Wnioski w sprawie bezdomnych zwierząt

Wnioski w sprawie bezdomnych zwierząt

W ubiegłym roku NIK sprawdziła, jak gminy wywiązują się z zadań związanych z ochroną zwierząt. Chodziło głównie o bezdomne psy i koty, które powinny mieć zapewnioną opiekę w schroniskach. Kontrola wykazała, że poprawa losu bezdomnych zwierząt wymaga m.in. zmian w prawie. NIK zgłosiła szereg wniosków de lege ferenda, o których prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski poinformował posłów i senatorów. Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt kończy właśnie pracę nad nowelizacją szeregu ustaw i rozporządzeń, w której chce wykorzystać m.in. wszystkie kluczowe wnioski NIK dotyczące opieki nad bezdomnymi zwierzętami.

Zeszłoroczny raport NIK pokazał, jak bardzo ułomny w Polsce jest system opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Wiele psów i kotów znika po odłowieniu przez hycli. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, gdzie się podziały, bo brak skutecznego systemu identyfikacji zwierząt. Istniejące schroniska są przepełnione i umiera w nich co czwarty zwierzak. Aż w 86 proc. skontrolowanych przez NIK miejsc przetrzymywania psów i kotów nie zapewniono im właściwych warunków.

Odławianie zwierząt i tworzenie pseudoschronisk stało się dla niektórych intratnym biznesem. Wskazują na to zarówno doniesienia prasowe, jak i raporty organizacji pozarządowych. Samorządy płacą prywatnym firmom za opiekę nad bezdomnymi psami i kotami, ale – jak  wykazała NIK –  połowa ze skontrolowanych gmin w ogóle nie sprawdzała, co się działo z dostarczonymi do schroniska zwierzętami. Samorządy zainteresowane były głównie wyłapywaniem bezdomnych psów i kotów. Wydały na to 80 proc. wszystkich pieniędzy przeznaczonych na opiekę nad zwierzętami. W następstwie takiego postępowania ponad 60 proc. skontrolowanych gmin zlecało wyłapywanie psów i kotów „donikąd” (bez zapewnienia im miejsc w schroniskach, na które zabrakło pieniędzy). Przy braku znakowania (czipowania) psów otwierało to drogę do ich uśmiercania albo umieszczania w przepełnionych i nie zawsze zapewniających właściwe warunki schroniskach.

NIK wskazała w swoim raporcie na konieczne zmiany w prawie. Wśród wniosków de lege ferenda znalazły się:

  • ustawowy obowiązek rejestracji i znakowania psów (tzw. czipowanie), które pozwoli na śledzenie losów wyłapywanych zwierząt, a także sprawdzenie, czy trafiły do schroniska oraz kiedy oddano je do adopcji. Brak znakowania umożliwiał nieuczciwym przedsiębiorcom pozbywanie się (uśmiercanie) wyłapanych psów przed oddaniem ich do schroniska albo pozbywanie się ich (uśmiercanie) na terenie schroniska;
  • prawny wymóg umożliwiający prowadzenie schroniska pod warunkiem wydania przez inspekcję weterynaryjną decyzji stwierdzającej spełnienie przez wszystkich niezbędnych warunków;
  • zobligowanie gmin do określenia w umowach z hyclami schronisk, do których mają trafić wyłapane zwierzęta, a w umowach ze schroniskami do formułowania precyzyjnych wymagań dotyczących opieki nad nimi. Gminy muszą też gwarantować sobie w umowach możliwości prowadzenia w schroniskach kontroli w oparciu o wskazane dokumenty do prowadzenia których schronisko w umowie zostanie zobowiązane;
  • wprowadzenie w ustawie obowiązku opieki nad bezdomnymi zwierzętami (co uczyni z wyłapywania tylko pierwszy etap w procesie zapewnienia opieki, którego następstwem będzie umieszczenie bezdomnego zwierzęcia w schronisku i przeprowadzenie adopcji), zamiast dotychczasowego obowiązku ochrony przed nimi (co prowadziło do wyłapywania psów i kotów, dla których nie było miejsc w schroniskach);
  • ustanowienie gminnych programów opieki nad bezdomnymi zwierzętami aktami prawa miejscowego (dzięki czemu zyskają moc prawną, równocześnie umożliwi to rozliczanie władz samorządowych z realizacji prawa).

Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt kończy właśnie pracę nad nowelizacją ustaw i rozporządzeń, w której chce wykorzystać m.in. wszystkie kluczowe wnioski NIK. Stojący na czele Zespołu poseł Paweł Suski poinformował o tym prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego. Przed kilkoma miesiącami prezes NIK przedstawił w Sejmie najważniejsze ustalenia Izby dotyczące systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce. W sprawie realizacji wniosków de lege ferenda prezes Izby rozmawiał z marszałkami Sejmu i Senatu oraz szefami kilku kluczowych komisji parlamentarnych. Nowelizacja przepisów zaproponowana przez NIK stwarza szansę na lepszą opiekę nad bezdomnymi zwierzętami.

_____

Przedruk za stroną Najwyższej Izby Kontroli

Nasz tekst o funkcjonowaniu schronisk przeczytać można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lato z salmonellą?

Lato z salmonellą?

Czy lato upłynie w Polsce pod znakiem np. salmonelli? Tym może się skończyć prowadzona na masową skalę likwidacja laboratoriów przy powiatowych stacjach sanitarno-epidemiologicznych.

Od stycznia 2014 r. nie będzie już laboratorium w Zakopanem. Ani w Kołobrzegu, co oznacza, że 200 kilometrów polskiego wybrzeża, w sezonie gęstego od turystów, zostanie bez zaplecza laboratoryjnego. Na Podkarpaciu z 11 laboratoriów zostanie jedno, przy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, z trzema oddziałami przy stacjach powiatowych (województwo ma 21 powiatów). Laboratoria likwidują wojewodowie, powód – szukanie oszczędności. – „Ich działania są niezgodne z rozporządzeniem ministra zdrowia w sprawie wykazu stacji sanitarno-epidemiologicznych wykonujących badania laboratoryjne i pomiary ze wskazaniem obszaru. A więc zmiany nie są możliwe bez zmiany tego aktu prawnego. Wojewodowie wnioskują do ministra o zmianę rozporządzenia, jednocześnie »zawieszając działalność« laboratoriów, ale dla nas to jednoznaczne z ich likwidacją. W 7 województwach pracownicy otrzymali wypowiedzenia stosunku pracy, a laboratoria nie będą funkcjonowały od 1 stycznia 2014 r. I stało się tak przy wsparciu wojewódzkich inspektorów sanitarnych” – mówi Elżbieta Pisarczyk, przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność”. Co na to minister zdrowia, któremu sanepidy podlegają merytorycznie? Ograniczył się do pisma do ministra administracji i cyfryzacji i nie zgodził się na dokonanie zmiany w przywołanym wyżej rozporządzeniu.

Ze związkowcami nie chce się spotkać (na ich pismo wystosował standardową odpowiedź, iż miejscem takich rozmów jest martwa komisja trójstronna), a na posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, na forum której miano dyskutować o sytuacji Państwowej Komisji Sanitarnej, wydelegował wiceministra. Zaproszonych gości i partnerów społecznych nie dopuszczono do głosu, wiceminister nie potrafił kompetentnie odpowiedzieć na pytania posłów, więc posiedzenie komisji przerwano. – „Wojewodowie, nie patrząc na zdrowie publiczne, posuwają się do kłamstw, niektórzy mówią, że laboratoria mają stary sprzęt. To nieprawda. Akredytowane placówki dysponują najnowocześniejszym sprzętem, zresztą były na to środki unijne. Pracowali w nich wysokiej klasy fachowcy, którzy często rezygnowali z podwyżek, by ich laboratorium akredytację uzyskało. Teraz idą na bruk” – mówi Pisarczyk.

Sekcja Krajowa Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych o likwidacji laboratoriów informowała pisemnie premiera, ministra zdrowia, Głównego Inspektora Sanitarnego, ministra administracji i cyfryzacji, przewodniczących klubów parlamentarnych itd. I chociaż nie tylko ona, bo np. także Rada Sanitarno-Epidemiologiczna uważa, że likwidacja akredytowanych laboratoriów ogranicza bezpieczeństwo zdrowotne, nic się w tej materii nie zmienia. Naprawdę musi wybuchnąć zaraza?

