Tani jest pot nad Wisłą

Tani jest pot nad Wisłą

Z danych Eurostatu i Komisji Europejskiej wynika bezsprzecznie, że Polacy podnoszą wydajność swojej pracy. Tymczasem udział płac w PKB należy w naszym kraju do najniższych w Unii Europejskiej i nadal spada, a wydatki płacowe stanowią mniej niż 10% przychodów firm.

NSZZ „Solidarność” Regionu Toruńsko-Włocławskiego pisze, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie netto nie przekracza w Polsce 850 dolarów. To sześciokrotnie mniej niż w Szwajcarii i czterokrotnie mniej niż w Niemczech – a różnice w sile nabywczej płac jedynie częściowo łagodzą te dysproporcje. Więcej niż u nas zarabia się w „kryzysowych” Hiszpanii, Portugalii czy Grecji, a także w Turcji czy Czechach.

Porażająco słabo wyglądamy w porównaniu z USA. Według CNN, sprzedawca w Stanach dostaje 2,1 tys. dolarów netto (6,8 tys. zł), podczas gdy w Polsce 430 dol.; pielęgniarka wykwalifikowana 5661 dol. (18,4 tys. zł), a u nas 2,3 tys. zł; robotnik 2,2 tys. dol., u nas 900 dol. (2,7 tys. zł); dozorca/sprzątacz tam 2070 dol. (6,7 tys. zł), w Polsce 250 dol. (800 zł); sekretarka/pracownik administracyjny 2796 dol. (9,1 tys. zł), a w Polsce 533 dolary (1,6 tys. zł). Tymczasem ceny wielu towarów i usług mamy podobne lub nawet wyższe, np. za benzynę Amerykanie płacą dwa razy mniej niż Polacy, za jeansy Levisa u nas trzeba dać ok. 329 zł, a w USA równowartość 147 zł, zaś „Domek Marzeń” Barbie u nas kosztuje 998 zł, za Oceanem – 588 zł.

Choć wydajność rodaków wzrasta, pracodawcy bardzo niechętnie podnoszą wynagrodzenia, zasłaniając się wysokimi kosztami pracy. Według danych OECD za 2011 r. wydajność pracy w Polsce wynosiła już 43,5 proc. tego co w USA i stale rosła. W stosunku do 1993 r. wzrosła blisko 2,5-krotnie! Za tym wzrostem nie nadążały nasze wypłaty: w ciągu minionych 20 lat wzrost realnych wynagrodzeń w relacji do poprawy wydajności pracy przekładał się w stosunku 1 do 4. „Solidarność” zwraca uwagę, że w praktyce oznacza to, że aby nasze wynagrodzenia wzrosły o 1 procent, to wydajność musiała poprawić się aż o 4 procent! Warto dodać, że wydajność pracy jest w Niemczech jedynie dwukrotnie większa niż u nas.

„Dziennik Gazeta Prawna” dodaje, że niższe niż w Polsce zarobki w przemyśle poszczególnych krajów Unii Europejskiej występują tylko w Bułgarii, na Łotwie i w Rumunii. Przegonili nas za to Węgrzy, Czesi i Słowacy, których przeciętne pensje były przed 14 laty znacznie niższe niż Polaków. Tymczasem w 2012 r. Czesi zatrudnieni w przemyśle zarabiali aż o 419 euro więcej od swoich nadwiślańskich kolegów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wykluczeni za dobre serce

Wykluczeni za dobre serce

Donald Tusk podniósł świadczenia dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, zaś opiekunom niesamodzielnych dorosłych je przywrócił. Są powody do radości? Skądże znowu! Będziemy o tym mówić w jutrzejszej (środa, 26 marca) audycji „Nowego Obywatela” w Radiu WNET.

Z czego żyje człowiek, który zrezygnował z pracy zawodowej, by móc zapewnić właściwą opiekę niepełnosprawnemu małżonkowi czy rodzicowi? Z zasiłku. Ile on wynosi? 520 zł. No chyba, że chory ma emeryturę lub rentę, która po podzieleniu na obie osoby da kwotę większą niż 623 zł – wówczas opiekun nie dostanie nic. Tak niewielkie kwoty mają wystarczyć nie tylko na opłacenie rachunków i kupienie jedzenia, ale też na leczenie, rehabilitację, wózki inwalidzkie itd.

