Wspólnie przeciwko stresowi w pracy

Wspólnie przeciwko stresowi w pracy

Związki zawodowe i organizacje pracodawców przyjęły wspólne rekomendacje dotyczące zwalczania stresu związanego z pracą. Z inicjatywą takich działań wyszedł NSZZ „Solidarność”. W ubiegłym tygodniu zakończona została procedura podpisywania dokumentu uzgodnionego przez 6 organizacji: NSZZ „Solidarność”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan oraz Związek Rzemiosła Polskiego.

Dokument zawiera ramowy katalog dobrych praktyk, zalecanych do stosowania w ramach dialogu między pracodawcami i związkami zawodowymi oraz propozycje modyfikacji 2 rozporządzeń, wydanych przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Po pierwsze, chodzi o wprowadzenie czynników psychospołecznych do definicji środowiska pracy stosowanej w ogólnych przepisach bhp. Partnerzy społeczni mają nadzieję, iż spowoduje to, że zagadnienia prewencji i ograniczania stresu związanego z pracą będą uwzględniane przy przeprowadzaniu oceny ryzyka zawodowego. Natomiast do zwiększenia świadomości istniejących zagrożeń powinno się przyczynić wprowadzenie problematyki stresu związanego z pracą do ramowych programów szkoleń bhp.

Uzgadnianiem i koordynacją wspólnych inicjatyw na tym polu będzie się zajmował stały dwustronny zespół partnerów społecznych ds. zagrożeń psychospołecznych. Podejmie on działania w najbliższych tygodniach.

– „Jest to sygnał, że całościowa poprawa jakości środowiska pracy staje się ważnym tematem dla obu stron dialogu” – mówi Sławomir Adamczyk z NSZZ „Solidarność”, koordynator negocjacji nad dokumentem. – „A to, że organizacje pracodawców i związki zawodowe zdecydowały się w tej konkretnej sprawie na przedstawienie wspólnych rekomendacji stronie rządowej powinno być impulsem do szerszego korzystania z mechanizmu dialogu autonomicznego dla wywierania wpływu również w innych obszarach” – dodaje.

Tekst rekomendacji dostępny jest tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Obywatele Obywatelom potrafią się odwdzięczyć

Obywatele Obywatelom potrafią się odwdzięczyć

Dla osób, które wykupiły prenumeratę lub przekazały nam w zeszłym roku 1% podatku bądź darowiznę, przygotowaliśmy niespodziankę: darmowy dostęp do cyfrowej wersji wydanej przez nas książki „RAZEM! czyli Społem”.

Wspomniana pozycja to pierwsze od roku 1936 wznowienie wszystkich najważniejszych tekstów Romualda Mielczarskiego na temat spółdzielczości, jej zasad, wizji i celów. Twórca polskiej kooperacji spożywców, wieloletni lider „Społem”, ukazuje w nich, czym może być i czym była spółdzielczość zanim zniszczyli ją komuniści, a także dlaczego jest ona znakomitą alternatywą wobec kapitalizmu. Oprócz tego w książce znajduje się prezentacja biografii Mielczarskiego – jedna z najbardziej szczegółowych, jakie dotychczas opublikowano, przygotowana przez redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”, Remigiusza Okraskę.

Osobom, które wsparły nas finansowo na jeden lub kilka wspomnianych powyżej sposobów, chcielibyśmy podarować zbiór pism R. Mielczarskiego w wybranym przez nie formacie cyfrowym (PDF, MOBI, ePUB). W tym celu należy skontaktować się z nami pod adresem ebook@nowyobywatel.pl, podając preferowany format e-booka.

Owocnej lektury!

O tym, jak można nas wesprzeć, szczegółowo piszemy tutaj. Pamiętajcie o nas m.in. podczas wypełniania deklaracji podatkowej!

Oszczędzamy na prawach człowieka

Oszczędzamy na prawach człowieka

Polska nie przystąpiła do połowy umów międzynarodowych chroniących prawa człowieka. Mowa głównie o porozumieniach dotyczących praw socjalnych, niedyskryminacji i praw imigrantów.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że wśród „zaległych” dokumentów są tak fundamentalne, jak zakazujący dyskryminacji 12. protokół dodatkowy do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Skalę problemu unaocznia wydana niedawno przez rzecznika praw obywatelskich Irenę Lipowicz „Polska mapa międzynarodowych konwencji praw człowieka”. – „Staliśmy się »pragmatyczni«, na kwestie praw człowieka patrzymy już nie pod kątem wartości, ale polityki. Wewnętrznej: co nam się opłaca, a co rządowi przysporzy krytyków. I zagranicznej: na ile będziemy krytykowani za ich nieprzestrzeganie” – przekonuje prof. Roman Wieruszewski z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, b. członek Komitetu Praw Człowieka ONZ rozpatrującego skargi na niewykonywanie Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Oficjalnym wyjaśnieniem niepodpisywania poszczególnych porozumień bywa konieczność wcześniejszego usunięcia rozbieżności między dokumentem a prawem krajowym. – „To absurdalne stanowisko, bo oznacza niemożność ratyfikowania praktycznie każdej konwencji. Nie ma kraju, któremu nie można wytknąć niedoskonałości. Ratyfikacja nie oznacza pełnej zgodności, tylko zobowiązanie do dążenia, by wypełnić jak najlepiej standardy” – komentuje prof. Wieruszewski. Argumentem „niedostosowania polskiego prawa” wymawiał się rząd poprzedniej kadencji od ratyfikacji konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W końcu ratyfikował ją dwa lata temu, jednak bez prawa do skargi indywidualnej do specjalnego organu międzynarodowego, który może zasądzić odszkodowanie. – „Nieprzystępowanie do mechanizmu skargi indywidualnej to bardzo niebezpieczna tendencja. Oznacza, że w istocie państwo nie ma dobrej woli, by wykonywać konwencję” – ocenia profesor.

