Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Francuscy pracownicy będą mogli, a nawet musieli ignorować e-maile wysyłane przez pracodawców po godzinach pracy. Nowe regulacje zabraniają nawet sprawdzania służbowych skrzynek pocztowych na smartfonach.

Brytyjski dziennik „The Guardian” zwraca uwagę, że Francja, podobnie jak inne kraje, boryka się z problemem wydłużania przez firmy dobowego czasu aktywności pracowników ponad limit dopuszczalny prawem, zwłaszcza w formie wysyłania im pilnych wiadomości już po opuszczeniu przez nich biura. Aby wyjść naprzeciw tej sytuacji, powodującej przeciążenie zatrudnionych, nad Sekwaną przedstawiciele pracodawców i związków zawodowych doszli do porozumienia, które stanowi m.in., że pracownicy są zobowiązani do wyłączania telefonów służbowych po godzinach pracy.

Porozumienie ma istotne znaczenie dla milionów pracowników, choćby w sektorach technologicznych i doradczych – tym bardziej, że często im samym trudno jest oprzeć się pokusie zaglądania do służbowej poczty po powrocie do domu, co uniemożliwia zachowanie równowagi między sprawami zawodowymi a odpoczynkiem i rodziną.

Przypomnijmy, że w 1999 r. tygodniowy czas pracy skrócono we Francji do 35 godzin.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

O organizowaniu pracowników w Europie

O organizowaniu pracowników w Europie

Po raz pierwszy w języku polskim została wydana książka opisująca praktyki organizowania pracowników w związek zawodowy w Europie. Praca zbiorowa „Organizowanie związków zawodowych w Europie: badanie i praktyka” pod redakcją Jana Czarzastego i Adama Mrozowickiego ukazała się nakładem wydawnictwa Scholar.

Na rynku księgarsko-wydawniczym brakowało pozycji zajmującej się podejmowanymi przez związki zawodowe strategiami w celu odbudowy ich siły. Na problem zwrócił uwagę dr Adam Mrozowicki z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, który wspólnie z dr. Janem Czarzastym z Katedry Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej postanowili utrwalić i rozpowszechnić treści z dwóch konferencji poświęconych związkom zawodowym. Jak tłumaczy dr Mrozowicki, w ramach spotkań zaprezentowano wiele ciekawych i popartych dowodami z badań odczytów. – „Wśród omawianych taktyk stosowanych przez związki zawodowe, jako kluczowe wskazywano organizowanie pracowników wokół problemów ich miejsca pracy z zamiarem zarejestrowania reprezentatywnej organizacji związkowej” – dodaje redaktor wydania.

– „Grupa autorów wydanej właśnie książki jest szeroka i zróżnicowana. To nie tylko Polacy, ale też obcokrajowcy, wywodzący się ze środowisk akademickich i związkowych. Mamy nadzieję, że podobnie będzie z odbiorcami. Praca posłuży zarówno naukowcom i działaczom związkowym” – oznajmia dr Jan Czarzasty.

W publikacji znajduje się wiele odniesień do pracy Działu Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Autorami dwóch rozdziałów są związkowcy „S”: Kacper Stachowski – kierownik DRZ KK i Marek Gumuła – wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej „S” w Jysk.

Zachęcamy do lektury. Książkę można kupić tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Zobacz także:
nasz wywiad z dr. Czarzastym
opublikowany u nas tekst dr. Czarzastego
zapis spotkania z dr. Czarzastym

Mniej znaczy więcej?

Mniej znaczy więcej?

W szwedzkim Göteborgu zostanie przeprowadzony niecodzienny eksperyment: wybrani pracownicy urzędu miasta zostaną objęci 6-godzinnym dniem pracy. Eksperci chcą sprawdzić, czy doprowadzi to do podniesienia ich efektywności.

Portal naTemat pisze, że tę nietypową decyzję podjęła rządząca miastem koalicja socjaldemokratów i zielonych. Pracownicy jednego z departamentów mają zarabiać tyle samo, co poprzednio, pracując ok. 120 godzin miesięcznie, tj. o dwie godziny krócej każdego dnia roboczego. W badaniu wezmą udział także inne departamenty, w których praca będzie trwała siedem lub standardowe osiem godzin dziennie. Na koniec obserwujący urzędników eksperci orzekną, czy krótszy czas pracy przynosi pozytywne skutki.

Mats Pilhem, wiceburmistrz miasta z Partii Lewicy, ma nadzieję, że 6-godzinny dzień pracy zaowocuje mniejszą liczbą zwolnień lekarskich oraz większą efektywnością pracowników. Dodał, że podobny eksperyment przeprowadzono niedawno w pewnej fabryce samochodów, a jego rezultaty były „zachęcające”. Zwolennicy skrócenia czasu pracy przekonują, że w wielu zawodach człowiek jest w stanie zachować pełną koncentrację przez maksymalnie sześć godzin. Istnieją ponadto szacunki, iż krótszy tydzień pracy pomoże walczyć z bezrobociem, dzięki wymuszeniu bardziej równomiernej dystrybucji coraz rzadszego dobra, jakim jest płatne zatrudnienie.

Na temat idei krótszego (tygo)dnia pracy już pisaliśmy, przywołując praktyczne doświadczenia oraz wyliczenia – czytaj tutaj oraz tutaj.

Czy jedzie z nami ratownik?

Czy jedzie z nami ratownik?

Coraz częściej trzyosobowe zespoły ratowników w karetkach zastępowane są dwuosobowymi. Dużo trudniej ratować wtedy życie – przekonują ratownicy.

Jak informuje RynekZdrowia.pl, ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym dopuszcza wprawdzie dwuosobowe zespoły ratownicze, ale Społeczny Komitet Ratowników Medycznych (SKRM) przedstawia wady takiego rozwiązania i wzywa do „zaprzestania redukcji składu zespołów ratownictwa medycznego i wprowadzenia w całym kraju jednolitego modelu trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego”.

Najważniejszym argumentem, od którego SKRM rozpoczyna swój raport, jest problem obniżenia jakości zabiegów resuscytacyjnych. Ratownicy powołują się na badania przeprowadzone w pogotowiu ratunkowym w Edynburgu, gdzie okazało się, że w zespole dwuosobowym resuscytacja jest nawet o 60 proc. gorsza niż w trzyosobowym. „Brak rąk do pracy” istotnie zmniejsza więc szanse pacjenta na przeżycie.

Zdaniem SKRM liczba ambulansów w Polsce wyposażonych w urządzenia do automatycznej resuscytacji jest ciągle znikoma. Dlatego tak ważna jest odpowiednia liczba ratowników. Poza tym wspomniane urządzenia nie są uniwersalne i mają swoje ograniczenia – wiek pacjenta, obwód jego klatki piersiowej czy temperatura otoczenia. „Urządzenia do automatycznej kompresji klatki piersiowej mogą zatem jedynie wspomagać działanie zespołu ratownictwa, ale nie są w stanie zastąpić personelu medycznego” – argumentuje SKRM.