W oczekiwaniu na inspekcję

W oczekiwaniu na inspekcję

Państwowa Inspekcja Pracy zamierza przeprowadzić 88 tys. kontroli w tym roku. Do wielu zakładów pracy inspektorzy jednak nie dotrą, mimo że powinni.

„Nasz Dziennik” informuje, że PIP chce kontynuować kampanię informacyjną „Zanim podejmiesz pracę”. Szczególny nacisk zostanie położony na problem zawierania umów cywilnoprawnych, gdy de facto występuje stosunek pracy, oraz na przestrzeganie przepisów dotyczących nawiązywania i rozwiązywania umów terminowych. Inspekcja zamierza intensywnie monitorować kwestię wypłaty wynagrodzeń i zatrudniania pracowników tymczasowych, a także walczyć z przypadkami zatrudniania „na próbę”, bez wynagrodzenia. PIP w 2014 r. chce rozpocząć kontrole w instytucjach kultury (teatrach, operach, filharmoniach, kinach i galeriach sztuki), a także w odlewniach metali, zakładach zajmujących się odpadami komunalnymi i przedsiębiorstwach handlu hurtowego.

Kontrolerzy powinni wziąć pod lupę również agencje pracy tymczasowej, a także agencje ochrony. Przejmują one bowiem wszystkie oferty zatrudnienia w danej branży, pobierają od kontrahentów spore prowizje za każdego zatrudnionego, a wynajętym pracownikom oferują zaniżone stawki i umowy „śmieciowe”.

Firmy ochroniarskie są często na swoim terenie jedynym pracodawcą dla tysięcy ochroniarzy, dozorców i portierów, a zawierane umowy umożliwiają natychmiastowe zakończenie współpracy, np. w wypadku choroby. Znane są też sytuacje, gdy agencje ochrony uzależniają przyjęcie do pracy od tego, czy kandydat uzyska grupę inwalidzką, za którą idzie dopłata z PFRON.

W branży budowlanej zarobki są wyższe, ale praca jest cięższa. Gorzej jest też z ubezpieczeniem zdrowotnym – często w ogóle nie ma mowy o opłacaniu składki na NFZ – i przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Wypłatę pracownicy teoretycznie odbierają na koniec tygodnia, czasem otrzymują zaliczki, ale w praktyce często muszą domagać się od pracodawcy pieniędzy.

PIP nie dociera na małe place budowy, a na wielkich zjawia się czasem dopiero wtedy, gdy dojdzie do wypadku. Inspekcja powinna przyjrzeć się zwłaszcza przetargom w instytucjach i spółkach państwowych. Powierzają one wykonywanie prac zewnętrznym wykonawcom, których nie obchodzi, czy podwykonawcy są opłacani i czy pracownicy zatrudnieni na dole korzystają z zabezpieczeń prawa pracy oraz ochrony medycznej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

List otwarty ws. leczenia nowotworów

List otwarty ws. leczenia nowotworów

Polskie Towarzystwo Onkologiczne apeluje o zmianę zasad finansowania świadczeń onkologicznych, w tym zniesienie ich limitowania. Ograniczanie refundacji tzw. nadwykonań skutkuje nie tylko pogarszaniem się dostępu do leczenia, ale i zwiększa łączne koszty opieki zdrowotnej oraz opieki społecznej.

* * *

Gdańsk, 18 grudnia 2013 r.

List Otwarty

Pan Bronisław Komorowski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Pan Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej
Pan Bartosz Arłukowicz, Minister Zdrowia

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowny Panie Premierze, Szanowny Panie Ministrze, Nowotwory stanowią główną przyczynę przedwczesnej umieralności Polaków i stanowią największe obciążenie społeczne spośród wszystkich schorzeń. Mimo stałego zwiększania wydatków Państwa, wyniki leczenia nowotworów są w Polsce znacznie gorsze w porównaniu ze średnią Unii Europejskiej i pogarszają się w stosunku do „nowych” krajów Unii. W Polsce każdego dnia umiera 1050 osób, w tym 6% z powodu wypadków, a aż 25% z powodu nowotworów. Śmierć tak wielu osób stanowi oczywistą stratę w wymiarze ludzkim, ale także ekonomicznym. Utrata roku życia w przypadku śmierci osoby w wieku produkcyjnym oznacza stratę 350 000 PLN. Należy więc zadbać, aby tam, gdzie to możliwe inwestować w profilaktykę i medycynę naprawczą. Inwestować mądrze, strategicznie i długofalowo.

