Nie opłaca się być kobietą

Nie opłaca się być kobietą

W Europie firmy nadal mniej płacą kobietom niż mężczyznom zatrudnionym na tych samych stanowiskach. W efekcie przez 59 dni w roku w pewnym sensie pracują one za darmo. Są jednak pozytywne wzory walki z tym problemem.

Forsal.pl pisze, że według najnowszych danych opublikowanych przez Komisję Europejską średnia różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn lub różnica pomiędzy wynagrodzeniem za godzinę pracy kobiet i mężczyzn w UE wynosi 16,2 proc. Zróżnicowanie pensji wynosi od 27,3 proc. w Estonii do 2,3 proc. w Słowenii. W Polsce sięga 4,5 proc., choć jeszcze w 2007 r. panie zarabiały u nas blisko 15 proc. mniej od panów (w całej Unii spadek pomiędzy 2008 a 2011 rokiem jest znikomy – sięga zaledwie 1,1 proc.). Istnieje niestety podejrzenie, że to raczej efekt spadku pensji Polaków niż wzrostu płac Polek.

Podczas prezentacji raportu Viviane Reding, unijna komisarz ds. sprawiedliwości przypomniała, że zasada równości wynagrodzeń za taką samą pracę jest zapisana w traktatach UE od 1957 r., tak więc najwyższy czas, by została wprowadzona w życie również w miejscach pracy. Komisja wszczęła przeciwko 23 państwom członkowskim postępowania w sprawie nieprawidłowości przy wprowadzaniu niektórych przepisów o równości płci. W trakcie postępowania okazało się, że skuteczne stosowanie zasady równości wynagrodzeń jest utrudnione przez brak przejrzystości systemów płac, brak wyraźnych punktów odniesienia w zakresie równości wynagrodzeń oraz brak jasnych informacji dla pracowników cierpiących z powodu nierówności. W ocenie Komisji sytuację zdecydowanie poprawiłoby wprowadzenie większej przejrzystości wynagrodzeń, dzięki czemu ofiary dyskryminacji byłyby w stanie łatwiej porównywać swoje pobory z zarobkami innych pracowników. Przeszkodą na drodze do rozwiązania problemu jest również brak działań prawnych podejmowanych przez kobiety w sądach krajowych.

Jedynie dwa kraje, Francja i Holandia, dokonały wystarczającej i jasnej adaptacji dyrektywy ws. równości z 2006 r. w taki sposób, że nie są od nich wymagane żadne dodatkowe informacje. Komisja śledzi sytuację w pozostałych 26 państwach i będzie pracować nad zapewnieniem pełnego egzekwowania praw ustanowionych unijnymi przepisami.

Portal podaje przykłady tzw. dobrych praktyk w dziedzinie walki o równość płac. Po pierwsze, belgijski parlament przegłosował w ubiegłym roku ustawę zobowiązującą przedsiębiorstwa do przeprowadzania co dwa lata analiz porównawczych ich struktury wynagrodzeń. Belgia była również pierwszym państwem UE, które zorganizowało Dzień Równych Płac (w 2005 r.). Drugi wzór do naśladowania stanowi francuska ustawa z 2006 r., która zobowiązuje przedsiębiorstwa do składania sprawozdań na temat płac i ich planów w zakresie likwidowania zróżnicowania wynagrodzeń ze względu na płeć. Co ważne, zgodnie z ustawą wymaga się od pracodawców sporządzania na piśmie rocznych sprawozdań dotyczących równości płci i przedkładania ich przedstawicielom pracowników. Trzecia „dobra praktyka” to austriacka ustawa zobowiązująca przedsiębiorstwa do sporządzania sprawozdań na temat równości wynagrodzeń.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Farewell, niedzielo?

Farewell, niedzielo?

Platforma Obywatelska forsuje wyłączenie pracowników sektora usług biznesowych spod zakazu pracy w niedziele i święta. W ten sposób zagraniczne firmy przy wyznaczaniu harmonogramu pracy nie byłyby ograniczone polskim kalendarzem dni wolnych

„Dziennik Polski” pisze, że w takim przypadku np. pracownicy wykonujący zlecenia dla amerykańskich spółek nie mieliby wolnego w polskie święta narodowe, ale odpoczywaliby w te dni, w które do pracy nie chodzą Amerykanie. Z kolei osoby dostarczające usługi dla korporacji z kraju, w którym możliwa jest praca np. od niedzieli do czwartku, też pracowałyby w takim systemie. W tej chwili centra usług biznesowych omijają zakaz pracy w niedziele i święta, wynajdując luki prawne. Najczęściej albo wykorzystują do tego umowy-zlecenia i umowy o dzieło, albo wprowadzają ciągły system zmianowy.

