III Otwarty Kongres FLOSS

III Otwarty Kongres FLOSS

12 kwietnia w Sosnowcu odbędzie się Otwarty Kongres FLOSS, poświęcony Wolnemu Oprogramowaniu i innym przejawom szeroko rozumianej otwartości w sferze techniki i kultury. „Nowy Obywatel” objął patronat medialny nad imprezą.

W sobotę, 12 kwietnia, na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu o godzinie 9:30 rozpocznie się Otwarty Kongres FLOSS. Jest to już trzecia edycja tej imprezy. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny i otwarty dla wszystkich gości.

Logo_FLOSS

Otwarty Kongres FLOSS to spotkanie środowiska akademickiego oraz ludzi szeroko rozumianego świata nauki i rynku technologii informacyjnych. W programie znajdują się zarówno oficjalne prelekcje, jak i spotkania towarzyskie oraz dyskusje kuluarowe. Kongres ma charakter interdyscyplinarny. Oprócz wykładów technicznych odbywają się także prelekcje z zakresu prawa autorskiego i praw pokrewnych, ekonomii, filozofii idei otwartości i zagadnień społecznych związanych z tą problematyką. Po części oficjalnej dyskusje kontynuowane będą na przewidzianym After Party.

Jak co roku wśród zarejestrowanych i obecnych na wykładach uczestników rozlosowane zostaną nagrody niespodzianki.

Wydarzenie skierowane jest zarówno do naukowców, doktorantów, studentów, licealistów, profesjonalistów, jak i do osób, które niedawno zainteresowały się naukami informatycznymi, Wolnym Oprogramowaniem lub problematyką szeroko rozumianej otwartości (nie tylko w kontekście czysto technicznym). Zarówno osoby zaawansowane, jak i początkujące znajdą w poruszanej tematyce coś interesującego.

Wykład inauguracyjny „Anonimowe Źródła Kultury” wygłosi Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska.

Wykłady poprowadzą: Romek Bieda („Zakres i zasady dozwolonego wykorzystania oprogramowania komputerowego na gruncie prawa autorskiego”), Anna Karolina Nowak („Ryzyko prawne dla programistów wolnego i otwartego oprogramowania”), Rafał Malujda („Licencje open source w środowiskach chmurowych (cloud computing)”), Marek Zibrow („Strategiczne znaczenie oprogramowania FLOSS i danych składowanych w ogólnodostępnych sieciach komputerowych, czyli rzecz o wojnie informatycznej”), Paweł Marynowski, Tomasz Nycz („Wykorzystanie OpenStreetMap w administracji oraz analizie przestrzennej”), Kasia Kulczycka-Mierzejewska („Otwarta nauka, społeczeństwo oparte na wiedzy oraz nauka obywatelska – rzeczywistość, czy tylko puste frazesy?”) oraz Maciej Bąk („Otwarte Jaworzno – czyli wykorzystanie FLOSS w administracji publicznej i szkolnictwie”).

Organizatorem wydarzenia jest Polska Grupa Użytkowników Linuxa (PLUG) wraz z Instytutem Informatyki Wydziału Informatyki i Nauki o Materiałach Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

JM Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś objął wydarzenie honorowym patronatem.

Szczegółowe informacje oraz formularz rejestracyjny znaleźć można na tej stronie.

Wydarzenie na Facebooku

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Prawo pracy do korekty

Prawo pracy do korekty

Europejski Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 13 marca uznał, że art. 33 Kodeksu pracy jest niezgodny z Dyrektywą 99/70/WE z 28 czerwca 1999 r. Chodzi o okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas określony, mającej trwać dłużej niż 6 miesięcy.

Trybunał orzekł, że w przypadku takiej umowy z unijną dyrektywą niezgodna jest możliwość zastosowania sztywnego dwutygodniowego okresu wypowiedzenia, niezależnego od długości zakładowego stażu pracy danego pracownika, podczas gdy długość okresu wypowiedzenia w przypadku umów o pracę zawartych na czas nieokreślony jest określana stosownie do stażu pracy danego pracownika i może wynosić od dwóch tygodni do trzech miesięcy.

Oznacza to, że gdy mamy do czynienia z porównywalnymi sytuacjami, pracownik zatrudniony na czas określony ma krótszy, sztywny okres wypowiedzenia i znajduje się na dużo gorszej pozycji niż osoba zatrudniona na czas nieokreślony, nawet jeśli ich staż pracy jest tak samo długi.

Wniosek o wydanie orzeczenia w tej sprawie złożył Sąd Rejonowy w Białymstoku, w którym toczy się spór pomiędzy pracownikiem a jego byłym pracodawcą. Pracownik początkowo zatrudniony był na czas nieokreślony, a potem – na tym samym stanowisku – na czas określony.

– „Powyższe orzeczenie Trybunału jest potwierdzeniem niezgodności przepisów o umowach na czas określony z prawem unijnym” – komentuje Ewa Kędzior z Zespołu Prawnego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. – „Prowadzi to do wniosku o konieczności ich ponownego prawidłowego unormowania” – dodaje.

Kwestią niezgodności umów na czas określony z prawem unijnym zajęła się również Komisja Europejska, która w grudniu 2013 r. wszczęła postępowanie przeciwko Polsce na podstawie skargi złożonej przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność”, którą przygotowała Ewa Podgórska-Rakiel z Zespołu Prawnego KK.

Szczegółowe informacje na temat niezgodności art. 33. Kodeksu pracy z Dyrektywą 99/70/WE można znaleźć tutaj, a treść orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Polska wieś nie ma pracy

Polska wieś nie ma pracy

Stopa bezrobocia wynosiła na koniec lutego 14 proc. – informuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, powołując się na dane z urzędów pracy. W tej statystyce brakuje jednak pół miliona osób bez zajęcia mieszkających na polskich wsiach. Liczba zarejestrowanych mieszkańców wsi bez zatrudnienia jest największa od siedmiu lat.