Jednoznaczna zależność pomiędzy wydatkami na onkologię a wynikami leczenia nowotworów została potwierdzona w wielu opracowaniach. Wśród 27 krajów członkowskich UE wydatki per capita na ochronę zdrowia należą w Polsce do najniższych. Wydatki na leczenie nowotworów per capita stanowią w Polsce około 1/3 średniej unijnej i są znacznie niższe niż np. w Czechach czy na Słowacji. Rosnąca w wysoce przewidywalny sposób liczba zachorowań na nowotwory pozwala względnie łatwo zaplanować potrzeby finansowe w tym zakresie. Leczenie nowotworów w zaawansowanym stadium zwiększa zarówno koszty bezpośrednie, jak i pośrednie – ponoszone przez Państwo i obywateli. Polityka oszczędności, polegająca np. na ograniczaniu refundacji tzw. nadwykonań skutkuje ograniczeniem dostępu do leczenia ratującego życie. W konsekwencji, oprócz nieuchronnych skutków medycznych, powoduje także paradoksalny wzrost nakładów w systemie opieki zdrowotnej i systemie opieki społecznej w związku ze znacznie wyższymi kosztami leczenia zaawansowanych nowotworów.

Polskie Towarzystwo Onkologiczne postuluje zniesienie limitowania świadczeń onkologicznych. Widzimy jednak równocześnie potrzebę istotnej poprawy efektywności wydawanych środków. Można znaleźć liczne dowody, że jest to w Polsce możliwe. Świadczą o tym różnice w efektywności kosztowej leczenia w poszczególnych województwach czy ośrodkach. Obecnie, w gronie ponad 100 ekspertów w dziedzinie onkologii, zdrowia publicznego i ekonomii, reprezentujących największe towarzystwa i organizacje onkologiczne oraz organizacje pacjentów, przygotowujemy Strategię dla Polskiej Onkologii – polski „Cancer Plan”, którego jednym z elementów jest racjonalizacja wydatków w onkologii. Poprawa skuteczności walki z nowotworami w Polsce wymaga nadania jej najwyższego priorytetu państwowego i odważnych politycznych decyzji. Decyzje te powinny zmierzać w kierunku zmian strukturalnych w szeroko pojętej walce z nowotworami, zmniejszenia deficytów w finansowaniu i racjonalizacji wydatków. Ogłoszony w roku 1971 przez prezydenta Richarda Nixona w USA plan „The war against cancer”, czy w roku 2000 przez prezydenta Jacques Chiraca we Francji „Plan cancer” zapoczątkowały w obu krajach spektakularny postęp w wynikach leczenia nowotworów. Liczymy, że nasz kraj podejmie także takie wyzwanie i że przyniesie ono od dawna oczekiwane efekty.

Łączę wyrazy szacunku,
Prof. dr hab. Jacek Jassem
Przewodniczący Zarządu Głównego
Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Koniecznie czytaj także tutaj.

Chcieli – to mają

Chcieli – to mają

Od Nowego Roku w wielkopolskim Gostyniu zniesione są opłat za przejazdy komunikacją miejską. To efekt wcześniejszej decyzji mieszkańców, podjętej w ramach budżetu obywatelskiego.

TVN24 informuje, że z bezpłatnych przejazdów mogą korzystać zarówno mieszkańcy, jak i goście. W zeszłym roku ci pierwsi mieli po raz pierwszy możliwość zgłaszania propozycji inwestycji i zadań do zrealizowania w ramach budżetu obywatelskiego. Wpłynęły 24 wnioski, a w roku 2014 uda się łącznie zrealizować 7 z nich, w tym właśnie rezygnację z biletów. – „Głosowanie na projekty budżetu obywatelskiego nie było jeszcze powszechne, niemniej o ich wyborze nie decydowali urzędnicy, a przedstawiciele organizacji pozarządowych, środowisk seniorów i młodzieży. Bezpłatna komunikacja miejska uzyskała 100 procent głosów »za«” – mówi burmistrz Gostynia, Jerzy Kulak.