Groźba odszkodowań to nieukrywany powód, dla którego Polska od 13 lat nie przystępuje do protokołu dodatkowego do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Do tego dochodzi powód polityczny: równe traktowanie to u nas temat drażliwy. Podobny problem jest z ratyfikacją Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Jej podpisaniu sprzeciwiało się Ministerstwo Sprawiedliwości – jego zdaniem godzi ona w rodzinę opartą na tradycyjnym podziale ról. Rząd podpisał konwencję w 2012 r., zastrzegając, że nie przystąpimy do mechanizmu skargi indywidualnej. Ale wniosku do Sejmu o ratyfikację wciąż nie ma.

Zapewne z oszczędności Polska nie przystąpiła do 14 z 17 europejskich umów socjalnych. Przystąpiliśmy do Europejskiej Karty Społecznej z 1961 r. – rzecz jasna z wyłączeniem skargi indywidualnej – ale już nie do jej poszerzonej wersji z 1996 r. Nie przystąpiliśmy także do Konwencji o zakazie broni kasetowej, niezwykle groźnej dla ludności cywilnej. Minister obrony Bogdan Klich tłumaczył w 2009 r. w Sejmie, że wstrzymanie produkcji „miałoby istotne ujemne skutki ekonomiczne dla spółek polskiego sektora przemysłu obronnego”.

„Czasem motywy ignorowania konwencji są niezbadane. Dlaczego Polska nie przystąpiła do trzech konwencji o bezpaństwowcach? Według danych GUS mamy zaledwie 2 tys. takich osób w Polsce. Cóż to za problem, by uregulować ich status? Dziś mają zasadnicze problemy w codziennym życiu: z dostępem do pracy, edukacji, opieki socjalnej, ochrony zdrowia. Nie mogą nawet zawrzeć małżeństwa” – pisze „Wyborcza”. Nie wiadomo także, dlaczego cisza zapadła nad europejską Konwencją w sprawie kontaktów z dziećmi z 2003 r., która ma przeciwdziałać uprowadzaniu ich za granicę.

Podejrzeniem o wymuszenie na Polsce akceptacji związków jednopłciowych rząd PiS motywował tzw. protokół brytyjski, czyli nieprzystąpienie do rozdziału „Solidarność” Karty Praw Podstawowych UE. Donald Tusk obiecywał, że od protokołu odstąpi, ale teraz tłumaczy, że to zbyt skomplikowane i praktycznie bez znaczenia. Tymczasem rozdział ten dotyczy praw socjalnych i związkowych.

Prof. Lipowicz sugeruje, że rada ministrów powinna stworzyć plan ratyfikacji umów. Na pytanie dziennikarzy o tę kwestię MSZ odpowiedział, że zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych każde ministerstwo samodzielnie zajmuje się tematami należącymi do jego właściwości. Kancelaria premiera na wystąpienie RPO zareagowała pismem do resortów, w którym prosi o informacje o stanie prac.

Wybrali wolność (niedzieli)

Wybrali wolność (niedzieli)

Ponad połowa obywateli głosujących w konsultacjach społecznych na temat propozycji ograniczenia handlu w Radomiu powiedziała „nie” otwieraniu sklepów w niedziele.

„Echo Dnia” informuje, że radomski magistrat podał wyniki konsultacji. Ważny głos oddało 8107 osób. 4298 głosujących (53 proc.) opowiedziało się za całkowitym zakazem handlu w niedziele, 3576 (44,11 proc.) jest przeciwnych jakimkolwiek ograniczeniom, natomiast 233 osoby opowiedziały się za skróceniem handlu w niedziele.

Wynik konsultacji nie oznacza jeszcze, że sklepy w Radomiu będą zamykane w każdy siódmy dzień tygodnia. Głosowanie miało być podpowiedzią dla radnych, bo to oni zadecydują, co dalej z ograniczeniami. Miało też stanowić argument w obronie potencjalnej uchwały przed ewentualnym uchyleniem jej za niezgodność z przepisami ogólnokrajowymi.

Sami radni są we wspomnianej sprawie mocno podzieleni; nawet w rządzącym w mieście Prawie i Sprawiedliwości brak jednomyślności. – „Będziemy dyskutować. Nie wiem, jaka będzie decyzja” – mówi Jakub Kowalski, szef klubu radnych PiS. Przypomina też, że Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o sprawdzenie, czy przepis umożliwiający samorządom ustalanie godzin otwarcia sklepów jest zgodny z ustawą zasadniczą. Dodaje, że są samorządy, które wprowadziły ograniczenia, natomiast innym się to nie udało, bo wojewodowie uchylali ich uchwały.

Koniecznie czytaj także tutaj.