Ewa Zarzycka

_____

Przedruk za stroną „Tygodnika Solidarność”

Ciasno!

Ciasno!

Aż trzy czwarte najemców w Polsce mieszka w zbyt małych mieszkaniach. To najgorszy wynik w Europie!

Jak informuje „Puls Biznesu”, najnowsze dane Eurostatu pokazują, że w naszym kraju problem przeludnienia dotyczy 75,2 proc. najemców, co stanowi najwyższy wynik w 30 przebadanych państwach. Dla porównania: średnia dla 28 krajów Unii Europejskiej to 19 proc.

Nieco lepiej jest w przypadku wszystkich obywateli (zarówno wynajmujących, jak i mieszkających w lokalach własnościowych). Wówczas problem zbyt małych mieszkań dotyczy 46,3 proc. Polaków, co nadal plasuje nas na jednym z ostatnich miejsc na Starym Kontynencie. Gorzej jest tylko w Rumunii (51,6 proc.) i na Węgrzech (47,2 proc.). Najlepiej pod tym względem wypada Belgia, bardzo niskie wskaźniki przeludnienia wśród ogółu obywateli notują ponadto Holandia, Cypr i Malta.

W złej sytuacji mieszkaniowej są zwłaszcza ludzie młodzi: problem przeludnienia mieszkań dotyczy aż 55,3 proc. dwudziestolatków, co daje nam dopiero 26. miejsce na 30 przebadanych państw.

W oczekiwaniu na inspekcję

W oczekiwaniu na inspekcję

Państwowa Inspekcja Pracy zamierza przeprowadzić 88 tys. kontroli w tym roku. Do wielu zakładów pracy inspektorzy jednak nie dotrą, mimo że powinni.

„Nasz Dziennik” informuje, że PIP chce kontynuować kampanię informacyjną „Zanim podejmiesz pracę”. Szczególny nacisk zostanie położony na problem zawierania umów cywilnoprawnych, gdy de facto występuje stosunek pracy, oraz na przestrzeganie przepisów dotyczących nawiązywania i rozwiązywania umów terminowych. Inspekcja zamierza intensywnie monitorować kwestię wypłaty wynagrodzeń i zatrudniania pracowników tymczasowych, a także walczyć z przypadkami zatrudniania „na próbę”, bez wynagrodzenia. PIP w 2014 r. chce rozpocząć kontrole w instytucjach kultury (teatrach, operach, filharmoniach, kinach i galeriach sztuki), a także w odlewniach metali, zakładach zajmujących się odpadami komunalnymi i przedsiębiorstwach handlu hurtowego.

Kontrolerzy powinni wziąć pod lupę również agencje pracy tymczasowej, a także agencje ochrony. Przejmują one bowiem wszystkie oferty zatrudnienia w danej branży, pobierają od kontrahentów spore prowizje za każdego zatrudnionego, a wynajętym pracownikom oferują zaniżone stawki i umowy „śmieciowe”.

Firmy ochroniarskie są często na swoim terenie jedynym pracodawcą dla tysięcy ochroniarzy, dozorców i portierów, a zawierane umowy umożliwiają natychmiastowe zakończenie współpracy, np. w wypadku choroby. Znane są też sytuacje, gdy agencje ochrony uzależniają przyjęcie do pracy od tego, czy kandydat uzyska grupę inwalidzką, za którą idzie dopłata z PFRON.

W branży budowlanej zarobki są wyższe, ale praca jest cięższa. Gorzej jest też z ubezpieczeniem zdrowotnym – często w ogóle nie ma mowy o opłacaniu składki na NFZ – i przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Wypłatę pracownicy teoretycznie odbierają na koniec tygodnia, czasem otrzymują zaliczki, ale w praktyce często muszą domagać się od pracodawcy pieniędzy.

PIP nie dociera na małe place budowy, a na wielkich zjawia się czasem dopiero wtedy, gdy dojdzie do wypadku. Inspekcja powinna przyjrzeć się zwłaszcza przetargom w instytucjach i spółkach państwowych. Powierzają one wykonywanie prac zewnętrznym wykonawcom, których nie obchodzi, czy podwykonawcy są opłacani i czy pracownicy zatrudnieni na dole korzystają z zabezpieczeń prawa pracy oraz ochrony medycznej.