O życiu opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych oraz ich walce o godne życie porozmawiamy w „Głosie Obywatela” z Rafałem Bakalarczykiem z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Piotrem Wąsikiem, łodzianinem opiekującym się chorą mamą. Program rozpocznie się o godz. 9:07.

Jeśli macie pytania do gości audycji, możecie je zadać za pośrednictwem jej profilu na Facebooku lub pod adresem malec@nowyobywatel.pl. Warto też zapoznać się z wideozapisem spotkania z udziałem opiekunów, które miało miejsce podczas IX Festiwalu Obywatela, oraz z artykułem na temat ich problemów.

Radia WNET słuchać można tutaj.

Debata „Gdzie Krym? Ukraina a sprawa polska”

Debata „Gdzie Krym? Ukraina a sprawa polska”

W najbliższy piątek (28 marca) w Warszawie odbędzie się dyskusja poświęcona problematyce ukraińskiej. Wydarzenie zostało objęte patronatem „Nowego Obywatela”.

Redakcje „Teologii Politycznej” i „Nowej Konfederacji” zapraszają na dyskusję pod hasłem „Gdzie Krym? Ukraina a sprawa polska”. Prelegentami będą:

  • Prof. Marek Cichocki – redaktor naczelny „Teologii Politycznej”
  • Bartłomiej Radziejewski – redaktor naczelny „Nowej Konfederacji”
  • Prof. Ryszard Machikowski – profesor Uniwersytetu Łódzkiego, znawca spraw zagranicznych
  • Prof. Włodzimierz Marciniak – politolog, sowietolog i rosjoznawca, dyplomata
  • Piotr Skwieciński – redaktor tygodnika „W Sieci”

Spotkanie poprowadzi dr Monika Bartoszewicz z „Teologii Politycznej”.

Kiedy? 28 marca
O której? 18.00
Gdzie? Galeria Apteka Sztuki, Al. Wyzwolenia 3/5, Warszawa

W imieniu organizatorów – zapraszamy!

Wydarzenie na Facebooku

Za chlebem i bezpieczeństwem

Za chlebem i bezpieczeństwem

Tylko 17 na 100 dorosłych Polaków nie zastanawia się nad emigracją. Wyjeżdżają nawet ci, którzy mają w ojczyźnie tzw. dobrą pracę.

„Newsweek” pisze, że jeszcze niedawno emigracja zarobkowa wyglądała następująco: w Anglii, Francji czy Norwegii zarabiałeś, a tutaj wydawałeś. Wyjazdy na stałe były raczej rzadkością, większość wracała np. po roku. Ten schemat jest już jednak nieaktualny, bo po pierwszej fali emigrantów, która nastąpiła tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej, mamy kolejną. Teraz, idąc za przykładem „tych, którym się udało”, wyjeżdżają wszyscy – nie tylko ci, którzy muszą. Co gorsza już zostają, bo życie w Polsce nie spełnia ich oczekiwań.

„Praca w Polsce przestaje być już podstawowym wyborem. Z najnowszych badań, które instytut Millward Brown przeprowadził na zlecenie Work Service, wynika, że jedynie 17 na 100 dorosłych Polaków nie rozważa emigracji. Myślą o niej już nie tylko ci, którzy ani się nie uczą, ani nie pracują. Także ci, którzy mają etat, a ci, którzy zarabiają powyżej 5 tys. złotych, też nie wykluczają wyjazdu” – opisuje tygodnik. Podaje przykład lekarzy, nie tylko młodych, ale także tych doświadczonych. – „Emigracja zasadniczo obniża poziom kadry medycznej w Polsce” – przyznaje wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Romuald Krajewski.

Sami emigranci w rozmowach z gazetą zaznaczają, że nie planują powrotu. Niezależnie od wykonywanego zawodu, na Zachodzie czy Północy kontynentu mogą z jego wykonywania „lepiej żyć”, przez co rozumieją nie tylko wyższe zarobki. – „Dominują młodzi, do 35. roku życia. Znajdują tam pierwszą legalną, etatową pracę. Część, jeśli pracowała w Polsce, to dorywczo, najwyżej na umowy-zlecenia. Tam znajdują stabilizację, założą rodzinę i do tamtejszych szkół będą zapisywać swoje dzieci” – analizuje socjolog prof. Marek Okólski. – „Dostrzegają zalety systemu świadczeń socjalnych i społecznych” – dodaje prof. Romuald Jończy z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.