Po raz pierwszy od 2008 roku w lutym odnotowano spadek liczby bezrobotnych. W urzędach pracy na koniec lutego zarejestrowanych było 2 257 tys. osób, o 3,7 tys. mniej niż w styczniu. Te dane wyglądałyby o wiele dramatyczniej gdyby nie fala emigracji w poszukiwaniu godziwego zatrudnienia oraz ukryte bezrobocie na wsi.

W końcu ubiegłego roku na wsi zarejestrowanych było 955 tys. bezrobotnych. To o prawie 16 tys. więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku – wynika z danych resortu pracy. Ta statystyka nie pokazuje jednak w pełni rzeczywistej skali bezrobocia na wsi. Nie obejmuje bowiem osób zbędnych w gospodarstwach chłopskich. A jest ich bardzo dużo.

– „Szacuję, że rolnictwo ukrywa około 550 tys. osób praktycznie bezrobotnych” – mówi „Dziennikowi Gazecie Prawnej” dr Bożena Karwat-Woźniak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Ta dramatyczna liczba jest nawet o 20 proc. większa, jeśli uwzględni się biernych zawodowo, to znaczy osoby, które nie pracują i nie poszukują pracy, między innymi dlatego, że zniechęciły się bezskutecznością starań o płatne zajęcie albo takich starań nie podejmowały, bo doszły do wniosku, że nie mają szans na zatrudnienie.

DGP przywołuje analizy, z których wynika, że tak duża liczba zbędnych rąk do pracy w gospodarstwach chłopskich to przede wszystkim efekt rozdrobnienia rolnictwa. Z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że średnia powierzchnia gruntów rolnych wynosi tylko 10,42 ha, a w woj. małopolskim zaledwie 3,92 ha, podkarpackim 4,6 ha, świętokrzyskim – 5,5 ha, lubelskim 7,5 ha i łódzkim – 7,6 ha.

Według GUS, aż 287 tys. gospodarstw, czyli 20 proc., ma powierzchnię zaledwie 1–2 ha, a 32 proc., czyli 472 tys., ma powierzchnię 2–5 ha. To łącznie ponad połowa spośród 1,5 mln gospodarstw rolnych.

Gospodarstwa są małe, a jeszcze pracy jest w nich coraz mniej, przede wszystkim z powodu mechanizacji. Rolnicy, którzy nie mają zajęcia, w większości nie mogą się zarejestrować w urzędach pracy jako osoby bezrobotne, nawet wtedy jeśli pracowali dodatkowo na etacie poza rolnictwem – zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy bezrobotnym może być ta osoba, która nie jest właścicielem lub posiadaczem nieruchomości rolnej o powierzchni użytków rolnych przekraczających 2 ha przeliczeniowe (w 2012 r. hektar przeliczeniowy dawał roczny dochód w wysokości ponad 2431 zł). W efekcie w końcu ubiegłego roku w pośredniakach zarejestrowanych było tylko 56 tys. osób posiadających gospodarstwo rolne. To zaledwie 5,9 proc. bezrobotnych zamieszkałych na wsi.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego

Jednoczcie się i zwyciężajcie

Jednoczcie się i zwyciężajcie

Trwa walka o godne standardy pracy w handlu. Dzięki determinacji związkowców powoli się one poprawiają.

Wyborcza.biz informuje, że Lidl, druga co do wielkości sieć dyskontów, podnosi 13 tys. pracowników pensje o 7 proc. Kasjerka będzie na początku zarabiać ok. 2 tys. zł brutto, o 20 proc. więcej niż obowiązująca w kraju pensja minimalna. W Biedronce najniższa pensja – a pracuje tu blisko 50 tys. osób – również wynosi 2 tys. zł brutto, a w ciągu ostatnich pięciu lat była podnoszona pięciokrotnie.

Wcześniej, przez całe lata, przeciętną pensją sprzedawcy w tych sieciach była płaca minimalna – skąd zatem poprawa? – „Nie ma co ukrywać, że jest to wpływ związków zawodowych. W ostatnich latach założyliśmy organizację związkową w Tesco, Realu, Makro Cash and Carry, Lidlu” – mówi rzecznik „Solidarności”, Marek Lewandowski, dodając, że płace nadal są nieadekwatne do wkładanego wysiłku. Związek twierdzi ponadto, że dzięki zakładaniu struktur związkowych udaje się zmieniać na lepsze zasady rozliczania czasu pracy, choć nadal zdarzają się nadużycia, np. obarczanie personelu sprzątaniem po godzinach, bez zapłaty.

Maleją też w marketach problemy z przestrzeganiem prawa pracy. – „Inspektorzy ujawniają je przede wszystkim w jednostkach kontrolowanych po raz pierwszy” – twierdzi Danuta Rutkowska z Państwowej Inspekcji Pracy. – „Biorąc pod uwagę liczbę poszkodowanych pracowników, w porównaniu z ubiegłymi latami zanotowano znaczącą poprawę w tym zakresie” – zaznacza. I wreszcie, rzadziej niż do tej pory pracownicy sklepów sieciowych muszą rozładowywać towary i dźwigać je na własnym grzbiecie: w marketach pojawiły się wózki.

W tym samym czasie rośnie skala wyzysku w małych sklepach, których pracownicy nie należą do żadnych związków zawodowych.

Nasz wywiad na temat tego, jak trudna jest walka związkowców z sieci handlowych, przeczytasz tutaj.