W Polsce funkcjonuje ok. 400 centrów usług biznesowych, które dają zatrudnienie ponad 100 tys. osób. W samej Małopolsce, a zwłaszcza w Krakowie, nazywanym outsourcingową stolicą Polski, w międzynarodowych korporacjach pracuje do 30 tys. osób, a według Małopolskiego Obserwatorium Rynku Pracy w ciągu 10 lat liczba pracowników sektora może wzrosnąć nawet do 50 tys. – „Takie firmy dają szanse na pierwszą i to całkiem dobrą pracę młodym i wykształconym ludziom. Nie możemy więc utrzymywać niepotrzebnych barier, jeżeli bez nich jest szansa na nowe miejsca zatrudnienia” – uważa Dorota Staniewicz z Business Centre Club, a podobne opinie zgłaszają (co nie dziwi) przedstawiciele branży. Są jednak także inne głosy w sprawie planowanych zmian. – „Przepisy są sformułowane bardzo ogólnie. Dlatego istnieje obawa, że korporacje nawet bez szczególnej konieczności pracy w niedziele będą zmuszać do niej swoich pracowników, aby tylko podnieść swoją wydajność” – mówi Marek Jabłoński, analityk rynku pracy.

Pełni zrozumiałych obaw są też sami pracownicy usług biznesowych. – „W tej chwili za pracę w niektóre niedziele i święta otrzymuję dodatkowe wynagrodzenie. Teraz boję się, że to się skończy” – mówi Mateusz, zatrudniony w jednej z firm outsourcingowych w Krakowie.

Polska neokolonią Zachodu?

Polska neokolonią Zachodu?

Próbie odpowiedzi na powyższe pytanie poświęcona jest debata, która odbędzie się w najbliższy czwartek (12 grudnia) w Warszawie, z udziałem m.in. naszego reprezentanta.

Dyskusja rozpocznie się o godz. 18.00 w kluboksięgarni Tarabuk (ul. Browarna 6). Udział wezmą: Marcin Celiński („Liberte!”), Bartłomiej Radziejewski („Nowa Konfederacja”), Marceli Sommer („Nowy Obywatel” i Nowe Peryferie), prof. Jadwiga Staniszkis (Polska Akademia Nauk), a poprowadzi Bronisław Wildstein (Telewizja Republika). Dyskusja koncentrować się będzie wokół tez zarysowanych w tekście otwierającym pierwszy numer tygodnika internetowego „Nowa Konfederacja”.

Wydarzenie zostało objęte patronatem przez Telewizję Republika, „Teologię Polityczną” i Blogpress.pl.

Wydarzenie na Facebooku

Polska bije rekordy w zatrudnianiu na czas określony

Polska bije rekordy w zatrudnianiu na czas określony

Problemem polskiego rynku pracy jest duża liczba osób zatrudnionych na czas określony – to aż 27% pracowników, czyli niemal dwa razy więcej niż średnia unijna – 14,2%.

Dla porównania w Niemczech umowy terminowe to jedynie 9% wszystkich umów. Te dane to wnioski płynące z pracy badawczej przygotowanej w ramach finansowanego przez Komisję Europejską projektu Ochrona pracowników przed nadużywaniem atypowych form zatrudnienia w Polsce i w wybranych krajach EU. Badania przeprowadzili eksperci NSZZ „Solidarność” we współpracy z partnerami z innych państw UE.

Uczestnicy projektu zastanawiali się, jak – na podstawie pozytywnych doświadczeń innych państw – można poradzić sobie z problemem nadużywania umów terminowych, niekorzystnych z punktu widzenia pracowników. Takie umowy nie mogą zagwarantować pracownikom stabilnej sytuacji zawodowej, co szczególnie w przypadku osób młodych stanowi poważne utrudnienie.

Eksperci przyjrzeli się też zatrudnianiu w niepełnym wymiarze czasu pracy. Okazuje się, że w Niemczech, Szwecji i we Włoszech zdecydowanie częściej aniżeli w Polsce wykorzystuje się tę możliwość. „Takie zatrudnienie pozwala pracodawcom na bardziej racjonalne i efektywniejsze wykorzystanie pracownika w procesie pracy, zaś pracownikom na godzenie pracy zawodowej z obowiązkami pozazawodowymi takimi jak wychowywanie dzieci czy kształcenie. Jego upowszechnienie pozwala również osiągnąć efekt w postaci ograniczenia poziomu bezrobocia” – wynika z raportu.

Pełną treść pracy badawczej można znaleźć tutaj, a skrócone wnioski z raportu – tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”