– „Linie autobusowe nie są w naszym mieście rozbudowane. To raczej kursy dopasowane do potrzeb mieszkańców Gostynia. Obejmują między innymi strefę gospodarczą w Czachorowie, czy też ścisłe centrum miasta, jak np. dworzec autobusowy. Jest też specjalny kurs poranny, tzw. kurs szkolny, skierowany do uczniów gostyńskich szkół. W niedziele i święta jeżdżą też autobusy, którymi mieszkańcy mogą dotrzeć do Bazyliki Świętogórskiej” – mówi Kulak.

Dodaje on, że w ciągu 10 dni liczba osób korzystających z komunikacji wzrosła trzykrotnie. – „Trzeba pamiętać, że jeszcze nie wszyscy wiedzą o takiej możliwości. Dla Gostynia jest to może i większy wydatek na sam transport, wszystko rekompensuje się jednak w innych miejscach. Oznacza to bowiem mniejszy ruch samochodowy w centrum miasta, a co za tym idzie mniej zatłoczony Gostyń i mniej eksploatowane drogi. Są to jednak plusy niemierzalne” – wskazuje burmistrz, wyrażając nadzieję, że w przyszłym roku przejazdy dalej będą darmowe, tym razem dzięki specjalnie zarezerwowanym na ten cel pieniądzom z budżetu.

Łączny koszt wprowadzenia rocznej darmowej komunikacji miejskiej w Gostyniu to ok. 190 000 zł.

Rodzina rolą silna

Rodzina rolą silna

Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła rok 2014 Międzynarodowym Rokiem Rolnictwa Rodzinnego. Celem jest zwrócenie uwagi na znaczenie małych gospodarstw dla redukcji głodu, niedożywienia i ubóstwa.

Farmer.pl pisze, że zapotrzebowanie na żywność na świecie ma do roku 2050 zwiększyć się o 60 proc. 842 mln mieszkańców Ziemi – co ósmy – cierpi głód. To jeden z kluczowych powodów, dla których należy poprawić sytuację gospodarstw rodzinnych.

COPA-COGECA, międzynarodowa organizacja zrzeszająca rolnicze związki zawodowe i spółdzielcze, zorganizowała w połowie grudnia konferencję, podczas której nakreślono najważniejsze instrumenty, dzięki którym małe gospodarstwa będą mogły sprostać wzrastającemu zapotrzebowaniu na żywność. Gerd Sonnleitner, Ambasador Dobrej Woli ds. rolnictwa rodzinnego FAO, powiedział: „Moje gospodarstwo było przekazywane z pokolenia na pokolenie od XIII w. Gospodarstwa rodzinne mogą wyżywić świat. Zmagają się one jednak z wyzwaniami jak wahania na rynkach, zmiany klimatu, brak równowagi w łańcuchu żywnościowym. Należy rozwiązać te problemy. Trzeba zwiększyć inwestycje w sektorze oraz zachęcać do prowadzenia badań i innowacji. Należy również umożliwić korzystanie ze szkoleń i kursów. Trzeba także rozwiązać problem nieuczciwych praktyk i nadużyć w łańcuchu żywnościowym, by rolnicy mogli uzyskać wyższe przychody z rynku. Niedawno zlecono niezależnemu konsultantowi przeprowadzenie badań odnośnie do skutków nieuczciwych praktyk sektora dystrybucji na sektor rolno-spożywczy. Okazało się, że ze względu na nieuczciwe praktyki roczne obroty spadły o 10,9 mld euro. Musimy razem pracować na rzecz wyżywienia ludzkości”.

Przewodniczący organizacji Christian Peès, który również prowadzi gospodarstwo rodzinne, przypomniał o znaczeniu organizacji producentów, np. spółdzielni, dla małych gospodarstw. Kooperatywy stanowią świetny model wspierający działalność drobnych rolników na całym świecie. Pozwalają im na skuteczniejszą sprzedaż ich produktów oraz dodawanie do nich wartości, w celu uzyskania większych zysków. Pomagają im również w lepszym radzeniu sobie z ekstremalnymi wahaniami na rynkach rolnych oraz wzmacniają ich pozycję w łańcuchu żywnościowym poprzez koncentrację produktów wytwarzanych przez członków.

Niedawne badania zlecone przez Komisję Europejska wykazały, że w krajach UE, w których działa więcej spółdzielni w sektorze mleczarskim, rolnicy uzyskują za mleko wyższe ceny (o ok. 5-10 proc.) niż w państwach, w których liczba takich kooperatyw jest niewielka.