż wszystkie stanowią pochwałę kooperacji; na płycie znalazła się nawet interpretacja bajki dla dzieci o wspomnianej tematyce („Opowiedział dzięcioł sowie” Jana Brzechwy).

Wydawnictwo powstało w ramach projektu, którego celem jest popularyzacja spółdzielczości socjalnej wśród młodych ludzi „zderzających się” z rynkiem pracy, dla których połączenie sił w ramach demokratycznego przedsiębiorstwa może być szansą na niezależne i aktywne życie. Organizator kampanii, spółdzielnia Spóła Działa z Łodzi, chce jednocześnie dołożyć kamyczek do walki ze stereotypowym postrzeganiem spółdzielni, które kojarzą się powszechnie z PRL-owskim przymusem i brakiem efektywności gospodarczej, a ponadto z współczesnym „wyciąganiem dotacji unijnych”. Tymczasem na całym świecie mądrze zorganizowane i ideowe kooperatywy od grubo ponad stu lat stanowią skuteczny sposób zaspokajania ekonomicznych, społecznych i kulturalnych potrzeb swoich członków i członkiń – czytamy na stronie projektu.

Zachęcamy do wysłuchania płyty – można to zrobić tutaj. Natomiast zbiór wierszy i pieśni o tematyce spółdzielczej, z których tylko część zmieściła się na płycie, znajduje się pod tym adresem. Przy kompletowaniu zbioru oraz na innych etapach przedsięwzięcia jego realizatorki mogły liczyć na merytoryczne wsparcie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, czyli wydawcy „Nowego Obywatela”.

Inicjatywa jest obecna także na Facebooku – kliknij tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Co z tym socjalem?

Co z tym socjalem?

Ważny wyrok niemieckiego sądu: obywatele krajów UE mają prawo do zasiłku socjalnego w RFN, nawet jeżeli są w Niemczech, by szukać pracy. Uzasadnienie: solidarność z innymi państwami członkowskimi.

Krajowy Sąd ds. Socjalnych Nadrenii Północnej-Westfalii uznał, że obywatelom Rumunii, którzy przyjechali do Niemiec w poszukiwaniu pracy, lecz jej nie znaleźli, po roku pobytu przysługują świadczenia socjalne – podało Deutsche Welle. Sprawę do sądu wniosło małżeństwo z dzieckiem, które od 4 lat mieszka w Gelsenkirchen i najpierw utrzymywało się ze sprzedaży pism wydawanych przez organizacje pomocy dla bezdomnych. Rodzina otrzymywała dodatek na dzieci, po roku życia w RFN złożyła do urzędu spraw socjalnych i pośrednictwa pracy wniosek o przyznanie zapomóg socjalnych. Urząd wniosek rozstrzygnął negatywnie. Podobne było orzeczenie sądu w Gelsenkirchen, gdzie Rumuni wnieśli sprawę. Niemieckie ustawodawstwo wyklucza bowiem takie świadczenia dla osób, które przebywają na terenie kraju tylko w celu poszukiwania pracy.

Jednak w przekonaniu Krajowego Sądu ds. Socjalnych niemieckie prawo jest sprzeczne z nakazem równego traktowania, uzgodnionym przez państwa członkowskie UE. Brukselska dyrektywa wymaga, zdaniem niemieckich sędziów, „swoistej solidarności ze strony państwa przyjmującego przybyszy z innych krajów członkowskich”. Znany niemiecki ekonomista Hans-Werner Sinn obawia się, że uniwersalność świadczeń sprawi, iż politycy będą starali się o ograniczenie zasady swobody przemieszczania się i osiedlania w UE. W jego przekonaniu w odniesieniu do świadczeń socjalnych finansowanych przez podatników powinna obowiązywać zasada, że komu przysługują one w kraju pochodzenia, ten nie może ubiegać się o nie w innym państwie – lecz wolno mu „konsumować” świadczenia kraju ojczystego tam, gdzie mu się podoba.

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Wolontariusza

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Wolontariusza

Kim jest wolontariusz? Według Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, wolontariuszem jest ten, kto dobrowolnie i świadomie oraz bez wynagrodzenia angażuje się w pracę na rzecz osób, organizacji pozarządowych, a także rozmaitych instytucji działających w różnych obszarach społecznych.

Instytucje te nie mogą korzystać z pracy wolontariuszy przy prowadzonej działalności gospodarczej – czego ustawa wprost zakazuje.

Tymczasem mnożą się przypadki nieuczciwego wykorzystywania pracy wolontariuszy – ich bezpłatna praca jest bowiem dla wielu firm i instytucji sposobem na obniżenie kosztów funkcjonowania. NSZZ „Solidarność” przypomina, że są to praktyki niezgodne z prawem i niedopuszczalne pod względem etycznym. Wolontariusze podejmując działania na rzecz innych oferują to, czego nie można kupić za największe pieniądze w żadnym systemie opieki społecznej ani zapewnić nawet najbardziej szczegółowymi zapisami prawa.

Dlatego w dniu święta, dziękując za czas i zaangażowanie w pomoc innym, życzymy wszystkim wolontariuszom jak największej satysfakcji z pracy oraz realizacji wszystkich zamierzeń i planów w życiu zawodowym i prywatnym.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Chcą wiedzy, nie propagandy

Chcą wiedzy, nie propagandy

Czołowi brytyjscy ekonomiści poparli protest tamtejszych studentów przeciwko programom nauczania ekonomii, zdominowanym – podobnie jak w Polsce – przez neoliberalną ortodoksję.

„Guardian” informuje, że żacy z Manchesteru postanowili sprzeciwić się monopolowi w programach studiów teorii absolutyzujących ideał wolnego rynku i nieuwzględniających zjawisk odpowiedzialnych za światowy kryzys oraz niewyciągających wniosków z jego skutków. Akademicy z czołowych uczelni na Wyspach, w tym uniwersytetów w Cambridge, Leeds i Kingston, dołączyli się do protestu. Podkreślają, jak istotna w nauczaniu ekonomii jest różnorodność prezentowanych teorii oraz podpisują się pod zarzutami studentów, że w świecie akademickim niektóre szkoły myślenia, krytyczne wobec głównego nurtu, są spychane na dalszy plan.

Ekonomiści zrzeszeni w międzynarodowym Instytucie Nowej Myśli Ekonomicznej chcą dokonać gruntownego przeglądu sylabusów i przedstawić uczelniom alternatywne propozycje. Wskazują, że obecnie dyplom z ekonomii można otrzymać bez znajomości ustaleń Keynesa, Marksa czy Minsky’ego. Pierwszy program zawierający szerszy zakres tematów ma być gotowy do wprowadzenia już w 2014 r.

Zdaniem części wykładowców na drodze do reform stoją przede wszystkim instytucje finansujące szkolnictwo wyższe i pracę badawczą ekonomistów. Granty na projekty badawcze przyznawane są w oparciu o rankingi branżowych czasopism, a te poglądy inne niż neoliberalne traktują niechętnie. Czyni to z ekonomii niechlubny wyjątek wśród nauk społecznych, w ramach których spory intelektualne są uznawane za coś oczywistego.

Nasz wywiad poświęcony istocie ekonomii oraz dogmatyzmowi wielu ekonomistów przeczytać można tutaj.